Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hotel Kamelia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Hotel Kamelia   Pon Cze 22, 2015 7:52 am

First topic message reminder :

Budynek znajduje się na Manhattanie i powstał niemalże sto lat temu, lecz od tego czasu wiele razy był przebudowywany i odnawiany - po części w celu wprowadzania coraz to nowszych udogodnień i modyfikacji, ale i z powodu serii nieszczęśliwych wypadków, między innymi dwóch pożarów oraz licznych zalań. Za każdym razem podnosił się na nogi i działał dalej, przyciągając sporą liczbę gości. Przez długi czas należał do jednej rodziny - Carlstonów - lecz w latach osiemdziesiątych ówczesna głowa rodziny zmuszona była go sprzedać; przez następne trzydzieści lat hotel często zmieniał właścicieli, aż wreszcie w czerwcu roku dwa tysiące trzynastego powrócił do Adama Carlstona, który potężnie się zadłużył, aby móc go odzyskać.

Budowla zawiera dwanaście poziomów, a dokładniej piwnicę, parter oraz dziesięć pięter ponad nimi. Pokoje mieszkalne zaczynają się od pierwszego piętra i prezentują różne standardy, zaczynając po prostu od eleganckich sypialni z własnymi łazienkami, kończąc zaś na umieszczonych wyżej apartamentach. Hotel posiada również sale użytkowe, między innymi sporą restaurację, salę kinową, siłownię oraz basen - po części wewnętrzny, lecz z jednej strony wychodzący na zewnątrz, odgrodzony od reszty świata z trzech stron poszczególnymi segmentami budynku, z ostatniej natomiast ogrodem.

Liczne incydenty doprowadziły do tego, iż hotel wyrobił sobie opinię nawiedzonego. Wbrew pozorom nie odstraszyło to gości, którzy tym bardziej chcą w nim nocować, aby na własne oczy przekonać się czy w budowli rzeczywiście mają miejsce jakieś nietypowe zjawiska. Część klientów donosi o różnych osobistych doświadczeniach, inni z kolei twierdzą, że hotel jest co prawda piękny, ale niestety kompletnie pozbawiony duchów.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Pią Cze 10, 2016 7:25 pm

Gdyby tylko miał teraz zdolności telepatyczne to tak bardzo by Miss wyprowadził z błędu. Zapewne zasłaniałby się tym, że on jest tylko zwykłym dzieciakiem z ulicy, a już to czyni go osobą nieodpowiednią do przewodzenia komukolwiek. On tylko ucieka i myśli na bieżąco jak samemu się uratować, a to że przy okazji pomysł działa z korzyścią dla całej grupy jest tylko czystym przypadkiem. Tym bardziej odmówiłby gdyby mu ktoś zaproponował przewodzenie komuś z tego właśnie powodu, ale wracając do obecnej sytuacji to miał pozytywne myśli ze względu na to co powiedziała Miss. Skoro ma jeszcze kilka asów w rękawie to w razie czego ich pewnie użyje jak zajdzie taka potrzeba, bo dzieciakowi skończyły się wszystkie karty ale o tym stwór ani ona nie muszą wiedzieć.
- Masz rację, strasznie dużo tych gruzów ale pamiętaj, że to coś manipuluje przestrzenią hotelu więc pewnie może go stworzyć ile zechce i nie ograniczają go chyba żadne środki poza dostępną energią… o ile jakiejś używa – powiedział chłopak. Kurtka na szczęście się nie spaliła i przejście było wolne. Noiro miał pewne podejrzenia co do tamtej szczeliny, jednak najpierw lepiej sprawdzić to co ma się już gotowe. Być może będą mieli szansę i wrócą tam by powiększyć otwór, on jednak chciał na moment być bezpieczny bo skoro to ciepłe i przyjemne światło koiło jego zmysły to raz, że mógł się teraz uspokoić nieco, a dwa można opracować jakiś plan działania. Wlatując w to coś chłopak zamknął oczy i spuścił głowę. Wolał nie ryzykować ślepoty czy uszkodzenia oczu, zwłaszcza że efekt patrzenia na to pewnie jest zbliżony do patrzenia w słońce. Stopniowo rozchylał i zamykał powieki by powoli się przyzwyczaić do oświetlenia, chociaż może to wszystko było kwestią tego, że w hotelu było sporo mroku, a niedawno wyleźli z całkowitej ciemnicy gdzie znajdowały się macki? Dopiero teraz Noiro sobie przypomniał te opowieści o pójściu w stronę światełka po drugiej stronie. Zastanawiał się właśnie czy on nie żyje i czy to nie jest przypadkiem ta druga strona?
- Duże to miejsce – powiedział rozglądając się. Miejsce było wypełnione czymś dziwnymi co nie było światłem, w może jakiegoś rodzaju dymem czy coś. Niczego nie widzieli, ale wyczuwalne było ciepło. Przypomniał sobie teraz jedną rzecz. Ta bestia bała się ognia tamtego ducha, a to znaczy że istnieje całkiem spora szansa, że źródło ciepła może być ich zbawieniem lub… zgubą. Byli niczym dzieci we mgle – Czujecie to ciepło? – Noiro w tym momencie chciał coś sprawdzić. Skupił się tak jak wtedy kiedy wyczuwał zmiany w wymiarach. Zastanawiał się czy to coś może mieć taką sygnaturę jak tamten duch lub czy będzie w stanie zlokalizować mniej więcej źródło tego czegoś i poprowadzić ich w tamtym kierunku – Sprawdźmy to. On do tej pory nie bawił się w pełnym świetle a atakował z cienia. Nurtuje mnie tylko tamto coś co było za ścianą zanim ją do końca rozwaliłem. Jeśli to jest w stanie mu zaszkodzić to może powinniśmy wrócić tam? Chociaż... sprawdźmy co to w ogóle jest najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miss America



Liczba postów : 82
Data dołączenia : 30/05/2015

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Wto Cze 14, 2016 2:53 pm

Zamknęła oczy, ale szczęśliwie udało im się dostać do tego dziwnego miejsca. Potrzebowała chwili, ale nie puściła reporterki, ani Noirio gotowa w każdej chwili rzucić się do odwrotu. Na razie jednak mrugając starała się ogarnąć otaczający ją świat.
- Czyli... w dalszym ciągu to sprawka jego magii, tak?- cała sytuacja była mocno śmierdząca, by nie powiedzieć niepokojąca. Niemniej ciepłe i zdawałoby się, bezpieczne pomieszczenie kusiło ją.
- Si, Amigo. Jest takie... przyjemne...- fakt, po lataniu w piwnicach i zabójczych korytarzach, to ewidentnie było miłe uczucie nie bycia utopionym w podejrzanej mazi, albo zostania przygniecionym przez zawał gruzu nieznanego pochodzenia.
-Może najlepiej będzie jak sprawdzimy czemu tu jest inaczej jak tam na dole? Może dzięki temu znajdziemy sposób na potwora?- zasugerowała i w dalszym ciągu trzymając oboje zbliżyła się w stronę źródła ciepła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Sro Cze 15, 2016 2:46 pm

W miarę przemieszczania się w stronę źródła ciepła temperatura oczywiście rosła - jednakże w pewnym momencie mniej więcej na wysokości nóg grupki przemknął poruszający się szybko chłodny podmuch, który w dodatku w żaden sposób nie rozproszył tej przedziwnej, jasnej mgły. Kilka sekund później kolejny otarł się o nich tylko bokiem, podróżując w tym samym kierunku. Cóż takiego je powodowało?
-Nie wiem jak wy, ale mam złe przeczucia. Coś, co sprawia, że jest tak dobrze i przyjemnie, zazwyczaj wiąże się z kłopotami albo niemiłymi konsekwencjami- skomentowała reporterka, lecz tym razem jej protest był cichszy, aniżeli miało to miejsce do tej pory. Wpływ tej atmosfery? A może po prostu była już tym wszystkim zmęczona?
Dalsze zbliżanie się do źródła ciepła pozwoliło ustalić, iż z jego kierunku wydobywało się chyba nawet jaśniejsze światło. W tych okolicznościach ciężko byłoby uzyskać całkowitą pewność, ale na to wszystko wskazywało... Choć określanie białości bieli brzmiało dość bezsensownie, to jednak właśnie do tego całość się sprowadzała. Pomimo stałego wzrostu temperatury wcale nie robiło się zbyt gorąco, a poczucie bezpieczeństwa tylko się umacniało.
-Stop- rozległ się nagle czyjś głos, zdający się dochodzić jednocześnie z każdej strony. Nie był zbyt głośny, a echo dodatkowo go zniekształciło, jednakże mimo to nie dało się pomylić tego słowa z żadnym innym. Kolejny podmuch zimna śmignął tuż obok grupki.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Sob Cze 18, 2016 9:51 pm

- Czy magii nie wiem. Nie znam się na tym ani nie miałem okazji walczyć z demonami. Jestem tylko zwykłym chłopakiem z ulicy, który kosi staruszkom trawniki w zamian za kilka dolarów na kebaba – wytłumaczył chociaż sformułowanie zwykły jest tu trochę nie na miejscu. Typowy dzieciak Smithsów nie potrafił otwierać portali do innych miejsc, strzelać laserami, zadawać obrażenia mentalne jak również przywoływać drzewce, z którymi nawet Groot mógłby wyskoczyć na beczkę odżywki dla roślin. To miejsce było dla nich chwilą wytchnienia od zimnych korytarzy czy macek. Chociaż zeszłym razem jak poczuł się bezpiecznie to drzwi chciały mu upierdzielić rękę dlatego nie mogli się tu zasiedzieć zbytnio. Drugim powodem była pewna hipoteza, którą wcześniej wysnuł Noiro. Jeśli to coś nie stworzyło tego miejsca i się go boi to przestali być przynętą, a tamci będą mieli problemy. Reporterka też miała trochę racji, że zwykle w takich momentach coś złego się dzieje.
Ilekroć smagał go chłodny powiew odruchowo obracał się w stronę, z której był tykany. Kojarzyło mu się to trochę z tymi mackami, które pewnie były równie zimne i nie za bardzo chciał żeby ktoś go nagle dotykał teraz. Takie coś straszyło, a nie odprężało zwłaszcza jak ktoś z każdej strony kazał im się zatrzymać. Odruchowo chłopak spiął się i uważnie rozejrzał, kto woła. Zwykle jak widywał policjanta to zatrzymywał się gdyż wiedział, że ucieczką tylko pogorszy sytuację. Miało to jakiś związek z tym zimnem, które pojawiało się i znikało.
- K-kto mówi? Kim jesteś? – rzucił chłopak w przestrzeń. Chociaż to drugie było nieco zbędne, bo przecież demon nie przyznałby się im, że jest demonem a źródło kolejne światło mieli praktycznie na wyciągnięcie ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miss America



Liczba postów : 82
Data dołączenia : 30/05/2015

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Pon Cze 20, 2016 3:08 pm

Dziewczyna w końcu zatrzymała się, oślepiona już przez białość światła. Przyjemnie, cieplutko. Nie miała najmniejszej ochoty wracać do szarpania się z wielkim potworem. Ale jednak... i jej coś nie pasowało. Sama nie wiedziała co, jednak myśl o niebezpieczeństwie nie dawała jej spokoju.
- Jest tu bardzo przyjemnie. Aż nie chce się wychodzić.- odparła czując lekki ból w mięśniach. Co prawda nosiła dużo gorsze ciężary, ale te ciągłe szarpanie i wzloty... zwyczajnie w świecie były męczące. Puściła więc oboje. Mają nogi, może ich przecież zawsze złapać w krytycznej sytuacji... ale nie zdołała jeszcze ucieszyć się z kilku minut wolności... gdy rozległ się głos.
Drgnęła unosząc pięści i rozglądając się.
- Seniorita? To ty?- krzyknęła starając się w razie czego wyskoczyć do napastnika. Zimne podmuchy... przeczuwała poważne kłopoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Wto Cze 21, 2016 9:15 am

Nim jeszcze zdążyła paść jakakolwiek odpowiedź, kolejny podmuch zimnego powietrza przemknął w pobliżu grupy, głównie przy Noiro. Na tle ciepłej, przyjemnej atmosfery tego miejsca zdawał się być szczególnie wyraźny - właśnie z powodu kontrastu, różnicy temperatur i, cóż, odczuć.
-Znajdujecie się na granicy. Przejście nie jest dla was- doniósł ten sam głos, który odezwał się przed chwilą, znów trochę zniekształcony przez echo. Zgrabnie ominął temat swojej tożsamości, być może nie uznając jej za na tyle istotną, ale za to dorzucił od siebie jeszcze jedną informację:
-Pozostała energia uwięzionych dusz wystarczyła, aby wasza towarzyszka otworzyła dla nich drogę. Teraz odchodzą, a bestia będzie słabnąć. Tutaj wam nie zagrozi, ale nie jesteście bezpieczni. Żywi nie powinni przebywać tak blisko następnego świata. To nie jest zdrowe- kimkolwiek była ta istota, nie wyjaśniła czym dokładnie mogło grozić to kręcenie się przy wspomnianej granicy.
Wybór zdawał się więc prosty, ale jednak nie... Łatwy. Z jednej strony grupka miała potwora, który podobno stawał się słabszy, ale za to mógł się przez to porządnie zdenerwować - z drugiej zaś bliżej nieokreślone zagrożenie związane z tym przejściem.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Sob Cze 25, 2016 1:41 am

Kiedy tylko głos wspomniał o granicy to Noiro dosyć szybko skojarzył się jakiś Meksyk czy inne miejsce, gdzie uciekali wszelkie bandziory z filmów. Czemu akurat to miejsce, a nie żadne inne? To przez Miss i jej dziwne powiedzonka, które mu się kojarzyły z jakimś hiszpańskim czy innym dziwnym językiem. Oczywiście niektóre rzeczy szło wyłapać z kontekstu sytuacji ale wydawało mu się, że dłuższa rozmowa może być problematyczna. No i na dodatek ten głos się nie przedstawił. Zawsze mu staruszkowie mówili, żeby nie rozmawiał z nieznajomymi i tymi, którzy nie chcą się przedstawiać bo to mogą być jacyś gwałciciele czy inni mordercy. Tylko, że raczej żadne z nich nie bawiłoby się w taką eteryczną otoczkę jak ta.
- Więc serio jest to światełko w tunelu?? – aż zapytał zdziwiony. W sumie byli blisko tej granicy życia i śmierci. Z drugiej strony to musiałoby być naprawdę dziwne żeby przejść na drugą stronę wraz z ciałem. A może nie żyją? Tylko to wszystko jest właśnie halucynacją spowodowaną brakiem tlenu w mózgu?
- Skoro słabnie to chyba możemy się nim zająć. Swoją drogą co to było tamto na dole, w które uderzyłem laserem? Niech zgadnę… tam też były dusze i właśnie się wynosiły do nieba czy gdzie tam idą? – zapytał i zaczął się cofać w stronę, z której przyszedł. Może bestia będzie próbowała teraz uciekać przed nimi bo mogą okazać się silniejsi? To by było coś.
- Ja tam wolę nie ryzykować. Na drugą stronę mi się nie śpieszy – powiedział machnięciem ręki wskazując kierunek, w którym powinni iść by się stąd wydostać. Dopiero teraz sobie coś uświadomił. Tamto zimne powietrze mogło być jakimś zmarłym, który się o niego otarł. Aż ciarki go przeszły, ale wolał nie dzielić się tą myślą z Miss. Może jest lepiej jak się niektórych rzeczy nie wie? A co jeśli głos był Bogiem? Na moment się zatrzymał – W sumie to, która religia ma rację o zaświatach? – zapytał w przestrzeń dosyć ciekawie. To mógłby być dobry argument w sprzeczce z jakimś katolem czy innym islamistą na temat piekła i nieba. Można powiedzieć dokładnie, która z religii ma rację w tej kwestii. Oczywiście wznowił krok w kierunku dziury, którą tu wpadli. W sumie Angel raczej nic nie powinno się dziać, skoro to ona otworzyła to coś to pewnie jest w jego pobliżu. Bestia jej raczej nie tknie zwłaszcza, że przebywała wcześniej z duchem, którego demon niezbyt chyba polubił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miss America



Liczba postów : 82
Data dołączenia : 30/05/2015

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Sob Cze 25, 2016 1:40 pm

Dziewczyna zamrugała nic nie rozumiejąc. No ale właściwie, czego się spodziewała, było tu zbyt dobrze. Znów chwyciła reporterkę, by nie musiała się martwić o życie gdy znów ruszą w dalszą drogę.
- Okej, Seniorita.- mało ją obchodziło, czy się myli. Dla niej ten głos był kobiecy i tyle. Nikt nie wmówi jej, że to mężczyzna do niej przemawia. Zerknęła na chłopaka i uśmiechnęła się.
- Na to wygląda mago*- odparła. Ją sprawy zaświatów mało interesowały, jednak samo w sobie pytanie było dosyć ciekawe.
- Moim zdaniem jest tu tak jasno, że uwierzyłabym we wszystko co sobie myślałam wcześniej.- właściwie nie była pewna jak postrzegała "drugą stronę". Nigdy o niej nie myślała. Nawet po śmierci swoich dwóch opiekunek nie przeszło jej przez myśl, że może stać się coś takiego, że będzie na tej delikatnej niebezpiecznej granicy.
- Ja też się tam nie wybieram amigo**- po czym podała mu dłoń, żeby złapać i jego by lecieć dalej. Gdy skorzystał mocno go do siebie przytuliła, jeśli nie cóż, nie będzie się kłócić w razie czego złapie go tak samo jak wcześniej urągając jego męskości.
- Trzymajcie się mocno!- zawołała i runęła przez otwór na starcie z potworem.

***
*Czarodzieju
** przyjacielu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Sob Cze 25, 2016 5:45 pm

Reporterka - o dziwo bez słowa protestu - wręcz przytuliła się do Americi, najwyraźniej przyjąwszy już do wiadomości to, że przy niej będzie po prostu najbezpieczniejsza. Bezcielesny głos natomiast milczał przez jakiś czas, ignorując pytanie Noiro odnośnie tego, w co uderzył wcześniej laserem. Przemówił dopiero w momencie, gdy America zabierała już swoich towarzyszy z powrotem do portalu, którym wcześniej przybyli.
-Każda- skomentował krótko, lecz zarazem pewnie, wciąż z tym charakterystycznym echem. Grupa nie miała jednak teraz czasu, aby namyślać się nad tym, do czego odniósł się właśnie głos; być może chodziło mu o ostatnie pytanie Noiro, a może o coś jeszcze innego. Po drugiej stronie portalu znów czekało zagrożenie - i w tej chwili posiadało priorytet.
Tym razem nie trafili na korytarz, zawalony czy nie. Nie wylądowali również pomiędzy warstwami gruzu, co w tym wypadku zdawało się przecież możliwe. Zamiast tego znaleźli się w dość nowocześnie prezentującym się pokoju - co prawda stylizowanym na starszy, elegancki, lecz zdradzającym się dodatkami w stylu telewizora. Jedna z sypialni przeznaczonych dla gości? Najprawdopodobniej. Prowadziły z niej tylko jedne drzwi - na lewo - zaś okna zasłaniała znajoma już czerń.
Co ciekawe, portal samoistnie zamknął się za trójką... A dosłownie dwie czy trzy sekundy później ze ściany, którą przed chwilą zajmował, wystrzeliła potężna macka, tworząc w niej sobie sporych rozmiarów dziurę - bo o średnicy około półtora metra. Poruszała się mniej więcej poziomo do przodu, a więc ku grupce, zmuszając ją do szybkiej reakcji... A raczej głównie Americę. Czego dziewczyna by nie zrobiła, końcówka macki po dotarciu do przeciwległej ściany - tej z oknami - zawinęła się częściowo ku górze, a na reszcie swej długości zaczęła gwałtownie się wić, miotać i uderzać na boki, jak gdyby chciała się upewnić, że trafi w swój cel... Gdzieś w pomieszczeniu. Czyżby nie mogła ich dokładnie zlokalizować?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Pon Cze 27, 2016 1:58 am

Może to wynikało z młodzieńczej naiwności, ale Noiro wierzył w to co widział. Zdarzało mu się w Rifcie widzieć naprawdę dziwne rzeczy dlatego po zobaczeniu takiego miejsca jak to, był w stanie uwierzyć, że to faktycznie jest ta granica. No, a skoro stwór słabł to chłopak liczył, że Miss się nim zajmie i raczej nie będzie miała problemów. On sobie z reporterką usiądzie gdzieś w kąciku i pokibicuje. Swoją drogą to obecność tej kobiety jest bardzo dobrym pretekstem by samemu uniknąć bójki. Zawsze można powiedzieć, że będzie się ją chroniło kiedy dziewczyna będzie prała to mackowate coś.
Noiro chwycił podaną dłoń. W sumie nie przeszkadzało mu przytulenie w takich okolicznościach. Gdyby nie mieli ścigać krwiożerczej i duszożerczej bestii to pewnie by się nawet zawstydził. Sęk był w tym, że teraz o tym nie myślał zbytnio po prostu złapał się by móc w miarę wygodnie polecieć. No a skoro poprosiła, by trzymali się mocno to wolał nie odmawiać. Jeszcze by się uderzył o jakiś wystający kant i co wtedy? To byłby naprawdę marny koniec bohatera.
Ostatnie co usłyszał to odpowiedź głosu. Każda? Powtórzył to w myślach i zaraz znaleźli się po drugiej stronie. Tutaj autentycznie zdziwił się, gdyż wszystko wyglądało w miarę normalnie. Gdyby nie widok zza okna mógłby pomyśleć, że wrócili do rzeczywistości.
- Luksusowo – zdążył tylko tyle wypowiedzieć zanim portal się za nimi zamknął. Oznaczało to pewnie, że czas albo się skończył albo po prostu tamta istota siłą zamknęła portal by nie przepuścić tego czegoś. Dobrze, że trzymał się teraz Miss bo inaczej pewnie nogi zrobiłyby mu się jak z waty i nie mógłby się ruszyć. Znowu macka postanowiła na nich zapolować, jednak w tej było coś nietypowego. Była samotna oraz wydawała się ich nie móc dostrzec. Może to kwestia tego, że potwór słabnie? Trzeba było działać szybko, ale chłopak wiedział że Miss może mieć spore problemy z manewrowaniem i trzymaniem ich w powietrzu.
- Zajmij się macką, ja zostanę i będę bronił jej – wskazał na reporterkę i stworzył kolejne drzewce. Trzy drzewce miały się ustawić w coś podobnego do trójkąta. Co miał na celu taki manewr? Jeśli macka uderzyłaby od góry to drzewce zaparłyby się razem i stworzyły z swoich ciał drewniany stożek z zaostrzonym końcem. Zadziałałoby to jak taki kolec, na który macka by się nabiła. Natomiast jakby próbowała zmieść ich to ustawiłyby się jak taka trochę palisada. Zaparłyby się by jak najlepiej powbijać się w mackę. Oczywiście Noiro zakładał, że pewnie jest silniejsza niż drewno i może się przebić dlatego jeśli Miss ich odstawiła od razu podbiegł do kąta wraz z reporterką i wyciął w podłodze otwór za pomocą lasera. W razie czego będą mogli się tam ukryć gdyby przeciwnik postanowił ich zaatakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miss America



Liczba postów : 82
Data dołączenia : 30/05/2015

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Wto Cze 28, 2016 8:22 am

Dziewczyna lekko rzuciła okiem na kobietę. Właściwie... była całkiem w jej typie, no może z małymi wyjątkami, ale raczej nie można wymagać ideałów. Dałoby się przeżyć te małe nieścisłości. Szkoda tylko, że pewnie reporterka nie była zainteresowana jej osobą. Ach jaka szkoda.
Rozejrzała się po pomieszczeniu, przez te kilka szczęśliwie pustych sekund.
- Widziałam ładniejsze...- zdołała rzucić, gdy nagle macka zdecydowała się zaatakować. Cofnęła się natychmiast, ale mocno się zdziwiła widząc, że ta nie zwraca zbytnio na nich uwagi... albo raczej po prostu ich nie widzi. Co w sumie jest nawet logiczne, bo przecież macki oczu nie mają! A gdyby miałby, to dostałyby +30 do ohydności.
-Acuerdo!*- odparła wypuszczając kobietę i atakując śluzowe truchło- A właściwie mago, może wato byłoby stąd wyjść?- zasugerowała wskazując ruchem ręki dodatkowe drzwi. Uderzyła kilka razy w grube cielsko.
- Tu jest strasznie mało miejsca.- dodała od siebie, co mocno utrudniało jej manewry. Szczególnie przy żwawych ruchach jej przeciwnika. Doprawdy utrudnienia, wszędzie utrudnienia.

***
*zgoda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Wto Cze 28, 2016 10:34 pm

Macka była może - najwyraźniej - ślepa, ale jednak nie całkiem głupia... A nawet jeżeli, to przynajmniej posiadała w sobie wystarczająco dużo instynktu drapieżnika, aby zadziałać logicznie. Kiedy weszła już w kontakt z atakującą ją Americą, od razu skupiła się tylko i wyłącznie na niej, nie zwracając większej uwagi na Noiro i reporterkę, a więc pozwalając im się dość spokojnie - jak na te okoliczności - schować.
Miękkie cielsko absorbowało część siły za ciosami dziewczyny, lecz zarazem uginało się pod nimi, nawet jeżeli starało się odwdzięczać tym samym - uderzając w nią z rozpędu całym swoim ciężarem. Mała przestrzeń nie pozwalała jednak macce nabrać porządnej prędkości, a więc i ją osłabiała, co działało na korzyść Americi, nawet jeśli ona sama miała problemy z manewrowaniem.
Niespodziewany problem pojawił się w momencie, gdy odrzucona przez cios nastolatki macka trafiła w ścianę z oknami... I je rozbiła, ba, uszkodziła nawet sam mur, który zaczął powoli pękać. Szkło posypało się na podłogę, a ciemna substancja po drugiej stronie nie wlała się co prawda do środka, lecz bijący od niej przenikliwy chłód praktycznie od razu dał się we znaki. Chyba skorzystanie z drzwi było jednak dobrym pomysłem.
Tyle że... Po otworzeniu ich grupka mogła zobaczyć, że za nimi znajduje się korytarz hotelowy, nie taki znowu długi, z paroma drzwiami po lewej stronie i zakręcający na końcu również w lewo. To nie byłoby nic dziwnego, lecz podłogę pokrywała płytka - chyba płytka - warstwa ciemnej, najpewniej czarnej cieczy... Albo mazi. Jej źródło brało się chyba gdzieś na suficie, gdyż kapała z niego i spływała także po ścianach. Wyglądała podobnie do substancji za oknem... I wydzielała podobną aurę - zimną i nieprzyjemną.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Wto Lip 12, 2016 2:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Sob Lip 02, 2016 12:52 am

Dla Noira takie wąskie miejsca były jak najbardziej na korzyść. Mógł w nich wykorzystać pełnie możliwości drzewców, gdyż macka potrzebowała przestrzeni by móc się „rozbujać”. Jakby nie patrzeć siła każdego grubasa na ulicy leżała w tym, że mógł się rozpędzić i upaść na kogoś. Podobnie jest z macką, która jest masywna. Nie znaczy to, że bez przestrzeni jest całkowicie nieszkodliwa, bo nadal może boleśnie na kogoś się przewrócić i przytulić miażdżąco. Z drugiej jednak strony drzewce Noira miały teraz pole do popisu w kwestii obrony. Raz, że były na 100% zwrotniejsze niż macka, a dwa zaprzeć się jest o wiele łatwiej. W pewnym momencie przeciwnik uszkodził ścianę oraz okno. Widać przez nie było tamtą czarną substancję, a do środka wlewał się chłód. Noiro odruchowo potarł się po ramionach i zbliżył nieco do kobiety by mieć nieco więcej pewności, że nie jest tu sam. Ucieczka nie wchodziła w grę, gdyż korytarz hotelowy pokryty był tą samą czarną rzeczą. Noiro momentalnie zamknął drzwi, gdyż wolał z tym czymś się nie ścierać. Ciecz wykazywała te same właściwości co ta za oknem, więc to mogła być kolejna pułapka. Mało przez nią było widać zza okna dlatego też dzieciakowi przyszło do głowy, że tam może chociażby nie być podłogi a nawet jeśli była to wolał nie dotykać się do tego czegoś. Nigdy nie wiadomo jaki może mieć efekt. Poza tym ta czarna przestrzeń mogła być wyznacznikiem terytorium demona dlatego nierozsądnym mogłoby być wejście w paszczę lwa. Tutaj już zadziałało czyste tchórzostwo dzieciaka.
Nie mógł jednam Miss zostawić bez pomocy. Po prostu nie mógł bo tak nie wypada i moralność oraz sumienie podpowiadały mu żeby coś zrobił. Mimo, że sam nie chciał się ścierać z tym czymś to przecież miał broń, która całkiem nieźle się może sprawdzić w walce z macką. Kazał drzewcom zaprzeć się mocno niczym palisada, a następnie wykonał kilka duchowych cięć w stronę macki, celując tak by Miss przypadkiem nim nie oberwała i dać wrażenie, że strzelał z przeciwległego rogu pokoju. Chciał zmylić mackę by ta myślała, że strzelał z zupełnie innego miejsca niż przebywa reporterka. Za pomocą wiązki laserowej zaostrzył odpowiednio ręce drzewców. Podszedł do reporterki i kucnął w kącie – Niech Pani w razie czego położy się na podłodze albo ucieka. Byle nie przez drzwi – poprosił, a następnie krzyknął „padnij” by aktywować pieczęć i zadać macce obrażenia. Jeśli wtedy macki dostawały istnej furii to przy jednej, która otrzyma odpowiednią dawkę bólu powinno pójść łatwiej i najpewniej nabije się na drzewce. Jeśli macka zbliżyła się w stronę kąta, w którym byli to odpalił laser z całej powierzchni klatki piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miss America



Liczba postów : 82
Data dołączenia : 30/05/2015

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Nie Lip 03, 2016 7:23 pm

America sapnęła kilkakrotnie walcząc z tym oślizgłym i przebrzydłym przeciwnikiem. Marszczyła nos i zaciskała wargi w dalszym ciągu nie przestając z kolejnymi próbami. Owszem małe pomieszczenie, może i blokowało maskę, ale sama America miała naprawdę spore problemy z utrzymaniem się w powietrzu. Kilka razy niebezpiecznie zbliżyła się do momentu, gdy mogła gruchnąć o ziemię.
Jednak podczas tych przepychanek naruszenie okna wydało jej się co najmniej niebezpieczne. Drgnęła przerażona, obserwując to co się dzieję. Zerknęła w stronę zamkniętych przez Noiro drzwi.
-[color=purple] To jest na podłodze?[/b]- odsunęła się gdy rzucił zaklęcia i uderzeniem wyważyła drzwi- Zabierajmy się stąd.- rzuciła do reporterki i czarodzieja chwytając ją i mocno przyciskając do siebie i znów łapiąc Noiro jak małego kotka za fraki i sadzając na sobie. Natychmiast też odwróciła się i pognała do środka korytarza. Mało ją interesowały drzewce, w końcu wydawały się równie żywe jak krzesła. Tylko po prostu to takie większe, sterowane magicznie krzesła... prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Wto Lip 12, 2016 2:49 pm

Reporterka wyraźnie nie mogła się zdecydować czy obserwować poczynania Americi czy Noiro - jej spojrzenie przemykało pomiędzy nimi oraz macką, a momentami nawet drzewcami. Kiedy nastolatek się do niej zbliżył i przemówił, kobieta zmarszczyła czoło, na chwilę skupiając się na nim.
-Jeśli nie przez drzwi, to...- zaczęła, najprawdopodobniej zamierzając spytać o inne drogi ucieczki z zamkniętego pomieszczenia, lecz nie miała czasu, aby dokończyć tę wypowiedź, gdyż Noiro aktywował już swoje pieczęci. Zgodnie z jego przewidywaniami efekt był praktycznie natychmiastowy; macka szarpnęła się gwałtownie, ponownie uderzając o ścianę z oknami i rozbijając ją jeszcze bardziej, ukazując więcej ciemnej substancji. Na tym nie poprzestała - zwinęła się na końcu, a potem rozluźniła sploty, zaczynając się miotać po pokoju.
Na szczęście America posiadała na tyle oleju w głowie, aby szybko się od niej odsunąć i zgarnąć swoich towarzyszy - po uprzednim usunięciu z drogi drzwi. Co prawda nie były one zamknięte na klucz, więc nie musiała ich aż wyważać, lecz z drugiej strony rzeczywiście było to szybsze, a więc i sensowne rozwiązanie.
Drzewce pozostały w tyle - a w pewnym momencie za plecami grupki rozległy się głośne trzaski, które mogły świadczyć o tym, że macka w końcu się z nimi zderzyła... I najpewniej nadziała na ich zaostrzone kończyny. Czy wyłączyło ją to z gry? Być może, lecz jeszcze przez dłuższą chwilę z pomieszczenia słychać było jej ruchy. Czy przycichły z powodu wzrastającej odległości - czy osłabienia macki... Trudno orzec.
Teraz drużyna miała większy problem na głowie. Wszystko oblepiała ta ciemna substancja, więc aby skorzystać z którychkolwiek drzwi - trzeba byłoby się przemóc i jej dotknąć albo wyważyć je w inny sposób. Nie istniała żadna gwarancja, że w kryjących się za nimi pomieszczeniach nie będzie jej więcej. Korytarz zakręcał w lewo, a potem szybko się rozgałęział, pozwalając podróżować dalej prosto lub odbić w prawo. Na końcu tej ostatniej odnogi dało się zresztą dojrzeć coś ciekawego... Klatkę schodową, lecz prowadzącą jedynie w dół. Ona również ociekała mazią, ale przynajmniej dawała możliwość zmiany piętra - a nie błądzenia tylko po tym poziomie.
-Zastanawiam się. Wiemy, że dusze jednak są uwalniane i świetnie, czyli niby potworzasty słabnie, ale... Bez nich po prostu padnie czy trzeba mu będzie jeszcze dopomóc?- zagadnęła reporterka.

***

Wybaczcie, umknęły mi tu Wasze odpisy.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Sob Lip 16, 2016 2:36 am

W sumie dopiero teraz sobie uświadomił jaką głupotę palnął radząc kobiecie by uciekała. W sumie nie mieli gdzie uciec, a chłopak nie potrafił latać. Mało tego coś czuł, że otworzenie kolejnego portalu może się skończyć dosyć źle. Mogliby na przykład wylądować w paszczy tego czegoś chociaż z drugiej strony wydawało się słabsze. Nie słabe, bo nadal kąsało i atakowało macką ale już nie na taką skalę jak poprzednio. Chłopakowi do głowy przyszła pewna teoria co do tej czarnej cieczy na zewnątrz. Kiedy potwór był w pełni sił to otaczała cały hotel, a teraz jest wewnątrz. To tak jakby nagle pole zasięgu tego czegoś się diametralnie zmniejszyło lub zaszła potrzeba użycia tego typu środków. Jeśli to coś traktowało ich jako zagrożenie to są na dobrej drodze, bo pewnie też mogło się ich bać… albo traktować jak natrętną muchę.
Swoją drogą to bardzo dobrze, że miał obok osobę która z kunsztem bohaterstwa jest zaznajomiona bo faktycznie nie pomyślał w pierwszej chwili nad konsekwencjami swoich działań. Taki tam minus tego, że chłopak nie jest jako tako bojowy ani tym bardziej nigdy nie chciał się za bardzo bić. Po prostu macka go zmusiła do obrony i nikt inny. No dobra może było w tym trochę jego winy bo przecież mógł nie skradać się tam za Angel do wnętrza hotelu. Na szczęście zostali uratowani przez Miss Americę, która postanowiła ich ponieść ku zwycięstwu. Dzieciakowi spadł kamień z serca bo już myślał, że tamto coś go zmiażdży i dołączy dosyć szybko do tych duchów w zaświatach. Chociaż nie było mu zbyt prędko do sprawdzenia co jest po drugiej stronie. Zakładając, że każda religia ma rację to tam pewnie był raj. Można by wypocząć wiecznie, a to bardzo kusząca perspektywa ale chyba wolałby pozostać żywym.
Noiro dosłyszał dźwięk pułapki, którą zastawił na mackę. Drzewce na pewno wypadły z gry ale mogły również zadziałać jak taka bardzo paskudna drzazga. Chłopak na samą myśl o wbijaniu sobie jakiejś drzazgi w jakikolwiek kawałek ciała po prostu mimowolnie się skrzywił. Nie było to zbyt przyjemne zwłaszcza jeśli nie miało się przy sobie pincety żeby wyciągnąć ciało obce. Macka pewnie będzie miała większe problemy z tym. Może nie ruszała się z powodu tychże drzazg? Każdy ruch mógł sprawić jej ból. Niby to coś chciało chłopaka zabić ale z drugiej strony to współczuł temu stworowi. Nie wykazywał oznak inteligencji i chęci dialogu, a zachowywał się jak zwierzę które znalazło miejsce żeru. Oczywiście domyślał się, że to nie jest kuna, którą łapie się i wypuszcza do lasu.
Na korytarzu reporterka poruszyła bardzo istotną kwestię – Wydaje mi się, że mówiono wtedy o osłabieniu. Sądząc po tym, że teraz nas nie goni to może oznaczać tylko jego tymczasową słabość. Chyba się nadział na pułapkę, którą zastawiłem i teraz liże rany, więc wydaje mi się, że raczej będzie chciał się wycofać do bezpiecznego miejsca – chłopakowi coś zaświtało po chwili w głowie na temat miejsca pobytu tego czegoś – Ej pamiętacie gdzie on miał legowisko? To był jakiś basen nie? Skoro tu są schody to znaczy, że można zejść niżej a basenu nie stawia się ani na dachu budynku ani na środkowych piętrach, a pewnie na parterze czy w podziemiach. Gdybym był mackowym potworem lubiącym wilgoć i chłód to siedziałbym albo w basenie albo w piwnicy – i tutaj szła ta gorsza część wypowiedzi – obawiam się, że będzie trzeba mu pomóc – powiedział już mniej chętnie. Domyślał się, że to coś może być teraz o wiele bardziej agresywne. Wątpił by tamto co widzieli w pokoju to była całość potwora. Zwykle na końcu macki coś jeszcze się znajduje. Swoją drogą chłopak mimo trzymania za kark to uważał żeby przypadkiem nie dotknąć tej mazi. Wyglądała nie dość, że obrzydliwie to jeszcze na dodatek dawała to nieprzyjemne uczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Pon Lip 18, 2016 9:17 am

Americe nie trzeba było tłumaczyć jaki mieli dalszy plan działania; skoro szukali teraz piwnicy, to jasne było, że powinna skierować się właśnie ku klatce schodowej - i dokładnie to dziewczyna uczyniła. Na szczęście przynajmniej tutaj nie było drzwi, które musiałaby wyważyć, dzięki czemu mogła wlecieć bezpośrednio nad schody - i dalej w dół.
-Chyba mam pewien pomysł, ale nie gwarantuję, że to się nam uda. Będziecie musieli zająć na chwilę uwagę tego potwora- rzuciła po drodze, prędko pokonując kolejne piętra; przy jej tempie ciężko byłoby je w ogóle policzyć, ale grupa i tak wiedziała, że budynek był wysoki. Musiał mieć ponad dziesięć poziomów.
Im niżej zlatywali, tym więcej było tej ciemnej mazi, ociekającej ze wszystkich powierzchni... Aż w końcu grupa dotarła do miejsca, w którym pokrywała ona już dosłownie całą klatkę schodową. Rozróżnienie poszczególnych kształtów stało się trudne... I w związku z tym drużyna nawet nie od razu zorientowała się, że nagle znalazła się na otwartej przestrzeni - w wielkim, ciemnym i wilgotnym pomieszczeniu, które było już dla nich znajome.
Wróg najwyraźniej na nich czekał - gdyż jedna z jego macek od razu wybiła z cieczy bezpośrednio pod nimi, tym samym zmuszając Americę do tego, aby przyspieszyła i uciekła na bok. Ledwo co udało jej się uniknąć tego niespodziewanego ciosu; krople płynu ochlapały zarówno ją samą, jak i niesione przez nią osoby.
-Drzewce, cokolwiek, muszę was odstawić!- przykazała Latynoska, starając się nie zwalniać ani na chwilę, ani nie lecieć prosto, aby stanowić dla potwora trudniejszy do trafienia cel.

***

Krótka informacja: America przepadła, jest do przejęcia, ale misja zbliża się już ku końcowi, więc wątpię, aby postać została zgarnięta jeszcze w jej trakcie. W związku z tym będę ją npcował.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Wto Lip 19, 2016 11:39 pm

Mieli zająć uwagę potwora w czasie kiedy America będzie czynić swoje cudawianki fight z oślizgłą macką? Dla Noiro układ „wyglądaj smacznie i nie daj się zjeść” średnio się uśmiechał. Problemem było natomiast to, że chłopak pewnie Riftami nie ucieknie z tego miejsca dopóki to coś nie zostanie pokonane. Tym bardziej, że przecież reporterki nie wypadałoby zostawić. Nie posiadała żadnych mocy więc tak jak jej kolega pewnie by zginęła. Jak o tym teraz chłopak pomyślał to chyba tamten kamerzysta niezbyt wiele dla niej znaczył bo nie wyglądała na przybitą ani również na zbyt przejętą. Chyba to była kwestia tego, że o nim zapomniała tak jak grupka o Angel. Ciekawe czy nic jej się nie stało? Jak przeżyją to wypadałoby jej poszukać.
Mazi było coraz więcej, a to oznaczało kłopoty. Faktycznie potwór zagnieździł się w piwnicy, a cała ta otoczka sprawiała dosyć duży dyskomfort dzieciakowi. Nigdy nie był fanem jakiś ślimaków czy innych obślizgłych rzeczy, które podawano w restauracjach. Chociaż wyglądało na to, że to pomieszczenie jest identyczne z tamtym, do którego wtedy wpadli. Czy to oznaczało bycie w paszczy lwa? A może ośmiornicy? One w ogóle mają paszcze i zęby? Chłopak musiałby przejrzeć atlas zwierząt bo nie przypominał sobie, ale skoro to coś jest demonem to może ma zęby. Kiedy macka wybiła America wykonała unik a Noiro został tym czymś obryzgany. Przeszły go ciarki a z gardła wydobyło się soczyste „bleee”, które zaraz zastąpione było przypływem adrenaliny i głośnym wciągnięciem powietrza w panice.
Pierwsze co zrobił to stworzył kolejne 3 drzewce, których zadaniem było złapać jednocześnie mackę, która miałaby im zagrozić. Sam Noiro do tej macki zacząłby strzelać laserem od boku próbując ją przeciąć w pół i tym samym ograniczyć możliwości ataku przeciwnika. Zakładając, że Miss ich puściła i wylądowali w tym obślizgłym czymś. Ona przecież miała jakiś plan, a chłopak na dziś już dosyć dużo kombinował i przewodził grupie. Taka odpowiedzialność w żadnym wypadku nie była dla niego. On mógł tylko spełniać się jako pan "przynieś, podaj, pozamiataj", a nie heros. Musiał latynosce kupić dostatecznie dużo czasu chociaż nie za bardzo wiedział jaki ona ma plan. Planowała wywabić demona i uderzyć go raz a dobrze czy spróbować znaleźć jego czuły punkt? A może wpadła na jakiś zupełnie inny pomysł, który pomógłby jej samej się stąd wydostać? Musieli zwrócić uwage potwora, a nic do tej pory tak nie działało jak obijanie tych macek z duchowych cięć. Jeśli oczywiście nie udało się jej przeciąć laserem tylko przypiec tak jak zeszłym razem. Warto było spróbować skoro on był teraz słabszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Pią Lip 22, 2016 1:12 pm

Kiedy Noiro wytworzył drzewce, America zleciała niżej, aby odstawić jego i reporterkę na pokryte cieczą podłoże. Zrobiła to na tyle powoli, aby mieć pewność, że wyczują grunt pod stopami - i na szczęście w tym miejscu płyn sięgał im tylko mniej więcej od pasa. Potem dziewczyna znów poderwała się wyżej i oddaliła się od swych towarzyszy, znikając w ciemnościach... Co akurat wcale nie było trudne, bo wzrok wcale nie sięgał daleko.
-Mam szczerą nadzieję, że szybko jej pójdzie z tym jej nowym planem- skomentowała reporterka, trzymając się jak najbliżej Noiro, a dokładniej nieco za nim. Oglądała się przy tym w taki sposób, aby mieć oko na kierunki, które znajdowały się poza polem widzenia chłopaka, choć tak naprawdę niewiele to dawało. Macki były jasne i blade, ale tylko trochę wyróżniały się na tle mroku.
Lasery wyraźnie zadziałały lepiej, niż miało to miejsce ostatnim razem. Co prawda nie przecięły macki tak, jak życzył sobie nastolatek, jednakże wbiły się w nią znacznie głębiej i sprawiły, że szarpnęła się mocno, starając się przed nimi uciec; przy okazji pociągnęła za sobą drzewce, na moment wytrącając je z równowagi. Druga macka ruszyła jej na ratunek, chcąc uderzyć z góry - i na szczęście tym razem to reporterka złapała Noiro za ramię i praktycznie odskoczyła z nim na bok... Co skończyło się całkowitym zamoczeniem ich obojga, ale przynajmniej udało im się uniknąć ataku, nawet jeśli o mało co.
Ile czasu potrzebowała America?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Nie Lip 31, 2016 2:14 am

Wrócili do legowiska potwora, z którym borykali się od jakiegoś czasu. Szlam czy inne coś, w którym brodzili aż po pas, obecność macek no i wszechobecne zagrożenie. Czegoż może chcieć tchórzliwy pacyfista przyparty do muru jak nie takiej sytuacji? Gdyby była możliwa ucieczka to Noiro rzecz jasna dawno by nawiał. Potem by go gryzło sumienie i koniec końców wrócił zobaczyć jak sobie kobiety poradziły. To niestety nie wchodziło w grę.
- Z duszami chyba była to bardziej skomplikowana sprawa więc tutaj pewnie pójdzie szybciej – wzdrygnął się z dwóch powodów. Pierwszym z nich było tamto wspomnienie o duszach oraz o tym, że duchy mogły się o nich ocierać wtedy. Drugie spowodowane było nieprzyjemnością brodzenia w chłodnym płynie. Wyglądało na to, że reporterka i Noiro wpadli na bardzo podobny pomysł bo chłopak też postanowił się od niej nie oddalać. Oglądał się nerwowo na boki  jednak zdawał sobie sprawę, że zagrożenie może nadejść tak naprawdę z każdej strony tak jak miało to miejsce zeszłym razem. Mogą równie dobrze stać teraz na macce, która zamknie się wokół nich albo wciągnie w odmęty mroku. Był nerwowy, oddech znacznie przyśpieszył kiedy to wszystko się zaczęło. Chociaż na pierwszy rzut oka nie dostrzegł, że macki są blade. Dopiero przy drugim strzale dostrzegł ich barwę. Wyglądały jakby były chore albo bardzo stare. Podobno im bardziej czerwona ośmiorniczka tym młodsza, a te najstarsze są praktycznie białe. Może to samo tyczyło się tego demona? Przełknął głośno ślinę kiedy okazało się, że jeszcze nie mógł tego przeciąć. Na pewno sprawił jakiś ból i pewnie zezłościł to coś, które postanowi się nimi zająć jak najszybciej. Macki uciekały przed promieniami przewracając drzewce przy okazji, którym dzieciak nakazał jak najszybciej się podnieść i utworzyć wokół Noiro i reporterki trójkąt obronny by nie dać się zaskoczyć od tyłu bądź boku. Chłopak poczuł się pociągnięty i przez moment krzyknął myśląc, że potwór go dopadł ale to było na szczęście reporterka. Na moment zanurzył się w substancji, a to spowodowało krótki atak paniki jaki ma osoba topiąca się. Szarpał się przez moment, aż złapał grunt pod nogami i dał radę się samemu podnieść. Starł z twarzy dosyć sporą ilość tej substancji i przez moment wzdrygnął się w obrzydzeniu – D-dziękuję – wydukał krótko widząc mackę, która uderzyła obok nich po czym szybko rozkazał drzewcom zmienić nieco plan działania. Skoro macka leżała to chłopak postanowił na tym skorzystać. Drzewce miały podejść i przytrzymać ją. Jeden z nich kładł swoje wyprostowane dłonie palcami wzdłuż macki tak by zadziałały jak gwóźdź. Drugi drzewiec miał go uderzyć z młota i wbić drzewca i jego ręce prosto w mackę jak młotek wbija gwoździe. Trzeci miał się ustawić po drugiej stronie macki i ją trzymać. Jeśli drzewiec by się przebił na wylot to tamten trzeci miał zadziałać jak imadło wraz z pierwszym. W międzyczasie kiedy drzewa robiły to co im nakazano, chłopak ponakładał pieczęci na mackę, a następnie zaczął ciągnąć reporterkę jak najdalej od macek. Dopiero kiedy drzewiec wbijał „gwóźdź” aktywował pieczęci by spotęgować odczuwany ból.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Nie Lip 31, 2016 11:39 am

Plan Noiro z pewnością nie udałby się poprzednim razem, gdy grupa przebywała w legowisku potwora. Wtedy jego macki były wyraźnie o wiele silniejsze - do tego stopnia, że stawiały opór nawet Americe... Teraz jednak ta konkretna musiała ulec i dać się przytrzymać, nawet jeżeli przez cały czas próbowała się wyrwać i miotała się jak szalona na tych odcinkach, na których nie została unieruchomiona.
Zgodnie z dotychczasowymi doświadczeniami - aktywowanie pieczęci, szczególnie w połączeniu z "gwoździem", wywołało o wiele intensywniejszą reakcję. Wręcz dodało macce mocy, która teraz wystarczyła, aby poderwała się w powietrze, ciągnąc za sobą jednego drzewca. Na spotkanie natychmiast wyszła jej druga, która się z nią zderzyła, napierając na drewnianego golema z boku i najwyraźniej starając się go złamać. Dla nich samych pewnie też nie było to bezbolesne.
Główne cielsko stwora w dalszym ciągu musiało znajdować się gdzieś pod całą tą cieczą, jednakże jego kolejne macki wynurzały się teraz ponad powierzchnię płynu. Niektóre wyginały się w wielkie łuki, które mogły mieć na celu podparcie się o płytsze w tych miejscach dno... Choć oczywiście niekoniecznie właśnie tak było. Część czekała po prostu w gotowości... Ale dwie skierowały się ku Noiro i reporterce jedna za drugą - krzyżując się w powietrzu, aby utrudnić im ucieczkę przy tym ataku bezpośrednio z góry.
Gdzieś z nieco dalszej części pomieszczenia dobiegł głośny plusk, jak gdyby coś z rozpędu wbiło się w "wodę", jednakże zarówno ciemności, jak i panujące zamieszanie uniemożliwiały sprawdzenie cóż to takiego było. Tyle że... Jakieś dziesięć sekund później, mniej więcej, pokrywająca dno ciecz zaczęła się poruszać - najpierw powoli, stopniowo nabierając szybkości, przypominając tworzący się dopiero wir.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Pon Sie 08, 2016 3:32 am

Jeśli chłopak wyjdzie cało z tej całej sytuacji to na pewno będzie próbował wycyganić od Miss albo reporterki ze dwa duże kubki KFC. Dzisiaj miał okazję spalić całkiem sporą ilość kalorii oraz w jakiś sposób będzie musiał zrekompensować sobie strach, którego dzisiaj się najadł. Nic tak dobrze nie zabija tego smaku strachu jak tłuste fast-foody. W ostateczności zawsze może się zgodzić kurczaka z rożna. Najpierw jednak musi z tego wyjść cało.
Dał radę zadać macce znaczne obrażenia jednak w tym momencie przyszło mu do głowy, że nawet jeśli odetnie jedną to stworzenie może mieć ich znacznie więcej. Nie sądził, że to będzie działało jak hydra i w miejscu jednej wyrosną dwie ale sądząc po tym, że próbowały wyciągnąć drzewca siedzącego niczym drzazga to jest tego bardzo małe prawdopodobieństwo. Z drugiej strony będąc macką raczej ciężko będzie wyciągnąć sobie coś takiego z ciała jeśli przypadkiem nie wbije tych drzazg bardziej. To tak jakby wyciągać drzazgi za pomocą puchatych rękawiczek. Bez pincety ani rusz. Macki układały się w taki sposób jakby to coś próbowało się podnieść, ale mogło to równie dobrze być coś w rodzaju zaparcia się o podłoże z bólu. Swego rodzaju upadnięcie na kolana czy coś takiego tylko w wydaniu mackowym. Pewnie się czaiły, żeby złapać Noira albo reporterkę kiedy ci będą próbowali odskoczyć w przestrzeń, której krzyżujące macki nie pokrywają. Noiro miał pewien pomysł w głowie. Stworzenie widocznie było słabsze w tym momencie więc przy odpowiednim rozdysponowaniu sił mógłby poczynić spore szkody, a nawet się temu przeciwstawić. Na polu walki pozostały dwa drzewce, które powinny być stosunkowo blisko siebie. Rozkazał im stanąć plecami do siebie w miejscu gdzie krzyżowały się macki, spleść ze sobą uniesione w górę ostre, drzewiaste łapska oraz solidnie zaprzeć się by zadziałać jak taki wielki, ostry filar. Oczywiście chłopak nie myślał o tym w kategorii jedynej opcji bo skoczył w tamtą przestrzeń pomiędzy skrzyżowanymi mackami i otworzył korytarz do Riftu, by móc tam wraz z reporterką skryć się przed ewentualnym zgnieceniem. To był środek zapobiegawczy, a on nie chciał przechodzić na drugą stronę bo to może być dosyć niebezpieczne. Traktował to raczej jak chwilową, dodatkową przestrzeń do której może się skryć w czasie kiedy Miss America chyba zanurkowała w tej brei. Nie wiedział z czego to jest dokładnie, nie chciał wiedzieć. Domyślał się tylko, że po takim zabiegu dziewczyna nie będzie wyglądać zbyt zachęcająco a tym co robi najpewniej oderwie tego potwora od dna. To nawet lepiej dla nich, że otworzył ten korytarz bo ich nie wciągnie, a raczej nie powinno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Wto Sie 09, 2016 3:48 pm

Macki były duże i ciężkie, w związku z czym nie bardzo mogły się zatrzymać, gdy już nabrały rozpędu - co w tym wypadku niewątpliwie zadziałało na korzyść planu Noiro. Choć udało mu się nabić te dwie z nich na drzewce, to jednak równało się to w pewnym sensie poświęceniu tych ostatnich - bo chociaż golemy nie uległy tak naprawdę zniszczeniu, to również zostały poderwane w powietrze, gdy złączone ze sobą macki zaczęły szaleć z bólu. To przynajmniej chwilowo wyłączyło je z akcji, pozostawiając Noiro i reporterkę bez dodatkowej ochrony, za to z otworzonym riftem, z którego w razie czego mogli jeszcze skorzystać...
... I tak właściwie wręcz musieli, bo z każdą upływającą sekundą wir stawał się coraz silniejszy. Zaalarmowane tym macki przestały nawet próbować atakować i zamiast tego już wszystkie skupiły się na podpieraniu reszty ciała przeciwnika - no, chyba wszystkie, bo część zniknęła po prostu pod powierzchnią cieczy, więc nie dało się stwierdzić co dokładnie tam robiły. Kto wie, być może nawet starały się zablokować to, co powodowało wir?
W tych okolicznościach każda chwila zdawała się trwać wręcz niemiłosiernie długo, lecz w rzeczywistości w grę wchodziło pewnie kilka, góra kilkanaście sekund. W tym czasie w riftowym przejściu było najwyraźniej stosunkowo bezpiecznie. Macki prężyły się i napinały, część z nich próbowała wysunąć się dalej, prawdopodobnie szukając lepszych punktów zaparcia... Aż w końcu w oddali coś wybiło się z płynu.
To coś mogło być Americą - najpewniej nią było, choć odległość i mrok utrudniały stwierdzenie tego na sto procent, nie wspominając już nawet o fakcie, że dziewczyna musiała być przemoczona i może nawet zabarwiona przez tę ciemną substancję. Mimo to ona była w stanie dostrzec rift  - i skierowała się ku niemu, by zawisnąć w powietrzu tuż przed nim, niezbyt wysoko.
-Jeżeli dobrze pójdzie, to zaraz będziemy mogli spróbować przeskoczyć do bezpiecznego wymiaru- poinformowała od razu swoich towarzyszy, jednocześnie wierzchem dłoni przecierając twarz z resztek cieczy... Co dawało średni efekt, bo w końcu ręce też miała mokre.
Mniej więcej w tym momencie wir zaczął jakby trochę zwalniać - jeszcze nie na tyle, aby Noiro i reporterka mogli wyjść z korytarza, ale jednak zauważalnie. Poziom "wody" natomiast już wyraźnie trochę opadł, przynajmniej o jakieś pół metra, jeżeli nie bardziej.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noiro



Liczba postów : 105
Data dołączenia : 16/08/2014

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Pią Sie 12, 2016 4:52 pm

Nie żeby Noiro był złośliwy, ale w myślach przemknęło mu „dobrze ci tak” kiedy macki nabiły się na drzewce. Gdyby nie byłyby zwykłymi kawałami drewna, które kontrolował za pomocą swojej mocy to drzew faktycznie byłoby mu szkoda. Tak jak tego, że stracił część obrony. Chociaż w tym momencie wyglądało na to, że ich przeciwnik również tracił sposobność do ataku i chyba dwa razy pomyśli zanim czymkolwiek będzie chciał uderzyć grupkę. Podobno zwierzęta potrafią za którymś razem wpaść na to, że zbliżanie się do ogrodzenia z elektrycznym mordulcem (zwanym również elektrycznym pastuchem) to nie jest dobry pomysł kiedy ma się na sobie obrożę.
Chłopak z wnętrza riftu obserwował jak ma się sytuacja z mackami, które próbują podtrzymać cielsko tej istoty. To miejsce na pewno było jakimś zbiornikiem pokroju basenu więc na pewno ma też jakąś metodę na błyskawiczne wypompowanie wody. Zwykle wtedy nie było wskazane, aby kręcić się w okolicy takiej pompy bo podobno może kogoś wciągnąć i zmiażdżyć kończyny. Noiro wzdrygnął się na samą myśl i po plecach przeszedł mu dreszcz. Miss America wykonując wir również ten proces przyśpieszyła lub w mechaniczny sposób wtłoczyła do rur ten cały płyn. To coś pewnie teraz było miażdżone i próbowało się bronić jak tylko się dało.
Kiedy dziewczyna wydobyła się z płynu i podleciała bliżej nich, chłopak odruchowo zakrył ręką usta i nos oraz spojrzał z obrzydzeniem nie tyle na Americe co całą substancję, którą była pokryta.
- Jest teraz nieco zajęty więc może się udać. Czyżbyś uruchomiła pompę w basenie? – zapytał zerkając w dół. Nie miał zamiaru póki co wychodzić, ale wpadło mu do głowy że dziewczyna mogła po prostu zrobić dziurę w podłożu, a następnie wywołać wir żeby woda zaczęła szybciej spływać przez otwór. Na razie trzeba było czekać na rozwój wypadków, ale zawsze mógł się wychylić i zobaczyć co jest po drugiej stronie riftu, w którym siedzieli co też uczynił. Może akurat trafił na moment kiedy będzie bezpiecznie.
- A tym dobrym momentem na otwarcie nowego będzie...? - zapytał chłopak po chwili. Zawsze jeśli po drugiej stronie nie było bezpiecznie to mógł poczekać na to kiedy America uzna, że dany moment jest dobry. Wtedy zostaje otworzyć kolejny rift naprzeciwko tego, w którym są i w niego wskoczyć. Kwestia żeby wszystko po drugiej stronie wyglądało normalnie jak to w hotelu zwykle bywa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Wto Sie 16, 2016 4:21 pm

America w pierwszej chwili zmarszczyła lekko czoło i obejrzała się za siebie - czyli mniej więcej w stronę centrum wiru - jednakże zaraz potem wzruszyła lekko ramionami.
-Pompę? Pewnie, można tak to ująć. Wciąga go, a jest na tyle miękki, że może nawet przejdzie cały- takie podejście do sprawy zdawało się zresztą pokrywać z drugą myślą Noiro, czyli po prostu z wybiciem dziury w dnie, ale wyglądało na to, że dziewczyna nie miała zamiaru wyjaśniać swoich posunięć, a przynajmniej nie teraz.
Na kolejne słowa chłopaka America rzuciła ku niemu okiem... I dokładnie w tym momencie nastąpiła nagła zmiana. Całe otoczenie dosłownie zadrżało - nie tylko "woda", nie chodziło też o oddalone ściany czy sufit, ale nawet o powietrze... Ba, o samych zebranych również. Nic przyjemnego. Wir prędko zaczął ustawać, jak gdyby otwór w podłożu został nagle całkowicie zatkany, lecz powierzchnia cieczy i tak się wzburzyła - bo wszystkie macki nagle szarpnęły się gwałtownie, posyłając fale płynu również do wnętrza tunelu.
-Powiedziałabym, że teraz!- zadecydowała America, a kiedy tylko Noiro otworzył nowy rift, pozwoliła jemu i reporterce przeskoczyć do niego jako pierwszym, nim prędko poszła w ich ślady. Co ciekawe, przejście między wymiarami "samo" zamknęło się tuż za nią.
Po drugiej stronie było sucho. Już to samo w sobie stanowiło jakąś poprawę sytuacji, nawet jeśli cała trójka i tak została wcześniej w jakimś stopniu zamoczona. Co prawda w dalszym ciągu było ciemno, ale w inny sposób - nie tak nieprzenikniony, nienaturalny, bardziej jak po prostu w pomieszczeniu bez okien, w którym światło było właśnie zgaszone. Temperatura również była tutaj wyższa, nawet jeśli w dalszym ciągu panował chłód, po części wynikający z bycia mokrym.
Ktoś się poruszył, ale w mroku Noiro nie mógł stwierdzić czy była to jego rówieśniczka, czy też reporterka; grunt, że osoba ta na coś wpadła i to coś przewróciła, jeżeli sądzić po wywołanym hałasie. Dopiero wówczas stało się zresztą jasne czyja była to sprawka - ciche "cholera" wypowiedział na pewno głos reporterki.
Zaraz potem pojawiło się już światło - zaświecone przez Miss Americę, która lewitowała teraz przy przełączniku, a więc obok jednej ze ścian. Sala prezentowała się aż podejrzanie normalnie... Jak całkiem czysta piwniczka albo inny składzik, z regałami, na których poustawiano różne przedmioty, głównie pudełka - a nawet z trzema rowerami. To z jednym z nich zderzyła się reporterka.
-Więc... Już w porządku?- spytała teraz.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hotel Kamelia   Today at 4:55 am

Powrót do góry Go down
 
Hotel Kamelia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Apartament Mystery'ego (Hotel Shogun)
» New York-New York Hotel & Casino
» Hotel La Plaza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: