Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Upper West Side

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Upper West Side   Nie Gru 11, 2016 11:00 pm

First topic message reminder :


Upper West Side (czasem nazywane UWS) to jedna z dzielnic Nowego Jorku, zlokalizowana na wyspie Manhattan, pomiędzy rzeką Hudson a Central Parkiem (zachód-wschód) oraz od 59-tej Ulicy do 110-tej Ulicy (południe-północ, czyli na całą długość Central Parku). Niektórzy traktują Morningside Heights - osiedle na pólnoc od 110-tej ulicy - jako część Upper West Side.

Jest to dzielnica głównie mieszkalna, której rezydenci zazwyczaj znajdują zatrudnienie w innych, komercjalnych sąsiedztwach takich jak Midtown lub Lower Manhattan.
Ma reputację nowojorskiego ośrodka kultury: w jego północnej części znajduje się jeden z dwóch kampusów Empire State University, na południowej zaś wiele pracowni artystycznych oraz Lincoln Centrum - "dom" organizacji takich jak New York Philharmonic czy Metropolitan Opera.


Ostatnio zmieniony przez Rapid dnia Pon Gru 12, 2016 1:24 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sob Mar 18, 2017 12:07 am

Sigyn zadowolona z obrotu spraw i że jej plan unieruchomienia potwora wypalił, aż uśmiechnęła się lekko. Wiedziała jednak, że to go nie zatrzyma na długo. Znała swoje możliwości i stanowczo nikt nie przygotowywał jej do takiej walki. Widząc co stwór kombinuje zaczęła go obserwować uważnie. Nie mogła dać się odsłonić.
W sumie spodziewała się, ze stwór będzie chciał obrzucić ją kostką brukową. W końcu gdy wbił łapy w ziemię miał do niej dostęp. Sigyn nie była jakąś silną telekinetyczką, do tego telekineza była jej magią więc musiała odpuścić trzymania stwora. Złapała jednak telekinezą kostki i ziemię, by cisnąć nimi w potwora skoro tak chciał się z nią bawić.
W tym samym czasie też cofała się zręcznie idąc uliczką do tyłu i uważając na to by nie zejść na trawę, czy nie zahaczyć o ławki. Zaczęła więc ciskać kamieniami w zbroję, chcąc jakoś dostać się nimi tam, do środka, a rzucała to mniejszymi to większymi kamieniami, by ów COŚ nie mogło zorientował się o jej planie. Musiała jakoś się bronić przed tym i obronić tych nic nie świadomych ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 502
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sob Mar 18, 2017 3:34 am

Bogini zaczęła obrzucać golema kostką oraz ziemią, którą wcześniej w nią rzucał. Cóż, przynajmniej wiadomo było, że monstrum chroni swoją głowę lub po prostu instynktownie zasłaniało się jedną ręką przed nadlatującymi kamieniami, które rozbijały się o pancerz robiąc przy sporo metalicznego huku. Jedna inaczej się sprawa miała kiedy kostka trafiła w nogi, które były zdecydowanie słabiej opancerzone i słychać było dźwięk kostki uderzającej o ciało. Przez taki atak Sigyn zmusiła golema, by podkulił nogi i zasłonił się obiema rękoma, jednocześnie przytrzymując się ziemi.
Z każdą chwilą płomień, który buchał z ciała stwora przybierał na intensywności i teraz praktycznie rozjaśniał całą alejkę. Po chwili stwór podniósł łeb, a z jego pyska buchnął niebieski promień skoncentrowanego gorąca. Akurat wtedy Asgardianka ciskała w nim kostką i trafiła go w głowę, dlatego ogień nieco zboczył z zamierzonego kursu i przeorał trawnik w pobliżu kobiety, ścinając przy tym jedno z drzew, które z hukiem upadło na ziemię. Trawa w miejscu kontaktu z niebieskim promieniem była doszczętnie spopielona, jednak po zużyciu tego ataku płomień golema zdecydowanie zmalał. Zmianie uległ również jego rozmiar, gdyż skurczył się o pół metra. Jednak teraz maszkara miała chyba inny pomysł na walkę, gdyż wyrwała z ziemi rurę, która dostarczała wody do fontanny i zaczęła z niej pić. Wbrew temu co podpowiadała logika, ogień nie gasł a wręcz przeciwnie. Rozrastał się na plecach bestii, która rosła w siłę dzięki wodzie którą pochłaniał z wyrwanej rury. Oczywiście samo źródło wody przystawił sobie do pyska niczym większą słomkę.
W tej chwili bogini miała moment, by wymyślić jakiś plan na podstawie tego co już wiedziała a to, że w pobliżu nie było ludzi działało na jej korzyść gdyż mogła pozwolić sobie na zdecydowanie więcej. Warto zwrócić również uwagę, że po wypiciu znacznej ilości wody golem zwiększył swój rozmiar. Urósł o niecałe półtora metra i najwyraźniej miał więcej siły, gdyż kolejna próba uniesienia go spotkała się ze znacznym oporem w postaci chwycenia kostki brukowej i stopniowego zmierzania w stronę Asgaridanki. Monstrum chwyciło jedną z ławek i cisnęło nią w stronę bogini, a następnie zbliżyło się do jednego z drzew i wyrwało je z korzeniami, wykorzystując jako prowizoryczną maczugę i zasłonę przed lecącą kostką. Miał teraz dodatkowe 3 metry zasięgu w postaci tego niewielkiego drzewa i właśnie zamachiwał się nim w stronę kobiety. Rycząc przy tym niczym rozjuszone zwierze. Tymczasem woda z rury rozlewała się po kostce i tworzyła coraz większą kałużę, która niebawem najpewniej zacznie wsiąkać w ziemie. Z drugiej strony ktoś najpewniej zauważy awarię i może tutaj wkrótce przyjść, a wtedy byłby narażony na niebezpieczeństwo.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pon Wrz 25, 2017 1:33 pm

[Pierwszy post po przejęciu postaci]

Była ciemna noc i jak zwykle w tym skurwiałym mieście gdy ona nastawała wszystkie szumowiny wyłaziły ze swoich cholernych nor. To był czas polowania. Czas Punishera. Tej nocy Frank postanowił zapolować w UWS, gdzie miało dojść do pewnej transakcji pomiędzy dwoma gangami. Castle oczywiście na miejscu zjawił się wcześniej by wszystko perfekcyjnie przygotować. Pozastawiał kilka pułapek pułapek z materiałami wybuchowymi, a następnie ustawił się na jednym z dachów, rozłożył karabinek snajperski i czekał. W końcu zaczęli się zjeżdżać, na początek płotki, następnie grubsze ryby. Castle nie miał szczegółów co to ma być za transakcja, bo gość od którego wydobył tę informację, nic więcej nie wiedział, ale zapowiadało się, że ma być to coś większego. Jednym z obecnych na spotkaniu był James Wesley, czyli prawa ręka Kingpina. Od niego miał zacząć egzekucję.
-One batch, two batch. Penny and dime.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pon Wrz 25, 2017 3:39 pm

Nowy Jork, to miasto które nocą bywa jeszcze bardziej niespokojne niż za dnia, kiedy to ulice są zapełnione ludźmi idącymi do pracy bądź rzeszą turystów, którzy widzą w tym mieście coś ciekawego i warto do obejrzenia. Matt jest opiekunem Hell's Kitchen, ale to nie oznacza że siedzi tylko w tej dzielnicy i nie wyściubia nosa z poza znanej mu okolicy.
Po jakimś czasie kiedy to Daredevil patrolował miasto skacząc z dachu na dach, co swoją drogą w warunkach Nowego Jorku jest łatwe(zagęszczenie budynków ułatwia diabłu sprawę) wyniuchał Franka Castle. Frank to dobry człowiek, chociaż ma zupełnie inne podejście do traktowania przestępców niż Matt Murdock. Punisher jak zwany jest Frank Castle bez ceregieli likwiduje jakiekolwiek zagrożenie. Ich relacje nie są jednoznaczne, na pewno nie są przyjaciółmi, ale żywią do siebie raczej pozytywne uczucia. Daredevil wie, że strony Punishera nie grozi mu niebezpieczeństwo, chociaż bywały momenty kiedy to podczas żywej dyskusji o traktowaniu przestępców wybuchała pomiędzy nimi walka.
Diabeł z Hell's Kitchen na spokojnie podszedł do kolegi po fachu i się z nim przywitał: -Witam Cię Frank. Czyżbyś się na kogoś przyczaił? Mam nadzieję, że nie na mnie. Po tym tekście Matt uśmiechnął się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Wto Wrz 26, 2017 1:31 pm

Castle już miał pociągnąć za spust i rozsmarować mózg Wesley’a na chodniku, gdy nagle usłyszał znajomy głos.
Damn it, znowu on...
To był Daredevil, Diabeł z Hell’s Kitchen - gość który od jakiegoś czasu konsekwentnie starał się Frankowi przeszkadzać w czyszczeniu miasta, a wszystko przez te piep****e zasady rajtuziarzy o nie zabijaniu. Punisher nie potrafił zrozumieć czy oni są po prostu głupi, czy tylko udają, bo pakując te gówna do pudła niczego nie zmieniają. Już nie mówiąc o tym jakimi cholernymi hipokrytami są, bo kosmitów zabijają bez mrugnięcia okiem.
-Czego chcesz Murdock?-
Castle już dawno się połapał kto kryje się pod maską „Diabła Stróża” i ten raczej miał tego świadomość, choć do tej pory nie był przez niego tak nazywany. Do tej pory jednak też Daredevil przeszkadzał mu raczej w mniejszych akcjach, a ta zapowiadała się na całkiem grubą skoro na miejscu była prawa ręka Kingpina.
-Dla twojego dobra radzę ci żebyś nie wpieprzał mi się dzisiaj w robotę...-
Zdecydowanie lepiej żeby tak było, bo Castle nie zamierzał się tej nocy zabawiać w jakieś gówniane przepychanki na dachu, tylko miał zamiar uderzyć tak mocno jak tylko był w stanie, w Fiska. Od ucieczki Castle’a z więzienia, ten próbuje dorwać Kingpina, tak jak mu obiecał, ale nie jest to łatwe, bo Wilson Fisk jest cholernie grubą rybą - i to dosłownie. Prędzej czy później to się jednak stanie... a wtedy? Wtedy to twarz Castle’a  będzie ostatnim co Fisk zobaczy w swoim nędznym życiu.
-Idź pobawić się z innymi bohaterami w „ochronę”, a prawdziwe porządki zostaw dużym chłopcom.-


Ostatnio zmieniony przez Punisher dnia Wto Wrz 26, 2017 10:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Wto Wrz 26, 2017 3:54 pm

Punisher był miły jak zawsze, ale do tego Daredevil zdążył się przyzwyczaić. Zresztą i tak Murdocka to nie ruszało. Murdock westchnął głęboko i odpowiedział Frankowi.
-Tego co zawsze Frank, usunięcia Nowego Jorku z takich wrzodów, jak Kingpin-
Niemniej jednak Matt stosował łagodniejsze metody pokonywania przestępców niż Punisher. Nie rozwalał przy tym całej dzielnicy, dla Franka Castle'a liczył się tylko końcowy rezultat, nieważne jakim kosztem. Diabłowi podobało się jak spokojna była ta noc, a za chwilę miało się to zmienić.
-Szkoda że Twoje porządki oznaczają masę trupów i rozwaloną całą okolicę, Frank-
Murdock zdążył już dowiedzieć się co planuje Punisher i nie specjalnie mu się to podobało. Mógł jednak zminimalizować liczbę trupów pomagając Frankowi unieszkodliwić pomagierów Kingpina.
-Nie zamierzam znowu z Tobą walczyć, ale wiedząc co knujesz mogę przynajmniej zmniejszyć liczbę zwłok, którymi koroner będzie musiał się zająć-
Ten pierwszy lekki uśmiech, którym przywitał Franka na dłuższy czas nie pojawi się już na twarzy Murdocka. Swoją drogą uśmiech na twarzy Diabła z Hell's Kitchen jest tak rzadki, jak łagodne potraktowanie zbirów przez Punishera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pon Paź 02, 2017 2:53 pm

-Szkoda że nie usuwasz tak jak powinno się to robić, tylko jak reszta tej bandy przebierańców.-
Odburknął z irytacją Castle. Zawsze go wkurwiał fakt, że „bohaterowie” niby usuwali zagrożenie, a tak naprawdę gówno robili, bo ci których zamknęli, albo wyłazili zaraz, albo po prostu uciekali i nic się nie zmieniało. On jednak był inny. On robił prawdziwy porządek i wyznawał jedną zasadę... „Jeśli jesteś winny, jesteś martwy.”. Proste, ale bardzo skuteczne.
-Może. Ale przynajmniej w porównaniu do waszych śmiesznych metod, moje działają.-
Frank nic osobiście nie miał do Matta, a nawet w pewnym sensie można powiedzieć, że lubił go, a już na pewno darzył szacunkiem, ale metody które stosował uważał za żałosne i wkurwiało go, że nie raz mu po prostu przeszkadzał - przez tą swoją moralność. Na słowa o tym, że Diabeł nie zamierza z nim walczyć nie odpowiedział i ponownie skupił się na swoim celu. Nie pociągnął jednak za spust, ponieważ zauważył, że to jednak nie wszyscy i nadjeżdżają kolejne samochody. W pewnym momencie do jednego z nich, opancerzonego wsiadł Wesley.
Czy to ty skurw*synu?
Oczywiście Punisher pomyślał o Kingpinie. Był także gotów zdetonować ładunki gdyby samochód zaczął odjeżdżać, jednak ten na razie stał, więc Castle postanowił jeszcze poczekać licząc, że sytuacja jakoś się rozwinie i wyciągnie z niej jak najwięcej dla siebie.
-Chcesz pomóc? Jak zacznie robić się gorąco to rób swoje, ale nie wchodź mi pod lufę bo nie zawaham się strzelić.-
Rzucił jeszcze typowym dla siebie niskim, przeszywającym wręcz  tonem głosu.


Ostatnio zmieniony przez Punisher dnia Sro Paź 04, 2017 4:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Wto Paź 03, 2017 3:26 pm

Punisher miał swoje racje, ale tak czy inaczej Murdockowi nie pozwalało sumienie na zabijanie przestępców. Diabeł był wierzący i choć może brzmi to zabawnie, to zdarza mu się chodzić na spowiedź do znajomego księdza.
-Nie będę z Tobą polemizować która metoda jest skuteczniejsza, bo i tak do niczego nie dojdziemy Frank.-
Nadszedł czas żeby zainteresować się mocniej grupą zbirów, którą Punisher obserwował przed Mattem. Oczywistym jest to, że goście są uzbrojeni w broń palną, więc mimo szczerych chęci Daredevila może się to dla wielu z nich skończyć się zgonem.
-Uważaj Frank na cywili. Nie wszyscy ludzie w tym mieście, to przestępcy. Czaisz się na jakiegoś grubszego zwierza?-
Matthew zdaje sobie sprawę, że to akcja Punishera. On jest tutaj tylko gościem, więc nie zamierza narażać się dla lekkomyślnych pomysłów Franka Castle.
-Pozwól Frank że baczniej posłucham otoczenia. Może usłyszę coś istotnego- Diabeł z Hell's Kitchen wytężył słuch i zaczął sprawdzać czy usłyszy coś istotnego dla przebiegu wydarzeń. Przy okazji wyczuwując lekkie zniecierpliwienie u Punishera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Wto Paź 03, 2017 6:21 pm

Ostatni czas był dla Jess dość nurzący - nadal nie mogła znaleźć pracy, choć wykorzystując owy nadmiar wolnego czasu nie próżnowała. Doskonalr wiedziała, że sposobem na zdobycie dużych pieniędzy, jest zgarnięcie ich ze stołu lokalnych graczy. Tak więc idąc po nitce do kłębka znalazła się właśnie tutaj - stojąc na jedym z niższych dachów dzielnicy obserwowała całą transakcję. Oczywiście nie miała pojęcia, że nie jest jedyną zainteresowaną całym wydarzeniem. Miała swój plan - zabić wszystkich obecnych przestępców i zgarną to, co akurat ze sobą mieli. Nie obchodziło ją, czy to pieniądze, narotyki, czy broń - wszystko można sprzedać.
Ukryta za jednym z wystających kominów była niezauważalna dla całej reszty towarzystwa - zarówno "bohaterów", jak i przestępców. Tak samo nie wiedziała kto na dole jest kim, dla niej każdy jeden był zwykłą szumowiną, po której nikt nie będzie płakać.

Ruda na chwilę oderwała wzrok od lunty swego Wała, mrugnęła kilk razy i znów przystąpiła do obserwacji. Tak, to był jej moment. Gdy kilku mężczyzn z obydwu grup wyciągnęło walizki, wiedziała że musi uderzyć. Teraz albo nigdy. Swoją drogą to liczyła, że uda jej się rozpętać tam mały chaos i doprowadzi do walki między obiemia grupami.
Jeden bezszelestny strzał wystarczył, aby jeden ze stojących na środku mężczyzn padł na ziemię po trafieniu w szyję. Fonanna krwi, jaka z niego wytrysnęła pewnie zszokowałaby innych, gdyby nie kolejny strzał obalający w dokładnie ten sam sposób kolejnego z osobników tej samej grupy.
Show się rozpoczęło, a ruda co raz likwidowała delikwenta, który podaszedł zbyt blisko walzek. One należały do niej, nie ważne co było w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sro Paź 04, 2017 5:04 pm

-Cywile? Jacy cywile? W tym kurw*dołku na dole są tylko robale które trzeba rozdeptać i doskonale o tym wiesz, więc przestań mi tu pieprz*ć farmazony.-
Matt jak zwykle wierzył, że nawet najgorsze skurw*syństwo może się zmienić, Frank natomiast uważa, że to gówno prawda. Takie typy nigdy się nie zmieniają. Ich trzeba usunąć definitywnie, a nie bawić się w półśrodki. Przez dość żwawą dyskusję z Punisherem, Diabeł albo zbyt bardzo się skupił na wsłuchiwaniu rozmowy w opancerzonym aucie, ale nagle jeden suki*syn padł, a chwilę po nim następny.
-Kur*a!-
Krzyknął Punisher widząc, że ktoś wyręcza go z jego roboty.
-Starzejesz się Murdock…-
Wycedził jeszcze do Daredevila, mając na myśli oczywiście to, że nie usłyszał trzeciej osoby w towarzystwie, która wystrzeliła dwa pociski. Na dole rozpętała się burza, a Castle nie zamierzał być bezczynny, więc sam zaczął ładować z karabinu snajperskiego GBB H&K G28. Tym drugim najemnikiem zamierzał zająć się nieco później. Pancerniak z Wesleyem i prawdopodobnie Fiskiem ruszył i zaczął uciekać i mimo zdetonowania ładunków wybuchowych przez Castle’a  udało im się to.
-Szlag by to kur*a!-
Rzucił bardzo mocno zirytowany, a właściwie wkurw*ony na całą sytuację. Nie tak to miało wyglądać. Na dole została garstka niedobitków, których Punisher nie miał zamiaru dobijać… przynajmniej jeszcze nie teraz. Ruszył więc na dół, mając jednak cały czas na uwadze, że gdzieś tam jest drugi najemnik. Gdy już Punisher znalazł się na dole odstrzelił trzy kolejne szumowiny i dopadł ostatniego żyjącego, który schował się za kontenerem. Dopadł do niego, uderzył nim o kontener i przycisnął nóż do gardła.
-Mów skurw*elu. Co to była za transakcja i czy w tym pieprz*nym aucie, które spierdoli*o siedział Kingpin.-
Gość musiał coś wiedzieć, bo był to akurat jeden z ludzi Fiska. Frank jednak był cały czas czujny, bo wiedział, że może jeszcze jakaś gnida się mogła gdzieś uchować żywa, albo po prostu mógł się zjawić drugi zamachowiec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Paź 06, 2017 5:18 pm

Spokojna noc zamieniła się w totalny chaos i potok krwi. Do towarzystwa Daredevila i Punishera dołączyła jakaś trzecia osoba, która zaczęła bez ceregieli atakować konwój Kingpina.
-Zanosi się na to, że koroner jednak będzie miał pełne ręce roboty- - Murdock nie mógł już przerwać tego zabijania, ale nie miał zamiaru opuszczać Franka, wiec poszedł za nim. Ten w swoim stylu likwidował kolejne cele. Diabeł z Hell's Kitchen dołączył do walki. Punisher przesłuchiwał jakiegoś zbira, a w tym czasie Matt usłyszał, że ktoś się zaczaił niedaleko. Nie zwlekając zbyt długo zaatakował z zaskoczenia nic nie spodziewającego się przeciwnika wykorzystując przy tym laskę. Kilka szybkich ciosów wystarczyło by unieruchomić cel, choć nie było gwarancji że Punisher nie dokończy dzieła Daredevila.
Po szybko zakończonej walce udał się w stronę Franka żeby sprawdzić w jakim stanie jest gość, którego jego znajomy z czaszką na klacie przesłuchiwał. Czasu na dyplomację nie było, a szanse że przestępca ujdzie z tego żywy były niewielkie. -I to tyle ze spokojnej nocy...-
Daredevil wciąż pamiętał o osobie, która to wszystko rozpętała. Gdzieś się tam czai, ale na razie nie było czasu na szukanie tej tajemniczej postaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sob Paź 07, 2017 10:36 am

To, co stało się zaraz po rozpoczęciu ostrzału przez Jess przeszło jej oczekiwania i wyobrażenia - wybuchy plus ostrzał (jak słyszała) z nieco lepszej broni niż ona dało jej do myślenia. Nie była sama, a jej konkurentem był lepiej uzbrojony i przygotowany. Jednak nie bała się, radziła sobie już takimi przeciwnikami - wojsko, policja, ex-komandosi robiący za ochrony polityków - żaden problem. Co prawda działała w Azji połódniowo-wschodniej, a tam mierzyła się ze zdecydowanie gorszymi rywalami. Jednak nie zmieniało to faktu, że była gotowa na starcie z kimkolwiek i gdziekolwiek.
Przewieszając swój karabin przez ramię spokojnie zeszła z budynku gotowa odebrać to, po co tu przyszła - czyli dwie tajemnicze walizki. Nie miała jednak zamiaru iść tam tak po prostu - doskonale wiedziała, że gdzieś tu czai się sprawca efetowno-efektywnych wybuchów, a z takim zawodnikiem nie ma żartów. A co jeżeli było och więcej? Tak, zdecydowanie powinna się pilnować. Chcąc uniknąć zaskoczenia wyciągnęła obydwa pistolety jednocześnie przygotowując je do strzału.
Nie spieszyła się z dotarciem do niezbyt odległego punktu masakry, szła powoli rozglądając się, czy za chwilę nie wyskoczy na nią tajemniczy przeciwnik, lub któryś z jego popleczników - o ile takich posiadał. I stało się, do miejsca gdzie leżały niedobitki podeszły dwie dość osobliwe postaci - jednak odziana w czerwony, chyba lateksowy strój, a druga w długim czarnym płaszczu. Fani sado-maso, czy jaka cholera? - pomyślała ruda obserwując ich z pewnej odległości. Widząc, jak obydwaj rozprawiają się z resztkami grupy przestępczej postanowiła nie ingerować, zamiast tego odpaliła fajkę i ze spokojem obserwowała jak dziwadła dewastują przestępców. Ruszyła dopiero wtedy, gdy tamtych dwóch zajęło się przesłuchiwaniem jednego z "cudem ocalałych" z tej rzeźni.
Odrzuciła niedopałek, który wpadł do pobliskiej kałuży krwi cicho sycząc przy zgaszeniu, uśmiechnęła się sarkastycznie i po chwili kolejny papieros znalazł się w jej ustach. Odpaliła go.
Kluby dla gejów znajdują się w centrum - rzuciła do obydwu fanów lateksowych wdzianek - Jestem tu z dwóch powodów - chcę skopać te szumowiny i garnąć obydwie walizki, przestępcy właśnie przestali istnieć. - i jak gdyby na potwierdzenie tych słów strzeliła w jęczącego osobnika znajdującego się obok niej. Ten wydał z siebie jedynie cichy jęk i umilkł na zawsze.
Odsuńcie się lateksowi chłopcy i dajcie mi pracowań - teraz celując w ich stronę szła powoli obserwując każdy z ich ruchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sob Paź 07, 2017 10:37 am

To, co stało się zaraz po rozpoczęciu ostrzału przez Jess przeszło jej oczekiwania i wyobrażenia - wybuchy plus ostrzał (jak słyszała) z nieco lepszej broni niż ona dało jej do myślenia. Nie była sama, a jej konkurentem był lepiej uzbrojony i przygotowany. Jednak nie bała się, radziła sobie już takimi przeciwnikami - wojsko, policja, ex-komandosi robiący za ochrony polityków - żaden problem. Co prawda działała w Azji połódniowo-wschodniej, a tam mierzyła się ze zdecydowanie gorszymi rywalami. Jednak nie zmieniało to faktu, że była gotowa na starcie z kimkolwiek i gdziekolwiek.
Przewieszając swój karabin przez ramię spokojnie zeszła z budynku gotowa odebrać to, po co tu przyszła - czyli dwie tajemnicze walizki. Nie miała jednak zamiaru iść tam tak po prostu - doskonale wiedziała, że gdzieś tu czai się sprawca efetowno-efektywnych wybuchów, a z takim zawodnikiem nie ma żartów. A co jeżeli było och więcej? Tak, zdecydowanie powinna się pilnować. Chcąc uniknąć zaskoczenia wyciągnęła obydwa pistolety jednocześnie przygotowując je do strzału.
Nie spieszyła się z dotarciem do niezbyt odległego punktu masakry, szła powoli rozglądając się, czy za chwilę nie wyskoczy na nią tajemniczy przeciwnik, lub któryś z jego popleczników - o ile takich posiadał. I stało się, do miejsca gdzie leżały niedobitki podeszły dwie dość osobliwe postaci - jednak odziana w czerwony, chyba lateksowy strój, a druga w długim czarnym płaszczu. Fani sado-maso, czy jaka cholera? - pomyślała ruda obserwując ich z pewnej odległości. Widząc, jak obydwaj rozprawiają się z resztkami grupy przestępczej postanowiła nie ingerować, zamiast tego odpaliła fajkę i ze spokojem obserwowała jak dziwadła dewastują przestępców. Ruszyła dopiero wtedy, gdy tamtych dwóch zajęło się przesłuchiwaniem jednego z "cudem ocalałych" z tej rzeźni.
Odrzuciła niedopałek, który wpadł do pobliskiej kałuży krwi cicho sycząc przy zgaszeniu, uśmiechnęła się sarkastycznie i po chwili kolejny papieros znalazł się w jej ustach. Odpaliła go.
Kluby dla gejów znajdują się w centrum - rzuciła do obydwu fanów lateksowych wdzianek - Jestem tu z dwóch powodów - chcę skopać te szumowiny i garnąć obydwie walizki, przestępcy właśnie przestali istnieć. - i jak gdyby na potwierdzenie tych słów strzeliła w jęczącego osobnika znajdującego się obok niej. Ten wydał z siebie jedynie cichy jęk i umilkł na zawsze.
Odsuńcie się lateksowi chłopcy i dajcie mi pracowań - teraz celując w ich stronę szła powoli obserwując każdy z ich ruchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sro Paź 11, 2017 4:40 pm

Zrobiło się gorąco i wybuchowo, czyli standardowe klimaty Franka. Gościowi którego przesłuchiwał Punisher, dość szybko zmiękła rura i zaczął śpiewać wszystko co wiedział - niestety wielkie gówno wiedział i tyle co powiedział, to Castle sam wiedział.
-Szkoda...-
Rzucił nieco zawiedzionym głosem i posłał mu kulkę. Jeden śmieć mniej do likwidacji. W pewnym momencie jego uszu i Diabła z Hell’s Kitchen dobiegł kobiecy, ale bardzo pewny siebie głos. Wyglądało na to, że sprawca, a właściwie sprawczyni całego zamieszania, postanowiła wyjść z ukrycia, przy okazji rzucając jakimiś gówno żartami. Już na pierwszy rzut oka było widać, że jest to profesjonalistka pełną i z pyskatą, gębą, ale jeśli myślała, że pójdzie jej z Frankiem tak łatwo jak z tymi robakami, to grubo się myliła. W pewnym momencie, gdy nieznajoma zbliżyła się już odpowiednio blisko, Castle posłał jej delikatny uśmiech, a następnie wzrokiem pokierował ją tak aby spojrzała niżej. Na jednym z jej kolan widniała czerwona kropka, oznaczająca, że Punisher spod płaszcza do niej celuje. Wycelował już do niej jak tylko pojawiła się na widoku, a stojąc tam gdzie stała nie mogła tego zauważyć, gdyż laser był na początku wyłączony.
-Dobra niunia, posłuchaj mnie teraz uważnie, bo nie będę k*rwa powtarzał. Nie wiem kim jesteś i właściwie mam to w dupie, chociaż nie podoba mi się to, że wj*bałaś mi się w robotę, ale wiem za to, że nic poza swoją dupą stąd nie zabierzesz.-
Punisherowi nie sprawiłoby różnicy czy odstrzeliłby jeden łeb więcej, czy nie - tym bardziej, że ona nie sprawiała wrażenia niewinnej, ale pewnie z tym jak zwykle miałby problem Matthew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sob Paź 14, 2017 12:49 pm

Sytuacja zrobiła się nieciekawa. Nie dosyć że Punisher był tutaj i dokonywał zniszczeń, których Daredevil wolałby uniknąć, to jeszcze pojawiła się ta ruda dziewczyna. Widać że ma podobny temperament co Frank, co nie wróży niestety niczego dobrego. Kolejne ciężkie westchnięcie Matta, cała sytuacja zaczynała go irytować.
-Kocham to miasto, ale czasami zastanawiam się, jak ono jeszcze stoi i nie jest zrujnowane, kiedy jestem świadkiem takich rzeczy -
Punishera znał, więc mimo tego jaki jest oczywistym jest, że przy obecnej sytuacji wspierał Franka. Teraz trzeba było nie zaogniać sytuacji. Na pewno nie będzie to łatwe zadanie widząc co się dzieje.
-Widać że mamy wspólnego wroga, ale sugerowałbym Ci nieznajoma żebyś opuściła broń. Nie wiem co jest w tych walizkach, ale z pewnością nie możesz ich zabrać-
Matt wsłuchiwał się w rytm pracy jej serca żeby odgadnąć jakie zamiary ma ta niebezpieczna kobieta. Zacisnął mocniej dłonie na swojej broni w razie czego gotów by zaatakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Nie Paź 15, 2017 10:20 pm

O nie, to byłoby zbyt łatwe. Nie mogła zrobić tego, czego dwójka dziwaków od niej oczekiwała, nie mogła się poddać i "od tak" zostawić swojego łupu. Nie obchodziła jej przewala liczebna, jak i taktyczna przeciwnika - była gotowa na starcie, nie bała się śmierci, ponieważ nie przyjmowała jej do wiadomości. Nie chciała też jednak rzucać się bezmyślnie na mężczyzna, bo tego się spodziewali.
Okej, okej okej - rzuciła w swoim stylu wypluwając jeszcze tlącą się końcówkę papierosa.
Powoli i niespiesznie rozstawiła szeroko ręce i zaczęła opuszczać broń. Jednak coś zwróciło jej uwagę - czerwony punkt na nodze. Doskonale wiedziała co to znaczy - ten burak w płaszczu celował w nią. W NIĄ I TO Z BIODRA! Tak nonszalanckiego zagrania nie widziała już dawno - i właśnie to zdenerwowało ją bardziej, niż sam fakt próby zabicia jej.
Zacisnęła zęby i bez słowa schowała obydwa pistolety do kabur, po czym pewnym siebie krokiem ruszyła ku tej dwójce.
Może źle zaczęliśmy - powiedziała w uśmiechem w głosie - Może źle was osądziłam - odpaliła kolejnego papierosa, i wyrzuciła za siebie pustą paczkę. Nie przestawała nadal iść w ich stronę. Musiała zagrać z nimi psychologicznie - nieprzewidywanie i agresywnie.
Gdy stanęła już oko w oko z tym w płaszczu. Uśmiechnęła się do niego, spojrzała mu prosto w oczy. Patrzyła tak przez chwilę hipnotyzując go swoim spojrzeniem. Gdy była już pewna, że ten wredny typ jest skołowany jej zachowaniem wymierzyła mu soczystego liścia prosto w policzek.
JAK ŚMIESZ! - wykrzyczała mu w twarz - JAK ŚMIESZ NIE CELOWAĆ MI W GŁOWĘ! MYŚLISZ, ŻE JESTEM PIERWSZA LEPSZĄ DZIWKĄ, KTÓRA SIĘ NIE POŁAPIE? TY DUPKU, CELUJESZ MI W NOGĘ JEDNOCZEŚNIE NA MNIE PATRZĄC. NIE MASZ HONORU - po czym dołożyła już bardziej konkretny cios w jego oczodół.
Zupełnie nie przejmowała się obecnością tego drugiego. On wydawał się być jedynie obserwatorem, tylko takim w dziwnym czerwonym stroju. Jess chciała teraz tylko skopać tego niehonorowego dupka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sro Paź 18, 2017 3:01 pm

Daredevil jak zwykle próbował uspokoić sytuacje, żeby kolejny raz nie przelała się „niepotrzebna” krew. Jednak jak widać było nieznajoma jest znacznie bardziej podobna do Franka, niż do Matta i niezbyt do serca sobie wzięła jego słowa, w sumie tak jak Punishera o tym, że ma stąd znikać. Nie trzeba było być specjalnie bystrym żeby połapać się, że taka nagła zmiana jej zachowania o 180 stopni jest wymuszona. Tym bardziej wiedział o tym ktoś taki jak Punisher, który już z nie jednego pieca chleb jadł. Dlatego też bardzo się pomyliła myśląc, że Frank jest skołowany jej „hipnotyzującym”, jednak nie zareagował gdy go uderzyła, przynajmniej za pierwszym razem. Słysząc ten wściekły monolog kobiety, pokusił się nawet o kolejny delikatny uśmiech pod nosem. Już odchodząc od tego, że zaczęła pieprz*ć bzdury, bo sam ją poinformował o tym, że on też do niej celuje, ale to był znak, że jest choleryczką, a tacy ludzie częściej popełniają błędy. Drugie uderzenie, które miało być mocniejsze, zostało zablokowane przedramieniem Castle’a . Po zablokowaniu owego ciosu, Frank chwycił ją za ramiona i mocno cisnął o kontener... póki co jednak nie zamierzał wchodzić z nią w walkę, dlatego też nie doskoczył do niej i nie docisnął jej do niego.
-Uspokój się i nie zmuszaj mnie żebym odstrzelił ci łeb. Nie zrobiłem tego jeszcze, a powinienem, bo wpieprzyłaś mi się w akcję czego strasznie nie lubię.-
Ton głosu Punishera był mrożący krew w żyłach, przynajmniej dla większości, ale widać było po dziewczynie, że ta nie jest z pierwszej lepszej łapanki i nie boi się śmierci, co z jednej strony nawet gdzieś tam w głębi duszy Frank szanował. Frank wpatrywał się w oczy dziewczyny, a w jego wzroku mogła zauważyć to samo co on widział u niej. Ogromną pewność siebie i brak strachu przed śmiercią, czy przed czymkolwiek innym. Już miał się obrócić i właściwie olać ją i odejść, ale nurtowało go jedno, więc zapytał.
-Skąd ty tu w ogóle się wzięłaś?-
To było całkiem ciekawe, tym bardziej, że te spotkanie było bardzo utajnione i mało kto o tym wiedział. Sam Frank żeby się o tym dowiedzieć zostawił całkiem sporą ścieżkę trupów. Co prawda ona też mogła pójść tą drogą, ale to by znaczyło, że działają po tej samej stronie, a nie do końca o tym Castle był przekonany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Paź 20, 2017 6:36 pm

Sytuacja nie wyglądała tak tragicznie chociaż oczywiście metody traktowania innych przez Franka odbiegały od standardów Murdocka. -Jezu Frank, delikatniej z dziewczyną-
Niemniej jednak nie zanosiło się na kolejne przelewanie krwi, co w nieznacznym stopniu uspokoiło Daredevila. Trzeba w miarę szybko i sprawnie dowiedzieć się od niej kim jest żeby zadecydować co dalej. W tym czasie kiedy Punisher z typową dla siebie delikatnością wypytywał dziewczynę, Murdock usłyszał nadjeżdżające wozy policyjne.
Matt wykorzystał moment w którym Frank był zajęty rudą kobietą i zabrał tajemnicze walizki. Policja znała Daredevila, więc nie zareagowałaby agresją w stosunku do niego, chyba że on zachowywałby się nie typowo, jak na niego. Pierwszy radiowóz który się zatrzymał otrzymał od Diabła walizki. Murdock przekazał im informacje, że te rzeczy zabrane są z konwoju Kingpina.
-Oddajcie je koniecznie swoim przełożonym- - Powiedział do policjantów, a potem wrócił do Punishera. Należało kończyć już "biznes" w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sob Paź 21, 2017 10:35 pm

Fakt, nieprzemyślanym ruchem było rzucać się na większego faceta. Ruda liczyła, że jej atak z zaskoczenia da radę obalić tego buraka i pozwoli jej skutecznie się nim zająć. Nie chciała go zabić, może jedynie wybić kilka zębów i przyprawić mu koleją bliznę, ale tyle w temacie. Liczyła się jednak, że cel może stawiać opór, a nawet nawiąże z nią walkę. Liczyła jednak na coś innego, niż zwykłe odepchnięcie jej na pobliski kontener. Gdy tylko uderzyła plecami o blachę, to przewieszony z tyłu karabin wbił jej się w plecy. Zacisnęła zęby i wydała z siebie warknięcie, lecz po chwili przybrała postawę bojową czekając na atak. Ten jednak nie nastąpił, a zamiast niego odziany w płaszcz mężczyzna zaczął do niej mówić.
Jakim prawem śmiał twierdzić, że to ONA wtrąciła się w JEGO akcję? Było na odwrót. Jess miała wszystko pod zupełną kontrolą, lecz ktoś - zgadnijmy kto - się jej wtrącił.
- Wiesz, lubię karmić kaczki w parku i spacerować nocą w blasku księżyca, a z broni strzelam do gołębi - rzuciła z sarkastycznym śmiechem w tle - Wlazłeś w moją akcję niszcząc wszystko, co zaplanowałam. - nadal była wściekła, lecz czuła jak emocje powoli z niej ustępują. - A teraz śmiesz oddzielać mnie od mojego celu? - wskazała głową na walizki.
- Zostaw to! - wykrzyknęła jednocześnie błyskawicznie przekładając karabin i celując do czerwonego. Koleś był sprytny, myślał, że w ferworze całej sytuacji będzie mógł zgarnąć całą nagrodę sobie i pozostanie przy tym niezauważony. - Odsuń się, bo rozwalę Ci łeb pajacu! Już! - znów zaczęła się wściekać - Pilnuj swojego koleżki, bo zaraz zrobi się nieciekawie. - dodała do celującego w nią dupka.
- Cholera - dodała po cichu słysząc dźwięk policyjnych syren - Powiem wam jak zrobimy. - teraz była aż nazbyt opanowana - Mam tu samochód. Zabierzemy walizki. Znajdziemy spokojniejsze miejsce na dokończenie tej rozmowy i zobaczymy co jest w środku. Rozumiecie? - mówiła krótko i zwięźle, żeby wszyscy zrozumieli - Czas ucieka, a ja nie mam zamiaru walczyć z całym zastępem niebieskich. - próbowała panować nad tą dość napiętą sytuacją. Nie było kolorowo - z jednej strony dziwny przebieraniec stojący przy walizkach, z drugiej ona celująca w niego, a naprzeciw niej twardziej mierzący w nią z karabinu. Przy zbyt nerwowym rozegraniu zginie ona i ten przebieraniec. Tego chciała uniknąć. Jednak czas nieubłaganie uciekał, a wycie syren z minuty na minutę stawało się coraz głośniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Wto Paź 24, 2017 1:35 pm

Dziewczyna znów zaczęła jęczeć do Punishera, że to on wpier*olił się jej w akcje, choć było odwrotnie. To on był tutaj kilka godzin wcześniej sprawdzając dokładnie cały teren... był sam! To on idealnie porozstawiał bomby, to on zamierzał sam rozgnieć tych robali wraz z Kingpinem, a jak nie z nim to tym jego przydupasem, ale nie... zjawił się Diabeł, i zjawiła się ona. Ale pieprz*ł to i nie zamierzał się już z nią o to wykłócać. Teraz było ważniejsze że nadjeżdżała policja i trzeba było się zmywać. W dodatku Matt chwycił za walizki i Frank wiedział, co chciał z nimi zrobić ale dziewczyna wycelowała do niego i nie pozwoliła mu się ruszyć... co automatycznie też skutkowało tym że i Castle wycelował do niej. Choć sam pomysł Daredevila też mu się nie podobał. Tam mogły być ważne informacje, a policja i tak nic by z tym nie zrobiła. Nagle dziewczyna ponownie się odezwała. I o ile chwile wcześniej zaczęła pieprz*ć jakieś sarkastyczne farmazony które tylko jeszcze dodatkowo sprawiały że chciał pociągnąć za spust, to teraz zaczęła gadać z sensem. Frank zastanawiał się krótką chwilę, w dalszym ciągu patrząc na dziewczynę.
-Zgoda.-
Nie musiał mówić, że jeśli jest to jakiś wałek a ona spróbuje ich wykręcić to bez zawahania Punisher pozbawi ją życia. Nie wiedział też czy Daredevil pojedzie z nimi czy się po prostu oddali, ale on za siebie decyzję już podjął. Cały czas celując do niej Frank podszedł do Daredevila i wziął od niego jedną z walizek, którą rzucił w jej stronę, a następnie wziął drugą. Nie trudno było zauważyć po twarzy Diabła, że średnio jest mu na rękę, ale oddał je Punisherowi, wiedząc w głębi siebie, że po prostu jest to słuszna decyzja.
-Gdzie masz te auto?-
Wycedził przez zęby, po czym ruszył szybkim krokiem w stronę dziewczyny, po chwili zrównując się z nią. Cały czas jednak był ostrożny, bo nie było wątpliwości że jest ona niebezpieczna, no i za grosz nie można jej ufać. Zerknął jeszcze tylko przez ramię czy Daredevil idzie z nimi czy jednak zniknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sro Paź 25, 2017 4:36 pm

Niestety plany Daredevila nie powiodły się, ale takie jest życie. Nie zawsze wszystko będzie po myśli Matta. Miał tylko nadzieję, że w walizkach nie ma nic co stanowi poważne zagrożenie dla mieszkańców Nowego Jorku. Nie chciałby żeby coś takiego wpadło w niepowołane ręce. O ile Punisherowi ufał, to tajemnicza walizka w rękach nieznajomej już mocno nie odpowiadało Murdockowi.
Pozostało mu skrzywić usta na znak dezaprobaty, tyle mógł zrobić. -Obyś wiedział co robisz Frank- - Wycedził do Punishera, a potem "zerknął" na rudą dziewczyną. -Nie jadę z Wami, liczę jednak że nie pożałuję, że zostawiłem Was samych z tymi walizkami. Nie daj mi pożałować tej decyzji Frank- Z grobową miną oddalił się od miejsca gdzie jeszcze niedawno rozpętało się piekło. Nadszedł czas żeby wrócić do siebie i może napić się piwa, o ile jeszcze jakieś zostało w lodówce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sro Paź 25, 2017 11:28 pm

Dobrze. Na razie liczyło się tylko, żeby stąd uciec i zabrać łup - zadanie prawie wykonane, ale niestety w pakiecie był ten dziwak. Jednak dziewczyna widziała w nim kogoś, kto działa podobnie do niej - wejść, wyeliminować cele i wyjść.
- Bierz to i chodź - poganiała go wsłuchując się w dźwięk syren, niecierpliwiła się. - Idziesz? - rzuciła powoli wycofując się w cień, jednak cały czas miała na celowniku tego faceta. Czerwony zaś uznał, że odpuści sobie dalsze towarzystwo tej dwójki - jednego mniej do pilnowania.
Gdy Jess i jej towarzyszowi udało dotrzeć się do jej Priusa nakazała wrzucić walizki na tył i oboje wsiedli środka. Swój karabin włożyła zaś do schowka w bagażniku.
- Dobra, znikamy stąd - rzuciła i odjechała z nim w nocne miasto chcąc znaleźć jakieś spokojne miejsce do spokojnego wyjaśnienia sprawy.
Nie ufała temu typowi, jednak zabranie go ze sobą było jedyną opcją zgarnięcia dwóch podejrzanych walizek. Swoją drogą ciekawiło ją co jest w środku, czuła się jak dziecko czekające na otwarcie prezentów świątecznych.

// ZT dla wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 406
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Gru 08, 2017 7:30 pm

Po wydarzeniach z Los Angeles Billy wrócił do domu na tyle późno, że jego rodzice wcale, a wcale nie byli tym zachwyceni... A już w szczególności jego matka. Wykład dostał dopiero rano, gdyż w nocy udało mu się niepostrzeżenie wślizgnąć do pokoju przez okno, w związku z czym przynajmniej mógł od razu położyć się spać i w końcu trochę odpocząć, ale w ten sposób jedynie odwlókł nieuniknione... Z czego z góry zdawał sobie sprawę, ale po prostu nie miał siły, żeby się tym przejmować.
Mimo wszystko jednak następnego dnia już po wyjściu rodziców do pracy chłopak nie mógł nie dojść do wniosku, że i tak mu się upiekło. Tak naprawdę nie otrzymał żadnej kary, tylko długie, nudne, ale za to niesamowicie wzbudzające wyrzuty sumienia kazanie... W tym ostatnim jego matka była świetna. Billy podejrzewał, że tak już wyglądały uroki posiadania rodzica - psychologa.
Nie chcąc jeszcze bardziej się narażać, Kaplan postanowił przynajmniej tego jednego dnia odpuścić sobie kolejne podróże poza miasto i grzecznie został w domu. Jego serce, dusza i ciało rwały się do teleportacji, najchętniej do Victora, ale tłumaczył sobie, że dopiero co się widzieli, więc pewnie nawet nie powinien mu się aż tak narzucać. Nastolatek miał też ogromną ochotę znów skoczyć do X-Men, liznąć od nich trochę wiedzy, może czegoś się już od nich nauczyć, ale z kolei w ich przypadku obawiał się, że bohaterowie uznają, iż ich wykorzystywał... Do Runaways - czyli dokładniej do Nico - zamierzał po prostu napisać, ale jeszcze nie teraz. Wieczorem. Musiało upłynąć trochę czasu.
Zostawała jeszcze opcja skontaktowania się z Kate i sprawdzenia co działo się z resztą drużyny, ale myślenie o tym przyprawiało Billy'ego o ból głowy. Przede wszystkim liczył na to, że Eugene już wydobrzał... I że przywódczyni nie miała mu za złe tego, że nagle zrzucił go jej na głowę. Coś musiał z nim wtedy zrobić, a nie chciał i wręcz nie mógł targać go za sobą po różnych miejscach, wliczając w to Instytut. W razie czego być może chociaż informacja o nowych sojuszach i przyjaźniach jakoś ugłaska Kate... O ile Tommy dla własnej, złośliwej satysfakcji nie spróbuje jej podjudzać. Niepokojąco dobrze sprawdzał się w roli podżegacza.
Zwlekając z tłumaczeniem się i regenerując siły, chłopak spędził sporą część dnia w domu, od czasu do czasu doglądając braci, ale na ogół po prostu oglądając seriale. Przez ostatnie zamieszanie miał teraz sporo serii do nadrobienia. Rodzice zdążyli wrócić z pracy, a niedługo potem Billy został wrobiony w rodzinny obiad... I z tego wszystkiego dopiero po nim zauważył, że na zostawionej we własnym pokoju komórce miał nową wiadomość.
Obcy numer zazwyczaj oznaczał reklamy, przekręty i inne nieciekawe treści, lecz tym razem nastolatek aż zamrugał szybko ze zdziwienia, a jego czoło prędko się zmarszczyło. Prośba o spotkanie z podanym czasem i miejscem? To było... Dziwne. I trochę alarmujące. Zakładając, że to nie pomyłka albo żart... Kto mógłby czegoś od niego chcieć? Na pewno żadna z osób, którym ostatnio dawał swój numer, bo ta lista ograniczała się tak naprawdę do Runaways - czyli do Los Angeles. Z drugiej strony zdobycie na niego namiarów pewnie nie byłoby takie trudne. No i nie mógł wykluczać Tarczy, choć ta do tej pory nietypowo milczała.
Mógłby spróbować po prostu odpisać, ale coś mu podpowiadało, że to niekoniecznie najlepsze rozwiązanie. Poza tym... Co złego mogłoby się stać, gdyby nawet się tam wybrał? W obliczu zbyt poważnego zagrożenia zawsze mógł zwyczajnie teleportować się w bezpieczne miejsce... A musiał przyznać, że zżerała go ciekawość.
Decyzja zdawała się więc być oczywista i już wkrótce potem Billy, przebrany w kostium i w ekspresowym tempie pożegnany z rodzicami, teleportował się na Upper West Side. Dobrze znał tę okolicę, dlatego zakładał, że nie będzie mieć problemów ze znalezieniem drogi... Nawet jeżeli zamierzał przemieszczać się w powietrzu, a z lotu ptaka miasto wyglądało zupełnie inaczej. Chłopak argumentował sobie w duchu, że w końcu musiał zacząć intensywniej ćwiczyć latanie, bo w tej chwili nie czuł się z nim jeszcze wystarczająco pewnie i nie osiągał zawrotnych prędkości... Nie wspominając już o braku stabilności, gdy za bardzo się zestresował. A spotkanie i tak miało się odbyć na dachu, co zresztą podkreślało, że odezwał się do niego ktoś, kto wiedział o jego zdolnościach.
Jeszcze z daleka Kaplan rozpoznał charakterystyczne budynki wchodzące w skład Lincoln Center. Nie był pewien na którym z nich powinien wylądować, ale tak naprawdę przeniesienie się z jednego na drugi zajęłoby mu parę sekund, więc póki co nie przejmował się tą kwestią. Powoli i ostrożnie opadł na dach opery, nie mogąc się nadziwić temu, jak mało uwagi tak naprawdę na siebie zwracał. Ludzie chyba rzeczywiście aż tak bardzo przywykli już do kręcących się po mieście bohaterów, że ktoś poruszający się ponad ich głowami szybko przestawał być dla nich ciekawy.
Błękitna aura nastolatka cofnęła się, przestała pokrywać całe jego ciało i na moment skupiła się wyłącznie przy jego dłoniach i oczach, aż w końcu zgasła całkowicie. Billy podszedł bliżej krawędzi budynku, ale na wszelki wypadek utrzymał od niej dystans trochę ponad metra. Niby potrafił latać, ale nie wiedział jak zareagowałby w panice... Ważne jednak, że z tego miejsca chłopak miał świetny widok na fontannę przed sobą oraz na wszystkie obiekty po bokach. Podobała mu się ta perspektywa. Mógłby się przyzwyczaić do oglądania świata z góry... Och, powinien tego spróbować nocą, kiedy włączone będą wszystkie światła. Oczywiście wczesną nocą. Żeby tym razem zdążył wrócić do domu na czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 104
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Yesterday at 7:51 pm

- Również lubię tę perspektywę. – zza pleców Wiccana dobiegł głos Visiona. Mściciel bezszelestnie wylądował w odległości kilku metrów od młodego bohatera płynnie przechodząc w chód. Podobnie jak on, zbliżył się do krawędzi budynku, by móc spoglądać toczące się niżej życie. Obserwowanie ludzi było jednym z tych zajęć, które sprawiały mu przyjemność, choć przeważnie czynił to ze znacznie większej wysokości. Pozorny chaos kierujący poczynaniami człowieka mógł wielu przerazić, ale po dłuższej czasie dało się dopatrzeć schematów, którymi podążał każdy z osobna. Było w tym coś niezwykłego, coś wyjątkowego, coś co sprawiało za każdym razem robiło na nim ogromne wrażenie.
- Nie byłem pewien, czy się zjawisz. – odezwał się po chwili, wciąż spoglądając w dół. Wiadomość, którą wysłał nastolatkowi była dość enigmatyczna. Nie silił się w niej na żadne wytłumaczenia, nie pozostawił nawet śladu po tożsamości osoby odpowiedzialnej za jej wysłanie. Jej treść stanowiła wyłącznie prośba o spotkanie we wskazanym miejscu i określonej porze. Vision był świadom tego, że Billy mógłby ją zignorować właśnie ze względu na niewielką liczbę informacji. Nadawca mógł mieć przecież niecne intencje, Wiccan mógł pchać się w zastawioną na niego pułapkę. Mimo to zdecydował się przybyć. Ta sytuacja wiele mówiła o nim jako człowieku. O to właśnie syntezoidowi chodziło najbardziej. Nie wszystkiego był w stanie dowiedzieć się z raportów sporządzonych przez S.H.I.E.L.D.. Organizacja ta ma wielu doskonałych agentów, lecz wiele im umykało. Głównie dlatego, iż skupiali się na sprawach, które nierzadko są mało istotne. Świadomie czy nie, pomijali to co najważniejsze. To co świadczyć będzie o tym, czy ktoś może stać się prawdziwym bohaterem, a nie jedynie szukającym szybkiego rozgłosu szaleńcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 406
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Yesterday at 10:06 pm

Skupiony na widoku, który miał przed sobą, Billy aż się wzdrygnął, kiedy za jego plecami rozległ się czyjś głos. Jego następnym odruchem było rzecz jasna obrócenie się o jakieś dziewięćdziesiąt stopni, aby za siebie spojrzeć, lecz równocześnie chłopak karcił się już w duchu za to, że wcześniej nie zwrócił uwagi na czyjąś obecność. Docierające z każdej strony odgłosy miasta sprawiały, że wychwycenie wśród nich czegoś konkretnego wcale nie było takie proste, lecz wina należała również do niego. Rozkojarzył się, gdy powinien być czujny.
Szczęśliwie dla niego nie wyglądało na to, aby ten błąd miał na czymś zaważyć... Bo nastolatek jakoś nie wyobrażał sobie, aby jeden z Mścicieli stanowił dla niego zagrożenie. To znaczy, gdyby chciał, to na pewno tak, a już w szczególności Vision, który w osobistym rankingu Kaplana - oraz w większości tych internetowych - plasował się pod względem mocy i umiejętności bardzo wysoko... Ale w tym wypadku nie o to chodziło. Stali po tej samej stronie barykady.
Tak czy siak, to... Z pewnością wyjaśniało wiadomość. Tak, Billy nie dziwił się, że Mściciele znowu wyciągnęli rękę do niego i jego drużyny, nawet jeżeli ostatnim razem nie skończyło się to najlepiej. Podejrzewał też, że wybrali go głównie przez to, że to przecież właśnie on przypadkowo włamał się do ich Wieży... Raczej nie mogli wiedzieć, że oficjalną władzę sprawowała Kate, bo niby skąd? Chyba że od Cassie. Albo... Od dowolnego innego członka Young Avengers, którego udało im się namierzyć. W porządku, ten tor myślowy nie wypalił.
Wiodąc wzrokiem za przemieszczającym się Visionem, chłopak nagle zorientował się, że - pogrążony w swoich myślach - w ogóle nie odpowiedział na jego słowa. Nie ma co, pewnie robił na nim świetne pierwsze wrażenie... Ale teraz było już trochę za późno na ustosunkowanie się do - ach, tak, do kwestii perspektywy. Zarówno odezwanie się po zbyt długiej chwili milczenia, jak i dalsze siedzenie cicho wyszłoby niezręcznie. Takie jego szczęście.
Obiecując sobie od tej pory bardziej się starać i w miarę możliwości nie zachowywać się jak jakiś dziwak, nastolatek znów zwrócił się przodem do krawędzi dachu i oderwał wzrok od Mściciela, aby ponownie spojrzeć na fontannę. Miał ochotę spytać o tak wiele rzeczy, zaczynając rzecz jasna od powodu tego spotkania, ale nie był pewien czy powinien poruszać ten temat jako pierwszy. Czy istniał na to jakiś powszechnie akceptowany protokół społeczny, o którym on sam nie wiedział? Z rówieśnikami radził sobie o niebo lepiej, bo przynajmniej znajdowali się sobie na równi, z większością dorosłych na ogół też potrafił jakoś się obchodzić, ale na przykład tacy Mściciele stanowili już zupełnie inną parę kaloszy... Szczególnie, że Billy krążył pomiędzy punktem widzenia fana, a początkującego, lecz poważnie podchodzącego do sprawy bohatera. Z jednej strony chciał pokazać, że to nie była dla niego faza czy zabawa, a z drugiej głos w jego głowie namawiał go do zapytania o autograf.
Tym razem jednak znów miał szczęście, bo Vision oszczędził mu wahania i ponownie się odezwał. Choć wyraz twarzy Kaplana nie zdradzał wiele, bo nastolatek zazwyczaj był dość oszczędny przy okazywaniu emocji, to mimo wszystko dało się wyłapać subtelne zmiany w jego postawie. Jego ramiona się rozluźniły, z klatki piersiowej uciekł dłuższy oddech, choć wciąż cichy, to mogący uchodzić za westchnienie... Odczuwał ulgę.
- Nie byłem pewien czy to dobry pomysł, ale i tak więcej przemawiało za przybyciem. No i... Uznałem, że jeżeli ktoś już zna mój numer, to pewnie potrafiłby mnie też namierzyć, a w takim wypadku lepiej iść do niego, niż pozwolić mu przyjść do mnie - to była chyba najbardziej pesymistyczna opcja, na jaką Billy wpadł. Gdyby autorem wiadomości okazał się być ktoś niebezpieczny i ze złymi intencjami, to chłopak na pewno nie chciałby narażać swojej rodziny czy przyjaciół na kontakt z taką osobą. Z drugiej strony wzywać go mógł też ktoś, kto potrzebował pomocy... A wówczas tym bardziej żałowałby, gdyby się nie stawił. Rozważanie niemalże każdej z tych możliwości skłaniało go do podjęcia właśnie tej decyzji. Zignorowanie tekstu nic by mu nie dało.
- Więc... Domyślam się, że chodzi o całą drużynę? - spytał, a w jego głosie pojawiła się drobna nutka dyskomfortu. Wciąż nie czuł się do końca pewnie. Chciał zachowywać się w pełni profesjonalnie i wiedział, że potrafiłby to zrobić, ale w głębi ducha coś wypominało mu, że stał niżej w hierarchii i dlatego nie powinien prowadzić dyskusji jak równy z równym. Kaplan starał się nie słuchać tego głosu, ale i tak radził on sobie nieźle z sianiem wątpliwości w głowie nastolatka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Upper West Side   

Powrót do góry Go down
 
Upper West Side
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» West Market

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: