Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 5th Avenue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Amora

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: 5th Avenue   Wto Lip 23, 2013 8:46 pm

First topic message reminder :



Kiedy lądujesz w całkowicie obcym świecie pierwszą zasadą przetrwania jest wmieszanie się w tłum tubylców. Oczywiście, gdy jest się Amorą, wmieszanie się w tłum jest zadaniem z definicji trudnym, no bo spójrzcie na nią - całe jej jestestwo krzyczy do przechodniów o jej odmienności! Jednak nie ma rzeczy niemożliwych do wykonania i nawet najpotężniejsza czarodziejka Asgardu może przypominać elegancką bizneswomen, która w towarzystwie swojego asystenta lekkim krokiem spaceruje po najbardziej luksusowej ulicy w Nowego Jorku. Trzeba tu wyjaśnić kilka spraw - po pierwsze Amora nie miała asystenta, ale niewolnika. Sympatyczny (i bogaty) mężczyzna wpadł w jej siła pięć dni temu, gdy po raz pierwszy pojawiła się w mieście. Od tego czasu wiernie służył jej swoją kartą kredytową, oprowadzał po mieście i zapewniał nocleg w swoim apartamencie na Manhattanie. Był przydatnym narzędziem więc póki co nie miała nawet ochoty go zabijać. Zresztą kto nosiłby jej torby, gdyby nie on? No dobrze, szybko znalazłaby sobie równie posłuszne zastępstwo, ale nie chciała się teraz przesadnie rozpraszać szukaniem odpowiedniej ofiary. Ostatnimi dniami zajmowała się wszak czymś więcej niż tylko owym wtapianiem się w tłum i zwiedzaniem Nowego Jorku. Najważniejszą rzeczą jaką miała do załatwienia w Wielkim Jabłku, było zbieranie informacji. O kim? A no o Avengers. I o jej pobratymcach, którzy ostatnimi czasy tak chętnie odwiedzali Midgard. Jej niewolnik nie okazał się w tej kwestii specjalnie pomocny. Informacje, które jej przekazał na oba tematy były krótko mówiąc - bezwartościowe. Trochę plotek o bohaterach i ogólne streszczenie bitwy o Nowy Jork, którą stoczyli z Chitauri. Wszystko to sama znalazłaby w sieci, gdyby miała ochotę nauczyć się obsługiwać komputer (a nie miała).
Tak więc Amora wtapiała się w tłum na swój niepowtarzalny sposób - stukając czarnymi obcasami w chodnik, powiewając połami wściekle zielonego płaszczyka od Burberry i przyciągając spojrzenie absolutnie każdego mijającego ją mężczyzny. Marszczyła z irytacją swój piękny nosek i wykrzywiła usteczka w grymasie, zapatrzona przed siebie i myślami obecna całkiem gdzieś indziej. Potrzebowała bardziej wiarygodnego źródła informacji. Potrzebowała też sprzymierzeńców. Gdzie ich jednak szukać? Jak zdobyć ich zaufanie? Kogo owinąć sobie wokół palca, a kogo zastraszyć? Informacje! Tak bardzo były jej potrzebne!
Zamyślona nie usłyszała ostrzegawczego krzyku swojego niewolnika, który zauważył zagrożenie na długo przed nią. Smukła i piękna Amora nie wiedzieć jak i kiedy, wpadła z impetem na idącą z naprzeciwka osobę i jedynie jej nadprzyrodzona zwinność uratowała ją przed jakże upokarzającym upadkiem. Czarodziejka potrząsnęła ze złością głową, jasne włosy zatańczyły wokół jej wykrzywionej w grymasie wściekłości twarzy, a płonące furią zielone oczy skupiły się na bogom ducha winnej ofierze.
- Jak łazisz, niezdaro! - warknęła i najwyraźniej oczekiwała teraz wyjaśnień oraz przeprosin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Binary

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Nie Lis 09, 2014 7:49 pm

Po pierwsze Binary tylko sięgała ramieniem ku krawędzi ubrania i trudno było tu mówić o jakimkolwiek zagrożeniu. Najlepsze w całej tej sytuacji było komiczne uznanie przez Summer, że to Binary jest wszystkiemu winna, a Sigma chyba znalazła się tam przez przypadek. Jak się chce znaleźć kozła ofiarnego to się zawsze znajdzie. Zakładając, że dysponują taką zaawansowaną technologią namierzającą wszelkie włamywania się do podrzędnych i nie wnoszących wiele do strategicznego bezpieczeństwa państwa systemów monitoringu nie mogli sprawdzić ile osób się włamało i w jaki sposób. Może będzie okazja to wytłumaczyć, a może nie.

Można było załatwić to wszystko przyjemnie i po dobroci, tak jak powiedziała Summer, ale zdaje się przyjemnie i po dobroci nie wpisuje się w statut organizacji dającej licencję na zabijanie, a przynajmniej okaleczanie bez większego powodu wszelkich osób, na które wskaże palec losu. Smutne to, ale takie były czasy. Ideały poszły w niepamięć już dawno temu, o ile kiedykolwiek miały jakąś wartość. Noże wbiły się w ciało gynoida, a powietrze wypełnił zapach rozgrzanego metalu, podobnego nieco do tego jaki wydziela np. rozpalone żelazko, tyle że bardziej przejmującego i nieznośnego. Od pierwszej chwili całej akcji, dane z kamer w oczach transmitowane były rozmaitymi drogami wszem i wobec przez całą sieć poczynając od Japonii i Azji na samej Ameryce kończąc. Materiały… a raczej dowody zdarzenia ładowane były do agencji copywriterów, dziennikarzy, organizacji i mediów mówiąc prosto zawalając każdy kanał informacyjny świeżym „newsem”.

Pytanie czy należy liczyć się z konsekwencjami nie tylko hackując, choć to za duże słowo, ale też starając się bronić praw, aspirując do roli szeryfa naginając podstawowe prawa człowieka, a wręcz mając je w powarzaniu. Co prawda nic nowego, po wprowadzeniu Patriot Act pozory nie miały już większego sensu. Złe miejsce i zły czas. Tak to wygląda. Jednego każe się dogłębnie spacyfikować, nawet jeśli leży na ziemi, a drugiego oskarżonego nieomal przeprasza się obawami o zabranie cennego czasu i poucza o złym towarzystwie. Widać na sprawiedliwość też nie można było liczyć. Zresztą… nigdy sprawiedliwości nie było i nie będzie.

Pytanie Sigmy odnośnie zasadności interweniowania przez SHIELD czy jakąkolwiek inną formację tego typu, również jakiś czas rozbrzmiewało intensywnie w głowie Binary. Ostatecznie chyba tak miałopo prostu być, bo odpowiedzi nigdy nie są tak proste jakich mogłoby się spodziewać.

Twarz gynoida zaczęła zmieniać swe amerykańskie rysy, nanity utworzyły nowe, prawdziwe oblicze cyborga. Agentka SHIELD właśnie pacyfikowała znaną na całym świecie specjalistkę od sieci neuronowych – dr Kumiko Nakamoto. Nawet korzystając z najprostszej internetowej wyszukiwarki można było wyczytać o jej naukowym dorobku, przekonaniach i osiągnieciach. Każdy co bardziej związany z tematami robotyki, automatyki, czy cybernetyki znał jej nazwisko, a  jej osobiste podejście do swobodnego rozwoju nauki, techniki i rozpowszechniania cybernetycznych rozwiązań na świecie , sprawiło, że była dość wpływową aktywistką. Jej poglądy mogły dla bardziej konserwatywnych umysłów być mocno kontrowersyjne, ale tak teraz wygląda nauka. Zawsze pojawią się schizmy, tak jak  w przypadku podejścia do aborcji, eutanazji, czy chociażby in vitro. Żyliśmy jednak w świecie uchądzącym za wolny, dlatego każda  jednostka mogła posiadać swoje zdanie na takie tematy. Mówiąc wszystko co powiedziała Binary, nic nie stało w sprzeczności z tezami i poglądami głoszonymi w rozmowie z Sigmą. Oskarżenia o włamywania na serwery SHIELD powinno stawiać się Sigmie, z dwóch powodów. Po pierwsze, Binary tego kategorycznie nie robiła, a działania SHIELD były przez to w najlepszym razie fatalną pomyłką. Po drugie, to Sigma była na tyle nieostrożna, by prosić Binary o tak nierozsądne rzeczy. Co więcej, to ona zignorowała przecież fakt, że to  niebezpieczne terrorystyczne działanie, skupiajac się jedynie na jakiś  ideologicznych niuansach  o wolności. Dalej, to Sigma twierdziła, że jest gotowa do zabijania ludzi, to ona wiedziała o  A.I Tony’ego Starka i dr Richardsa, to ona chciała dostępu do innych technologii, cały czas skupiała się na wątkach  i przede wszystkim, przez całą rozmowę podkreślała, że obce są jej  jakiekolwiek uczucia i że jest maszyną. Binary wypadała przy tym po protu na dość opryskliwą babę, ale nadal babę… uważającą, że czuje, jest wolna i nie obce są jej wartości ludzkie, nazywająca ludzi mianem wspaniałych i życzącą im jak lepszego losu. To nie wyglądało dobrze, ale dla Binary nie wyglądało to tak fatalnie jak dla Sigmy. Nieczułej, bezkompromisowej A.I. o mocno kontrowersyjnych hobby. Problem włamania się do paru pobliskich kamer to jedynie marne wykroczenie, a z większością prywatnych właścicieli zapewne rozwiąże sprawę polubownie, obficie sypiąc groszem i robiąc ich interesom darmową  reklamę, na co każdy przedsiębiorca powinien zareagować z uśmiechem na twarzy. Co więcej, zawsze powie, że to niestety nielegalne działania, mające na celu kontrolę usprawnienie bezpieczeństwa w rejonie przyszłej inwestycji… i to za darmo. Bycie filantropem może być czasem nawet zabawą. Uwierzą jej, lub nie, tak czy inaczej była świadomo, że za to może „beknąć” ale to nadal nie ten sam kaliber co nawoływanie do forsowania zabezpieczeń SHIELD lub wykradanie im jakichś dokumentów.

Jestem dr  Kumiko Nakamoto, to jakaś fatalna pomyłka, moi adwokaci są już w drodze, niedługo mam bardzo ważne spotkanie biznesowe w sprawie ogromnej inwestycji w tym mieście, i nie chciałabym się spóźnić. Owszem, to ciało jest moim wynalazkiem. Stwardnienie rozsiane to straszna choroba, ale jak widać wierząc w rolę techniki, można pokonywać ludzkie słabości.

To co jednak sprawiało, że dr Nakamoto była nie tylko przygatnym i postępowym naukowcem, to fakt, że pracowała nie tylko na jednej z najbardziej prestiżowych uczelni w Azji, ale także wykładała i była konsultantką w Akademii Wojskowej będąc brzydko mowiąc wplątana w mniejsze i większe projekty wojskowe… innego państwa. Niestety dr Kumiko Nakamoto nie posiadała amerykańskiego obywatelstwa, a próba aresztowania jej osoby wchodziła właśnie w rejony spraw o znaczeniu międzynarodowym. Biorąc pod uwagę wiedzę dr Nakamoto zwłaszcza o japońskich technologiach wojskowych, sprawa mogła być ciekawym zarzewiem międzynarodowego skandalu na tle po części militarnym, na linii Waszyngton – Tokio, jednego z większych chyba od czasu nuklearnego bombardowania Hiroshimy i Nagasaki.

No pięknie, więc teraz wychodziło nie tylko na to, że SHIELD chce przejąć kolejno: szanowaną doktor o międzynarodowej reputacji, wybitną specjalistkę od technologii służącej ludzkości, osobę mającą informacje o wojskowych projektach obcego państwa, ofiarę groźnej, wyniszczającej choroby, inwestorkę chcącą zapełnić kasy Nowego Yorku czystym, legalnym zyskiem, a to czego jeszcze nie wiedzieli – to chcącej podzielić się swoimi zdobyczami ze wszelkimi potrzebującymi tego kraju – b e z p ł a t n i e. Weterani wojen pozbawieni kończyn, chore dzieci i seniorzy. W kraju, gdzie służba zdrowia jest prywatna, taka oferta refundowana przez Binary z własnej kieszeni jest jak okazja życia. Żaden polityk nie chce mieć za plecami rozwścieczonego tłumu, ani też inwestycji, które przyniosą mu zysk, do własnej kieszeni. Ciekawe co na to opinia publiczna, kiedy się o wszystkim dowie. Historia zna nie takie afery i pomyłki, ale niesmak zawsze pozostanie niesmakiem, a kompromitacja poważanej organizacji SHIELD nie należy chyba do niczyjego interesu. Co więcej, gazety , wydawnictwa i portale na całym świecie już w tej chwili otrzymywać mogły do druku i publikacji piękne gorące materiały, a sprawa wtedy nie zostanie zamieciona pod dywan. Cokolwiek myślała o tym Sigma – symbioza człowieka i technologii to przyszłość, a tego mariażu nie jest w stanie rozłączyć nic więcej jak tylko globalny kataklizm. Witamy w XXI wieku.


Nie widzę powodu ani do zaistniałego przypadku przekroczenia obrony koniecznej, uszkodzenia kosztownego mienia, narażenia na trwały uszczerbek na zdrowiu osób postronnych i całej reszty niepotrzebnych rzeczy. To zapewne jakieś nieporozumienie, ufam, że szybko to wyjaśnimy. Podobnie, nie mam zamiaru stawiać oporu, ani nikogo unieszkodliwiać, w przeciwieństwie do co poniektórych
- powiedziała patrząc wymownie na Sigmę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Czw Lis 13, 2014 6:25 pm

NPC Storyline - Kougatal|Kruziikrel Class|Warwolf

Wilk nic nie mówił. Nie odezwał się nawet słowem - do nikogo. Po prostu dział według tego co mógł uważać za słuszne. Przynajmniej na początku. Bo choć ta maszyna nie łączyła się niepotrzebnie z sieciami stworzonymi przez ludzi - to centrala już to robiła, informując Warwolfa o tym co działo się dalej. A jako, że wymiana opinii nie wymagała słów, a była jedynie wysłaniem i odebraniem informacji po za dostępnymi sieciami - wszystko trwało nanosekundy. Błyskawiczna była też możliwość reakcji wilka, który zarejestrował zmiany na ciele gynoida i odpowiedział na nie. Odpowiedział, bo wiedział już, że doszło do nielegalnego włamania na systemy wielu publicznych stacji informacyjnych, a wszystko szło w eter. Zniknęły więc oznaczenia SHIELD z ramion wilka - agencja nie była już w tym udziału, były to po prostu jednostki rządowe, zapobiegające... no właśnie - czemu? Wszystko zostało wyjaśnione już po pierwszych słowach Binary, które chyba nie zrobiły na nikim wrażenia.
-Dokotor Kumiko Nakamoto, będąc w kontaktach z władzami oraz dowództwem wojskowym innego państwa, dopuściłaś się aktu terroryzmu względem Stanów Zjednoczonych Ameryki - łamiąc rozdział ósmy, sekcję 814 Patriotic Act, dotyczącą kontr działania cyberterroryzmowi. Włamanie się przez agenta innego państwa do sieci ochrony USA jest aktem agresji cybernetycznej, aktem terroru wymierzonego w to państwo.
Odparł wilk - wciągając w tym momencie najwyraźniej nieświadomą swoich słów Binary - w grę polityczną którą sama rozpoczęła. Jej osobowość jako szanowanej doktor z kraju kwitnącej wiśni została właśnie uznana za terrorystkę, a jako - że informacja szła wszystkim drogami - Interpol wiedział już z kim ma do czynienia i rozpoczynał swoje działanie. To samo z resztą zaczynały czynić organy federalne stanów zjednoczonych, jak również ich odpowiedniki w Państwie Japonii. Stacje telewizyjne nie pozostały z resztą obojętne na to włamanie. Szybko rozpoczęły się procedury rozłączania stacji, przerywania transmisji, ucinania kanałów. Głównie czyniły to same stacje, tam gdzie nie zrobiły tego stacje - działał rząd, nie mogąc pozwolić sobie na wywołanie globalnej paniki przez ten zuchwały atak terrorystyczny. Natomiast tam, gdzie na próżno było szukać reakcji, działanie kanału było zrywane przez nieznaną siłę wyższą. W skrócie - Binary ujawniła się właśnie jako globalny terrorysta, jawnie włamujący się do systemów ochrony w miastach obcych państw - oraz zasłaniający się jakimiś inwestycjami.
Wilk wysunął powoli trzymaną za rękojeść katanę, łapiąc ją dokładniej i ustawiając nad sobą - wymierzając jej ostrze w obie istoty syntetyczne. Bo choć Binary narobiła tutaj zamieszania, to jednak Sigma nie zachowywała się tak jakby zależało jej na poddaniu się. Wolf nie zamierzał natomiast zostawiać agentki samej, gdy on zacznie zajmować się którąkolwiek z tych istot. Znał bowiem lepiej od nich metody walki dwóch mechaników. Nawet, jeśli teraz przeceniał przeciwnika...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Binary

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Nie Lis 16, 2014 10:50 pm

Binary wysłuchała krótkiego komunikatu robota o zwierzęcej budowie powłok nadających mu charakterystyczny kształt. Nie miała w tej chwili wiele do powiedzenia więc po prostu obserwowała zarówno jego, Sigmę jak i agentkę SHIELD. Wciąż czekając na swoich adwokatów, których poinformowała wcześniej o zdarzeniu postanowiła zastosować zasadę milczenia, przynajmniej dopóki nie pojawią się jej prawnicy.

Nie ustosunkuję się do tego, bez obecności swoich prawnych przedstawicieli, są już w drodze – zakomunikowała spoglądając na broń robota, która przypominała ciekawy miecz.

Miała nadzieję, że materiały, które rozesłała do mediów i portali internetowych, wkrótce zaczną krążyć i nabierać popularności, bo o włamywaniu się w obecnej sytuacji Binary do sieci, w tak agresywny i inwazyjny sposób dzieląc się ze światem zaistniałym incydentem przejmując kontrolę nad mediami i zakłócając transmisje nie było mowy. Nie trzeba było być mocno rozgarniętym, by wiedzieć jak mogłoby to być szkodliwe, a szkodzić dr Nakamoto nie miała najmniejszego zamiaru.  Do tego czasu trzeba było uzbroić się w cierpliwość i czekać na ruch tajemniczych person, które sprawowały tu kontrolę. W dalszym ciągu całe zdarzenie było dokumentowane i przekazywane dalej, bezpłatnie tak by każdy użytkownik nawet tych portali, nie cieszących się wielką renomą, aczkolwiek posiadających rozrywkowy charakter mógł zapoznać się z materiałem. Binary nie wykonywała gwałtownych ruchów, ani niczego czym mogłaby sprowokować jakikolwiek atak.

(Rolę NPC adwokatow powierzam Scarlet Witch, z którą już o tym rozmawiałem)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 200
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 17, 2014 5:18 pm

Sigma nawet nie musiała sprawdzać czy Binary wysyła jakieś dane na zewnątrz. Wystarczył widok Warwolfa, który pozbywa się oznaczeń SHIELD’u. Logicznie rzecz ujmując najwyraźniej nie chciał, żeby logo zostało zarejestrowane. Dopiero potem zerknęła do sieci, by ujrzeć że wszystko co się dzieje tutaj jest w jakiś sposób relacjonowane (oczywiście po chwili transmisja została przerwana z nieznanych przyczyn, chociaż parę opcji SI już brało pod uwagę). Z logicznego punktu widzenia Binary tak naprawdę jest przedmiotem i nie przysługują jej żadne prawa, a jedynie to że należy do kogoś. Nie było prawa warunkującego autonomię każdej jednostki SI jako istoty wolnej, dlatego mogła zostać zatrzymana jako chociażby „dowód rzeczowy przestępstwa”. Zresztą wilk wypowiedział się i postawił jasno zarzuty, które tak naprawdę na podstawie PATRIOTIC Act zezwalał na pojmanie dr. Nakamoto jako zwyczajnego szpiega. Włamania, jeśli jakiś dokonała i jeśli były uznane za akt terroryzmu, (a transmitowanie danych i przejęcie nadawania każdej ze stacji już pod to podchodziło) to wtedy mogli ją zabrać niezważając na jej pozycję społeczną ani przedstawicielstwo, ani jakikolwiek inny czynnik. Z perspektywy Sigmy to było bardzo nielogiczne, a zarazem desperackie działanie… prawie jak winny, który za wszelką cenę idąc na dno chce kogoś pogrążyć jeszcze, jednak wedle powiedzenia znanego ludziom „kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada” właśnie w taki dołek czarnowłosa wpadła. Ukazała się z nienajlepszej strony, na dodatek znając procedury oraz pewne wzorce kultury (zaczerpnięte z książek wszelkich badaczy kultury Japonii do których Sigma kiedyś zajrzała, jak do wielu innych książek zresztą) to tak naprawdę rząd Japoński nie będzie się nią przejmował. Najprawdopodobniejszym scenariuszem będzie ściągnięcie Binary do kraju za zgodą USA, potem oficjalne przeprosiny kraju kwitnącej wiśni, obdarcie Nakamoto ze wszystkiego co ma, wszelkich przywilejów, praw, danych, a przede wszystkim wykluczenie ze społeczeństwa oraz brak wsparcia ze strony rządu. Co więcej najpewniej sami Japończycy chcieliby się jej pozbyć, gdyż naraziła na uszczerbek coś co zwą honorem swego kraju. Pod tym względem wedle tych danych, które posiadała to Japończycy byli rygorystyczni. Najpewniej również tą zasadę zastosują wobec gynoida. Inna sprawa, że w ustach osoby uznanej za terrorystkę wspomnienia o inwestorach mogą przynieść odwrotny skutek niż zainteresowanie.
Wilk wysunął ostrze, które wymierzył w SI oraz Binary. Sigma jedyne co to obserwowała ruchy ostrza, by wyliczyć najprawdopodobniejszą trajektorię, gdyby przeciwko niej zostało ono użyte, jednak z kalkulacji wynika, że małe szanse są na to przy obecnym jej stosunku wobec sytuacji. Chciała się jedynie poddać, gdyż walka nie miała sensu. Cybernetyczne mięśnie rozluźniły się, a stan gotowości do obrony jedynie polegał na obserwowaniu ostrza oraz reakcji agentki. Przypomnijmy, że Sigma dalej miała wyciągnięte ręce wnętrzem dłoni skierowanymi ku podłożu. Opuściła je trochę niżej, koniec końców układając jedną na drugiej praktycznie układając je na podbrzuszu i wyczekując poleceń.
Sigma tylko spojrzała na Binary, która najwyraźniej liczyła że przedstawiciele prawni ją z tego wybawią. W jakim była błędzie, gdyż tak naprawdę mogą ją wybawić po fakcie. Nie ma możliwości, by prawnik nagle w ciągu kilku minut znalazł się na miejscu zbrodni.
Si miała już sporą ilość danych z tej sytuacji, z których to wyciągnie stosowne wnioski. Ponownie skierowała wzrok na Summer i spojrzała wyczekująco. Była gotowa wykonać jej polecenia i jeśli coś kazała to SI wykonało ten rozkaz, w końcu nie planowało przeciwstawiać się władzom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Summer

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 17, 2014 5:41 pm

Możliwym jest, że Summer nie traktowała S.I. w jednakowy sposób, życie jednak rzadko kiedy bywało sprawiedliwe. Ile to razy dziecko prosiło świętego mikołaja o rower, zamiast którego otrzymało parę skarpet i sweter od babci. Inna sprawa, że póki co Sigma nie dała powodów agentce do użycia tak ostrych środków zapobiegawczych, jakie mogła odczuć teraz na sobie Binary. Na jej korzyść przemawiało również to, że nie próbowała jej zaatakować, rozbroić, czy cholera wie co jej zmiennokształtna towarzyszka miała wcześniej na myśli. Ani to, że nie robiła międzynarodowej dramy o to, jak agencja rządowa śmiała zareagować na włamanie się przez nią do systemów bezpieczeństwa.

Na widok procesu zmiany aparycji, jak zaszedł tuż przed nią, skrzywiła się. Nie wiedziała czy czuła bardziej obrzydzenie związane z uciekaniem się do wykradania cudzej tożsamości, czy po prostu nie nawykła do podobnych widoków. Dla Elizabeth tożsamość maszyny przed nią nie była znana, ale jeśli chciała się pod kogoś podszywać, mógłby być to nawet sam prezydent USA. Dla niej niewielka różnica, wykonywała rozkazy.

Podczas gdy wilk oskarzal poturbowana Binary o akt terrorystyczny, co wszak było nie pierwszym lepszym przestepstwem i dzialalo na kazdego amerykanina jak plachta na byka po wydarzeniach z 11 wrzesnia, Summer nie bardzo wiedziala co ze soba zrobic. Owszem, zachowala z zewnatrz chlodny profesjonalizm ale w duchu czula się odrobine poirytowana że to maszyna odwala za nia cala robote, zachowujac się przy tym bardziej jak agent niż zielonowlosa, ktorej pozostawala chyba rola asystentki. Frustrujace, zwlaszcza że Warwolfa chyba niespecjalnie obchodzilo unieruchomienie robota. Freeman skorzystala z okazji że znajdowali się w sklepie i dookola powinno stac co najmniej kilku ochroniarzy i podeszla do pierwszego, ktorego napotkala wzrokiem, machnela mu przed oczami shieldowska odznaka i zarzadala wydania kajdanek. Po chwili namyslu podeszla do kolejnego bodygarda i powtarzajac proces miala już nie jedna, ale dwie pary porzadnych, metalowych przyjaciol kazdego policjanta i fetyszysty. Nastepnie wykrecila za plecy rece rzekomej pani naukowiec i skula je. Nie wiedziala na ile skuteczne beda, ale z pewnoscia wygladalo to widowiskowo dla gapiow.

- Twoja kolej. Wszystko wyjasni się podczas przesluchania - odezwala się, podchodzac do Sigmy. Moze i nie wydawala się specjalnie skora do stwarzania problemow i jako jedyna chciala wspolpracowac, ale procedury rzecz swieta. Zwlaszcza jeśli istnieje podejrzenie dzialalnosci terrorystycznej, nieprawdaz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Binary

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 17, 2014 8:50 pm

(NPC za przyzwoleniem)


W ciągu paru chwil pojawiło się trzech prawników - dwóch mężczyzn oraz jedna kobieta ubrani dość schludnie, zgodnie z obowiązującymi normami wymaganymi od osób parających się taką profesją. Do butiku nie było trudno trafić, bowiem cała akcja przyciągnęła sporo gapiów. Tłoczyli się odrobinę przysłaniając widok, ale trójka adwokatów dr Nakamoto utorowała sobie jakoś drogę wśród ciżby. Chyba nawet słychać było gdzieś nieopodal sygnał nowojorskiej policji.

Naprzód sklepu wyszła kobieta rozglądając się uważnie, była co prawda prawnikiem, ale nie superbohaterem, a kto wie, co też mogło spaść na głowę. Dzień dobry Susan Anderson - przedstawiciel dr Nakamoto - przedstawiła się agentce Summers - To moi koledzy również reprezentujący interesy dr Nakamoto - odparła wskazując dwójkę dżentelmenów. Można wiedzieć, czego jestem świadkiem? - spytała, a drugi z prawników wyciągnął kamerę kręcąc całą sytuację jeszcze z innego ujęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1374
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Czw Lis 20, 2014 9:49 pm

NPC Storyline - Kougatal|Kruziikrel Class|Warwolf

Binary postanowiła się nie uginać i dalej nagrywać, niemniej jednak kontrwywiad szybko zareagował i po prostu zaczął blokować wszystko - witryna po witrynie. Gdziekolwiek trafiały materiały, strona natychmiast była blokowana, a następnie materiał był kasowany. Stali za tym ludzcy informatycy, specjaliści od kontrwywiadu wojskowego który wiedząc co się dzieje - działał. Do tego wszystkiego zaczął dołączać wywiad Japonii oraz Interpol. Dwa kraje miały bowiem bardzo dobre relacje, których nie mogła popsuć pojedyncza jednostka.
Kiedy Sigma czekała na dalsze wydarzenia, Agentka SHIELD zdobyła kajdanki, a następnie zaczęła skuwać po kolei obie maszyny. W międzyczasie pojawili się prawnicy ze strony Binary, na których wilk miał ochotę spojrzeć z politowaniem... niestety nie posiadał mimiki twarzy. Światła oraz elektryczność w całej okolicy doświadczyły lekkiego blackout-u, krótkich spięć jakby energia elektryczna i jej przepływ były zakłócane. Warwolf "wzdrygnął się", by następnie spojrzeć na kobietę która wyszła naprzód. Potem dostrzegł mężczyznę sięgającego po kamerę, a chwilę później silniejszy impuls elektromagnetyczny spalił elektronikę w całej okolicy. Padły światła na ulicach, w sklepach, domach, prywatne telefony, komputery, kamery oraz systemy bezpieczeństwa. Słowem - wszystko.
W niektórych miejscach zaczęły uruchamiać się zasilania awaryjne, gdzie indziej włączyły się alarmy - wszystko co nie działało w momencie uderzenia impulsu... a trafiło wyłącznie w jedną ulicę, tak więc strat nie było aż tyle, ilu można by się spodziewać. Korzystając z sytuacji, że zapadł na chwilę mrok i zapanował chaos - Summer została "porwana" przez systemy teleportacji na statku jej znajomego, a tymczasem Warwolf spiął się i wyskoczył na dach pobliskiego budynku, po prostu uciekając z ulicy - a przy okazji maskując się w powietrzu. Na miejsce przybiegli natomiast policjanci, którzy nie do końca wiedzieli co się działo.
Ludzie znajdujący się dookoła zaczęli natomiast panikować, jakby znowu coś się stało. Nie wszyscy jednak. Niektórzy postanowili zwalić winę za ten atak na znajdujące się tutaj dwie A.I. - w ruch poszły kamienie, butelki oraz wszystko co tylko się dało. Szybko obie "kobiety" zostały zasypane "gradem kul" spod którego warto było uciekać...

[zt dla Summer + NPC]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 200
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Czw Lis 20, 2014 10:36 pm

Sigma przez chwilę zastanawiała się jaki jest sens zakuwania w kajdanki jej oraz Binary. Przecież obie maszyny mogą to rozerwać bez problemu, chociaż czarnowłosa z niesprawną ręką może mieć z tym więcej problemu. Posłusznie Sigma dała się zakuć spoglądając ciekawie na Summer. Zapowiadało się nawet, że SI zostanie zabrane na swego rodzaju przesłuchanie, kiedy nagle w okolicy Sigma wykryła zakłócenia w przepływie elektryczności. SI na szczęście odpowiednio było zabezpieczone, że byle impuls elektromagnetyczny jej nie zdejmie, jednak może jej utrudnić korzystanie z niektórych funkcji jak chociażby inne tryby wizji. Oczywiście taka usterka była naprawiana w ciągu minuty, może dwóch.
Na miejsce zdarzenia wpadła trójka ludzi, którzy najwyraźniej byli prawnikami. Jeden z nich chciał coś nagrywać, jednak impuls elektromagnetyczny spalił jego kamerę, tak samo spaliło się wszystko na zewnątrz do czego podpięte były nanomaszyny Sigmy, czyli system ochrony głównie. SI mogło oszacować, że w okolicy padła wszelka elektronika, a bilboardy i światła sklepów zgasły. Jako, że Summer stała relatywnie blisko Sigmy, ta dostrzegła że zniknęła. Tak samo zniknął z pola widzenia Warwolf.
Na miejsce przybyły służby porządkowe, a tłum zaczął panikować. Chociaż niektórzy zaczęli rzucać w maszyny kamieniami, butelkami, wszystkim co mieli pod ręką. Sigma właśnie zarejestrowała zjawisko, które było w miarę nowe w jej bazie danych – lincz publiczny oraz poszukiwanie winnego. SI postanowiło skorzystać z chwili rozproszenia funkcjonariuszy i rozejrzało się uważnie. W pobliżu było wejścia do kanałów, a w pobliżu nie stał żaden z linczujących. Maszyna obliczyła wymaganą siłę by przebić się przez klapę, po czym zasłaniając się przed przedmiotami, którymi był obrzucana, podniosła klapę, odstawiła ją szybkim ruchem i wskoczyła do środka. Kadłub maszyny nie doznał uszczerbku, chociaż gdzieś tam z tyłu pewnie jakiś kawałek butelki był wbity. SI go wyciągnęło i udało się szybkim krokiem po ścieżce w stronę, w którą ją miała zaprowadzić. Włączyła noktowizor, dzięki czemu mogła poruszać się w ciemnościach bez większego problemu. W międzyczasie rozerwała kajdanki i wyrzuciła je do ścieków. Oczywiście, że Sigma dałaby się zaaresztować, gdyby wcześniej ludzie nie zaczęli jej atakować. Jedno było pewne. Policja będzie jej szukać albo postara się. Inna sprawa, że jako służby porządkowe powinni zająć się pacyfikacją cywili, którzy obrzucali AI kamieniami, przy czym na pewno musieli też się zająć prawnikami Binary. W każdym razie to czarnowłosa leżała w sklepie, była skuta i na dodatek wezwała prawników. Mimo, że Sigma uciekła to czy nie zwrócą swoich podejrzeń na początku ku Binary? Na razie jednak szykował się bardzo długi bieg wzdłuż ścieżki omijając miejsca potencjalnie śliskie.
ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 4:55 pm

Baal zdecydowanie był dziś w humorze. Jeden z jego dłużników chciał go wydymać na sporą ilość kasy i uciec z miasta. Gdyby nie informatorzy demona, pewnie już dawno byłby w Meksyku, a prawnikowi raczej nie chciałoby się go ścigać. Postanowił go jednak dorwać jeszcze w Nowym Jorku. Wiedział, że ten jest w centrum na 5th Avenue, po tym, jak dostał cynk od swojego informatora, który miał śledzić dłużnika. Baal wyszedł wtedy z biura w złości i gniewie, by dorwać duperelka. Kiedy dotarł na miejsce, gdzie przebywał nieświadomy dłużnik, zmienił wygląd, może i dodając nawet sobie trochę lat(wyglądał już na około 80 lat, nie 60-70, wyglądał jak Darth Sidious i takie też miał strój). Obaj szli wąską uliczką, a kiedy zasraniec zauważył, że ktoś go śledzi, przyśpieszył kroku. Demon zaczął bawić się z ofiarą, nie dopadając jej od razu, a powoli doprowadzając do paniki. W końcu trafili do ślepego zaułka. Wtedy też ofiara odwróciła się do Baala, a ten patrzył na niego z uśmiechem, złowieszczym w dodatku, spod kaptura, by po chwili pojawić mu się niezauważony przed oczyma i łapiąc za gardło, powoli podnosząc do góry. Po chwili odezwał się do niego:
- Chciałeś mnie wykiwać, leszczu i za to spłoniesz w ogniu piekielnym. Wtedy dłoń demona zapłonęła, a wraz z nią ten, który pożyczył sporą kasę. Demon potrafił bym okrutny, co pokazał także w tym wypadku, zmieniając gościa w proch. Pomyślał sobie, że miejsce jest idealne na takie rozmowy i że częściej musi tu przyprowadzać tych, którzy się mu sprzeciwiają, więc niepostrzeżenie zostawił na ścianie znak teleportacji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 5:35 pm

-Jak zwykle nie jesteście w stanie nas ochronić! Niczego się nie nauczyliście od czasu ataku na nasze miasto! Ja na podatki płacę! I co? Nic z tym nie robicie! Ja napiszę do pentagonu, zaskarżę was!
Dzień jak co dzień w pracy agenta SHIELD. Jeśli akurat nie zostajesz wysłany na misję, nie musisz akurat robić za czarną rękę dyrektora lub jakiś super-złoczyńca albo obcy nie zagraża ludzkości... dostajesz przydział na miejsce zdarzenia. Ewentualnie masz możliwość siedzieć w papierach lub zajmować się nowymi. Kenneth próbował zachować poważną minę, stosując swój profesjonalizm oraz całą swą wiedzę którą nabył przez lata, by nie strzelić w pysk przesłuchiwanego faceta. Świadek wydarzenia w którym udział wzięli rzekomo agenci SHIELD, nagranie puszczone przez niekontrolowane A.I. do sieci oraz mediów, włamanie do kamer. Było o czym myśleć. Smok w tym czasie wydawał się drzemać, całkowicie nie interesować krzykaczem znajdującym się tuż przed jego "hostem".
Kenneth zapisał ostatnie informacje na tablecie, a następnie skinął głową krzykaczowi, po czym ruszył dalej - kierując się do jednego z pojazdów taktycznych SHIELD. Ot wielkie, terenowe ciężarówki w których znajdowało się mobilne centrum dowodzenia. Wszyscy się już pakowali, teraz tylko należało posprzątać - a resztę przejmie NYPD. Nic nie wskazywało na to, by smoczysko się odezwało przez chociażby najbliższą godzinę. A jednak...
/To uczucie... znam to uczucie./
Odezwał się białołuski. Kenneth wzdrygnął się lekko, podając w międzyczasie tablet do jednej z agentek polowych. Ta zapytała go o to czy coś się stało, jednak mężczyzna odparł wprost, że wszystko było okej. Po prostu jak żyje się z kimś... całe życie... to niektóre słowa po prostu brzmią wręcz przerażająco. No nie aż tak źle, jednak czasami to tak wygląda. Ot smok zna jakieś uczucie. Ktoś z jego świata? Nie, to niemożliwe - on sam to podkreśla. Zna jednak wszelakie przypadki magiczne...
/Ktoś posługuje się magią... i jest nieuważny. Taaak... istota piekielna, demon./
Demon? Zaczynało się robić poważnie. Agent odwrócił się od samochodu i odszedł kilka kroków, by następnie odezwać się "do siebie" szeptem.
-Demon...? Prowadź.
Odezwał się Drakon. Saurian nigdy sobie nie żartował. Nie w takich sprawach. Jeśli była tutaj istota obdarzona jakimiś nadprzyrodzonymi - dla ludzi - mocami, to należało mieć ją na oku. Mężczyźnie przeszło przez myśl, by zawiadomić resztę agentów. To było jednak trochę niebezpieczne, zważając na fakt, że nie było tutaj ani avengersów ani nikogo innego z "supermocami". Po za nim samym. Nie potrzeba im było strat w ludziach. Sprawdzą to sami.
Walker ruszył w kierunku jednej z uliczek, wchodząc w nią i dalej podążając śladem wskazywanym przez Sauriana. W międzyczasie, agent sięgnął do legitymacji podczepionej pod przednią kieszeń, a następnie schował ją do środka. To samo uczynił potem z wielkim napisem przyczepionym do rzepu, który z kolei znajdował się na pasku materiału na plecach. On również został schowany do specjalnej kieszeni. Tak oto szybko agent zmienił się z jawną osobę w tajniaka. Poszedł nawet o krok dalej. Ubrany był w czarne, sportowe buty, czarne spodnie oraz czarną kurtkę taktyczną wraz z rękawicami bez palców oraz równie czarną czapkę z daszkiem. Do tego wszystkiego dochodziła znajdująca się na szyi szalo kominiarka, którą mężczyzna naciągnął na twarz, zasłaniając ją. Zmienił swoje oblicze z agenta na bardziej... bandytę.
Smok poinformował, że zbliżając się do ślepej uliczki, była tuż za zakrętem - a tam, dwie istoty. Kenneth podkradł się bezszelestnie do rogu ściany, a następnie rozpiął dolnym zamkiem kurtkę, lekko w górę - by mieć dostęp do HK45, znajdującego się w kaburze. Agent przytulił się plecami do ściany, wyjął pistolet i odbezpieczył go, by następnie wyjrzeć kątem oka za róg. Chwycił pistolet pewnie w obie dłonie, a jego oczom ukazała się scena spalenia żywcem jakiegoś człowieka.
/Drań.../
Pomyślał. Saurian zaproponował wycofanie się i wezwanie wsparcia, jednak po co - skoro miał broń? Kula zapewne cel powali. Tak więc niewiele myśląc, Kenenth wyciągnął się za róg - dalej trzymając się ściany - uniósł pistolet i wymierzył nim prosto w kierunku Baala. Nie krzyczał ani nie dawał znaków ostrzegawczych. Celując w klatkę piersiową, pociągnął natychmiast trzykrotnie za spust, chcąc podziurawić tą istotę. W razie kontrataku - schowa się ponownie za ścianę. Jeśli natomiast miałby dojść do silniejszego kontrataku - jakaś kula ognia, cokolwiek - schowa się za ścianę i odskoczy. Jeśli cel padnie na ziemię... cóż, wtedy będzie myślał co dalej.
Saurian robił natomiast to co zawsze. Pilnował swym umysłem otoczenia, jednocześnie ukrywając się - jak na smoka przystało. Nikt nie wiedział o jego istnieniu i najlepiej by tak pozostało.
Powrót do góry Go down
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 491
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 6:29 pm

Baal spopielił swojego dłużnika, a w zaułku do zapachu śmieci dołączył jeszcze fetor spalenizny. Nieświadomy był tego, że ktoś się na niego czaił. Baalowi udało się umieścić na ścianie ten znak, a zaraz potem pomknęły w jego kierunku kule z HK45. Jako, że demon nie miał żadnego systemu ostrzegawczego, nadludzkiego słuchu czy innej rzeczy, która mogłaby go ustrzec przed czającym się Drakonem. Baal oberwał właśnie 3 kulami na wysokości klatki piersiowej, które wbiły się w jego ciało, przekazując pęd i robiąc to do czego zostały stworzone… czyli obalać cel. Baal nie zachował równowagi i przewrócił się. Nie był także istotą odporną na ból, dlatego właśnie go odczuwał, kiedy pociski tkwiły w jego ciele. Healing Factor już zaleczał te rany, powoli wypychając pociski. Demon miał chwilę, by się zorientować skąd padły strzały, ale nietrudno się domyślić, że z wejścia do zaułka. Miał czas na reakcję, a Drakon był przygotowany na warianty, które już określił. Co zatem uczyni demon?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Binary

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 7:15 pm

Binary spojrzała uszczęśliwiona po twarzach swoich prawników. Dziękuję państwu za tak szybkie przybycie… – rozpoczęła swoje powitanie będąć skutą przez agentkę Summers, ale nie dane było jej dokończyć, gdyż wydarzenia kolejny raz przerwał nieoczekiwany zwrot akcji.

XXI wieczny tłum na wyłączenie świateł sygnalizacji i podświetlania witryn sklepowych zareagował jak zabobonne średniowieczne społeczeństwo. To nic, że był biały dzień, widać odcięcie ich od źródeł internetu, lajkowania cudzych profili i oglądania śmiesznych kotów doprowadził ich do istnej furii, która wybuchła w przeciągu zaledwie paru sekund. Tutaj, na 5th Avenue, ulicy przepychu, luksusu, bogactwa, i racjonalnego myślenia oraz wytrawnego kalkulowania gdzie aleja stawała się promenadą biznesowego lansu. Zaraz w chwili w stronę dwóch gynoidów poleciał deszcz kamieni i butelek. Zdziwiło to Binary, bo spodziewała się raczej co najwyżej rozwścieczonych rzutów niedziałającymi iphonami, smartfonami i przekleństwami pod adresem gwarancji oraz serwisowania takich sprzętów połączonych z wiązankami wyrażającymi żal nad tym jakie te sprzęty były nowe, i ile pieniędzy kosztowały. Zamiast tego frunęły i rozbijały się wokoło butelki i kamienie i inne rzeczy – skąd pochodziły – nie wiedziała, ale być może większość ludzi nosi ich porządny arsenał ze sobą, tak na wszelki wypadek, gdyby zaistniała sytuacja właśnie taka jak ta. Dobrze, że to tylko one, strach pomyśleć, gdyby zaczęli wyrywać płyty chodnikowe, przewracać samochody i palić opony. W ferworze tej dzikiej rozróby jeszcze zażądaliby z czasem autonomii dla swej ulicy, zniesienia podatków, a kto wie, może najdalej rzucający butelką okowity osobnik proklamowałby się nowym prezydentem. Był ruch „Okupuj Wall Street”, ale teraz miał konkurencję w postaci „Zachowuj się jak niedorozwinięta małpa na 5 Alei”. Dziwny świat, życie to zagadka. Ciekawe co przyjdzie z czasem, może takie akcje staną się regionalną tradycją happeningów podobnego typu.

Binary spojrzała jeszcze za skaczącym w oddali Warwolfem, który chyżymi susami powędrował na dach pobliskiego budynku  by w locie rozpłynąć się w powietrzu bez śladu. Otworzyła szerzej oczy, a później westchnęła cicho. Losem Sigmy się specjalnie nie przejmowała, skoro postanowiła uciekać to jej sprawa. Po chwili podjechał ładny czarny SUV i cała czwórka odjechała poza 5 Aleję dyskutując nad sprawami ważnymi dla interesów dr Nakamoto.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 7:58 pm

Baal został niemile zaskoczony przez jakiegoś gościa, który postanowił go potraktować kulami z pistoletu. No cóż, nie było to miłe, ale nie było też zabójcze, więc po prostu pozbierał się po tym, jak rany się zagoiły. Nigdy nimi nie dostał, więc na pewno zapamięta to doświadczenie i następnym razem będzie bardziej czujny w takich sytuacjach. Dzięki strzałowi jednak wiedział, gdzie znajduje się przeciwnik. Kąt strzału ujawnił także pozycję przeciwnika, który znajdował się przy wejściu do zaułku, jakoś przy ściance. Baal wstał powoli, niezauważenie, ale i szybko wyciągając z tyłu pasa sztylet, który naznaczył specjalnym znakiem służącym mu do teleportacji. Nie często go używał, ponieważ nie było zwyczajnie takiej potrzeby. Czasem tylko, jeśli potrzebował się szybko gdzieś przenieść, chociaż zazwyczaj nigdzie mu się nie śpieszyło. Tym razem jednak było inaczej. Jego zamiarem był natychmiastowy atak. Wyrzucił sztylet w stronę przeciwnika, chociaż jego zamiarem nie było bezpośrednie trafienie, o nie. To miał być podstęp. Kiedy sztylet będzie prawie u celu, Baal przeniesie się do niego i złapie w locie, by po zobaczeniu przeciwnika, zaatakować go z bliska strumieniem ognia i zmienić w popiół. Oczywiście nie wiedział, czy to się uda, ale w razie czego był gotów na obronę, a właściwie małą ucieczkę do znaku na ścianie, który pozostawił chwilę wcześniej, po zabójstwie dłużnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 8:22 pm

/Zneutralizowany?/
Zapytał w myślach. Nie tyle siebie, co swego towarzysza. Wzrok Kennetha powędrował w międzyczasie ku znakowi narysowanemu na ścianie.
/Przyniósł by hańbę swej rasie, gdyby go to zabiło lub powstrzymało./
Odparł spokojnie smok. I choć rozmowa z ich punktu widzenia chwilę trwała (jak na czas walki), to jednak myśli działają wiele szybciej, tak w przeliczeniu na to co działo się dookoła - była to może sekunda. Rozmowa między nimi nie była więc niczym niebezpiecznym... dopóki nie zaczynali debaty. A Walker chciał wiedzieć co to za znak na ścianie.
/Portal. Demony i ich słudzy zostawiają to gdzie się da. Dzięki temu mogą błyskawicznie oraz niepostrzeżenie przenosić się zarówno pomiędzy światami jak i wymiarami. Wystarczy, że go uszkodzisz, a powinien stać się jedynie bezużytecznym malowidłem./
Agentowi nie potrzeba było wiele więcej. I choć widział, że zagrożenie nadal żyje, to jednak podniósł lufę do góry - i kiedy mężczyzna zbierał się do kupy - on pociągnął za spust, celując w kierunku znaków na ścianie, które zostawił demon. Dwa razy pociągnął za spust i posłał dwie kule, celując w jedno miejsce - by po prostu przeciąć jedną z grubszych linii. Kaliber .45 AMP powinien spokojnie dać sobie radę ze zrobieniem wgłębienia w ścianie, a co za tym idzie - zerwaniem rysunku.
Demon jednak poruszył się. Lufa broni opuściła się w jego kierunku, a Kenneth spiął mięśnie by pociągnąć zaraz za spust...
-Agent federalny! Nie ruszaj się!
Krzyknął szybko, mówiąc przy tym zrozumiale.
/Poważnie?/
Zapytał zaskoczony Saurian. Agent rzuca jurysdykcją w kierunku piekielnej istoty, która w międzyczasie sięga po coś za pas. Szybkość, szybkością - Kenneth pociągnął znów za spust, tym razem oddając jednak tylko jeden strzał w kierunku pleców Baala. Nie próbował trafić w nic innego, gdyż mógł to być za mały cel. Zanim zdążył nacisnąć spust po raz kolejny, smok szarpnął mięśniami człowieka - zmuszając go by ten błyskawicznie obrócił biodra i skoczył daleko za róg, wyginając się i wykonując przy tym przewrót w przód przez prawe ramię. Zaraz po tym, Drakon wstał oraz obrócił się - wymierzając lufę w kierunku z którego zaraz powinien wyjść demon. Zależnie od tego gdzie sztylet trafił, Baal powinien ukazać się w innym miejscu. Jeśli trafił w ścianę za rogiem - to będzie musiał z za niej wyjść - Kenneth wtedy ruszy w bok za jeden ze śmietników, wypluwając ostatnie cztery pociski z pistoletu - w tym trzy w korpus i jeden w krytyczny punkt pomiędzy czołem, a ustami. Przy odrobienie szczęścia "zabije" go na miejscu. Oczywiście w razie kontrataku - będzie się krył za kontenerem na śmieci. Zapewne nie wytrzyma takiego ognia w nieskończoność ale trochę czasu powinien kupić.
Natomiast gdy sztylet przeleci za róg i demon nie będzie już musiał z za owego roku wychodzić - Kenneth skoczy natychmiast za śmietnik, pomijając ewentualną sekwencję oddawania strzałów w kierunku mężczyzny i skupiając się na tym, by na razie samemu się schować. Potem będzie myślał co dalej...
Powrót do góry Go down
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 491
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 9:07 pm

Drakonowi udało się tym strzałem zrobić wgłębienie w ścianie, na której znajdował się znak, przez co krąg zwyczajnie został przerwany i stał się jedynie dosyć szpetnym graffiti na ścianie. Z racji tego, że dzieliła ich znaczna odległość, a agent miał wyszkolenie w używaniu broni dał radę oddać też drugi strzał, jednak spóźnił się niecałą sekundę, która mu została ukradziona przez niszczenie symbolu na ścianie. Demon dał radę rzucić sztyletem, jednak kula została wystrzelona i jako, że praktycznie wcześniej klęczał to musiał się lekko obrócić korpusem, by rzucić sztyletem przez co kula zeszła nieco z pierwotnego toru i trafiła w lewy bark. Oczywiście demon poczuł ból i lekki odrzut, jednak na to już był najwyraźniej przygotowany i tak łatwo drugi raz się nie da zaskoczyć. Sztylet jako, że miał dolecieć jak najbliżej celu i dać Baalowi widoczność musiał przelecieć poza zaułek, gdyż Drakon zwyczajnie schował się za rogiem co nieco kolidowało z planem demona, by pojawić się kiedy ujrzy cel.
Kiedy już istota piekielna zdołała dostrzec i splunąć ogniem w cel, ten był za śmietnikiem, który całkiem nieźle sprawdzał się jako osłona przed falami ognia. Jednak wiadomo, że nie wytrzyma to zbyt długo i trzeba coś wymyślić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 9:36 pm

Akcja Baala wyszła tylko w połowie. Co prawda zdobył na tę chwilę inicjatywę i to on był w ofensywie, ale tak naprawdę niewiele zdziałał. Przeciwnik nie odniósł żadnych obrażeń, znajdując skuteczne schronienie przed strumieniem ognia demona. Nie zraziło to jednak Tediusa, i gdy tylko zobaczył, a spostrzegł to od razu, że kontener skutecznie blokuje jego atak, zadał mu naprawdę potężne kopnięcie, by posłać go i przeciwnika daleko do tyłu, zadając mu przy tym, przynajmniej taki miał zamiar, spore obrażenia. W końcu był zwykłym człowiekiem, a nie jakimś człowiekiem ze stali, a przynajmniej tak wydawało się Baalowi, który nie miał zielonego pojęcia, o prawdziwej tożsamości agenta federalnego, który tamtym tekstem trochę rozbawił demona, który jednak nie miał specjalnie czasu, by to jakoś szczególnie i widocznie okazać. W końcu, w czasie walki nie wypada śmiać się. Oczywiście, po walce, to kto wie, może jednak się zaśmieje, ale raczej z pokonania przeciwnika, niż z jego wcześniejszego żartu, który był zdecydowanie najwyższych lotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Pon Lis 24, 2014 10:21 pm

/Da się to zabić?/
Skwitował krótko agent, kierując oczywiście pytanie do swojego partnera. Ten natomiast mruknął w odpowiedzi. Dosłownie, mruknął - co najwyraźniej spowodowało sekundowe zatrzymanie się funkcji mózgowych u Kennetha. Bo niby co to ma być za odpowiedź? Niemniej jednak wypracowana pamięć mięśniowa pozwoliła agentowi "nieświadomie" wyciągnąć niepełny magazynek, wykorzystując "tactical reload", a następnie załadować nowy. Tak więc oto w pistolecie obsługującym standardowo dziesięć kul, gdzie były cztery - znalazło się jedenaście.
Kenneth już chciał wychylić się z za kontenera, wykorzystać moment gdy akurat ogień nie wypalał kontenera oraz otoczenia - i po prostu wyładować zawartość czterdziestki piątki na przeciwniku - gdy w pół drogi zatrzymał go jego kompan, który choć fizycznie tutaj się nie znajdował - to jednak poziom jego telepatii pozwalał mu na kontrolowanie sytuacji.
Smocza magia całkowicie zmieniła ciało mężczyzny w lód, magiczny, twardy i nieposkromiony. Kenneth stracił władzę nad swymi mięśniami, bo kontrolę przejął białołuski - który musiał młodego ratować przez wsmarowaniem pomiędzy jakiś obiekt, a śmietnik. Nie było bowiem opcji, by Kenneth wyskakiwał z za śmietnika pod ogień oraz by dał się zmiażdżyć. Tak więc gdy śmietnik zmusił go do ruszenia się - po prostu na niego wpadając - nie było się czym przejmować w kwestii obrażeń. Walker wpadł na źle zaparkowany samochód, którego kierowca akurat zostawił go na wejściu do owej uliczki. Oczywiście na niego wpadł śmietnik, jednak coś co zmieniło się niemalże w diament, raczej nie powinno się obawiać obrażeń od tego typu uderzenia. Saurian zadbał również o to, by przy torze lotu wpaść przez szybę auta - a wypaść drugą. Zapewne wyglądało to kuriozalnie, zwłaszcza, że samochód musiał zatrzymać kontener na śmierci... a agent wylądował na środku ulicy, przy okazji turlając się po ziemi w razie gdyby coś chciał go rozjechać. Błyskawicznie wstał potem do góry - na równe nogi, ignorując wszelakie komentarze oraz przechodniów którym zapewne takie występy się nie podobają. Zwłaszcza, że ulica była przed chwilą zdemolowana. Szalokominiarka dobrze trzymała się, zakrywając dalej twarz. Ubrania jednak zdążyły się pobrudzić i podrzeć w kilku miejscach. Ot smok zabezpieczył ciało człowieka, nie jego sprzęt.
/Co teraz?/
Człowiek zapytał swego smoczego kompana. Ten tym razem nie ograniczył się do mruczenia lub warczenia. Na dobrą sprawę nie powiedział nic. Natomiast za pomocą dłoni Walkera, tej w której trzymał pistolet - zmienił właściwości pocisków - rzucając na nie lodowe zaklęcie. Pociski zyskały zmniejszone przebicie oraz formujące się haczyki które powinny skutecznie zatrzymywać je w ciele istoty trafionej nimi.
Prawa dłoń mężczyzny drgnęła lekko, jednak układ nerwowy szybko się opanował i nie pozwolił sobie na miotanie kończyną. Demon znajdował się nadal w uliczce, a Drakon podniósł ponownie pistolet - wymierzył do niego i zaczął strzelać, celując zarówno w korpus jak i dwoma pociskami w linię głowy, by ewentualnie móc trafić w krytyczny punkt między czołem, a ustami.
W razie ewentualnego kontrataku, Kenneth rzuci się na bok, wykonując przewrót przez ramię, a następnie poszuka jakiejś ewentualnej osłony - gotów do kolejnego uniku. Czyli w razie kontry - przerwie własny atak by zadbać o swoje bezpieczeństwo.
Powrót do góry Go down
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 491
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Wto Lis 25, 2014 12:27 pm

Akcja toczyła się dosyć szybko, a agent przezornie przeładował, w końcu dodatkowe kule mogą się zawsze przydać w najmniej spodziewanym momencie. Zresztą pewne odruchy, które zyskiwało się przez szkolenie często ratowały życie, jednak jaki będzie koniec tej historii? Przekonamy się wkrótce.
Kompan Drakona powstrzymał go przed wychyleniem się i zamienił go w twardy lód, który stanowił dobrą ochronę w momencie kiedy kontener, który bądź co bądź całkiem sporo warzył został kopnięty przez demona. Smok postąpił mądrze, gdyż właśnie na chodniku zaparkowane było auto, w które gdyby nie lód to Drakon by uderzył i najpewniej nieco się wbił w auto, może nawet upiększył karoserię. Kierowca zapewne nauczy się, że nie należy parkować w miejscach, gdzie jest to zabronione, zresztą nieopodal stał nawet całkiem dobrze widoczny znak o zakazie parkowania.
Dzięki Saurianowi Drakon przeleciał przez szyby i wylądował na jezdni, gdzie spłoszeni kierowcy dawali po hamulcach ile wlezie. Jeden był nawet blisko uderzenia, jednak skręcił lekko w bok wpadając w lekki poślizg, ale dał radę opanować auto i wyhamować… zaraz potem oczywiście gość z tyłu go nieco skasował, ale kierowcy rozwiążą to między sobą i agentem jeśli oczywiście zbiorą się na odwagę. Oczywiście zaraz nastąpiło trąbienie, odgrażanie się kierowców, jednak nie to było najważniejsze w tym momencie. Sprzedawcy co mniejszych sklepików tylko zwieszali głowę, bo 5th Avenue powoli zyskiwało miano pechowej dzielnicy, albo takiej gdzie ciągle dzieje się rozróba. Ledwo przed chwilą sprzątano po dwóch SI, a teraz dzieje się taka potyczka. Z wiadomych powodów (kominiarka) uznali Drakona za tego złego, a raczej jakiegoś bandytę. Nie planowali ingerować, gdyż jak to ludzie zwyczajnie bali się o własne życie.
Jako, że agent był praktycznie naprzeciwko uliczki, z której „wypadł” miał dobry widok na Baal’a, co zresztą postanowił wykorzystać i oddać kilka strzałów zmodyfikowanymi pociskami. Jako, że demon najwyraźniej nie spodziewał się, że kule mu coś zrobią (wszakże brak deklaracji takiej akcji lub przedsięwzięcia odpowiednich środków zapobiegawczych o tym świadczy) to pociski trafiły. Pocisk na klatkę piersiową wbił się w kość i haczykiem zaczepił, a co do linii głowy… z racji, że pierwszy pocisk nieco demona ruszył to wbiły się w kości policzkowe. Oba w to samo miejsce zahaczając się i sprawiając demonowi ogromny ból z racji, że jego Healing Factor teraz szarpał własne ciało próbując wypchnąć te haki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Wto Lis 25, 2014 8:27 pm

Sytuacja obróciła się przeciw Baalowi, który dostał paroma kulami z... Lodowymi haczykami? Teraz dopiero Baal dowiedział się, że przeciwnik jednak nie jest zwykłym człowiekiem i włada lodem. Tylko do jakiego stopnia? Tego jeszcze nie wiedział i nie zamierzał wysnuwać żadnych założeń, a po prostu bardziej uważać, by bardziej czujnym i nie da się już tak łatwo zaskoczyć. Lód utrudniał leczenie i wypchnięcie kul z ciała Baala. Wiedział jednak, co ma zrobić, by się ich pobyć. Baal od razu pod dostaniu pociskaniu skupił się na wyleczeniu ran. Był doświadczonym wojownikiem i wiedział, że w takich chwilach trzeba zachować spokój i opanowanie, by dalej liczyć się w walce. Jedną więcej rękę przyłożył do ran na policzku, "zapalając" ją przy tym, by wytopić lód z rany. Drugą zaś ręką wysłał w kierunku kulę ognia. Drugą kulę miał zamiar wysłać w stronę, w którą rzuci się się przeciwnik, bądź w górę, jeśli będzie próbował doskoczyć. Oczywiście w dalszym ciągu miał ze sobą sztylet, więc ucieczka przez teleportację dalej będzie możliwa. A jeśli nie teleport, to na chwilę spróbuje zignorować ból i będzie próbował uskoków bądź innych ruchów obronnych. Oczywiście jedna ręka po wytopieniu lodu z policzka miał zaraz zabrać się za te w klatce. Regeneracja zaś zrobi już resztę. Jeśli dalej będzie tak szło, to prawdopodobnie będzie musiał niestety wejść w tryb formy demonicznej, gdyż na razie, to tylko zwykła potyczka, niewiele znacząca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Sro Lis 26, 2014 3:32 pm

Kenneth przymrużył oczy lekko niedowierzająco. Trafił, wbił się i...
/Dał złapać się w nasze sieci niczym nieświadoma zwierzyna./
Odezwał się Saurian. Walker oczywiście nie działał sam, w tym wszystkim smok cały czas mu pomagał oraz go prowadził. Skoro pociski trafiły, Drakon opuścił prawą dłoń i podniósł do góry lewą rękę, celując otwartą dłonią w kierunku demona. Baal również wykonał ruch, jedną ręką postanowił spróbować stopić lód którym został trafiony, a drugą najwyraźniej miał kontratakować. Teraz znajdowali się na ulicy. Kenneth i Saurian wiedzieli, że tutaj dochodziły już starty po stronie ludności cywilnej. Coś czego należy unikać. Drakon chwycił więc swą mocą za trzy obiekty znajdujące się w ciele demona, a następnie rozkazał im się wydłużyć - wystrzelić z ciała demona niczym włócznie. Taki cel miały lodowe pociski wbite w policzek - miały wysunąć się z ciała drogą którą przybyły (poprzez wydłużenie, nadal były bowiem zakleszczone), a następnie wbić w uniesioną dłoń - gdzie również miał zahaczyć się i po prostu zablokować kończynę.
Mniej skomplikowana instrukcja - a przez to i mniej skupienia - potrzebne było by wymusić działanie magii na pocisku wbitym w klatkę piersiową. Jeśli pierwszy ruch nie zmusi demona do przesunięcia ręki i wystrzelenia kuli ognia gdziekolwiek indziej - ten powinien. Tutaj bowiem pocisk rozrósł się w dwie strony - zarówno w stronę z której przyleciał jak i drugą - tworząc włócznię. Cel był prosty. Włócznia biała przebić się przez ciało Baala, tworzą długi obiekt. Następnie z końców po obu stronach wystrzelił miały korzenie, które ostrymi końcówkami wbić się miały ziemię, a następnie zacząć w nią wrastać. Demon miał zostać unieruchomiony.
Lód nie był zwykły, gdyż czerpał z energii Kennetha. Nie była to energia nawet w pięciu procentach tak silna, jak u smoka - niemniej jednak zanim się wyczerpie, chwila minie. Tak więc próby zniszczenia lodu powinny przede wszystkim oddziaływać na człowieka, męcząc go - gdyż on cały czas ten lód doładowywał.
Kenneth nie miał również zamiaru uchylać się, jeśli demon wystrzeli w niego skutecznie - kulę ognia. Wysunięta lewa dłoń zaczęła bowiem otaczać się kryształami lodu, wirującymi dookoła. Jeśli kula wystrzeli, lód uformuje tarczę przed Walkerem, wielką, prostokątną - mającą przyjąć atak na siebie.
/Długo go tak nie utrzymam.../
/Nie masz go trzymać. Podjedź do niego, złap go, a ja złamię jego wolę./
Krótka wymiana zdań oraz instrukcja ze strony smoka. Drakon odetchnął tylko, zabezpieczył pistolet który błyskawicznie schował do kabury - a następnie ruszył sprintem w kierunku celu. Odległość była, ryzyko również. Może jednak zdoła dobiec. Tym razem nie zamierzał już robić uników.
Powrót do góry Go down
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 491
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Sro Lis 26, 2014 6:20 pm

Sytuacja wyglądała nieciekawie nie tylko dla dwóch osobników, którzy toczyli konfrontację, ale także dla ludzi, a co za tym idzie zostały też zawiadomione odpowiednie służby. Ktoś zadzwonił pod 911 i wyjaśnił tylko tyle, że jest ktoś strzela na 5th Avenue oraz, że coś dziwnego się tu dzieje. Wspomniał też, że jeden z mężczyzn przeleciał przez szybę auta i trafił na środek jezdni. Jako, że akurat 2 wozy były w pobliżu to akurat one dostały wezwanie jako pierwsze. Powinny dojechać na miejsce w ciągu kilku minut, chociaż paru agentów SHIELD także otrzymało ten komunikat z wytycznymi, by sprawdzić co tam się dzieje. Robota związana z tamtymi SI powoli zmierzała do końca, więc można było kilku funkcjonariuszy puścić na zwiad. W razie czego mieli też zapewnić wsparcie dla policji.
Wróćmy jednak do sytuacji, która nabierała coraz to większego rozpędu. Baal odczuwał ból spowodowany hakami, które szarpały jego ciało. Zresztą nie mały ból, gdyż healing factor usilnie próbował pozbyć się ciała obcego, przez co coraz bardziej miał wyszarpywane kawałki skóry, w które się haki wgryzły. Wpadł nawet na dobry pomysł, by stopić lód z kul wbitych w policzek. Nie przewidział jednak jednej rzeczy, a mianowicie tego, że człowiek może podtrzymywać lód swoją energią. Nie topił się, jednak Baal zanim jego ręka została obezwładniona, a ciało unieruchomione przez lodową włócznię zdążył wystrzelić swoją kulę ognia, która zresztą uderzyła w lodową tarczę. Nie muszę chyba wspominać o tym, że w tym momencie demon odczuwał ogromny ból, gdyż to jest oczywiste, zwłaszcza że teraz ma przebitą dłoń oraz przez klatkę piersiową na wylot przeszła lodowa włócznia. Na moment zabrakło mu tchu, gdyż ostrze włóczni otarło się o kawałek płuca. Czuł naprawdę ogromne katusze, a krew spływała na chodnik. Oczywiście był unieruchomiony, gdyż lodowy pręt zahaczył się o chodnik, jednak miał jeszcze czas na reakcję zanim mężczyzna do niego dobiegnie. Baal miał jedną wolną rękę, lecz co z tym fantem zrobi? Przekonajmy się.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Sro Lis 26, 2014 6:40 pm

Baal znów został zaskoczony, a to za sprawą zapewne magii przeciwnika, która okazywała zaskakująco wysoki poziom, nawet, jeśli był magiem wysokiej klasy, to użycie takich zaklęć w sekundy nie jest łatwe. A może to nie magia? Może to coś innego? Demon jednak nie miał czasu teraz tego mocniej roztrząsać, miał inne, większe zmartwienia, niż tożsamość wroga. Był unieruchomiony, całkowicie. pręty zahaczyły o chodnik i nie pozwalały mu na jakikolwiek ruch, w dodatku przeciwnik już wstał i zaczął biec w jego kierunku. Baal nie miał wyboru, od razu po użyciu słupów zdecydował się grać na poważnie, wejść w swoje prawdziwe ciało, nie tą marną imitację jego ja, jego demonicznej formy. Po chwili zaczął się przemieniać na oczach wszystkich, także Drakona, w wielkiego, czarno-fioletowego demona, z wielkimi rogami i czarnymi skrzydłami. Energia, która wydobywała się podczas tej przemiany miała skruszyć nie tylko słupy wbite w ciało, ale także trochę obniżyć morale przeciwnika, kiedy zobaczy prawdziwą formę Baala. Od razu po przejściu w formę demona miał zamiar wysłać w stronę agenta potężny promień ognia, kiedy ten nadal biegł. W czasie rozpędzony będzie miał mniejsze szanse na unik, a w dodatku Baal postanowił trochę rozszerzyć średnicę miotacza. Magia w tej formie jest zdecydowanie bardziej potężna u Baala, więc ciężko będzie zblokować taki atak, tym bardziej przy coraz mniejszej odległości między oboma. Demon było oczywiście gotów na obronę jak i na uniki, chociaż tych drugich raczej rzadko używał w tej formie. Jego wytrzymałość dorównywała nawet tej Hulka, chociaż w przeciwieństwie do niego jego siła nie rosła w miarę złości, a czynnik gojący był troszkę gorszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Sro Lis 26, 2014 9:19 pm

Widząc, że ciało demona zaczyna się zmieniać, agent po prostu się zatrzymał. Stanął w miejscu, gdzieś na wysokości wejścia do uliczki - nie zamierzając póki co podchodzić dalej. Obserwował, analizował i... wymieniał się poglądami. Jego przeciwnik zmienił się bowiem z człowieka w dwustu czterdziestu centymetrowego demona.
/Jego moc wzrosła.../
Skomentował smok. Każdy miał swój sposób walki, Saurian nie lubił się ujawniać, a tym bardziej pokazywać co potrafi. Niemniej jednak Kenneth...
Walker widział co się święci, od razu więc zamachnął się pięścią ku ziemi, przenosząc swą energią magiczną do prawej pięści - którą walnął o beton, a następnie uwolnił - tworząc przed sobą wysoką na trzy metry, lodową tarczę. Nie była to jednak byle tarcza, o nie. Twór miał kształt niepełnego trójkąta o kącie ostrym czterdzieści pięć stopni. Kąt ostry wycelowany był w demona. Nie chodziło tutaj już bowiem o siłę, a o technikę. Demon wysłał ku niemu potężną kulę ognia której zapewne lodowa ściana mogłaby nie zablokować. Zamiast tego Drakon stworzył więc strukturę po której ogień powinien się rozejść, rozkładając swą siłę na boki i nie powodując centralnego uderzenia z przebiciem. Dla pewności jednak, Kenneth odskoczył lekko do tyłu, dalej schowany za swym tworem, a następnie cały proces powtórzył - by uformować drugą taką tarczę - wystającą z ziemi.
Na pierwszej lub na drugiej - na pewno się zatrzyma lub rozejdzie na kamienne ściany budynków. Tutaj Walker jednak nie rezygnował. Po stworzeniu drugiej linii obrony, przeszedł do kontrofensywy, wykonując w powietrzu pchnięcie prawą dłonią zmuszając obie lub tylko jedną (jeśli jedna przetrwała) ściany do ruchu - ciskając nimi po ziemi (jednak bez przewracania ich) w stronę demona. Atak ten może do najsilniejszych nie należał, jednak pozwalał na coś jeszcze - co wprowadził z kolei sam smok.
/Moja moc - twym mieczem./
Odezwał się białołuski mentor, przywołując do prawej dłoni mężczyzny miecz - Pazur Sauriana. Ostrze transformowało się wpierw z lodowej postaci - w swą ukrytą, metaliczną. Nadal był to jednak twór magicznej, lodowej stali wytworzonej przez smoka. Nie był to więc materiał naturalny.
Kenneth opuścił swą dłoń, dzierżącą miecz - stając lewym profilem z przodu i "chowając" ostrze za sobą, opuszczając je wzdłuż własnej nogi. Ugiął następnie lekko kolana, wyczekując tego co dalej. W międzyczasie miecz zaczął gromadzić cząsteczki wody znajdujące się dookoła. Nie było tego dużo, jednak powoli i mozolnie zmieniane w kryształki lodu - zaczynały wirować dookoła ostrza. Bo choć Walker zasłonił położenie miecza swym ciałem, to samego faktu posiadania go nie krył. Niech demon wie z czym się mierzy... no cóż, nie dowie się bo nie jest w stanie. Pozostawało czekać na efekty działań...
Powrót do góry Go down
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 491
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Sro Lis 26, 2014 10:50 pm

Demon przemienił się i lód, który praktycznie w nim był pękł momentalnie z powodu nadmiaru energii, która został uwolniona. Demoniczna postać nie tylko przestraszyła ludzi, którzy obserwowali zdarzenie z okien, ale także zmusiła by cywile licznie i szybko opuszczali samochody. Policja już praktycznie była na miejscu, jednak nie wiedziała co w takim wypadku robić. Wiedzieli jednak jedno… 2 radiowozy to za mało i zwyczajnie wezwali wsparcie, które zresztą zostało niezwłocznie wysłane. Ową transmisję przechwyciło SHIELD. Saurian mógł wykryć nadciągające wsparcie oraz jak stopniowo zajmowane są pozycję w budynku naprzeciwko zaułka. Gdzieś w oddali mógł usłyszeć nawet lecący śmigłowiec oraz cięższy sprzęt wyjeżdżający na ulice.
Agenci, którzy byli w pobliżu już zajmowali pozycję na dachach, by mieć jak najlepsze pozycje do strzału. Zwiadowcy już wcześniej przekazali informacje z czym się mierzą (pokaz ogni oraz lodu, który urządzili Baal i Drakon wystarczyły w zupełności), dlatego snajperzy, którzy byli oddaleni od miejsca zdarzenia mieli szybką dostawę ekwipunku, a Ci z 5th Avenue dostali je parę minut później. W zestaw wchodziły: ciężka broń, specjalnie spreparowane pociski, które przeciwko takiemu dużemu celowi nieźle posłużą. Rozstawiali się i liczyli, że Drakon kupi im jak najwięcej czasu i da okazję na dobry strzał.
W tym czasie, kiedy agenci byli prawie gotowi do akcji, Drakon wykonywał swój plan działania. Ogień rozbił się o tarczę z lodu z wielką siłą, rozchodząc się na boki (ze względu na kształt tarczy) i wytracając dużo z samego uderzenia. Na szczęście agent zabezpieczył się na wypadek, gdyby tarcza nie wytrzymała i to się właśnie opłaciło, gdyż ta pierwsza pękła. Warto napomknąć też, że dzięki temu Drakon także uniknął strat w cywilach. Policja za bardzo nie wiedziała co w takich wypadkach robić, bo nie przewidywał takich rzeczy ich trening, jednak inny agent SHIELD zwyczajnie przekradł się do nich, wylegitymował się i kazał zostawić to im. Ściana, która pozostała zaczęła lecieć w stronę demona, a w tym czasie snajperzy otworzyli do Baala ogień z trzech różnych miejsc w oddali. Dwa pociski poszły na ramiona (po jednym na ramię w okolicy stawu), a trzeci trafił w klatkę piersiową. Normalnie pociski powinny mieć mniejszy efekt ze względu na masę demona, jednak te zostały wystrzelone z broni ciężkiej, więc skutek był prosty do przewidzenie. Zwyczajnie odrzuciło go trochę w tył, niewiele, na parę kroków, a 2 pociski rykoszetowały od jego ramion. Jeden w ścianę, którą miał po prawej, a drugi poleciał w górę. Snajperzy byli nieco zdziwieni i od razu poprosili o coś "cięższego". Kątem oka Baal mógł dostrzec ostrze, które dzierży agent. W tym czasie z okien budynków wychodzących na tą ulicę (czyli praktycznie okna były naprzeciwko samego zaułka) wychylali się agenci z karabinami, które gotowe były do otwarcia ognia. Słychać było dźwięk odbezpieczanej broni, synchroniczny dźwięk wszystkich agentów z okien. W powietrzu słychać było nadlatujący śmigłowiec, a okoliczne ulice były blokowane by odciąć ewentualną drogę ucieczki demona. Saurian mógł wykryć, że znajdują się tam ciężkie transportowce oraz stanowiska z broniom.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: 5th Avenue   Czw Lis 27, 2014 11:19 pm

Baal nie był w najlepszej sytuacji. Można powiedzieć, że wszystko powoli obracało się przeciw niemu. Silny przeciwnik, w dodatku masa agentów, którzy mają broń. Po chwili w jego stronę wyleciała masa pocisków, ale żaden nie zrobił mu żadnej krzywdy. Tylko pod ich natłokiem musiał zrobić kilka kroków w tył, ale nic poza tym. W dodatku, w jego stronę pędziła po ziemi wysłana przez przeciwnika ściana lodu, więc miał się czym zajmować. Musiał jak najszybciej zrobić unik, a jednocześnie ściągnąć jak największą ilość agentów, najlepiej jednym atakiem. Postanowił więc, że uskoczy na chwilę w górę, kierując lewą rękę w dół i wysyłając z niej ognistą kulę, wprost na taflę ściany lodu, zaś drugą rękę wystawił w stronę agentów po prawej i z prawej ręki wysłał strumień ognia. Z mordy zaś wyleciał kolejny strumień ognia, którym Baal kierował po wszystkich sięgających jego wzroku agentach na ulicy. Wiedział, że to wcale nie oni stanowią tutaj problem, a tylko przeszkadzają w jego rozwiązaniu, więc musiał się ich jak najszybciej pozbyć, nie mogąc jednak oszczędzać energii, bo sytuacja nie była dla niego korzystna. Przeciwnik wydawał się silny, a liczba agentów, choć pojedynczo to tylko mrówki, w takiej ilości mogli stanowić problem, jak każdy. W końcu w kupie leży siła, a nie w jednostce, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 5th Avenue   

Powrót do góry Go down
 
5th Avenue
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» 5th Avenue

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: