Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Williamsburg Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3440
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Williamsburg Bridge   Pią Lip 13, 2012 1:27 pm

First topic message reminder :



Most wiszący nad East River, łączący ze sobą Lower East Side Manhattanu - a konkretnie Delancey Street - z Williamsburgiem Brooklynu. Posiada osiem pasów dla samochodów, dwa dla metra, a także dodatkowe dla przechodniów i rowerzystów.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Jessica Jones

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Pią Sie 18, 2017 8:04 pm

Choć uparła się, by lecieć do Metro-General, dopiero po jakimś czasie zdała sobie sprawę z tego, że z całą pewnością wybrała ku temu o wiele dłuższą drogę. Wpływ na jej działanie miało prawdopodobnie ogromne zmęczenie, spowodowane niemal nieustannym korzystaniem ze swych mocy, oraz otrzymane obrażenia. Nie były tak poważne, jak można było się spodziewać, lecz wciąż w mniejszym lub większym stopniu z nich krwawiła. Do tego wszystkiego nie pomagał też fakt, że jeszcze przez jakiś czas goniły za nimi krwiożercze bestie, które za nic miały pokonywaną odległość i wciąż wyglądały na pełne energii. Potrzebują ciężkiej artylerii, by sobie z tym poradzić. Oczywiście, jeśli stwierdzą, że zechcą tam wracać. Ona miała na to coraz mniejszą ochotę. A z drugiej strony nie przywykła do poddawania się nawet w przypadku najtrudniejszych spraw. Musi porządnie opatrzyć rany, złapać choć chwilę oddechu. Zmęczenie stawało się coraz mocniejsze. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie doleci do celu przy pierwszej próbie. Muszą zrobić przystanek. Jeden lub dwa.
- Nie dam rady. Potrzebuję chwili wytchnienia. – poinformowała mężczyznę. Właściwie, to wciąż nie wiedziała z kim ma do czynienia. Nie miała okazji mu się przyjrzeć, ani spytać o to co dokładnie robił sam na ulicach Brooklynu, gdy po dzielnicy paradowały te istoty. Miała zatrzymać się gdzieś po drugiej stronie rzeki, gdy nad pobliskim mostem ujrzała coś co mogło okazać się dla nich zbawienne. By być bardziej dokładnym to kogoś. Kogoś z kim miała pewną, małą przyjemność przeszłość. Była wtedy pod wpływem działania mocy Killgrave’a, sprawa teoretycznie została wyjaśniona, lecz domyślała się, że ta osoba wciąż może żywić do detektyw pewną urazę. Mowa  o Scarlet Witch. Osobie, którą Jess przez pomyłkę zaatakowała Wandę. Co najlepsze pomyliła ją z samym Diabłem z Hell Kitchen, Daredevilem. Nie była wtedy sobą, do tego błędu doprowadził ja szał, w którym się wtedy znajdowała. Obecnie może wydawać się to śmieszne, lecz ta głupia historia mogła ją naprawdę wiele kosztować.  
Teraz nie miał lepszego wyjścia. Musiała poprosić wiedźmę o pomoc. Skoro i tak zamierzali udać się do SHIELD i być może także samych Avengers, dlaczego więc nie skorzystać z okazji już teraz? Resztkami sił zmusiła się do tego, by dolecieć do mostu. Będąc jeszcze w powietrzu zawołała Wandę po imieniu, ale zwyczajnie musiał już gdzieś wylądować. Opadła gdzieś na jednym z pasów dla samochodów. Między samochodami próbującymi wydostać się z objętej dziwnym zjawiskiem dzielnicy. Natychmiast rozległy się dźwięki klaksonów, obecnych już wcześniej, lecz teraz o wiele częstszych i jakby głośniejszych. Oby wiedźma szybko ich wypatrzyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Czw Sie 24, 2017 7:17 am

Racjonalni ludzie potrzebują logicznych powodów by zrobić cokolwiek. Ta zasada funkcjonowała świetnie od zarania dziejów. Jednakże opiera się na jednej umownej kwestii- że świat ma sens. Niestety nieliczni znający inne wymiary, bądź rzeczy w tym wymiarze, które umykają zwyczajnym osobom, nie są w stanie uwierzyć, że ten wszechświat ma sens, stałe zasady. Jedną z tych osób jest Doctor Strange. Czasami zwyczajnie czuje, że są rzeczy, które musi zrobić, no wiecie, intuicja. Zapewne dlatego, udał się tego dnia na Williamsburg Bridge. Nim opuścił swoje Sanctum, chwycił najbardziej zaufane książki traktujące o nienaturalnej ciemności i wahaniach w warunkach pogodowych. Nie zamierzał tracić czasu czytając je w zaciszu swojego domu, wolał być gotowy reagować na gwałtowne zmiany od razu.

Używając swojego płaszcza, zmierzał w kierunku Brooklynu od strony mostu. Po drodze analizował zaistniałą sytuację cywili, lecz nie ingerował bezpośrednio w pomaganie im, od tego są służby i uliczni bohaterowie. Jego zadaniem było zrozumienie problemu i wyeliminowanie go. Skierował swój wzrok ku mostowi. Poza stojącymi ciasno przy sobie samochodami, zauważył dwa obiekty latające. Jeden unoszący się w powietrzu, a drugi zmierzający niemrawo ku ziemi. To zachęciło go do przyśpieszenia lotu, by przyjrzeć się sytuacji z bliska.

Przy okazji spojrzał na drugą latającą kobietę. Wanda Maximoff. Jakby ten dzień nie mógłby stać się ciekawszy... Kiedy kobieta wylądowała na ziemi wraz z mężczyzną, którego trzymała, Strange praktycznie natychmiastowo stanął przy niej. Zignorował zestresowanych kierowców i ich klaksony. Pochylił się nad kobietą, by lepiej przyjrzeć się jej stanowi. Zaczął mamrotać coś pod nosem, a jego ręce zaświeciły się złotym blaskiem. Trzymał je przez jakiś czas nad nią w celu uleczenia jej ran, przesuwając je od rejonu do rejonu.
-Zaufaj mi, jestem doktorem- rzucił by nieco rozładować napięcie i potencjalnie zniechęcić ją od uderzenia go w twarz w akcie zbędnej samoobrony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Czw Wrz 07, 2017 9:59 am

Jej zamyślona mina była skierowana w stronę Brooklynu, więc początkowo miała problem by dostrzec Jessice. Cały czas zastanawiała się nad przyczyną tych gęstych, zakrywających niebo chmur i miała nawet kilka pomysłów, lecz żaden z nich nie stanowił całkowitej pewności. Atmosferze skupienia również przeszkadzały raz po raz świdrujące, wręcz irytujące dźwięki klaksonów. Wanda zaczęła się zastanawiać czy w tej sytuacji faktycznie miało to jakieś znaczenie. Przecież to nic nie przyspieszy, a jeszcze i tak bardziej rozdrażni i zagęści nerwową atmosferę. Przez myśl przeszedł jej pomysł z blokadą ów zakłóceń, ale dobrze, że tego nie zrobiła.
Wandy spojrzenie padło na największe epicentrum hałasów. Kilka sekund wcześniej miała dziwne wrażenie, że ktoś właśnie stamtąd wykrzykuje, ku jeszcze większemu zaskoczeniu, jej imię. Raczej od cywilów spodziewała się nawoływania po pseudonimie, ale tym kimś nie okazał się być zwykłym wyjadacz chleba.
Jessica Jones. No cóż, ich pierwsze spotkanie nie należało, delikatnie mówiąc do najlepszych. Wanda od razu dojrzała ją wzrokiem i w pierwszym momencie miała ochotę udać, że jej nie widzi. Niby sytuacja między kobietami została wyjaśniona, w końcu to nie jej wina, ale niesmak pozostał. Z drugiej strony kto jak kto, ale to ona powinna najbardziej ją zrozumieć. Działanie pod wpływem kogoś …lub czegoś nie jest jej aż tak obce. Jedno było pewne panna Jones miała niezłą krzepę, więc widząc ją taką zmachaną i ranną od razu dało do myślenia. Czyżby kobieta wpakowała się w jakieś tarapaty?
Nie bez trudu dojrzała, że Jess nie jest sama i ten ktoś nie wygląda na mniej poobijanego niż ona… Nie zastanawiając się już dłużej powoli zaczęła obniżać lot. Chciała pomóc, a jednak ktoś ją w tym wszystkim ubiegł.
Doktor Strange. Nie bez zaskoczenia odebrała jego obecność. Nie bez zaskoczenia, bo do niego właśnie miała zamiar się udać. Chciała z nim porozmawiać o swoich niepokojących wizjach i snach, które nękały ją w nocy. Niestety musiała zboczyć z obranej wcześniej drogi, ale los tym razem okazał się być przychylny i skrzyżował ich ścieżki po mimo drobnych przeciwności.
- Jessica Jones i Doktor Strange, cóż za ciekawe zestawienie – Wylądowała kilka kroków przed towarzystwem i podeszła do poszkodowanych, a właściwie poszkodowanego, ponieważ Strange zdążył już uleczyć Jess.
- Skąd wracasz i kto was tak załatwił? – Zapytała nawet całkiem miłym albo bardziej neutralnym tonem, by przejść do konkretów. Stanem najbardziej poszkodowanego aż tak się nie przejęła, bo mieli w swoich szeregach Stephena. A skoro o nim mowa…
- I co sprowadza tu pana, doktorze Strange? – Zerknęła na mężczyznę nie kryjąc swojego zaciekawienia. Właściwie celem tego pytania było raczej poczynienie krótkiego wywiadu, żeby zgarnąć informacje na temat tego zjawiska. Kto wie, może Strange również miał jakieś ciekawe spostrzeżenia… bo skoro już się tu zjawił to oznaczało tylko jedno, chyba wszyscy mają spory problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3440
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Nie Wrz 10, 2017 2:23 pm

Dopiero teraz w komunikatorze Wandy znów odezwał się Jarvis - oczywiście słyszany w tej chwili tylko i wyłącznie przez nią - co mogło oznaczać, że dokonanie odpowiednich pomiarów nawet jemu, maszynie, zajęło trochę czasu.
-Chmury zdają się rosnąć ze średnią prędkością pięćdziesięciu metrów na godzinę, jednakże w trakcie moich obserwacji wartość ta wahała się w zakresie do dziesięciu metrów. Wygląda również na to, że szybkość oraz kierunek wiatru nie mają wpływu na rozszerzanie się zjawiska- poinformowało bohaterkę AI.
Z tej odległości zarówno Scarlet Witch, jak i Doctor Strange mogli już wyczuć zbierającą się na terenie Brooklynu - oraz nad nią - energię. Mimo to ciężko byłoby im ją dokładniej zidentyfikować, jak gdyby na bieżąco się zmieniała.

***

Tak się tylko wcinam, nie musicie jeszcze mnie uwzględniać w kolejkach, porozmawiajcie na spokojnie. Coulsona spróbuję przekonać do odpisu, zaś Strange'a możecie póki co omijać, skoro ma nieobecność na czas nieokreślony.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Jessica Jones

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 05/08/2016

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Wto Wrz 12, 2017 7:54 pm

Nieoczekiwanie pomoc przyszła z zupełnie innej strony, bo to wcale nie Scarlet Witch jako pierwsza zareagowała na nawoływanie Jess. Uczynił to facet w śmiesznym stroju. Jeden z wielu bohaterów w tym mieście. Nikt inny nie ubrałby czegoś takiego z własnej woli. Lekarz… Na pewno. Mutant, czarodziej… To o wiele bardziej prawdopodobne sądząc po odstawianym przez niego przedstawieniu, które mimo wszystko powoli stawiało ją na nogi. Wciąż była niemiłosiernie zmęczona, ale przynajmniej nie musiała już martwić się ranami. Przynajmniej wszystko na to wskazywało. Kimkolwiek nie był, dobrze że znalazł się w tym miejscu. Strange, jak nazwała go Wiedźma. Nigdy wcześniej o nim nie słyszała. Był nowy? Możliwe. Z drugiej strony w tym mieście kręciło się tylu ludzi w kolorowych spandexach i innych kretyńskich wdziankach, że trudno było się w nich wszystkich połapać. Równie dobrze ten koleś mógł działać od wieków, a ona i tak nie miałaby zielonego pojęcia o jego istnieniu. Prawdę mówiąc, w miarę możliwości starała się nie angażować w sprawy superbohaterów i trzymała się od tego świata z daleka. Na ile miała taką możliwość, biorąc pod uwagę to, że i tak wpada na nich na niemal każdym kroku. W dodatku większość jej przyjaciół aktywnie działa w tym fachu.
- Wyjrzenie przez okno zajęło Mścicielom dłużej niż zakładałam. – kąśliwie zareagowała na przybycie Wandy. Prawda była taka, że nawet S.H.I.E.L.D. zareagowało szybciej. Wysłali nawet ekipę, by zbadała problem. Tak Jess wnioskowała po tym co wcześniej widziała. – Jak myślisz? – przekręciła głowę w kierunku obszaru skrytego pod warstwami chmur. – Nie wiem co mnie skłoniło do tego, by zbadać sprawę tego chorego. Zwłaszcza, że się dowiedzieli i przydzielili do niego Pyma. – to co mówiło mogło nie mieć dla przybyłych najmniejszego sensu, lecz był najprawdziwszą prawdą. Gdyby nie odezwał się w niej dobry samarytanin, teraz siedziałaby w swoim biurze, lub w jakimś barze i popijała kolejną kolejkę czegoś mocniejszego. Nie musiałaby się martwić, a teraz nie może odpuścić. To nie w jej typie. Jak już wzięła jakąś sprawę, doprowadzi ją do końca. Nieważne z jakimi problemami będzie się to wiązać. Nawet jeśli w grę wchodzi bycie pożartą przez potwory.
- Kręciłam się po Willow, gdy zaczęła się epoka lodowcowa. Wszystko było dobrze, dopóki nie pojawiły się bestie. Głodne, wściekłe i nie najlepiej nastawione do ludzi. – nawet w sytuacji takie jak ta, nie była w stanie powstrzymać się przed lekko drwiącymi wstawkami. – Potem na niebie pojawiły się kolejne. Równie uparte i równie zażarcie atakujące. Nie mam pojęcia czym są i skąd się tu k***a wzięły, ale trzeba je powstrzymać. Sama tego nie zrobię. Cudem wyciągnęłam stamtąd tego kolesia. – wskazała na leżącego obok mężczyznę. – Nawet nie zdążyłam mu się wcześniej przyjrzeć. – dopiero teraz miała ku temu okazję i powoli zaczęło do niej dochodzić, że już go gdzieś widziała. I to nie raz. Zmęczenie i kłębiące się w niej emocje nie pomagały w szybkiej identyfikacji, ale koniec końców w głowie detektyw pojawiło się to konkretne nazwisko. Coulson. Prawa ręka Fury’ego. Ha! Wpadła na nie byle kogo.
W tym momencie przypomniała też sobie, że dostała wiadomość zanim uciekli z zagrożonego obszaru. Powoli, trochę niepewnie sięgnęła po kieszeni po telefon i nie przejmując się obecnością Strange’a, ani Wandy zdecydowała się ją odczytać.
- Cholera. – mruknęła widząc pęknięty ekran. Znów czeka ją związany z tym wydatek. Na szczęście problem nie był na tyle poważny, by uniemożliwić jej przeczytanie SMSa od Night Nurse. Treść nie była pozytywna, ale mogła mieć nadzieję, że sprawa została już rozwiązana. – Wiesz coś o tym? – spytała Wiedźmę obracając smartfon w jej stronę i pokazując treść wiadomości: "Problemy, szpital uszkodzony, pacjent niebezpieczny. Avengers już są."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   Czw Wrz 21, 2017 4:12 pm

-Pani, Maximoff, mogę zapewnić, że nawet nasza dwójka nie jest tak ciekawa jak pani w pojedynkę- odpowiedział na słowa Scarlet Witch, kończąc proces leczenia rannej kobiety.
Gdy doktor uznał, że Jessica znajduje się w pełni sprawnym stanie, bez chwili oczekiwania podszedł szybkim acz spokojnym krokiem do agenta Coulsona. Rozpoczął tę samą procedurę leczenia, lecz tym razem zarzucił innym komentarzem:
-Tobie raczej nie muszę się przedstawiać, w końcu S.H.I.E.L.D pewnie ma na mnie teczkę lub dwie...
Gdy wszelkie rany na ciele agenta zniknęły, nie pozostawiając choćby blizny, doktor zwrócił się ponownie do dwójki kobiet, a konkretniej do panny Jones.
-...za to pani należą się wyjaśnienia, nazywam się Doctor Stephen Strange, Mistrz Sztuk Mistycznych i Sorcerer Supreme, czyli ta osoba przez którą naszym światem nie rządzą Lovecraftowskie horrory- wyrecytował formułkę, której wyraźnie używał wiele razy-...i bardzo cieszę się, że podobają Ci się tradycyjne szaty tybetańskich magów- dodał po chwili nieco luźniej, przeczytawszy w jej myślach co sądzi o jego ubiorze.

Scarlet Witch wyręczyła go z wypytywania kobiety o jej przeżycia po drugiej stronie mostu. Po stylu jej odpowiedzi Stephen zrozumiał, że przytrafiła mu się kobieta z charakterem. A już głupi myślał, że to powód pojawienia się chmur będzie dla niego największym wyzwaniem, a tu okazuje się, że będzie nim wytrzymanie między dwoma kobietami. Puścił mimo uszu komentarze o mścicielach, zostawiając sprawy ich PR dla Wandy. Dopiero kiedy usłyszał, że zaczęła mówić o kręceniu się na ulicach za mostem, usiadł po turecku w powietrzu i otworzył swoją torbę z książkami. Liczył, że dostanie jakieś ważne informacje, które pomogą mu zdiagnozować naturę problemu, lecz nie dostał za wiele ponad ogólny opis sytuacji. Nie przepadał za tym rozwiązaniem, ale chyba będzie zmuszony zaczekać aż kobieta się uspokoi, a następnie przeszukać jej wspomnienia by znaleźć jakieś informacje na temat zachowania stworów.

W między czasie postarał się przejrzeć wspomnienia agenta, ale nim do nich dotrze, będzie musiał pokonać całe morze zbędnych faktów o Kapitanie Ameryce. Ciekawe. To pewnie jego sposób na blokowanie telepatów od wydobywania z niego informacji.

Nie zainteresowała go zawartość SMSa, zamiast tego poczekał na odpowiedni moment by zejść na ziemię i powiedzieć kobiecie z powagą w głosie:
-Mam prośbę. By zidentyfikować te stworzenia będę potrzebował o nich tyle informacji ile mogę zdobyć, spróbuj się uspokoić i nieważne jak bardzo nie chcesz tego robić, postaraj się przypomnieć sobie każdy moment gdy widziałaś te stwory, z najmniejszymi detalami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Williamsburg Bridge   

Powrót do góry Go down
 
Williamsburg Bridge
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Williamsburg Bridge
» Tower Bridge

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: