Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Highbridge Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3469
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Highbridge Park   Pią Lip 13, 2012 1:52 pm

First topic message reminder :





Highbridge Park leży nad rzeką Harlem River na Manhattanie. Niegdyś podupadł i pozwolono, aby rozwijała się w nim drobna przestępczość, lecz ostatnimi czasy władze pracują nad przywróceniem go do blasku. W 2013 roku wszystko ma być już gotowe.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Sigma

avatar

Liczba postów : 200
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Kwi 22, 2017 8:24 pm

Maszyna nie zauważyła żadnych typowych dla ludzi nerwowych tików związanych z dyskomfortem u Luni. Istniała szansa, że propozycja, którą wysnuła maszyna przypadła jej do gustu i najpewniej z nią pójdzie do Instytutu, gdzie dołączy do grona uczniowskiego. Nie była to jednak reguła, gdyż w X-mansion poza uczniami i profesorami były jeszcze inne potrzebne osoby. Jak chociażby pielęgniarka, z którą niedawno Sigma miała sposobność dyskutować na temat podejścia rasy ludzkiej oraz jej lęku przed nowym i nieznanym. SI miało już pokaźną bazę danych na temat mutantów w aspekcie behawioralnym, który jasno wskazywał, że niezbyt odbiegają od ludzi pod pewnymi względami. Dzięki temu mogła obserwować intrygujące zachowania człowieka nie wychodząc przy tym z bezpiecznego miejsca, którym był Instytut. Praktycznie była otoczona nadludźmi i ryzyko pojmania przez jej stwórcę było naprawdę niewielkie. Zwłaszcza teraz gdy trzymała się bliżej skupisk ludzkich, które uniemożliwiały przeprowadzenie przeciwnikowi pewnych działań bez zwracania uwagi sił porządkowych.
Zmieniły nieco trasę i skierowały się ku ulicy. Na przejściu maszyna rozejrzała się w lewo, a potem w prawo, by ponownie spojrzeć w lewo. Nic by jej się nie stało gdyby uderzyła w nią ciężarówka, jednak był to element potrzebny do zaklimatyzowania się w społeczeństwie ludzkim. Uczono nawet dzieci, by rozejrzeć się przed przejściem, a dorośli traktowali to raczej jako odruch, który został wyuczony za młodu. Nie wszyscy rzecz jasna, gdyż zdarzały się osobniki, które nie stosowały tej zasady. Ryzyko wypadku w takim przypadku wzrastało proporcjonalnie do ruchu jaki panował na danym odcinku.
Słysząc zgodę Luni, kąciki ust maszyny nieco uniosły się formując uśmiech. Wyczuła tą niepewność w głosie oraz jeszcze przetwarzanie danych ostatni raz przed przypieczętowaniem tej słownej umowy. Zresztą nawet nie będzie miała z tego większych konsekwencji, gdyż ze szkoły z tego co maszyna wiedziała to można było odejść w każdej chwili. Nikt nikogo tam na siłę nie trzymał, ani nie stosował jakichkolwiek reperkusji względem osób, które zdecydowały się opuścić placówkę.
- Instytut bardziej przypomina wielkościowo rezydencję zamożnej osoby. Budynek, w którym odbywają się zajęcia posiada również rozległe dolne kondygnacje dostępne dla uczniów. W wyższych odbywają się zajęcia dydaktyczne z nauk ścisłych jak również humanistycznych oraz można tam również znaleźć wszystkie niezbędne rzeczy, z których można korzystać w czasie wolnym. Pokój zabaw, ogrody, liczne tereny zielone do spacerów. Jest również część mieszkalna, w której swe kwatery mają uczniowie i nauczyciele. W niższe kondygnacje przeznaczone są na magazyny jak również odpowiednio przystosowane pomieszczenia do nauki korzystania z mutacji. Cały budynek z zewnątrz przypomina bardziej prestiżową szkołę z internatem – Sigma wolała uniknąć podawania wartości liczbowych, gdyż niewiele one mówiły człowiekowi. Postanowiła postawić na zobrazowanie jak najlepiej wyglądu całej rezydencji. Oczywiście pominęła również aspekt architektoniczny, gdyż nie każdy człowiek znał się na różnych stylach, aczkolwiek będzie można zobaczyć po przyjeździe czy Luni rozpozna umeblowanie.
- Jeśli posiadasz własny środek lokomocji poprowadzę Cię, jednak jeśli go nie posiadasz wsiądziemy w najbliższy środek komunikacji do North Salem, z którego udamy się do Graymalkin Lane – po chwili spojrzała na mutantkę pytająco – która z tych opcji jest dla Ciebie najbardziej optymalna? Ja dostałam się tu transportem publicznym – powiedziała Sigma. Raczej długo im nie zajmie dotarcie do Instytutu porównując obecną ich lokalizację. Ledwo kilka godzin maksymalnie, a gdyby coś nieprzewidzianego wyniknęło to Sigma zawsze może prowadzić po nocy. Nie odczuwała zmęczenia, a refleks miała lepszy niż niejeden zawodowy kierowca. Potrafiła w ułamku sekundy wykalkulować najbardziej optymalne wyjście z sytuacji na drodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luni Tessa

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 13/03/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Kwi 26, 2017 8:43 pm

Opis zdecydowanie był lepszym posunięciem. Choć pewnie liczby byłyby źródłem dokładniejszych informacji, musiałaby to przełożyć na coś praktyczniejszego, a tak, to tylko zwizualizowała sobie to naprędce, zapamiętując wymienione miejsca. Przynajmniej będzie mogła się połapać co gdzie jest, jak już znajdą się u celu. Przechodząc przez przejście zerknęła w dwie strony, upewniając się że mogą przejść. Dalszy spacer, poprowadziła już bezpośrednio w boczną uliczkę, gdzie przy chodniku, pomiędzy kilkunastoma innymi stało jej auto - srebrna Corolla z naklejoną na boku reklamą jakiejś małej i niepopularnej wypożyczalni w której na szczęście nie robili jej problemów i bardzo szybko udało się wszystko załatwić.
-Owszem, mam swój środek lokomocji.
Uśmiechnęła się lekko, potwierdzając pierwszą opcję. To nawet lepiej - wolałaby nie zostawiać w przypadkowym miejscu czegoś, co w gruncie rzeczy nie było tak do końca jej. Nie chciałaby, żeby przez nią właściciel miał jakieś kłopoty - tym bardziej że był na tyle miły, że poszedł jej na rękę w kilku sprawach.
-Możemy jechać od razu, o ile nie masz nic przeciwko. W razie czego zaczekam..
Zdjęła plecak, aby położyć go na masce. Gdzieś tam na dnie były kluczyki.. Dopiero po odnalezieniu ich, kontynuowała dalej.
-Ma jakąś nawigację, więc możesz jej użyć.
Jakąś. Nie używała jej do tej pory, o czym świadczyła turystyczna mapa, leżąca na fotelu pasażera, aczkolwiek gdyby jechała gdzieś dalej, zapewne pokusiłaby się o coś takiego. Na przykład teraz, bo, jak sądziła - Instytut nie miał prawa być na mapie. Otworzyła pilotem auto i wsiadła na miejsce kierowcy, przy okazji uruchamiając odtwarzacz cd. Oby Sigma nie miała nic przeciwko hiszpańskiej muzyce. W ostateczności mogą przełączyć na jakąś lokalną stację radiową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 200
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pon Maj 01, 2017 6:02 pm

Dobrze się składało, że Luni posiadała własny transport. Znacznie ułatwiało to Sigmie opracowanie najszybszej i zarazem najbezpieczniejszej trasy. W kwestii bezpieczeństwa nie chodziło tu jedynie o omijanie miejsc częstych wypadków, a obranie takiej trasy by uniknąć śledzenia. Maszyna tylko nie była pewna co do optymalnego funkcjonowania samego auta, które było z wypożyczalni. Dziewczyna będzie musiała zwrócić auto, szkoda tylko, że model ten nie posiadał tak wiele wbudowanej elektroniki w sobie. Jakby miało nieco więcej nowoczesnych komponentów to SI mogłoby samo odprowadzić auto pod samą siedzibę spółki i powiadomić właścicieli, że zostało zwrócone.
Interesujące było to, że ludzie potrafili znaleźć sposób na zarobek nawet w tak prostych i wymagających niewiele nakładu pracy czynnościach. Chociażby wypożyczanie wymagało jedynie dopełnienia odpowiednich prawnych formalności, a dalej nie trzeba było absolutnie niczego robić. Wystarczyło jedynie pilnować gdzie jest każde z aut, a pieniądze same wpadały na konto. Istotnie były to bardzo wygodne stworzenia co zostało po raz kolejne potwierdzone.
- Możemy ruszać. Przyszłam tu tylko dla Ciebie – pokiwała głową maszyna. Nie miała tutaj już żadnych spraw do załatwienia, a jej jedynym zadaniem było zabrać Luni do Instytutu, gdzie najpewniej potem będzie musiała się rozmówić z Emmą lub inną osobą odpowiedzialną za oficjalną część wprowadzenia do społeczności.
Maszyna jedynie spojrzała na nawigację. Prosty model, zdecydowanie jeden z tych najtańszych jednak może być bardzo użyteczny. Cyborg przyłożyła tylko do niej rękę i ściągnęła logi na temat ostatnich miejsc. Była bardzo ciekawa gdzież to Tessa spędzała wolny czas. Oczywiście przeglądała logi z okresu kilku dni wstecz, gdyż to była najbezpieczniejsza opcja. Nie wiedziała w końcu jak długo dziewczyna posiadała auto, a nie są dla niej istotne logi poprzednich właścicieli. To była jedna z pierwszych rzeczy, które zrobiła kiedy wsiadła do auta. Dopiero potem przejrzała jego wnętrze, a nanomaszyny rozlazły się po całym samochodzie w poszukiwaniu czegoś nietypowego. Mutantka mogła tego nie widzieć, ale właśnie mikroskopijne roboty przeszukiwały samochód pod kątem czegoś niebezpiecznego. Do tego zaliczały się wszelkie nadajniki GPS. Samą nawigację zresztą Sigma wyłączyła. Wolała skorzystać ze swojej własnej.
- To raczej nie będzie potrzebne. Posiadam wewnętrznie wbudowaną nawigację oraz dostęp do danych satelitarnych – nie wspomniała już, że jej ciało może być wykorzystywane do naprawdę wielu rzeczy związanych z rozrywką. Chociażby broń dźwiękowa mogła służyć jako wzmacniacz do głośników, zaś dzięki plazmie można było rozpalić ognisko. Rzecz jasna maszynie również niespecjalnie przeszkadzała hiszpańska muzyka, która popłynęła z odtwarzacza wewnątrz samochodu. Mogło to dać jej jako taki obraz na temat pochodzenia etnicznego Tessy lub po prostu jej preferencji.
- Pochodzisz z okolic Hiszpanii? – zapytała maszyna, a następnie szybko dodała – Na następnym skrzyżowaniu skręć w prawo – głos może nie był tak sztuczny jak ten, który słychać w nawigacji, aczkolwiek ton był dosyć podobny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luni Tessa

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 13/03/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Maj 09, 2017 9:06 pm

Luni kiwnęła głową i zapaliła silnik auta, aby mogły włączyć się do ruchu. Słuchała oczywiście Sigmy i nie umknęło jej pytanie. Uśmiechnęła się lekko.
-Z Portugalii
Odpowiedź była krótka, bo część uwagi kierowała przecież na jezdnię. Póki są w mieście, wolała nieco bardziej uważać, potem, na prostych drogach, rozmowa pewnie będzie się toczyć nieco żwawiej. Skręciła na wspomnianym skrzyżowaniu, przy okazji kątem oka spoglądając na bilbord promujący jakąś tutejszą firmę której nie znała.
-Ale w Hiszpanii też byłam, nawet przez dość długi czas. Piękny kraj.

I przystojni mężczyźni. Hiszpania Luni bardzo się podobała, miała zamiar ją jeszcze kiedyś odwiedzić. Być może, jeśli los się uśmiechnie znajdzie kogoś do towarzystwa dla tej wyprawy? Jednak to plany na przyszłość, może któreś następne lato.
-Byłaś tam kiedyś?
Jadąc dalej, oczywiście stosowała się do nawigacyjnych poleceń Sigmy, a im dalej było od częstych skrzyżowań i dużej ilości pieszych, tym luźniej jej przychodziło prowadzenie pojazdu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 200
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Pią Maj 19, 2017 12:26 am

Czujniki maszyny były w stanie wychwycić najmniejsze zakłócenia, które ludzkie ucho by pominęło lub je zignorowało z powodu braku pewnej wiedzy. Sigma podczas pracy silnika samochodu wykryła parę nieprawidłowości jak chociażby stopień zużycia silnika oraz stosowanie najmniej optymalnego oleju, który najprawdopodobniej należał do tych najtańszych. Mogła również usłyszeć wszelkie skrzypnięcia lub zgrzyty w aucie. Według ewoluującego SI ta maszyna wymagała ulepszenia oraz zoptymalizowania. Sama z siebie by nawet to zrobiła gdyby oddać jej auto na jeden wieczór. Wiedza mechaniczna oraz diagnostyka była dla niej czymś podstawowym. Potrafiła naprawić swoje własne ciało, które było bardziej skomplikowane niż auto, a ponadto łamać zabezpieczenia znacznie lepsze niż komputer samochodu. Mogła tak wiele uczynić dla tej maszyny, tyle dobrego w swoim mniemaniu jednak najpewniej nie będzie jej to dane. Czuła się najbardziej komfortowo w towarzystwie komputerów oraz innych SI, z którymi mogła wymieniać dane oraz spostrzeżenia. Odczuwała pewien dyskomfort ilekroć patrzyła na porzucone telewizory lub komputery, które człowiek wymienił na lepsze modele. Nie mogła jednak zabrać ich do swego pokoju z dwóch powodów. Po pierwsze było to niezgodne z prawem, a po drugie raczej nie pozwoliliby jej zbierać starej elektroniki i zagracać tym pomieszczenia.
Sigma poza kierowaniem również kontrolowała sytuację na drodze. Maszyna w każdej chwili mogłaby zareagować gdyby Luni się zagapiła i po prostu uniknęłaby kolizji szarpiąc za kierownicę w odpowiednią stronę. Mimo, że nie miała prawa jazdy to jednak umiałaby poprowadzić samochód. Może nawet lepiej niż niejeden zawodowy kierowca. Była maszyną i wiedziała na co stać auto oraz jak osiągnąć najoptymalniejsze wyniki na trasie. Nie było tu miejsca na błędy jak spóźniona reakcja czy złe wykalkulowanie wejścia w zakręt.
Do kartoteki mutantki zostały dodane kolejne wpisy. Pochodzenie oraz preferencje dotyczące miejsc podróży. Pochodziła z ciepłego, dosyć dobrze prosperującego państwa, a na dodatek zwiedziła najpewniej więcej niż dwa kraje. Maszyna zanotowała również, że takiego typu rejony wywołują u Tessy pozytywny nastrój jak również odczucia. Uznawała je według swojej skali jako „piękne”. Słowo to było specyficzne, gdyż każdy człowiek inaczej je definiował. Na lekcjach biologii nauczyciele instytutu wyrażali się tak wobec niektórych zjawisk, zaś sami ludzie też stosowali to określenie wobec siebie. Wynikało z tego, że Sigma również powinna stworzyć własną definicję piękna, a najlepszą metodą obrania jej będzie losowość. Maszyna uruchomiła algorytm i spośród wielu haseł jedno zostało przypisane do kategorii „piękne”. Wpadły tam króliki oraz inne zającowate podgatunki. Obróciła się po chwili w stronę mutantki, by odpowiedzieć na pytanie.
- Nie. Jednak posiadam dostęp do satelitarnych obrazów, które są powszechnie dostępne. Zostałam aktywowana na terenie Stanów Zjedoczonych, a dokładniej Nowego Jorku. Posiadam dane na temat jego znacznej części – odpowiedziała maszyna.
- Nie posiadam jednak zbyt wielu danych sprzed czasu zanim zostałam maszyną. Sądząc jednak po aparycji mej zewnętrznej powłoki to najprawdopodobniej wzorzec pochodził z Japonii – dodała po chwili.
/zt


Ostatnio zmieniony przez Sigma dnia Czw Sie 17, 2017 7:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksander Rogoziński

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Lip 25, 2017 6:39 pm

Co to tam było o tym kacu? A, że serca nie ma! I wyczucia czasu najwidoczniej też, gdyż Aleksander zwlókł się z wyrka następnego dnia na piętnaście minut przed wymeldowaniem. Przedłużenie pobytu nie stanowiłoby dla chłopaka większego problemu, jednak mutant nie chciał zostawać dłużej w tym miejscu. O bólu głowy przypomniał sobie w momencie, kiedy spojrzał na prawie pustą szklankę wody znajdującą się na stoliku nocnym. Złapał za szkło i zakręcił zwietrzałą cieczą…
- Woda jest do mycia, a gorzała jest do picia. W wodzie możesz się myć, a gorzałę trzeba pić… – zaśmiał się cicho pod nosem. Dobrze wiedział, że ogólne osłabienie i pulsujący ból to nie kwestia kaca, którego udało mu się odespać. Podrapał się po szyi.
- Fuj, kuuuuźwa. Bleh. – spojrzał na opuszki palców po których spływało trochę krwi i ropy. Szybko udał się do łazienki, gdzie poradził sobie z pozostałością po pryszczu i umył twarz. Opuścił hotel, dziękując za przemiłą obsługę. Cofnął się jednak, gdyż zapomniał plecaka. Kiedy już miał pewność, że niczego nie zostawił, ruszył ulicami Nowego Jorku. Spacerując, nucił pod nosem jakąś niemiecką piosenkę. W ogóle nie był pewny słów, pewnie niemożliwie je przekręcał, ale to w ogóle mu nie przeszkadzało. Po kilkunastu minutach wyciągnął batonika czekoladowego z torby i pożarł go na dwa gryzy. Chyba nie powinienem jeść tyle cukru. Z drugiej strony, co ma mi ten ohydny byt osłodzić? Chłopak naprawdę nie czuł się za dobrze, ale robił co mógł, aby ukryć rozdrażnienie. I całkiem nieźle mu to wychodziło. Najważniejsze to tylko nikogo nie spotkać, na nikogo nie wpaść, z nikim nie rozmawiać. Pójść do apteki, wziąć jakieś przeciwbólowe. A potem polecę do San Francisco. I to się nazywało szybkie planowanie.
Nie wpaść na nikogo w NY? O takie marzenia można było podejrzewać chyba tylko Aleksandra. Oczywiście, że wpadł. I to na całe mnóstwo ludzi. Na wszystko starał się jednak odpowiadać wyszkolonym do perfekcji niezbyt nachalnym uśmiechem.
W końcu przycupnął sobie na ławeczce. Jednej z tych, która nie była ani brudna, ani świeżo odmalowana no i – przede wszystkim – nadawała się do siedzenia. Bo byle gdzie to on by tyłka nie posadził!
I gdzie ja w ogóle jestem? A… Highbridge Park. Nie można było powiedzieć, że to był cel jego spaceru, ale miejsce, w jakim się znalazł, udowodniło mu, że łaził znacznie dłużej, niż mu się wydawało. Dziwne. Ale w końcu ostatnie dni obfitowały w same dziwne wydarzenia. Zaczynając od picia z nieznajomym, kończąc na tym, że ów nieznajomy okazał się demonem, który chciał być dobry? Co? Ja chyba napiszę o tym scenariusz. Chłopaczek rozejrzał się po parku, zacmokał z przekąsem i rozsiadł się wygodnie na tej dobrej ławce.
- Butchart Gardens ładniejsze, ale może być. – mruknął pod nosem, starając się nie myśleć o tym, że przecież zaraz rozsadzi mu głowę. Albo coś innego. Tabletki, które kupił po drodze nie za bardzo zdawały egzamin Wdech, wydech… Wdech, wydech…
Siedział tak z wyciągniętymi nogami, nie robiąc sobie nic z tego, że jakieś dziecko zdążyło się już o nie potknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Lip 26, 2017 12:48 pm

Ostatnie dni były dla Jess dość trudne i nudne zarazem - cierpiała na przestuj, najgorszą chorobę wszystkich najemników. Nie mogła się na niczym skupić, snuła się całymi dniami po mieście czekając na jakiekolwiek zdlecenie. Jednak jej skrzynka ciągle była pusta - nic, zero, nikt jej nie kochał (i z wzajemniścią *** świecie). Miała więc nadmiar wolnego czasu i kilka opcji na jego spożytkowanie. Mogła siedzieś cały dzień w domu dbając o sprzęt i oglądając kreskówki - oczywiście te z nadmiarem przemocy - lub ruszyć się z domu. Pomimo, że pierwsza opcja była ciekawa, to jednka ile można robić to samo? W końcu się nudzi. A broń i tak była w świetnym stanie.
Tak więc chcąc zabić - choć to raczej niezbyt dobre określenie - wolny czas, Jess włóczyła się bez celu. Nowy York nie robił na niej wrażenia - bywała już w dużych miastach Azji południowo-wschodniej, jednak do tego miejsca czuła pewien dziwny sentyment. Mniejsza z tym.

Paląc niezliczonego już dziś papierosa kroczyła pewnie przez jeden z parków. Była przygnębienia i znudzona, a z jej twarzy - co na prawdę dziwne - znikną arogancki uśmieszek, a jego miejsce zastąpiła mina znudzonej życiem kięgowej. Brak zleceń i możliwości odstrzelenia kilku celów był dla niej okropny, pozbawiał ją całego sensu życia.
Wtem jednak gdzieś obok niej dało słyszeć się odgłos upadku i płacz dziecka. Jess mimowolnie odwróciła głowę i ujrzała leżące na chodniku dziecko i siedzącego na ławce niczym król buca. To ją denerwowało, serio. Nie myśląc wiele odwróciła się na pięcie w jego stronę i ruszyła, a na jej twarz powrócił standardowy zawodowy uśmiech. Nie lubiła zasadniczo dwóch rzeczy - ludzkiej głupoty i idiotów (jedno wynika z drugiego, ale cóż). I w sumie mogła się wyżyć na chłopaku, który wyglądał na naprawdę "zmęczonego".
Patrz co robisz menelu - stojąc na przeciw chłopaka wypstrzyknęła w jego kierunku niedopałek, który trafił w kurtkę - Jesteś jakiś przygłupi, czy jak? - powiedziała z odrazą. Na całe szczęście dzieciak zdążył już zniknąć z jej horyzontu. I dobrze, nie będzie świadkiem jej wybuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksander Rogoziński

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Lip 26, 2017 4:57 pm

Czy Aleksander był złym człowiekiem, który musiał wyżywać się na małych dzieciach w celu zaspokojenia chorego umysłu? Jasne, że nie! Tak naprawdę, gdyby mógł, to nieba przychyliłby wszystkim tym, którzy tylko by go poprosili. Po prostu się zgrywał. Dlaczego to robił? Sam nie wiedział. Często ściągał na siebie kłopoty – bo tak. Siebie, swoją wrażliwość i oczytanie bardzo często barykadował w twierdzy wiecznego cynika i pajaca, bo tak mu ten jego nastoletni, gadzi móżdżek nakazywał. I co zrobić – taki wiek.
Okres, w którym jego moce dawały mu się szczególnie we znaki, zawsze najbardziej psuł mu nastrój. Roztargnienie, ból i lęk nie były dobrymi doradcami. Dlatego też młody mutant robił wszystko, co mógł, żeby zapewnić sobie względny spokój. Wdech, wydech… Słonko świeciło, wiaterek powiewał, kwiatki pachniały, ptaszki śpiewały – co może pójść nie tak? Dziecko może zacząć wyć. Ale to nie było wszystko…
- Ożeż ty bździągwo… – właściwie, to bardziej to pomyślał, niż powiedział. Wymamrotał, syknął… jakkolwiek było to na tyle ciche, że Jess nie miała szansy tego usłyszeć, mimo tego, że nie dzielił ich zbyt duży dystans. Nastolatek podążył spojrzeniem za ogarkiem fajki, który odbił się od jego kurtki. Tu już nawet nie chodzi o to, że była droga (a była!), ale o naruszenie jego świętego prawa do nietykalności. Pogwałcenie jego strefy komfortu. Atak na jego osobę.
Mister Rogoziński zlustrował nieproszonego gościa srogim spojrzeniem, do którego w gratisie dorzucił sardoniczny uśmiech. Ostatkiem sił, które mu pozostały, powstrzymywał się przed telekinetycznym posłaniem pozostałości po papierosach dookoła w wyszczekaną kobietę. Dobra, Aleks. Uspokój się. To nic takiego. Nawet nie zauważył kiedy położył się na ławce, a wręcz wyciągnął na całej jej długości.
- Jak widzisz, na tej ławce nie ma już więcej miejsca. A jeśli ktoś z nas jest przygłupi, to na pewno nie ja mam uwędzony tanimi szlugami mózg. – przecież musiał się odgryźć, nie mógł grzecznie przeprosić i wyjaśnić sprawy, chociaż w głębi duszy wiedział, że to właśnie powinien był zrobić. Przymknął na chwilę oczy, a kiedy je otworzył, dorzucił podle:
- Ciągle tu jesteś? No, już… – i odwołał ją gestem, którym odwoływało się służbę w zamku. Ot, spokojny, dostojny ruch dłoni, który dla służących był sygnałem, że mogą już sobie pójść.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Sie 01, 2017 6:52 pm

Już na skraju samokonteoli, czy może nadal tylko zirytowana? Aż tak może nie! Ale na pewno zażenowana. Oglądanie wygłupów tego błazna może by ją bawiło, gdyby była w cyrku. Przez chwilę nawet zastanawiała się, czy może wyciągnąć broń i nie odstrzelić gnojkowi jego pustego łba. Jednak chłopaka ratowały dwie okoliczności - w okół było zbyt wielu ludzi i Jess starała się nie zabijać każdej irtytującej ją osoby. Co innego połamać dzieciaka. Podczas gdy ten odwalał jakieś dziwne inby na ławce, ona spokojnie odpaliła kolejnego paierosa - zupełbie zignorowała próby urażenia jej, takimi wyzwiskami witała się ze straganiarzami u siebiew Laosie.

Wracając jednak do całej sytuacji - Jess ze spokojem obserwowała jak chłopak pogarsza swoją sytuację. Chciała nie chciała musiała jakoś go utemperować. Rozejrzała się, czy może w okół nie ma nikogo z mundurowych i przystąpiła do dzieła. Chwytając wycstawioną w jej stronę dłoń chłopaka boleśnie wykręciła mu nadgarstek. Zasadniczno mogła mu go złamać*. I tu właściwie zakończzyły się jej pomysły - chciała mu zrobić krzywdę, e coś ją blokowało. W końcu był to tylko zwykły chamski dzieciak, a nie cel do eliminacji.

No dobra, nie zrobiła mu nic, poza wykręceniem ręki i zmuszeniem do siadu. I to tyle, póściła go i usiadła obok niego dalej paląc papierosa. Zasadniczo nie wiedziała czemu to zrobiła. Fakt, ostatnio była rozchwiana emocjonalnie i lekko zdołowana obecną sytuacją na rynku. Właściwie to działała na ślepo i bez ogólego planu. I w sumie teraz też nie wiedziała co robi, miała mętlik w głowie
Zapalisz? - otworzyła paczkę papierosów kierując ją w stronę chłopaka. W sumie nawet na niego nie spojrzała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksander Rogoziński

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Sie 01, 2017 9:16 pm

- JASNY SZLAG! – zawył, kiedy poczuł przeszywający, tępy ból w nadgarstku. Oczywiście zerwał się z ławki, co tylko pogorszyło jego sytuację. Jakby tego było mało, impuls przesłany przez jego układ nerwowy – ten informujący o zagrożeniu – obudził uśpione boleści wynikające z nieumiejętnej kontroli mutancich mocy. Właściwie, to wykręcona dłoń była niczym przyjemny spacerek w porównaniu z palącymi falami, które zajmowały coraz większy obszar ciała Aleksandra. Nie wytrzymam. Co mógł zrobić? Usiadł na ławce, zacisnął zęby, zamknął oczy i czekał. Czekał może dziesięć sekund w niezręcznej ciszy, a mógłby przysiąc, że to była cała wieczność.
W końcu spojrzał na Jess spod byka, a ta mogła wyraźnie odczuć jak powietrze wokół niej gęstnieje. Zupełnie, jakby nagle zaczęło ważyć konkretne kilogramy. Chłopak sapnął rozdrażniony, starając się uspokoić miliony igieł, które dosłownie patroszyły każdą komórkę jego ciała.
- Mam inne wyjście? – mruknął i skinął głową na znak, że skorzysta z papieroska. Nie był wielkim fanem tej używki. Jeśli już miał coś palić, to rzeczy, które rzeczywiście mogły pokopać.
Cóż! Lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu, prawda?
- Rozumiem, że atakujesz każdego nieznajomego, któremu potem chcesz zaproponować szluga? – rzucił dość ironicznie, ale bez namacalnej wrogości, raczej po to, żeby mieć szansę rozkręcić jakoś tę rozmowę.
Przedstawiać się, przynajmniej na razie, nie zamierzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sob Sie 05, 2017 9:42 pm

Co ona tu robiła? Równie dobrze mogła zostać w Azji i nadal robić za psa gończego, ale nie. Zachciało się jej zmiany stylu i otoczenia. No i po co to było? Zamist spokojnie likwidować, łapać i odwalać całą brudną robotę dla jakichś karteli, czy innych polityków to prawie pobiła jakiegoś dzieciaka. Co on tu robiła? Bezsens totalny. Ale cóż, co zrobiła to miała.

Wygodnie rozsiadając się na ławce dokończyła papierosa i cisnąła niedopałmiem gdzieś na chodnik. Więła oddech i lekko skrzywioną miną spojrzała na chłopaka.
Mogłam Cię zabić, serio. - mówiła zmęczonym ciężkim głosem - To by było proste. Strzelić Ci w łeb i... Tyle. - jej ton stał się aż nadto poważny, gdy kończyła zdanie.
Zabrnęła z tym trochę za daleko, fakt. No ale nie umiała inaczej. Wychowano ją w mottcie "najpierw strzejaj, później spal zwłoki, a na końcu pytaj".
Więc... - tu urwała, aby nie powiedzieć "sorry" - nigdy nie przepraszała, za nic i nikogo - Mogłeś patrzeć jak machasz kopytami - to już mówiła z lekkim sarkazmem, po czym spredał mu sptryczka w czoło i się uśmiechnęła.
Przegięła, fakt. Ale czasem trudno jej było kontrolować przemoc, to chyba jedyna z jej wad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksander Rogoziński

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Wto Sie 15, 2017 11:32 am

To jeszcze raz – dlaczego groźby śmierci, nawet od osoby, która udowodniła, że jest zdolna do różnych dziwactw nie robiły na nim wrażenia? Pewnie dlatego, że był to dość powszechny sposób załatwiania spraw w towarzystwie obrzydliwie bogatych i wpływowych ludzi, a w końcu z takiego grajdołka wywodził się Aleksander.
- Trzeba było to zrobić, kiedy miałaś okazję. – odpowiedział dość ponuro, ale nad wyraz poważnie. Nie, żeby spieszyło mu się do śmierci. Chyba po prostu się jej nie bał. A może był święcie przekonany, że to nic tak strasznego, jak ludzie na świecie myślą?
Pstryczka odebrał z uśmiechem na twarzy. Nawet go to rozbawiło, nie wyczuł w tym przesadnej agresji. Nawet jeśli powinien był.
- Masz rację. Następnym razem zamiast przypadkiem podstawić komuś nogę, po prostu zrobię to specjalnie. Doskonała rada. – rzucił dość ironicznie, ale wyraźnie było słychać, że nie zrobiłby niczego takiego umyślnie. Mimo tego, co tam sobie mówił. I want your legs up…
Skąd on właściwie kojarzył tę piosenkę? Chyba z tego klubu, w którym był z Azazelem. Swoją drogą, ciekawe, co u niego?
- Podejrzanie spokojnie mówisz o odstrzelaniu komuś łba. To twoja praca? – halo, kto normalny zapytałby o coś takiego? A nawet jeśli, to co ona miała mu odpowiedzieć? „Tak. Zabijam dla kasy” ? No cóż, ten mutant do w pełni normalnych na pewno nie należał. Może nawet brakowało mu trochę instynktu samozachowawczego, kto wie.
Zmierzył ją ciekawym, nienachalnym spojrzeniem, a minkę miał dość osobliwą. Wyszła mu trochę kocia mordka.
- Swoją drogą, jestem Daniel. – nie, nie wyciągnął ręki. Może tylko delikatnie skinął głową na znak oficjalnego powitania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess Barreto

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 07/07/2017

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Sro Sie 23, 2017 3:04 pm

Oparła plecy o ławkę wyciągając przed siebie nogi i krzyżując ręce na piersi - obrót sytuacji może nie był najlepszy, ale przynajmniej jakoś dogadała się z chłopakiem. Swoją drogą nie wiedziała do końca czemu z nim rozmawiała, ale ostatnio robiła sporo nieprzemyślanych rzeczy. Jednak rozmowa z kimś - nawet o głupotach, oczywiście pomijając wcześniejsze realne groźby śmierci.
Zawsze może nie być następnego razu - rzuciła również z ironią. Nie, nie zamierzał znów na niego naskakiwać, czy robić mu krzywdy.
Wpatrując się w bezchmurne niebo wypuściła z ust obłoczek dymu, po czym odrzuciła już lekko nadpalony filtr gdzieś przed siebie. Siedziała cicho nasłuchując tego, co mówił dzieciak, może zbyt pochopnie go osądziła? Mogła się pomylić, fakt - przecież nie płacono jej za osądzanie, a za wykonywanie wyroków. Mniejsza z tym. Odpaliła kolejnego papierosa zaciągając się nim, tym razem nie poczęstowała chłopaka. Nadal siedziała spokojna i milcząca, jednak to zmieniło się gdy rozmówca zapytał o jej pracę. Zamarła na chwilę patrząc na niego z ukosa - czyżby coś wiedział? Czy może ten matoł rzucił to od tak sobie?
Lekko przymrużyła oczy zaciągając się papierosem i wypuszczając dym przez nos.
Może... - rzuciła z półuśmiechem - Nigdy nic nie wiadomo, a Ty czym się zajmujesz? - dość sprawnie skontrowała pytanie. Widząc jego minę Jess znów się lekko uśmiechnęła - Nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz. - nadal wpatrując się w jego lekko przekrzywiła głowę.
Jess - również się przedstawiła - Po prostu Jess - po co miał wiedzieć więcej.
Nie mówiła nic więcej, po prostu oparła się z powrotem o ławkę wpatrując się w niebo. Te było inne niż te w Azji - brudne od czegoś nienazwanego, czegoś, czego nie pojmowała. Zupełnie jak gdyby coś patrzyło z góry i nie chodziło jej o satelity. Nie rozumiała tego i chyba nie chciała.
Zajmujesz się czymś, czy trzymasz się rodziców? - dodała na podtrzymanie rozmowy nawet nie odwracając ku niemu wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksander Rogoziński

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Highbridge Park   Nie Sie 27, 2017 11:07 am

Aleksander obserwował z lekkim uśmiechem ulatniający się niczym z nozdrzy mistycznego smoka dym. No tak. Nie dość, że zniszczy sobie przełyk i płuca, to jeszcze zatoki i górne drogi oddechowe w ogóle. Mniam! Sam chłopak nie był wzorem cnót i czasem zdarzało mu się zabawić nawet w ostre dragi. Nie uważał jednak, by to odbierało mu prawo osądzania drugiej osoby. On mógł. Inni nie.
- Nigdy nie wiadomo bardziej tak, czy nigdy nie wiadomo bardziej nie? – oczywiście nie oczekiwał odpowiedzi; ot tak się z nią podroczył. Chyba nawet nie chciał wiedzieć. Spotkanie płatnego mordercy to nic w porównaniu ze spotkaniem teleportującego się demona, jednakże to nie zmieniało faktu, że młodzikowi wystarczyło wiedzieć, iż Jess to po prostu Jess.
- Ja? – mruknął, niemal od razu przechodząc do rezerwy. Nie był pewny, czy to rozsądne, poruszać temat jego rodziców. To znaczyło, że musiał sięgnąć po jedną ze swoich nie-mutanckich mocy – aktorstwo. Kłamstwo. Piękne bredzenie.
- W zasadzie, to zajmuje się kilkoma rzeczami na raz. Przyjechałem tutaj jakiś czas temu na wakacje z Kanady. Najpierw byłem w Toronto, potem w Vancouver, a stamtąd to już dość blisko do granicy. Nigdy nie lubiłem siedzieć w jednym miejscu. Gram na skrzypcach w stacjach metra. – tutaj pozwolił sobie na wybuch śmiechu, nawet niewymuszony. Fakt, czasem zdarzało mu się grywać, ale może niekoniecznie na ulicy.
- I mam kilku uczniów. Uczę Polaków tutaj mówić po angielsku. Wiesz, takie internetowe lekcje. Bo całkiem nieźle ten polski znam. Chociaż myślę akurat po angielsku, hah! – dużo informacji jak na jeden raz, ale raczej wszystkie bezwartościowe. Chyba, że mieli zamiar zostać dobrymi znajomymi od hot-ploteczek przy kawusi. Inne swoje zajęcia, na przykład: handel narkotykami i wymigiwanie się od odpowiedzialności przy użyciu nadludzkich umiejętności, czy też zawód: niechciany syn obrzydliwie bogatych i wpływowych, zachował w tajemnicy.
W tamtym momencie wpadło mu do głowy, że gdyby podszkolił się z leczenia, to mógłby leczyć innych za kasę. Z drugiej strony, czy był aż tak wyrachowany, by bawić się w boga i uzależniać udzielenie pomocy od stanu posiadania drugiego człowieka? Chyba nie.
Na szczęście, teraz nie musiał się tym martwić.
- Jak więc widzisz, rodzice nie odgrywają szczególnie istotnej roli w moim życiu. – i to chyba były pierwsze, szczere słowa, które padły podczas tej rozmowy.
Warto byłoby ją kontynuować, gdyby nie fakt, że Aleksander poczuł nadchodzące to. Czym było to? "To", czyli uczucie podobne trochę do nasilających się nudności, które kończą się obfitymi wymiotami, jednak w jego przypadku nie chodziło ani o ból brzucha, ani o treść żołądka. Czuł narastający, piekący ból, który skupiał się w paru konkretnych częściach ciała. Dobrze wiedział, co go czeka i wolał zaoszczędzić sobie kłopotu, dlatego też...
- Do zobaczenia. Może kiedyś się spotkamy. - wariat? Ćpun? Jakkolwiek go nie określić, pożegnał się i czmychnął gdzieś za róg, a stamtąd to już w tylko sobie znanym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Highbridge Park   

Powrót do góry Go down
 
Highbridge Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: