Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Państwa Birch

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 9:51 am



Spory, jednorodzinny dom na przedmieściach Nowego Orleanu. Został postawiony w dosyć wygodnej pozycji, gdyż z jednej strony ma wyjście na ulice, a co za tym idzie, do miasta - z drugiej zaś na bagna, idealne miejsce do rodzinnych przechadzek.
Zbudowany w stylu klasycznych budowli tego miasta definitywnie nie wyróżnia się z tłumu. Posiada dwa piętra i piwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 10:18 am

Ten poranek nie zapowiadał się specjalnie źle. Mimo, iż był dzień roboczy, Juliet nie musiała iść do szkoły, gdyż zwyczajnie nie miał jej kto do tego zmusić. Rodzice byli, jak zwykle zresztą, w drodze, a ona została sama ze swoimi sprawami. Miała zostawione pieniądze na życie, więc mogła urządzić sobie małe wakacje, czyż nie?
Zdecydowanie tak, jeśli przez słowo "wakacje" rozumiemy dzień spędzony na mozolnym studiowaniu Dziennika i ukrytych w niej kryptogramów. W ramach przerwy mogła jeszcze polatać sobie jako gołąb, co było przeciętnie atrakcyjną opcją.
Wstała więc z łóżka i załatwiła poranną toaletę, a potem wyszła do sklepu. Kupiła tam paczkę chipsów i cztery puszki Diet Coke. Musiała być przygotowana na kilka godzin rozmyślań, a nic tak nie wspiera funkcji umysłowych, jak pozbawiona cukru Cola.
Wróciła do domu i od razu uwaliła się na kanapę. Nie zdejmowała wyjściowego stroju, jedynie czapkę zwiesiła gdzieś na wieszak. Generalnie decyzja ta była powodowana lenistwem, oraz ewentualną możliwością, że będzie musiała przetestować któryś z czarów na świeżym powietrzu. Ale który? Poza pieczęciami, które w ogóle jej nie interesowały, umiała wykonać tylko kilka prostych czarów. Do większości potrzebny był Proszek Sulejmana, składnik alchemiczny pozyskiwany ze sproszkowanego Vibranium. Był to niezwykle rzadki i wartościowy materiał, którego zdobycie graniczyło z cudem.
-Dzięki, panie autor, że nie zostawiłeś ani trochę tego proszku...- burknęła Juliet, przeglądając na kanapie swoją nową, ulubioną książkę. Potem jednak się skrzywiła w czymś na kształt sprytnego uśmieszku. -Może internet mi pomoże?
Niezwłocznie wstała i z dziennikiem pod pachą powędrowała do domowego komputera. Sprzęt był dosyć zaawansowany, należał bowiem do jej ojca, człowieka zaangażowanego w pracę Stark Industries. Nie był zabezpieczony hasłem, toteż Juliet bez problemu weszła do systemu. Wyłączyła ojcowską platformę do gier, która odpaliła się wraz z włączeniem komputera, a potem odpaliła przeglądarkę. Zaczęła szukać informacji na temat Vibranium, oraz tego, jak je zdobyć...
-"Vibranium kup teraz"- mruknęła, zwinnie wpisując na klawiaturze słowa przy pomocy długich, szponiastych palców. Swoją drogą, miała wrażenie, że wczorajsza eskapada w formie szczura przyspieszyła rośnięcie paznokci. Zanotowała w myślach, by dopisać taką teorię do Dziennika. -"Vibranium kup sprzedaj"- brzmiało kolejne zdanie umieszczone w wyszukiwarce.
Jasne, znajdowały się jakieś strony, były to jednak raczej szemrane interesy oferujące niebotycznie wysokie ceny. Dziewczyna westchnęła z rezygnacją i wyłączyła przeglądarkę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 11:55 am

Kilka dni już latała po sieci, odkąd pożegnała się z Fro. Często przyłapywała się na tym, że dużo myśli o tej wielkookiej dziewczynie. Do tego czuła coś nowego, innego... Jakby czegoś brakowało? No nic, rozmyślania rozmyślaniami, ale równie często, jak Emily łapała się na tych myślach, tak często programy śledzące deptały jej po piętach. Ani chwili wytchnienia. Nawet nie miała czasu wprowadzić w życie planu z szukaniem jakiegoś majsterkowicza poprzez firmy zajmujące się mechatroniką. Albo politechniki.
"Cholera, muszę się gdzieś zamelinować. Robi się tu trochę za gorąco." -pomyślała, sprawdzając za pomocą programu-sondy każdy terminal, który mijała i który wyglądał choć trochę obiecująco. Jeden zwrócił jej uwagę. Nie dość, że był naprawę mocnym sprzętem, to właśnie wypłynęły z niego googlowe zapytania o vibranium. Niestety zabezpieczenia były trochę mocniejsze, niż u jakiegoś tam gracza. Zajęło to chwilę, ale udało jej się w końcu włamać i zgrać na dysk. I oczywiście zamknąć za sobą połączenie z internetem.
Ile tu było miejsca! Hulaj kodzie, kosza nie ma! Co prawda jakiś system antywirusowy bezczelnie uzna ją za jednego, ale szybko go uciszyła. Będzie ja tu w kwarantanny wrzucał... No, to gdzie wylądowała tym razem? Przejrzała pobieżnie dane na dysku. Hm, nuda, jakieś raporty i inne takie... Ale zaraz! Stark Industries?! O w mordę! Chyba dobrze trafiła. Rozejrzała się za kamerką, głośnikami lub mikrofonem i znalazła wszystkie trzy. Klasa sama w sobie. Zerknęła w kamerkę i zobaczyła przed ekranem blond dziewczynę, dość młodą. Hm, nie powinna być w szkole? A zresztą, co za różnica. Chwilę na nią patrzyła, jak i na otoczenie za nią.
-Hej. -rozległo się w końcu z głośników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 12:16 pm

Gdy tylko okno przeglądarki zniknęło z pulpitu, z komputerem zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Zaczął nieco głośniej pracować, a na pulpicie przez ułamek sekundy pojawiło się ostrzeżenie antywirusa. Później na pasku pojawił się komunikat o tym, że kamerka została włączona. Podobnie z mikrofonem. Głośniki delikatnie zaszeleściły, dając do zrozumienia Juliet, że coś tu jest stanowczo nie tak.
-O cholera, zepsułam!- pisnęła, wstając od komputera. Zaraz potem jednak z głośników wydobył się głos. Wypowiedział tylko jedno słowo: "Hej". Było to dość nietypowe stwierdzenie, w sytuacji, gdy dobiega ono z komputera. Sugeruje to, że siedzi w nim jakaś sztuczna inteligencja, albo...
-Przyszli po mnie- szepnęła, szybkim ruchem zbierając z blatu Dziennik. Mówił on coś na temat demonów mogących wejść do komputera, ale ani słowa o tym, jak sobie z nimi poradzić. Postanowiła więc podejść do sprawy dyplomatycznie.
-Hej!- odpowiedziała, uśmiechając się niewinnie. -Kim jesteś?- przekrzywiła głowę w zdziwionym geście. Musiała mieć potwierdzenie, kogo spotkała, bo jak głosił Dziennik: "Pochopne ruchy zgubią każdą wyprawę". A to spotkanie mogło być właśnie pierwszą taką "wyprawą".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 12:28 pm

Zaśmiała się.
-Nie, spokojnie, nic nie zepsułaś. -powiedziała serdecznie, starając się uspokoić dziewczynę. Panika nie była jej tutaj potrzebna. Jeszcze wyłączy komputer i wtedy będzie... Da się jakoś systemowo zablokować guzik 'zapłonu' na obudowie? W sumie, co za różnica, wtyczki w gniazdku nie zablokuje...
-Co? Kto przyszedł? -Emily aż sama się trochę przestraszyła. -A, że niby ja w sprawie tego szukania vibranium? Nie, luzik. Znaczy, zainteresowało mnie to, ale nie jestem jakimś... organem prawa czy mafią. -kurcze, dziewczyna była strasznie nerwowa. Teraz przemknęło jej przez myśl, że mogła się z nią podroczyć, postraszyć. Na przykład powiedzieć, że przybywa właśnie w tej sprawie, a przed domem stoją już dwa czarne vany pełne antyterrorystów. Ciekawe, czy by zemdlała...
-Jestem Emily. -przedstawiła się po prostu. -A Ty? No już, uspokój się, nie zrobię Ci krzywdy. Najgorsze, co Ci mogę zrobić to uderzyć stacją dysków. Jeśli akurat klękniesz przy obudowie. -ta, uderzyć. Raczej tyknąć. Noo... mogłaby jeszcze zbombardować ją czymś głośnym. I jakąś psychodelą na ekranie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 12:42 pm

Juliet opuściła szczękę. Właśnie rozmawiała z głosem wydobywającym się z komputera, który dodatkowo zapewnił ją, że nic nie zepsuła. Było to o tyle dziwne przeżycie, że według Dziennika demon nie był w stanie dobrać się do żadnych danych w komputerze, zaś sama maszyna była dla niego tylko pojemnikiem, identycznym jak puszka czy butelka.
-Yhm- mruknęła, słysząc zapewnienie, że dziewczęcy głos za monitorem nie ma nic wspólnego z vibranium, prawem, ani mafią. A przynajmniej tak zrozumiała jej słowa. Przez moment patrzyła się na komputer, a potem przyjęła przedstawienie się rozmówczyni. Emily to ładne imię, jednak niewiele mówiło o naturze samego bytu. Czy była to sztuczna inteligencja? Bardzo prawdopodobne, szczególnie, jeśli spojrzy się na to, kto wyprodukował ten komputer. Stark Industries miało za sobą całe lata prac nad SI oraz kilka słynnych wpadek. Znaczy, słynnych w skali ich pracowników. Dane te były przecież w większości ściśle tajne.
-Juliet. Nazywam się Juliet Birch- także się przedstawiła, lekko rozluźniając postawę. Zaśmiała się na myśl o byciu uderzoną przez stację dysków, a potem usiadła z powrotem na krzesełku. Odłożyła Dziennik na biurku... do pracy z komputerem przydawała się z niego tylko pieczęć Bilcyfera, ale w tym wypadku też nie byłaby w stanie nic zrobić.
-Coś się stało, że tutaj... przybyłaś?- zapytała nieco śmielej. -Bo chyba nie byłaś tu od dawna? Prawda?- Juliet delikatnie pobladła, jednocześnie przesuwając się na siedzisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 1:16 pm

-Miło poznać. -odparła, zerkając na dziennik. Kiedy dziewczyna położyła go na blacie, obraz z kamery zaczął trochę szwankować.
-Um, co to za dziennik? -spytała. Wyglądał dość... niecodziennie. Jakby był bardzo stary, antyczny wręcz. Do tego kamera zareagowała na jego obecność, dziwne... Chyba, że to zbieg okoliczności i tyle.
-Trochę zainteresowały mnie Twoje hasła w wyszukiwarce. Ale głównie chodziło o moc sprzętu. -odpowiedziała. -Nie lubię się gnieździć w byle czym. -kiedyś wlazła do pierwszego lepszego komputera. Był tak słaby... Zdebilenie, jakie jej zapewnił było wręcz niebezpieczne, prawie nie dała rady się stamtąd wydostać. -Nie, nie jestem. Wgrałam się dopiero co. Swoja drogą, sorki, że tak się wprosiłam. -zrobiła krótką pauzę. -Poczekaj, bo ja Ciebie widzę, a Ty mnie nie. -na ekranie pojawiło się okno z animacją 3d ukazującą niebieskowłosą dziewczynę, od barków w górę. -Teraz lepiej. -rozległo się z głośników, a usta animacji poruszyły się zgodnie ze słowami. -Pozwolę sobie spytać, po co Ci vibranium? Nie wyglądasz na kogoś... z branży, że tak powiem. -bo co, że niby w szkole dostali zadanie domowe, żeby przeprowadzić jakiś eksperyment na tym rzadkim metalu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 1:31 pm

Zbladła dziewczyna pobladła jeszcze bardziej, gdy jej wirtualna towarzyszka wspomniała o Dzienniku. Czyżby magia, którym nasiąknęła księga, jakoś na nią wpływała?
-Um, to jest...- przez moment zastanawiała się, co powiedzieć. -To jest Dziennik. Znalazłam go jakoś tydzień temu, na bagnach. To magiczna rzecz, są tam opisane różne zaklęcia...- lekko się uśmiechnęła, nie do końca wiedząc, jak opisać swój nowy nabytek. Potem jednak zdecydowała się trochę wymanewrować i odejść od tego tematu.
-Tak, to dobry sprzęt. Mój tata pracuje w Stark Industries, to mistrzowie elektroniki, robotyki i technologii w ogóle. Ten komputer to i tak jakiś słabszy model, jeśli spojrzeć na to, co trzymają w swoich magazynach- koniec zdania wymruczała, skrzętnie ukrywając fakt, że na technologii zbytnio się nie zna.
-Niema problemu. Czuj się jak u siebie w domu- dodała w odpowiedzi na przeprosiny za wtargnięcie do systemu. A później ujrzała twarz swojej rozmówczyni i aż jęknęła. Szczęka opadła jej praktycznie na piersi, tak zauroczył ją ten widok. Czy to był model człowieka wygenerowany komputerowo? Poruszał się tak ludzko... i te ruchy ust! Juliet nigdy nie myślała, że zobaczy tak idealnie odwzorowanego człowieka na ekranie monitora.
-Jesteś śliczna- nie mogła się powstrzymać przed skomplementowaniem nieoczekiwanego gościa. -Widać, że masz gust, maszynko- zaśmiała się. A potem wstawiła łokieć na biurko, które utrzymywało komputer i oparła się na nim, trzymając dłonią podbródek.
-Vibranium... jest mi potrzebne do kilku zaklęć. Postawiłam sobie za cel przetestować wszystko, co jest tam opisane, a bez niego nie dam rady- powiedziała smutno i wskazała na Dziennik, zaś na jej twarz zaczęły powracać naturalne barwy, między innymi czerwień na policzkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 1:43 pm

-Zaklęcia? -spytała sceptycznie? -Serio? Daj spokój, chyba w to nie wierzysz. Ktoś sobie zrobił dowcip. Albo może dzieciaki kiedyś się bawiły i zrobiły to jako rekwizyt czy coś. -przecież magia nie istnieje. Chociaż obraz z kamerki nadal był trochę 'brudny'.
-Tak, wiem. Pozwoliłam sobie pobieżnie przejrzeć pliki na dysku. Ale chyba nie jest jednym z naukowców, co? Widziałam tu tylko jakieś nudne raporty. -chociaż dane badawcze może trzymać na komputerze służbowym. Albo jakimś odłączonym od sieci, żeby nikt nie wykradł patentów i takich tam. Swoja drogą... Jeśli jednak jest jednym z naukowców... Czyżby opcja na ciało? Może córeczka odziedziczyła po tacie trochę talentu? Koncept budowania ciała przez kogoś bezpośrednio ze Stark Industries nie podobał się Emily, jeszcze sobie zażądają do niego praw. Ale gdyby to Juliet miała jej pomóc...
-O, jaka gościnność. Dzięki. -wirtualnie rozsiadła się wygodnie. Nieźle. Dobry sprzęt, właścicielce nie przeszkadza jej obecność. Może trochę tu sobie odpocznie. -Ale wiesz, że odcięłam dostęp do internetu? -zaznaczyła na wszelki wypadek.
-O łał, drugi komplement na ten temat w tym tygodniu. Dzięki. -uśmiechnęła się lekko. I znów zaczęła zastanawiać, czy to rzeczywiście ona tak siebie widzi, czy tak ją zaprogramowali. Nie, dobra. Nie myśl nad tym. Fro ma rację, to bez znaczenia. Mogę być kim chcę. Mimo wszystko nadal gdzieś z tyłu miała myśl, że jednak jest programem. A programy się pisze.
-Ty naprawdę w to wierzysz... -rzuciła, jakby trochę załamana. -Jak już tak bardzo chcesz sprawdzać, to może... no nie wiem, nie ma tam czegoś łatwiejszego? Vibranium nie rośnie sobie od tak na drzewach. -a szkoda, świetnie by się nadało na szkielet jej ciała. Ale niestety, będzie musiała sobie poradzić z innymi stopami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 2:02 pm

Kolory całkiem wróciły na twarz Juliet, która w gruncie rzeczy zaczerwieniła się bardziej w wyrazie zdenerwowania niż wstydu. No tak, okazało się, że samodzielny program komputerowy nie wierzy w zaklęcia... dziewczyna chwyciła dziennik do ręki i zaczęła jakby od niechcenia go kartkować.
-Wierzę. Jeszcze jak!- powiedziała, ale nie zrobiła do tego nic szczególnego, po prostu dalej kartkowała księgę. Szukała jednego zaklęcia, ale jakoś nie chciało znaleźć się przed oczami Juliet.
-Mój tata? Jest urzędnikiem. Całkiem ważnym, nadzoruje działania prawne w Nowym Jorku. Ma nawet zdjęcie z Tonym Starkiem- pochwaliła się, dalej przeglądając Dziennik. To była prawdziwa informacja: ojciec Juliet kiedyś rozmawiał z właścicielem całej firmy. Było to jednak okropnie dawno... z zamyślenia wyrwał ją widok odpowiedniego zaklęcia. Czar opisany jako "Przemiana w Zwierzę" był wyjątkowo transparentnym przykładem na to, że magia istnieje. Albo przynajmniej funkcjonuje w obrębie Dziennika. A do tego nie potrzeba było mu do działania żadnych dodatkowych elementów, poza zaangażowaniem rzucającego.
-Czekaj teraz- wystawiła przed kamerkę wyprostowaną dłoń, jakby teatralnie się zasłaniając. Potem zaczęła wypowiadać inkantację. -In Rattus norvegicus mutare virtutem Shuma Yog-Gorath et tuendam vites!- wraz z ostatnim słowem od całego ciała dziewczyny rozbłysnęła brudnozielona łuna. Nienawidziła tego momentu...
Dziesięć sekund później Dziennik z głuchym trzaskiem upadł na biurko, zaś na jego okładce siedział nikt inny, jak przemieniona w szczura Juliet. Kilkukrotnie pisnęła i pociągnęła nosem w stronę komputerowej rozmówczyni.
Gdyby szczury mówiły po ludzku, dziewczyna definitywnie wyrażałaby teraz swój tryumf...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 2:13 pm

Kiedy Juliet podniosła dziennik, zakłocenia na kamerce zniknęły. Może jednak coś w tym było?
-Łoł, spokojnie, nie zamieniaj mnie w żabę. -powiedziała pół żartem, pół z lekkim przerażeniem. Niby nie wierzyła, ale dziewczyna wyglądała na niezwykle pewną siebie. I zawartości dziennika.
-Mhm. -mruknęła. Więc szanse na ciało spadły. -Wiesz, też mogę mieć. -na ekranie pojawiło się zdjęcie przedstawiające Tony'ego Starka w garniturze i Emily w sukni wieczorowej. Stali obok siebie, jakby na jakimś balu. -Czysty photoshop. Albo takie. -okno ze zdjęciem zostało zastąpione przez kolejne, na nim jednak Emily siedziała roześmiana na huśtawce, a Tony stał za nią, bujając ją. -Mogę też dodać animację. -nie zrobiła tego jednak. -Manipulacja danych... Dobra, bo to wygląda dziwnie. -zamknęła oba okna.
-Co Ty... -nie skończyła, bo obraz z kamerki stał się prześwietlony. Do tego pojawiły się zakłócenia w rpacy całego urządzenia. -Ej! Nic nie widzę! -próbowała coś zrobić z kontrastem i jasnością, ale nic nie pomagało. Po chwili jednak obraz zaczął wracać, z początku nieco zakłócony, ale potem się uspokoił. Patrzyła na szczura siedzącego na dzienniku.
-I że to niby Ty? Daj spokój. Pewnie podrzuciłaś szczura zwierzątko, jak nic nie widziałam i stoisz gdzieś za monitorem. No, wyłaź, niestety nie mogę obrócić kamerki. -z jednej strony nie wierzyła, w to co przed chwilą zobaczyła... a raczej nie zobaczyła, ale z drugiej... Tyle wysiłku, żeby zrobić w konia AI? Zwłaszcza, że nie była przygotowana na jej wizytę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 2:39 pm

Szczurek w którego przemieniła się Juliet kilkukrotnie zapiszczał, co było przekształconą formą śmiechu, który wydobyłaby z siebie dziewczyna w naturalnej formie. Emily nadal nie wierzyła, mimo, że miała przed oczami żywy dowód na istnienie magii.
Juliet zakręciła kilka kółek po biurku. Lubiła przebywać w formie małych zwierząt. Świat wydawał się wtedy znacznie większy, zaś szczegóły przedmiotów dookoła się wyostrzały.
"Muszę kiedyś wypróbować przemianę w skorpiona, to chyba najmniejsze, co wypisali w Dzienniku" - pomyślała zadowolona z siebie Juliet, nawet nie odczuwając, że w międzyczasie zaczęła lizać się po podbrzuszu. W formie zwierzęcia należało utrzymywać ogromną samokontrolę, inaczej użytkownikowi mogło grozić zatracenie się i pozostanie do końca życia np. ślimakiem.
Juliet zapiszczała, w swoim umyśle wypowiadając odwróconą formułę. Ponownie nastąpił rozbłysk i brudnozielona łuna, a chwilę potem dziewczyna leżała już na biurku. Była cała obolała, jednak szybko się z niego zwlekła i spojrzała w oczy wirtualnej towarzyszki. Przeciągnęła się.
-Sto procent prawdy, zaklęcie działa. Sama widziałaś- uśmiechnęła się szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 2:53 pm

Przyglądała się szczurowi, a potem dziewczynie, w którą rzekomo się zamienił. Próbowała jeszcze kilka razy zrobić coś z nagraniem, na którym rozbłysk zasłonił jej wszystko, ale niewiele zrobić się dało. Nie przy tej jakości. Co jak co, ale kamerki internetowe nie grzeszyły rozdzielczością. Przynajmniej nie ta.
-Dobra, niech będzie, że mówisz prawdę. -teraz chyba już rozumiała tych, którzy jej nie wierzyli, że jest programem sztucznej inteligencji. Ciekawe uczucie... -To jest obleśne. -mówiła o lizaniu się szczura po brzuchu. Mimo wszystko, zainteresowało ją to. -Hm, jak myślisz, co by się stało, gdybym ja wypowiedziała to całe... zaklęcie? -w szczura zamieniła by się ona? W takiego wirtualnego szczura? Czy komputer? Mecha-szczur. Ciekawa akcja.
-Mówisz, że ot tak go znalazłaś? Co tam jeszcze jest ciekawego? -animowana postać patrzyła na dziennik. Może to coś mogłoby jej stworzyć ciało? Takie normalne, biologiczne. Z krwi i kości i całej reszty. Nie była pewna, czy akurat takie by chciała, ale byłoby to... ciekawe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 3:02 pm

"Oho, komputerowa dziewczyna uwierzyła w magię z Dziennika. To wielki krok dla całego czarodziejskiego społeczeństwa" - myśl przemknęła przez umysł Juliet, gdy usłyszała pierwszą wypowiedź rozmówczyni.
-Cóż, to lizanie nie jest zależne ode mnie. Im dłużej jesteś zwierzęciem, tym bardziej głupiejesz- odpowiedziała blondynka naukowym tonem. Potem wysłuchała zdania dotyczącego wypowiadania zaklęć przez program.
-Hmmm, możemy sprawdzić! Od razu opisałabym to w dzienniku- aż podskoczyła z ekscytacji. -To byłoby niemałe odkrycie. Wyobrażasz sobie komputerowego czarodzieja? Genialne! Jak chcesz, to mów. Pokażę ci tekst do kamerki- dodała, nadal zaciekawiona. Potem jednak się nieco otrząsnęła i odpowiedziała na ostatnie pytanie tej wypowiedzi.
-No, ot tak sobie leżał w skrzyni pod pieńkiem. Potknęłam się o niego i... pożyczyłam go do domu. Ale Autor się nie zgłosił- podrapała się po tylnej części głowy i delikatnie zakłopotała. -Jest tu dużo rzeczy. Można przyzywać demony, oraz je odsyłać. Tworzyć mgłę. A nawet wchodzić do snów ludzi. Fajna sprawa, swoją drogą- przytaknęła samej sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 6:27 pm

-Hm, mówisz? -trochę ja to zmartwiło. Zostać szczurem do końca życia? Słabo. Chciała mieć ciało, ale bez przesady, aż tak zdesperowana nie była.
-Łoł, poczekaj. -odpowiedziała, patrząc na strony dziennika. -A może jakieś inne zaklęcie? No wiesz, nie chcę skończyć jako szczur. -i tak słabo jeszcze znała ten świat, bo tylko z tego, co wyczytała w internecie. Babranie się w jakąś magię aż tak jej nie pociągało.
-Hm, mówisz? -zastanowiła się chwilę. -Może jest ich więcej? No wiesz, rozsiane po całych stanach. Albo i świecie. Dobrze by było je znaleźć, zanim ktoś inny je znajdzie. Nie ma w tym dzienniku informacji o innych? -spytała. Kiepsko by było, gdyby wpadły w niepowołane ręce. Zwłaszcza, że jak mówi Juliet, można za ich pomocą przywoływać demony.
-Mgła? Spróbujmy może tego. To takie... najmniej inwazyjne. Przynajmniej takie się wydaje. -najgorsze, co może się stać, to ograniczenie widoczności. Raczej nikt nie ucierpi. Chyba, że Julia na coś wpadnie. Ale i tak można by ewentualne obrażenia zaliczyć do lekkich obić i stłuczeń. Ta opcja najbardziej pasowała Emily.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 6:50 pm

Zdziwiła się lekko niechęcią komputerowej dziewczyny do przemiany w szczura. Bądź co bądź, była to jakaś namiastka ludzkiego ciała, która mogłaby jej w dalszej perspektywie dać sporo wiedzy i doświadczenia. Mogłaby poczuć się jak prawdziwy człowiek, a to jest to, do czego dążą SI... prawda?
-No dobra, to szczur odpada. A co do innych Dzienników- nabrała powietrza w usta i wydęła wargi. -Autor nic o nich nie napisał. Kto wie, może gdzieś są, po prostu on sam postarał się odciąć je od siebie- zamyśliła się, a potem wysłuchała słów Emily dotyczących czaru, który chciałaby rzucić. Wezwanie mgły wymagało wylania wody z jakiegoś pojemnika, co dla pozbawionej jakichkolwiek kończyn SI mogło być barierą nie do przebicia.
-Hmmm, do stworzenia mgły potrzeba rozlać wodę. Wsadzić ci ją na stację dysków?- zapytała Juliet. Jeśli otrzymała odpowiedź pozytywną, od razu pobiegła do kuchni i nalała szklankę wody, po czym nadstawiła niebieskowłosej Dziennik tak, by mogła odczytać z niego zaklęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 7:16 pm

-Hm. Ten mógł być pierwszy. -wpadło jej do głowy. -Dobrze by było mieć oczy otwarte na inne, mimo wszystko. -nie wiedziała, czemu się tak przejmuje. A, no tak. Co jeśli któryś ma siłę zniszczenia świata? Przecież ona tez do niego należy. Niezbyt jej się paliło do śmierci.
-Jeśli tego wymaga ta książka... To włóż. Tylko mnie nie zalej. -rzuciła surowo. Spięcie nie było zbyt pożądanym efektem. Nie poczułaby go fizycznie. Bardziej byłaby to utrata przytomności. O ile sprzęt odżyłby po wyschnięciu. Albo przeniesiony by dysk do nowego kompa.
Kiedy szklanka z wodą znalazła się na stacji dysków, którą Emily wysunęła, spojrzała na książkę i przeczytała inkantację. Chwilę czekała, ale nic się nie stało. Przeczytała inkantacje jeszcze raz, ale z tym samym efektem.
-Chyba lipa. -postać na ekranie wzruszyła ramionami. -Ale fajnie było spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 7:29 pm

Widok tego, jak szklanka ląduje na dywanie a woda wylewa się z niej bez wytworzenia mgły wyjątkowo zasmucił Juliet. Oznaczało to ni mniej, ni więcej, że komputerowe formy życia, mimo posiadania samoświadomości, nie są w stanie rzucać zaklęć. Było to niewątpliwie jakieś odkrycie, warte zanotowania w Dzienniku. Cofnęła go sprzed kamerki i odłożyła na biurko, zaś szklankę podniosła i obejrzała, czy przypadkiem się nie stłukła. Była cała, zaś woda już niedługo zacznie parować.
-Nie wyszło, to prawda- przytaknęła ponuro. Potem jednak w jej oczach pojawił się nowy błysk. Szybko go zdusiła, jednak humor znacznie się jej poprawił.
-Czekaj momencik, odniosę ją- powiedziała i poszła ze szklanką do kuchni. Położyła ją na blacie i prędko zawróciła w okolice komputera.
-Najwyraźniej czarownicą nie będziesz... nie każdemu to pisane- powiedziała, siadając na krzesełku. -Warto było sprawdzić. Dziękuję za pomoc w badaniach, do tego akurat możesz mieć talent- dodała, a po jej twarzy przebiegł pewien dziwny dreszcz. Czy mogła spytać o vibranium? Może wirtualna dziewczyna mogłaby sprawniej przeszukać internet, albo przynajmniej archiwa ojca... Stark Industries na pewno dysponowało vibranium. Jeśli udałoby się dostać jakieś hasła do ich fachowych serwisów internetowych, mogłaby zamówić do domu kilka kilo tego rzadkiego materiału na konto firmy/ojca. Albo nawet udać się do któregoś z budynków tej potężnej firmy i zabrać coś z magazynów.
Teoretycznie do odgadywania haseł mogłaby wykorzystać pieczęć Bilcyfera, ale było to problematyczne i definitywnie wymagało wiedzy gdzie należy wpisać owe kody dostępu. Pomoc SI byłaby lepsza.
-Hmmm, jeszcze, chciałabym poprosić o przysługę...- zaczęła dziewczyna, nerwowo drapiąc się po tyle głowy. Gdyby miała długopis w ręce, na pewno zaczęłaby rzuć jego końcówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 8:03 pm

Spojrzała czujnie na dziewczynę, gdy w jej oczach pojawił się ten cały błysk. Nie znała się aż tak na ludziach, ale to chyba nie wróżyło nic dobrego. A przynajmniej spokojnego.
-Cóż, chyba jakoś to przeżyję. -wzruszyła ramionami. Wystarczało jej to, co ma. Znaczy, jej umiejętności. Nadal chciałaby do tego ciało. Ale takie normalne, a nie szczura.
-Do pomocy w badaniach? Świetny talent... -westchnęła ironicznie. I od razu pomyślała, że może jej to zaprogramowali... Cholera, musi pozbyć się tych myśli. Nie były zbyt komfortowe. I odwracały jej uwagę od ważniejszych rzeczy. Może uda jej się złapać jakiś algorytm odpowiedzialny za nie i go zmienić?
-Przysługę mówisz? -patrzyła na nią czujnie. To chyba dobry moment. -To się dobrze składa. Przysługa za przysługę. Co Ty na to? -spytała i nie czekając na odpowiedź ciągnęła dalej. -Ale najpierw pytanie: jak sobie radzisz z narzędziami? Wiesz, śrubokręt, młotek, klucze, lutownica. Ewentualnie czy szybko byś złapała, jakby ktoś Ci pokazał, jak tego używać. I czy masz w domu, albo gdziekolwiek, jakiś warsztat. Albo coś, co można by na warsztat zaadoptować. Zaznaczam, Stark Industries odpada. -może w końcu los się do niej uśmiechnie.

(Zaznaczę: tak, chodzi o budowę ciała ;p przemyśl to, bo jeśli się zgodzisz, to zapowiadać się będzie dłuuuższa sesja :) Znaczy, można będzie zrobić jakieś tam przerwy, np. że części nie dochodzą czy coś. Ale tak tylko mówię ;p)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 8:14 pm

Przed Juliet wyłonił się niemały dylemat. Ewidentnie Emily coś od niej chciała, ale czekała na dogodną okazję, by o tym powiedzieć. Mogła się tego domyśleć! A teraz sama pozwoliła sobie na wybieg, który może kosztować ją towarzyski "kwas" z programem.
-Twoja przysługa brzmi... jak coś bardzo czasochłonnego. Ale jednocześnie pomocnego w badaniach. Zdarzyło mi się kiedyś majsterkować, naprawiałam toster- uśmiechnęła się. Potem jednak przez jej myśli przebiegła fala niepewności. A co, jeśli Emily pragnie, żeby zbudować jej lepszy komputer? Juliet nie miała pojęcia o technologii, a nie chciała zawieść nowej koleżanki. I jak pomoc mogłaby przybliżyć ją do posiadania vibranium?
-Mam piwnicę, z której nikt nie korzysta. Stoi pusta, ale jest zimna i wilgotna- dodała po chwili namysłu. Może nie musiałaby się męczyć z budową tego "czegoś", czego chciała od niej Emily, jeśli przyzwałaby demona? Mógłby zbudować to za nią przy pomocy swojej magii, w zamian dostając coś dla niego wartościowego. Te stworzenie lubiły umowy i pakty, które miały w sobie jakieś kruczki, jednak generalnie potrafiły wycenić swoją usługę z należytą skromnością. Słynną duszę brali od czarownika na przykład w zamian za fortunę czy ogromną wiedzę. A zbudowanie jakiegoś tam komputera? Mogłaby go po prostu wypuścić na świat i nie przeszkadzać w szukaniu dusz - wystarczyłoby. A przynajmniej, jeśli Dziennik mówił prawdę.
-Także, byłabym w stanie ci pomóc, Emily. Ale są dwa problemy- zagryzła wargę. -Po pierwsze, nie mogę zbytnio ruszać tego komputera, bo mama wraca w następnym tygodniu. Umiałabyś załadować się w komórkę?- wyciągnęła z kieszenie jeansów dotykową, całkiem zaawansowaną sztukę.
-A poza tym, zanim podejmiemy umowę, powiem, o co mi chodzi. Otóż, czy mogłabyś namierzyć dla mnie vibranium?- zakończyła, poważnym wzrokiem wpatrując się w dziewczynę na ekranie monitora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 8:38 pm

-Zgadłaś, może to zająć trochę czasu. Z kilka tygodni na pewno. -nie będzie jej okłamywać, bo nie ma po co. Zresztą, jeśli ma się zgodzić, to nich wie, na co. Potem będzie już kiepsko z odwrotem. Właściwie kiepsko dla Emily. Nie zostawi przecież komuś w połowie zbudowanego ciała. -Toster... Hm, powinno wystarczyć. -wzruszyła ramionami. Elektronika. Więc pewnie korzystała z lutownicy. Żeby obsłużyć śrubokręt czy młotek nie trzeba być nie wiadomo jakim majsterkowiczem.
-Zimna to nie problem. Przynajmniej nie dla mnie. Gorzej z tą wilgocią... -zastanowiła się. -Chyba jest coś takiego, jak wysuszacz powietrza, co nie? Skoro są nawilżacze... -zamówienie takiego raczej nie byłoby problemem. Przenośny grzejnik też zawsze można wliczyć w koszta.
Spojrzała na telefon z pogardą. -Żartujesz? -przeniosła wzrok na dziewczynę. Znaczy, animacja przeniosła, bo kamerka stała nieruchomo. -To coś mnie nie udźwignie. Ale... załatwię coś, żeby się przeprowadzić. Tylko będziesz miała paczkę do odebrania. Zresztą, niejedną, jeśli się zgodzisz. Po kilka będziesz też musiała podjechać sama. -słuchała jej dalej. O w mordę.
-Kobieto, czego Ty żądasz. -chwilę milczała. -Mogę spróbować, ale ciężko mi coś obiecać. Wiesz, jak ciężko to dostać. Chociaż... -pomyślała. -Może mogłabym Ci je po prostu kupić... jakąś małą ilość, żeby nie wzbudzać podejrzeń... Mówię 'może'. -zaznaczyła, zanim dziewczyna zbytnio się ucieszyła. -Właściwie po co Ci to vibranium? -spytała.
-A, skoro Ty walisz konkretami, to ja też. Chcę, żebyś zbudowała mi ciało. potrzebuję tak naprawdę tylko Twoich rąk, części opłacę i dostarczę. To te paczki, o których mówiłam. Postaram się, żeby wszystko było opłacone, gdyby się nie dało - zrobię Ci przelew. -czekała na jej odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 9:40 pm

Stopniowo nabierała zaufania do Emily, która ewidentnie nie kryła przed nią swoich celów. Juliet nabrała więc poważnej potrzeby, by także być wobec niej szczera.
-Wilgoć bierze się stąd, że ziemia tutaj jest podmokła. Jeśli zabezpieczę szpary w fundamentach piwnicy, powinno być sucho nawet bez maszynerii- odpowiedziała, luzując swoją postawę do stopnia, w którym była jakieś pięć minut temu.
-Jeśli telefon cię nie udźwignie... to znaczy, że jesteś bardzo ciężka- mrugnęła do rozmówczyni i wydała z siebie zadowolone parsknięcie. Podobno podczas negocjacji, co dziesięć minut powinno się rzucać jakiś żarcik lub aluzję, gdyż to wspomagało podejmowanie decyzji korzystnych dla obu stron. A przynajmniej tak mówiła mama Juliet.
-Dziękuję. To vibranium jest mi potrzebne...- na chwilę wstrzymała oddech. -Do badań. Bazowym składnikiem alchemicznym z którego korzysta się w rytuałach z Dziennika jest Proszek Sulejmana, tworzony właśnie z vibranium. To pozwoliłoby mi odkryć pełne spektrum tajemnic które oferuje ta książka- nieco nieobecnym wzrokiem spojrzała na ścianę za monitorem. Przed oczami widziała siebie samą, jak przy pomocy Proszku Sulejmana odkrywa wszystkie zaklęcia znane Autorowi, a potem bierze się za eksperymenty ze swoimi własnymi! Kto wie, może któregoś dnia sama byłaby w stanie napisać Dziennik? Na pewno nazwałaby go wtedy "Dziennik v2".
-Ciało... szkoda, że manewr ze szczurem nie zadziałał. Wtedy obyłoby się bez wielu kłopotów- spochmurniała. -Paczki to nie problem, a do pracy mogę się zabrać już dzisiaj. Ewentualnie odszukam narzędzia, chyba wiem, gdzie jest skrzynka taty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 10:11 pm

-O patrz, nawet lepiej. -odparła zadowolona. Takie urządzenie co prawda nie powinno być drogie, ale im mniejsze koszta tym lepiej.
-Ha. Ha. Ha. -zaśmiała się z ponura miną. Chyba nie lubiła tego typu dowcipów. -Ciekawe ile Ty byś ważyła, gdyby Twoje wspomnienia miały kilogramy. -odgryzła się. Pewnie nie miałaby tak smukłej sylwetki jak teraz. O ile w ogóle mieściła by się w drzwiach.
-Wiesz chociaż, co możesz znaleźć w tym dzienniku? W sensie, zaklęcia są opisane, czy tak rzucasz na chybił trafił i przymykasz oczy, czy przypadkiem czegoś nie wysadzisz? -prawda, przed chwilą miała ten dziennik przed oczami, ale nie zwróciła na to uwagi. Albo raczej uprościła to wspomnienie. Jakoś trzeba było je kompresować, Emily stworzyła system, który wszystkie wspomnienia, poza wybranymi, ogranicza do bardzo ogólnej wersji. Zupełnie tak jak umysł ludzki. Jak wchodzicie do pokoju, to nie zwracacie uwagi na sufit, więc w waszej głowie większość sufitów to po prostu białe kwadraty, prawda? Albo gdybym poprosiła was, żebyście namalowali samochód, to ile z was zapomniałoby o na przykład klamkach. Albo lusterkach. Czy jakimkolwiek innym detalu.
-Hej, wracamy na ziemię. -postać na ekranie pstryknęła palcami, gdy dziewczyna odpłynęła. -Dobrze, że nie zadziałał. Nie mam zamiaru biegać jako szczur. Nie myśl też, że moje ciało to jakaś tam puszka czy kanciaste... coś. Będę nie do odróżnienia od zwykłego człowieka. Przynajmniej z zewnątrz. -tak, to będzie istny majstersztyk. Niejeden wynalazca by się nie powstydził, ze Starkiem na czele. Ale mogą tylko pomarzyć, że położą łapki na ciele Emily. Hm, to zabrzmiało dwuznacznie...
-Świetnie! Znaczy, dzisiaj to i tak nie dasz rady, bo najpierw muszę poskładać zamówienia. Hmm... Komputer może dojść wieczorem. Ale to zawsze coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 13, 2016 2:13 pm

Zignorowała pierwszą część wypowiedzi Emily, będącą odpowiedzią na żarcik który pozwoliła sobie wypowiedzieć wcześniej. Potem jednak zainteresowanie wróciło, gdy tylko SI zapytała o Dziennik.
-Jest tam 13 zaklęć opisanych wprost. Możliwe, że jeszcze jakieś czarnoksięstwo upchnęli między wierszami- odrzekła i uśmiechnęła się na myśl o wysadzeniu czegokolwiek. Czasem, kartkując księgę, żałowała, że nie znalazło się tam nawet podstawowe zaklęcie pozwalające wzniecić ogień.
-Wiesz- wydęła wargi. -Może na podstawie przemiany w szczura dałoby się jakoś wypracować przejście do formy człowieka. Prawdziwego- dodała na sam koniec, w swojej opinii urywając temat.
-Dobra, to zostawię komputer odpalony, możesz sobie trochę na nim posiedzieć- skrzyżowała ręce na piersi. -Wszystko mogę odbierać... i mam nadzieję, że między zakupami znajdzie się vibranium- zakończyła nieco poważniejszym tonem, jednak już chwilę potem mrugnęła, dając do zrozumienia, że niema zamiaru swojej nowej współpracowniczki poganiać. Materiał był na tyle cenny, że jego znalezienie mogło potrwać naprawdę długo i wiązać się z wieloma niebezpieczeństwami. Całe szczęście, że takowe Emily brała na siebie! Prawda?
-Czyli do wieczora jesteśmy wolne?- zapytała po chwili, samą siebie wyciągając z zamyślenia. -Myślałam, czy nie powtórzyć wyprawy na bagna. Nawet jak nie znajdę nic ciekawego, to może poszerzę swoją kolekcję motyli- na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 13, 2016 2:30 pm

-Mhm. -dobrze, dziewczyna przynajmniej nie zrobi sobie krzywdy. Albo komuś innemu. -To uważaj, z tym czarnoksięstwem. -nie chciała skończyć jako szczur. Kiepsko by też było, gdyby Juliet utknęła w takiej formie. Zwłaszcza, że na tą chwilę zapowiadało się, że w końcu ktoś zrobi jej tak upragnione ciało.
-Jakoś... Chyba niezbyt mnie pociąga taka opcja. Ludzkie ciało jest słabe, kruche. -mówiła z lekkim obrzydzeniem i pogardą. -Oczywiście mój projekt też nie zapewni mi niezniszczalności. Niestety. -zamówienie części na tyle mocnych, by to osiągnąć byłoby podejrzane. Albo niezwykle trudne. -Ale nadal mogę mieć kopie. Albo przy zniszczeniu ciała po prostu zgrać zawartość dysku na inny dysk. Albo włożyć go do innego ciała. -a to zakrawało na nieśmiertelność. Oczywiście jeśli dysk uległby uszkodzeniu mogłaby być kicha... Ale zawsze może się skopiować. Jedną kopią być w ciele, drugą na komputerze. Synchronizować wspomnienia, żeby nie powstały dwie różne osoby. I tyle. Albo wręcz zrobić ciało zdalnie sterowane.
Kiedy Juliet mówiła o siedzeniu na komputerze, Emily akurat kończyła porządkować dysk. Skoro ma tu trochę posiedzieć, to niech będzie tu porządek. Dla użytkownika nie robiło o różnicy, zrobiła po prostu defragmentacje dysku. Tylko lepiej, niż jakikolwiek program.
-Zrobię, co będę mogła. Ale nawet jeśli gdzieś uda mi się je kupić, to nie licz, że Ci je dostarczą pod dom. -już nawet nie chodziło o to, czy sprzedający będą na tyle uprzejmi. To była po prostu głupota zamawiać coś takiego do domu.
-Poczekaj, zamówię ten drugi komputer. Ten tylko dla mnie. Jaki tu jest adres fizyczny? -spytała, a kiedy otrzymała odpowiedź, otworzyła na chwilę bezpieczne połączenie, żeby złożyć zamówienie online na jakiś porządny sprzęt i zapłacić przelewem. Zamówiła też jedną dodatkową rzecz. Potem od razu znów odcięła internet. -Dobra, jak dobrze pójdzie, to pod wieczór będzie. Jak go złożysz, to się na niego zgram i stamtąd będę działała z resztą. -zamilkła na chwilę. -I co, zostawisz mnie tutaj samą? -spytała z pretensją. -Pokaż no ten telefon, masz tam wi-fi? -miała pewien pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   

Powrót do góry Go down
 
Dom Państwa Birch
Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Dom Państwa Birch
» Dom państwa Everett - Walia
» Severus Snape
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów
» Dom Kangurzycy i Maleństwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Orlean-
Skocz do: