Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Państwa Birch

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 9:51 am

First topic message reminder :



Spory, jednorodzinny dom na przedmieściach Nowego Orleanu. Został postawiony w dosyć wygodnej pozycji, gdyż z jednej strony ma wyjście na ulice, a co za tym idzie, do miasta - z drugiej zaś na bagna, idealne miejsce do rodzinnych przechadzek.
Zbudowany w stylu klasycznych budowli tego miasta definitywnie nie wyróżnia się z tłumu. Posiada dwa piętra i piwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 477
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 9:14 pm

Ulf zmierzył krytycznym wzrokiem i drona i napis na telewizorze, po czym nie kryjąc szczególnie irytacji w głosie powiedział: - Ty i twój duch powinniście wyjaśnić sobie kilka spraw, bo nieleczone rany mają zwyczaj ropieć. - zacisnął zęby i zamknął oczy zdając się liczyć do dziesięciu. - Ale nie czas teraz na to, jeśli nie chcesz marnować swojej świeżo zdobytej przysługi z mojej strony na nakazanie mi nie pójścia z tobą na dół. - spojrzał na Juliet wymownie. Jednak pod naciskiem jej spojrzenia wydał się zmięknąć. -Dobrze duchu - rzekł rozpościerając ramiona i obracając się wokoło. - Jeśli masz ze mną jakąś zwadę, ukarz mi się i skonfrontuj ją ze mną. Jeśli nie, wiedz że moja przysięga obowiązuje też sługi magini, a zatem i Ciebie, więc nie życzę Ci krzywdy. Mój czas jest cenny, więc pozwól mi mówić.

Wilk zakończył mowę i czekał na reakcję domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 9:21 pm

//Errata do poprzedniego posta z uwzględnieniem akcji przeprowadzonej przez Emily. Nie edytowałem tamtego, żeby zachować jako-taką ciągłość kolejki. Napisana jeszcze przed odpowiedzią Fenrisa, więc jakoś musimy to ustatkować.

Wszystko działo się tak szybko! Najpierw Ulf zadrapał ją w ramię, indukując po drodze jakiś rodzaj uniesienia, który tylko on rozumiał. Było to jednak uniesienie mroczne i pełne bólu, którego jednak Juliet nie rozumiała nawet w calu. Zszokowana, poszła po tą przeklętą herbatę i podała ją towarzyszowi.
-Wiesz, to nie jest duch, z rodzaju tych niebezpiecznych...- zdążyła powiedzieć, nim coś śmignęło jej za uchem, a światła zgasły. -Tylko wyjątkowo irytujących.
Telewizor zaczął śnieżyć, a radio grać. Juliet westchnęła i najpierw doprowadziła do porządku oświetlenie, potem chwyciła Ulfa za rękę po raz kolejny.
-Poza tym nie jestem szamanką, poprzedni Światolog przekazał mi jak pętać demony, ale nie duchy- nieco się zasmuciła. -Choć, zejdźmy do piwnicy. Pokażę ci, nad czym aktualnie pracuję, a pytania zadasz na miejscu- powiedziała i poprowadziła go w stronę schodów, bacznie stawiając kroki, by nie rozlać ani odrobiny własnej herbaty. Niestety, część gorącego płynu opuściła pojemnik, gdy latający dron wleciał tuż przed nos idącej parki. Na telewizorze wyświetliła się wiadomość, którą, dla odmiany, Juliet postanowiła wziąć do serca.
-Hej, wybacz, Ulf, ale muszę zejść do ducha sama. Ma dzisiaj jakieś dziwne humory...- powiedziała mu z realnym rozczarowaniem w głosie i zbiegła na dół. By pokazać swój brak zaangażowania (tak charakterystyczny przecież dla wieku nastoletniego) nijak nie powstrzymała "wilkołaka" przez zejściem za nią. Miała jednak nadzieję, że zrozumie i dołączy do nich dopiero na wezwanie.
-Co ci się dzieje, Em? Ja rozumiem, że sytuacja ekstremalna, ale swoją porcję atencji i tak byś dostała- mruknęła, gdy tylko zobaczyła niebieskowłosą twarzyczkę wirtualnej dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 477
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 9:37 pm

//Posypała nam się narracja. Załóżmy że poprzedniego posta nie pisałem (tego z próbą pogodzenia) Teraz wracamy do starej kolejki.

-Pięć minut- wysyczał Ulf przez zęby.

Dziewczyna zbiegła na dół pozostawiając go w pomieszczeniu. Co za arogancja. Człowiek, nakazuje czekać JEMU. Ludzie przez te wszystkie lata stali się bardziej zuchwali niż mu się wydawało. Gdyby nie przysięga, którą pochopnie złożył minutę temu mitgard musiałby właśnie szukać nowego światologa. Ryknął i z całej siły cisnął trzymanym kubkiem w telewizor z informacją zabraniającą mu wejścia. Z elektronicznego sprzętu nie został ani jeden spory kawałek, posypały się iskry, gdy płyn dotarł do przewodów, a w ścianie za nim powstało spore wgniecenie.
Wilk poczuł się lepiej. Odrobinę. Jeśli magini jest tym za kogo się podaje, zrozumie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Cze 19, 2016 10:03 pm

'Nie jestem niczyim sługą.' -pojawiło się na telewizorze.
Dron zleciał za Juliet do piwnicy i wylądował na biurku.
-Po pierwsze, nie mam humorów. -zaczęła, gdy dziewczyna znalazła się w polu widzenia kamerki. -Po drugie, nie chodzi o atencję. A o prywatność. Powiedzmy... Ja rozumiem, że się jarasz tym dziennikiem, a koleś jest w jakiś sposób z nim powiązany, ale... Nie znasz go. Włamał Ci się do domu. Tak wiem, ja też. -uprzedziła jakiekolwiek uwagi z jej strony. -Tylko, że ja nie mam pazurów, zdolnych rozszarpać Ci gardło. I ja tu trafiłam przypadkiem, on szedł za dziennikiem. Który Ty po prostu znalazłaś, nikt Ci go nie przekazał. To mu się może nie spodobać. -zrobiła krótką pauzę. -Dalej. Wiem, że on jest dość... specyficzny i zdaje się niezbyt ogarniać technologię, ale to co tu robimy nie jest przeznaczone dla... że tak powiem, opinii publicznej. Im mniej osób wie o mnie i o budowie mojego ciała, tym lepiej. Więc... nie wiem, zakryj to chociaż. Czymkolwiek. Jak bardzo chcesz, to możesz też zakryć komputer i mogę udawać tego ducha. Ale chciałabym, żeby to co się w tej piwnicy dzieje, w tej piwnicy zostało. -patrzyła na nią czujnie, czekając na odpowiedź. -A potem opowiem Ci coś jeszcze. -z góry dobiegł niezbyt przyjemny dźwięk, a Emily straciła sygnał z telewizora. -O, a teraz demoluje Ci dom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 11:33 am

Wsłuchała się w słowa Emily ze stoickim spokojem, a gdy skończyła pierwszą połowę swojej wypowiedzi, odchrząknęła. Potem postanowiła odpowiedzieć.
-Przesadzasz. Jestem nie tylko pewna, że Ulf ma coś wspólnego z Dziennikiem, ale także mitologicznymi stworzeniami opisanymi w nim. To chyba jakiś wilkołak, ale taki mocniejszy. Chryste, jak złapał mnie za rękę to prawie zemdlałam!- powiedziała takim tonem, jakby było to coś dobrego, a nawet pociągającego. W tle zaś wyeksponowała nieco już zagojoną rysę na przedramieniu.
-Sądzisz, że byłby w stanie ogarnąć cokolwiek z twojej budowy? To ewidentnie magiczny typ chłopaka...- westchnęła. -Taki humanista. A to czym się zajmujemy to typowe ścisłe bzdety. Mówię ci, dla niego jesteś duchem zamkniętym w ekranie, któremu dobra, um, magini buduje ciało. To niewiele różnicy od stanu faktycznego.
Juliet ponownie podskoczyła, gdy usłyszała drażniący trzask niszczonego telewizora.
-Heh, chyba się przestraszył. Mówiłam, że nie ogarnia technologii?- przekrzywiła głowę. -Ale jak chcesz, to mogę nakryć tekturą twoje kawałki-dodała i jak zapowiedziała, tak zrobiła. Nałożyła ze dwa puste kartony na stojak ze wstępnie poskładanym szkieletem, a resztę wcisnęła pod rozerwane papierowe pojemniki. Potem odwróciła się w stronę schodów i tylko raz odezwała do Emily:
-Pamiętaj, duch- nakazała i weszła po schodach. Gdy wkroczyła do salonu ujrzała zniszczony telewizor, rozbity kubek i herbatę rozlaną na podłodze. W towarzystwie szkła ze zbitego okna wyglądało to dość makabrycznie... a Ulf stojący na środku, to już w ogóle. Utrzymała jednak zimną krew.
-Nie ma tam za wiele ciekawego, ale możesz już zejść. Uspokoiłam ducha- nerwowo się uśmiechnęła. -Chyba cię troszkę zdenerwował?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 477
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 12:51 pm

-Bardzo źle panuję nad gniewem. To część mojego przekleństwa. - odparł Ulf napotkawszy wzrok Juliet. Powiedział to dumnie, bez śladu jakiejkolwiek pokory.
Gdy dziewczyna poleciła mu żeby zszedł na dół, skinął tylko głową i podążył za nią, widać wolny już od jakichkolwiek agresywnych emocji. Jak zawsze w nowym pomieszczeniu bacznie zajrzał w
każdy kąt i głęboko wciągnął powietrze nosem. -Spoziera na nas? - zapytał dziewczyny, a gdy ta skinęła głową odezwał się do pomieszczenia. - Nie mam ci za złe twej trwogi, zjawo. Wiem co to znaczy być gdzieś uwięzionym, gdy twa wola jest od innej woli zależną. Bacz iż złożyłem jeno przysięgę, że z mojej strony was żadna krzywda nie spotka. Wiem że możecie jej nie rozumieć, jako i ja nie rozumiem wielu spraw waszego świata. Rzeczę tedy -nie jesteśmy wrogami.

Odczekał chwilę na reakcję pomieszczenia, ale żadne fruwające roboty nie zdawały mu się zagrażać, więc rozsiadł się w najciemniejszym rogu piwnicy, w starym zakurzonym fotelu.
-Winien wam jestem opowieść.- przestał na chwilę wpół wypowiedzi, jakby dobierał myśli. - Nie jestem biegły w słowach, a i gawęda o mnie i w moim rozumowaniu zawiłą by była. Tako obiorę się w słowa proste, coby moje korzenie wam wyjaśniły. Jest to historia ważna, bo z niej moje prośby do Ciebie się biorą. - spojrzał na Juliet. -Nie zwykłem wspominać byłych dziejów bez miodu... Od czego by zacząć. Jestem... - znowu się zastanowił- mutantem wśród mego ludu. -przypomniał sobie artykół w gazecie, którą widział w salonie. - Tak, jak dwoje mego rodzenstwa. Urodziliśmy się inni, przez co gardzono nami. Pochodzę z dalekich stron. Z rodu królów. Mój dziad piastuje tam tron od wielu lat. Wszyscy pamiętają go jako dobrego władcę, onegdaj obronił nas przed wrogami i od tamtego czasu rządzi sprawiedliwie. - Ulf opowiada tę historię z lekkim przekąsem, jakby sam w to nie wierzył. -Ale lata na tronie zmąciły mu umysł. Stał się gnuśny. Wszędzie szukał zdrady i zagrożenia dla swej korony. Dziad miał dwuch synów. Starszego - mego wuja, wojownika, w którym pokładał upodobanie. Młodszego - mówcę, mego ojca. Jeszcze na długo przed narodzinami mnie, czy mojego rodzenstwa krążyła po moim ludzie przepowiednia, że gdy królowi urodzi się trójka wnucząt potworów, nieprzypominających ludzi,targną się oni na własny lud i na swego dziada, niszcząc królestwo. - Ulf zapatrzył się w ścianę. Widać rozgrzebywanie starych ran nie przychodzi mu łatwo. Zamknął oczy jakby znowu patrzył na obrazy z przeszłości wyryte na wewnętrznej ścianie powiek. - Staremu jak już mówiłem wiek zmącił rozum. Dał wiarę wioskowym bajdom. Gdy jeszcze byliśmy mali nakazał porozdzielać nas od siebie i uwięzić w najmroczniejszych celach, byśmy nigdy nie mogli odnaleźć do siebie drogi. Niedawno mój ojciec zdołał wbrew woli dziada odnaleźć moją celę i uwolnić mnie bym uciekał. Spędziłem w niej dwadzieścia ludzkich lat, obdarty z młodości, a moje rodzeństwo dzieli jeszcze ten los. Od tamtej chwili wałęsam się po świecie, ale czuję się jak tchórz. Chciałbym wrócić do mojego kraju i pomóc mojemu rodzeństwu. Z tą prośbą przychodzę do was. - otworzył oczy i spojrzał na Juliet

-Po pierwsze. Nie dam rady wrócić do domu, jeżeli nie zrozumiem świata, w którym się znajduję. Musisz mi pokazać świat ludzi Juliet. Musisz mnie nauczyć pić herbatę i jakie ludzie nosza ubrania.

-Mam też kloejne dwie prośby, które będą wymagać twej mocy. Mój brat miał moc życia w morskich odmętach, tak więc mój dziad uznał że to będzie jego więzienie. Wiem że twoim światem
wstzrząsają teraz wielkie fale i trzęsienia ziemi. Mam czelność zakładać, że to mój brat, który przez lata urusł na sile, próbuje wyrwać się ze swego więzienia. Muszę mu pomóc. Musisz mi powiedzieć, czy moje myśli są słuszne, a jeśli nie, to gdzie mam szukać brata.


-Dawno temu, gdy jeszcze swobodnie chodziłem po dworze króla, mój drugi dziad stworzył dla mnie magiczne ostrze. Był ze mnie dumny, jak dziad powinien być z wnuka. Z całej naszej trójki. Dał mi broń godną dziedzica rodu. Pamiątkę mojej spościzny. Miała magiczną siłę współdziałania, z darem, który dostałem za urodzenia. Oczywiście została mi ona odebrana i zniszczona gdy mnie pochwycono, ale wiem że magia i nie takim problemom potrafila sprostać. Gdybym miał tę broń, mógłbym spróbować o własnych siłach oswobodzić rodzeństwo.

-Taka jest moja historia i takie są moje prośby. Jeśli spełnisz dwie z nich uznam że wywiązałaś się ze swojej przysięgi. A teraz zamilknę bo mówiłem już dużo i pewnie męczę was gawędą.

Wilk zamilkł wreszcie, samemu będąc zdziwionym że udało mu się tak otworzyć. Czekał na osąd magini.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 1:07 pm

-I tak bądź ostrożna. -poprosiła. -I dzięki. -odparła. Ogarnie czy nie ogarnie - wolała uważać. I unikać niepotrzebnych pytań z jego strony. Wygasiła monitor, żeby komputer wyglądał na wyłączony. Skoro ma udawać ducha...
-Owszem, spozieram. -odparła, gdy Fenris zszedł do piwnicy. -A trwoga to za dużo powiedziane. Jestem po prostu... ostrożna. Moja wola nie jest też zależna od woli Juliet. Nazwałabym to bardziej... -zastanowiła się. Wola może i nie, ale swego rodzaju bezpieczeństwo, funkcjonowanie - już tak. W końcu to Juliet jej budowała ciało. To w jej mieszkaniu stoi komputer, który chwilowo zamieszkuje. -Współpracą. -dodała w końcu. Myślała nad współistnieniem, ale Juliet tak naprawdę Emily do niczego nie potrzebowała. W miedzy czasie jeździk stoczył się ze schodów i wylądował na podłodze piwnicy.
-Hm, a więc jesteś uciekinierem... coś nas łączy. -odparła. Istota coraz bardziej ją intrygowała. Wysłuchała jego opowieści do końca. A może... może by tak go trochę wykorzystać do pomocy? W budowie ciała, oczywiście. Nie chciała się godzić, żeby Juliet w tym momencie rzuciła pracę i poszła z tym gościem uwalniać jego braci. Ile to mogło zająć...
-Mam dla Ciebie propozycję. -zaczęła. Będzie lekka zmiana planów, jeśli chodzi o informowanie przybysza. -Poza pomocą Juliet zaoferuję Ci również swoją pomoc, na ile oczywiście będę mogła. Jest jednak pewien warunek. -zrobiła krótką pauzę. -Obecna tutaj Światolożka buduje dla mnie ciało. Golema. -dodała po chwili namysłu. -Z użyciem technologii tego świata. Nie możemy Ci go pokazać ani wgłębić Cię w szczegóły procesu tworzenia, jednak możesz zająć się zdobywaniem części. Powiem Ci, gdzie i kiedy masz się udać, oraz co przynieść. Jeśli wywiążesz się ze swoich prac, możesz liczyć i na moją pomoc. Kiedy już moje ciało będzie gotowe. -czekała na jego reakcję. No i Juliet. Krzepy mu pewnie nie brakowało. Im mniej części jest dostarczone bezpośredni do domu, tym lepiej. Przy obecności Fenrisa mogłaby zamawiać paczki pod inne adresy, a on by je tu potem przynosił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 1:28 pm

Najpierw stała, ze wzruszeniem wsłuchując się w historię Ulfa. Rozumiała jego problemy i motywacje, nie do końca jednak kojarząc kontekst. Skąd dokładnie pochodził? Do jakiej rasy należał? Te dwa pytania musiały pozostać na razie w sferze domysłów, zadanie ich wprost mogłoby być bowiem znacznym nietaktem. Dała także wypowiedzieć się Emily.
-Jak już mówiłam, nie umiem pętać duchów, a moja przyjaciółka (jej imię to Emily)- dodała lekko łamiąc szyk zdania. -Jest tutaj z własnej woli. Jej umiejętności mogą się przydać w twojej misji... ale przed tym mam jeszcze parę spraw. I komentarzy- napomknęła, w pamięci przywołując tekst opowieści, którą uraczył ich przed momentem Ulf.
-Tak więc, pozwól mi podsumować: potrzebujesz mojej pomocy w zrozumieniu tego świata, uwolnieniu brata i odzyskaniu broni? Pierwsze to nie problem, ale reszta...- wstrzymała się na moment, by nie zaprzepaścić całej dotychczasowej akcji. -Chyba będzie trudna. Znam niewiele zaklęć, a do większości potrzebuję niedostępnych zbyt prosto składników... nie mam nawet nic do oddychania pod wodą- ponownie się zawahała. -Ale twoje myśli mogą być słuszne. Jeśli czujesz w głębi duszy, że twój brat tam jest, to musisz jej zaufać i iść go szukać.
Definitywnie chciała, żeby przygoda Ulfa skończyła się dobrze. Ale nie miała pewności, jak wielki wpływ na nią będzie mieć jej praca z Dziennikiem. To wszystko działo się tak szybko!
-W temacie miecza. Emily na pewno dałaby radę namierzyć go, albo przynajmniej jakąś wskazówkę, gdzie szuka. Ma moc przeszukiwania skarbnicy wiedzy dostępnej ludzkości- wskazała kciukiem na niebieskowłosą dziewczynę z zainteresowaniem spoglądającą z ekranu. -Ale no właśnie, najpierw powinniśmy skończyć jej ciało. Wtedy mogłaby nam pomóc całą pełnią nowo uzyskanych sił, nie tracąc, um, duchowego potencjału. Chyba mam już drobny plan, jak uzyskać brakujący mi składnik, ale wymagałoby to zabezpieczenia ze strony kogoś tak silnego- mrugnęła do Ulfa, korzystając ze swojego, zazwyczaj głęboko skrywanego, dziewczęcego wdzięku. -Jak ty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 477
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 1:55 pm

-Tym bardziej rozumiem twoje obawy. I tym bardziej liczę na zrozumienie. - odparł młodzieniec gdy usłyszał że duch też przed kimś ucieka. Jednak warknął krótko, gdy duch wspomniał o dodatkowych warunkach umowy. Liczył na to że przysięgą nakłoni ich obu do pomocy.
-Golema, tak? - wyglądał na zdziwionego. - W moich stronach to nie niecodzienna praktyka, ale nie sądziłem że ludzie już to potrafią. Jednym z najstraszniejszych strażników królestwa mego dziada jest golem.
-Ile miałoby być tych prac? - warknął znowu. - Zdobędę czego wam będzie potrzeba, ale nie mitrężcie mojego czasu. Nie jestem chłopcem na posyłki. Przysługa za przysługę. Rozumiem potrzebujecie rdzenia, czy czego tam potrzebujecie do swoich golemów. Zdobędę wam go, jeśli taka jest cena Juliet za swoją pomoc.

-Co do pobytu mojego brata, to liczyłem że część ludzkiej wiedzy, co do zjawisk tego świata pomoże mi go odnaleźć. Mój oręż chyba przepadł na zawsze, o ile nie dysponujesz magią, oby go sprowadzić z powrotem. Nie wydaje mi się żeby znajdował się w tym świecie.

-Powiedzcie jasno, czego oczekujecie za moją pomoc. Nie zbywajcie mnie. Pamiętaj że wiąże cię przysięga. - spojrzał na Juliet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 2:09 pm

-Hm... -zastanowiła się. -Ciężko mi stwierdzić, ile. Ale z całą pewnością mogę Cię zapewnić, że nie będą ciężkie. . -potem Fenris rzucił coś, że nie jest chłopcem na posyłki. -No, niestety Cię zmartwię, bo na tym będą polegać te prace. Każda jedna. Będziesz musiał się w wyznaczone miejsce i przynieść wyznaczony ładunek. Nie będą to dalekie dystanse. Myślę, że sprint kilka razy w tą i z powrotem to nic wielkiego w porównaniu do poszukiwaniu brata. Który do tego jest więziony, a więc możliwe, że po drodze napotkamy strażników, których trzeba będzie pokonać. Nie uważasz? -dyplomacja zawsze spoko. -Zwłaszcza, jeśli pomożemy Ci również odzyskać Twoją broń. Przysługa za przysługę, ale patrz również na jej wagę. -zauważyła. No bo jak miałaby się na przykład walka z gladiatorem do podania soli? Ot, taki przykład. -A co do broni: tak, jak mówi Juliet. Mam dostęp do prawie całej wiedzy tego świata. Jeśli ja jakoś opiszesz, albo jeszcze lepiej, narysujesz, to mogę sprawdzić, czy gdzieś nie pojawiła się o niej wzmianka. Kto wie, może nawet leży gdzieś w muzeum... -zaczęła teoretyzować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 2:29 pm

-Emily ma rację- rozpoczęła Juliet, jednak po chwili się poklepała po głowie i z lekko dziecinnym uśmieszkiem kontynuowała. -W większości. Nie wiem, ile ona będzie miała dla ciebie zadań, wymaganych by ukończyć ciało, ale rzeczywiście, nie będą one zbyt trudne i mogą w sumie podpadać pod zwykłą, przyjacielską pomoc. Ja jednak- nabrała w płuca powietrza. -Mam jedną prośbę, ale dość sporą. Widzisz, sprawa rozchodzi się o vibranium. Jest to metal bardzo rzadko na świecie niespotykany, zakazany przez wszelkich władców pod którymi rządami się znajdujemy- posmutniała, ale po paru sekundach wydobrzała. -A ja potrzebuję go do uwolnienia pełnego potencjału moich zaklęć, co pomoże i tobie. Nie wymagam, żebyś biegał po świecie i go szukał, bo mam plan- założyła ręce na ramiona i ułożyła sobie w głowie wypowiedź na resztę rozmowy.
-Dziennik w którym zawarta jest wiedza poprzedniego Światologa opisuje, jak wezwać i utrzymać w określonym miejscu demona z piekielnego wymiaru. Są to stworzenia niezwykle niebezpieczne, ale także łase na możliwość szerzenia szkody- w 100% zacytowała fragment wyobrażeń Autora na ich temat. -Dlatego też można podejmować z nimi różne umowy. Ja mam zamiar przyzwać jednego i spętać, a w zamian za uwolnienie zażądać vibranium. Mój poprzednik twierdzi, że mogą one wyczarowywać różne przedmioty, więc czemu nie to? Tylko potrzebuję kogoś, um, cielesnego, by zabezpieczył mnie na wypadek wypadku- zakręciła się, kilkukrotnie mrugając oczami.
-Walczyłeś już kiedyś z takim czymś?- powiedziała z niepewnością w głosie. -Jeśli nie, to nie musimy ryzykować i twój cenny czas wykorzystamy na pomoc w dokańczaniu golema. Jak już skończymy, to przysięgam, że pomożemy ci we wszelkich zadaniach. A informacje w formie tekstu... możesz dostać od Emily już teraz. Na znak dobrej woli- przez moment czuła się mądra niczym król Salomon, od którego zresztą podobno pochodzą symbole używane do przyzywania demonów. Miała nadzieję, że i w tej dziedzinie pójdzie w jego ślady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 477
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 3:03 pm

Fenris zamyślił się rozważając za i przeciw. Jak bardzo nie chciał zwłoki, to on i jego brat spędzili milenia w zamknięciu, więc ten miesiąc, może nawet dwa, nie powinny wiele zaszkodzić, zwłaszcza jeśli mają zwiększyć jego szanse.
-Dobrze - rzekł w końcu - Niech tak się stanie. Pomogę każdej z was, w zamian za pomoc mnie. Chyba wiem czym jesteś "duchu" bo podobne twory spotykałem w mojej ojczyźnie. Stworzonaś, a nie zrodzona, nie mylę się? Nie życzę ci źle. Jak już mówiłem największy strażnik mojego dziada też jest takim stworem, tyle ze już obleczonym w cialo, i cieszy się niemałą sławą.  Macie szczęście że przez czas mojego zamknięcia zdążyłem wyzbyć się jakichkolwiek poszanowań da prawa ludzkiego czy boskiego, nie obchodzi mnie więc co jest legalne, a co nie.

-Mam jednak też swoje warunki. Być może pewnego dnia zniknę, nawet bez pożegnania i nie będzie mnie jakiś czas. Jaki? Nie wiem. Może tydzień, może miesiąc. Może czas ten nie nadejdzie wcale, ale chce być podczas niego wolny z wypełniania mojej przysięgi. - przerwał, czekając na ich reakcję. - Po drugie - podjął - brak ludzkiej wiedzy o moim orężu nie zwalnia Cię z przysięgi "duchu". Jeśli nie mylę się co do ciebie, a zbudujemy ci ciało, wyruszysz ze mną do mego kraju. Tam wnikniesz w wiedzę mojego ludu i spróbujesz odnaleźć broń.

-Jeżeli te warunki wam odpowiadają to zawarliśmy pakt. Co się tyczy zaś tych demonów. - spojrzał na Juliet i uśmiechnął się niemal szaleńczo. - To walczyłem już z zastępami stworów z tego, i innych światów, a fakt że stoję między wami świadczy o moich zwycięstwach. Z bronią, czy bez broni, nie ma większych wojowników ode mnie.

-To całe wibranium, o którym mówicie. - dodał po chwili. - Mamy coś takiego w naszym kraju. Wołamy to "Uru". Z tego metalu mój dobry dziad wykuł mą broń.


Ostatnio zmieniony przez Fenris dnia Pon Cze 20, 2016 3:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 3:30 pm

-Tak, powiedzmy, że stworzona. -niezbyt była pewna różnice między 'stworzona', a 'zrobiona'. Ale niech będzie. -No, nic nielegalnego tutaj nie robimy. -poza tym, że Emily jest uciekinierką, hehe. Ale fakt, części były kupione, nie kradzione więc...
-W porządku, ze znikaniem nie ma problemu. Tak jak Juliet mówi: Twoje wyprawy po części to raczej przyjacielska pomoc. Juliet też by dała radę. Tylko potrzebowałaby zapewne samo... Jakiegoś pojazdu. -poprawiła się, bo przybysz raczej nie wiedziałby, czym jest samochód.
-Łołoło, zwolnij trochę. -rzuciła uspokajającym tonem. Nie miała zamiaru latać po świecie i szukać jakiegoś miecza. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, skąd ten typ się urwał. -Bo jak na razie to Ty wymagasz od nas więcej, niż my od Ciebie. Porównajmy strony. My chcemy, żebyś skoczył po kilka skrzyń. -słowo 'karton' mogło nie być dla niego zrozumiałe. Ciekawa rozmowa, pod tym względem, swoją drogą. -Plus Juliet chce pomocy przy okiełznaniu demona, gdyby zaczął szaleć. Ty zaś chcesz, żebyśmy: nauczyły Cię czego się da o naszym świecie. A trochę tego jest. Pomogły odnaleźć i uwolnić Twoich braci. Jak już wspomniałam, są więzieni, więc pewnie też strzeżeni. Do tego w jakichś dzikich miejscach. Znalazły Twoją broń, która zaginęła szmat czasu temu, bóg jeden wie gdzie. A mnie chcesz za nią ciągnąć gdzieś za granicę. Wybacz, ale nie godzę się na to. Za duża tu dysproporcja. Pomijam fakt, że ciało, które dostane nie będzie idealne i może nie znieść trudów walki. -a do tego nie będzie uzbrojone. -I jednak wrócę do Twoich zniknięć - chcesz na ich czas być niezobowiązany przysięgą. To też nie jest w porządku.

//Przypominam, że ekran komputera jest zgaszony, więc nie możesz widzieć twarzy Emily, Juliet ;p (wiem, to było dwie kolejki temu xd)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 4:38 pm

-Wybacz, Emily- tym razem zwróciła się do SI. -Chyba troszkę przeszarżowałam z ofertami jeśli chodzi o ciebie- zwróciła wzrok z powrotem na Ulfa.
-Ale ode mnie możesz liczyć na pełen serwis. Przywykłam do pomagania ludziom, którzy przychodzą do mojego domu i ciężko się z nimi dogadać- roześmiała się, mrugając do towarzysza. Po chwili jednak zreflektowała się, dostrzegając, że mógł on nie zrozumieć żartu.
-Heh, łapiesz? Bo różnice językowe- wytłumaczyła jak najgorszego suchara, a potem wróciła do właściwego tematu. -Nie mam problemu z twoimi wyjściami, może nawet lepiej, że nie będę miała tu ciągle tłumu istot? Rodzinie zdarza się przyjeżdżać w różnych, nieoczekiwanych momentach- dodała, mimo, że zazwyczaj były to momenty całkiem oczekiwane i zapowiedziane już od momentu ich wyjazdu. Poczuła jednak przyjemność z naginania prawdy w ten sposób.
-A że słyszałeś o vibr... znaczy, Uru, to już w ogóle świetnie. Wiesz, jak cenny jest to materiał i jakimi niemal magicznymi właściwościami się cechuje. Choć, właściwie, to w moim wykonaniu będą naprawdę magiczne- ucieszyła się jak mała dziewczynka, a potem nieco uspokoiła i stanęła jak poważna bizneswoman.
-Jak dla mnie pakt podpisany. Zrobię co w mojej mocy, Emily chyba też- wydęła wargi w dziwnym zamyśleniu. -No nie, Em?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 477
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 5:10 pm

Wilk wstał z fotela i rozprostował plecy. Koszula ojca Juliet pękła na nim, mimo że jakiś czas temu wydawała się za luźna.

- Juliet. Mam u ciebie dług, tak jak ty masz u mnie. Stawię się do walki z kimkolwiek i kiedykolwiek, jeśli taka będzie twoja wola. Ty użyjesz swoich mocy by wskazać mi miejsce pobytu brata, lub pomożesz odzyskać broń. Twój wybór. Dług uznam za spłacony w obydwu wypadkach. Wiąże nas przysięga.

Fenris odwrócił się w stronę sterty kartonów w rogu sali.
- Co do Ciebie, Emmo, jeśli ty nie godzisz się na moje warunki, ja nie godzę się na twoje. W paktach krwi nie ma miejsca na negocjacje. Tym bardziej że skoro, magini poradzi sobie sama, moja obecność nie będzie tu konieczna. -do Juliet dodał jeszcze: - Gdy uznasz że nadszedł czas. wezwij mnie.

Wilk skończył mówić i zerwał z siebie podartą koszulę. Powoli skierował swe kroki w stronę wyjścia. Jeżeli żadna z dam go przy tym nie powstrzymała, to wyszedł z domu od strony bagna. Rozpędzając się już nad płotem zmienił formę w zwierzęcą i odbiegł w kierunku dziczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 5:31 pm

-Wybaczam. -odpowiedziała Juliet. A co, niech zna łaskę Pani.
-Ej, to z dogadywaniem się, to niby jakaś aluzja do mnie? -oburzyła się nieco. Myślała, że nie mają kłopotów z porozumieniem.
-Łał, takie warunki... -wywróciłaby oczami, gdyby monitor był włączony. -Ja Ci nie postawiłam żadnych, chyba, że liczysz to bieganie po części. A Ty mi chyba ze trzy. Możesz sobie taki pakt wiesz gdzie wcisnąć. Dodam też, że ja nie mam krwi. I jestem Emily, a nie Emma. -poprawiła go na koniec.
-No, i znowu same. -zwróciła się do Juliet, kiedy psowaty wyszedł. Włączyła też monitor. -Ogólnie obiecałam Ci, że załatwię vibranium. Koleś chyba przejął inicjatywę, ale w zamian pomogę Ci wypełnić tą Twoją część paktu. Ale zastrzegam sobie prawo do odmówienia pewnych czynności. Wybacz, ale to ciało nie nadaje się do walki. Nie mam też ochoty lecieć na drugi koniec świata. Przynajmniej nie z nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 6:19 pm

-Dobrze, zawołam cię gdy przyjdzie pora- odpowiedziała, nie zdając sobie sprawy, jak głupio to brzmi. -Jeśli chcesz, możesz iść. Zezwa...- nie dokończyła, bowiem "wilkołak" już rozdarł koszulę i wyszedł z pomieszczenia. Odwróciła się do Emily, która dopiero co pokazała się na monitorze.
-Chyba mamy nowego kolegę- odpowiedziała jej, ignorując tekst na temat "nie dogadywania się". -Jeszcze się zrozumiecie, zobaczycie- dodała i usiadła na fotelu. Czekało ją trochę sprzątania i gadania z SI na temat dalszych planów. Musiała być na obie te czynności odpowiednio przygotowana psychicznie.
-Nie zmuszę cię do walki. Jedyne co mu od ciebie obiecałyśmy to dostęp do internetu, a to chyba nie problem?- upewniła się. -Ale jak dostaniesz ciało to trochę razem pochodzimy, jak chcesz, to po bezpiecznych miejscach. Dobrze zakładałaś, ten jego magiczny cep może leżeć w jakimś muzeum, bo nikt nie ogarnął, że jest magiczny- nadęła policzki. -Według Autora często im się tak zdarza. W sensie, ludziom- dostrzegła swoją odległą perspektywę, a potem zakazała iluzoryczne rękawy.
-Ja pójdę chyba posprzątać i zamówię szklarza. Pozwolisz?- przechyliła głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 477
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 6:23 pm

//No to tylko...


[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 6:38 pm

-Niezmiernie się cieszę... -tak, na to wyglądało. Dobrze przynajmniej, że to nie spowolni prac. -Może tak, może nie. Jeśli nadal będzie wymagał takich rzeczy w zamian są jakąś gównoprzysługę, to wątpię. -robocik podjechał pod krzesło, na którym siedziała Juliet. -Podłączysz mnie? -poprosiła Emily. Czuła się trochę bezradnie, będąc tak zależna od dziewczyny. Właściwie kogoś innego w ogóle. A co, jakby umarła? Musiałaby szukać kogoś innego... A to, co już zbudowały by tu zostało... A gdyby nastała apokalipsa? I wszyscy by umarli? Jezu, skąd takie katastroficzne myśli...
-Nie, nie problem. -odpowiedziała. -Ale przydałaby się drukarka. Zrobiłabym mu jakąś broszurkę. Taką na 400 stron... Zamówię jakąś. -połączyła się z internetem i złożyła zamówienie, płacąc przelewem. -Swoją drogą, chcesz wiedzieć, co jutro przyjdzie, czy wolisz mieć niespodziankę? -spytała, patrząc na wyraźnie zmęczoną Juliet.
-Ta, szkoda, że go w końcu nie opisał, to bym go poszukała. A tak, to nawet nie wiem, skąd on jest... W sensie psowaty skąd jest. Zero tropów... Chyba, że Ty masz jakieś pomysły. -Emily obstawiała, że skoro broń jest magiczna, to będzie w dobrym stanie. Ale mogły to być mylne założenia.
-Tak, jasne. Hm, jak przykleisz mi jakąś zmiotkę do któregoś drona, to mogę Ci pomóc. -zaproponowała, uśmiechając się lekko. -Właściwie... Jak przykleisz mi zmiotkę do jeździka i szufelkę do latajła, to mogę większość posprzątać za Ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 7:36 pm

Podążyła za prośbą Emily i podłączyła bota do ładowarki. Była zadowolona, że mogła pomagać nieco nieporadnej w realnym świecie SI przy różnych czynnościach. Czuła się potrzebna, trochę jak przy wolontariacie.
-Niema sprawy- powiedziała przy tym, klęcząc. Potem oczywiście wstała.
-Internet mu wydrukuj. Ale na małych karteczkach, żeby szanować drzewa- prychnęła. Od razu przypomniały jej się plotkarskie gadki o chłopakach prowadzone w szkole. Nie było ani jednego, którego "przyszłe koło gospodyń miejskich" nie objechałoby od stóp do głów.
-E tam, najpierw pomoże nam. Znaczy mi. A potem odwdzięczymy się mieczem, pałką, czy cokolwiek by to nie było- przez moment myślała. -Podejrzewam, że to ktoś z nordyckiej mitologii. Miał specyficzny akcent, a Autor wspominał, że oni istnieją. Raz rozmawiał z mrocznym elfem przez zaklęte lustro- rozmarzyła się, myśląc o tym, z kim ona mogłaby porozmawiać, gdyby posiadała taki artefakt.
-A żebyś wiedziała, że przykleję!- roześmiała się szczerze i poleciała na górę po akcesoria do sprzątania. Po drodze zgarnęła też portfel z telefonem, by zadzwonić po specjalistę. Miała zamiar zamówić go na jutro, dzisiejszy wieczór dla bezpieczeństwa zapychając jakimś seansem filmowym lub pogaduchami z Emily. A może jednym i drugim?
Jak zapowiedziała, tak uczyniła i po paru chwilach oba drony były uzbrojone w akcesoria do sprzątania, latający zaś rozbrojony z mazaka, którym uczynił już trochę psot.
-Bierzemy się do roboty- powiedziała przede wszystkim do siebie, ale też do SI.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pon Cze 20, 2016 8:04 pm

-Nordyckiej powiadasz? To już jakiś początek. -zaiste, jest to jakiś punkt zaczepienia. Dobre chociaż to. -Zastanawiam się, co zrobimy, jeśli się okaże, że ta bron jest w muzeum. Włamiemy się? -dla niego może to i nie byłby problem, ale dla dziewczyn? Emily jeszcze mogła przemodelować sobie twarz w warsztacie, ale Juliet... No słabo. -Dobra, jutro czegoś poszukam. Jak się ten typek nazywał? -jego imię też mogło coś niecoś pomóc.
Uśmiechnęła się. Cieszyła się, że może w końcu w jakiś namacalny sposób pomóc. Nawet, jeśli miała być to taka pierdoła. Chociaż, czy faktycznie pierdoła? Ona w przeciwieństwie do Juliet nie pokaleczy sobie palców. A te przecież będą jej potrzebne.
-Swoją drogą, nieładnie wyłączyłaś telefon. -rzuciła niby od niechcenia, widząc urządzenie w jej dłoni.
-No, to jazda. -latajło wylądowało w dogodnym miejscu, a jeździk zaczął zgarniać szkło na szufelkę, niczym miniaturowy buldożer. Kiedy szufelka była pełna, latający robot ostrożnie, żeby nic nie rozsypać, udawał się do kosza, gdzie pozbywał się ładunku. Posprzątanie całości zajęło lewie kilka minut i trzy takie kursy.
-No. Możesz jeszcze przelecieć całość odkurzaczem, żeby wciągnąć te najmniejsze fragmentu. Ta zmiotka chyba nie złapała wszystkiego. -a taki kawałek szkła w stopie nie wydawał się Emily przyjemną perspektywą. -To co, jakieś plany na resztę wieczoru? Czy uderzasz w kimę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 21, 2016 11:08 am

-Włamanie nie jest najgorszym z przestępstw, jakich wielkie umysły mogą dopuścić się w imię nauki- mrugnęła. -A on nazywał się Ulf. Wiesz, jak wilk- dodała tonem, jakim zazwyczaj wyjaśnia się różne rzeczy dzieciom. Wolała być jednak pewna, że Emily załapie nawiązanie w tym samym spektrum co ona.
-Sorry, sytuacja krytyczna- odpowiedziała w kontekście komentarza o telefonie, a potem odpaliła w nim książkę telefoniczną i odszukała szklarza. Całe szczęście, nie był to pierwszy raz, gdy potrzebowała jego usług, więc miała go już w kontaktach.
-Zaraz zgarnę odkurzacz, tylko zadzwonię...- przez moment wpatrywała się w ekranik. -Możemy na wieczór obejrzeć jakiś film, albo podoglądać twoich spraw. Żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik, jak już dojdzie kolejna przesyłka- zagryzła wargę, jednak po chwili się przełamała.
-Wspominałaś o jakiejś niespodziance. Możesz mówić, nie chcę wiedzieć!- uśmiechnęła się, po czym przy pomocy celnie wymierzonych kopniaków odsunęła stertę pustych kartonów w kąt pomieszczenia. Można powiedzieć, że zaczęła już porządki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 21, 2016 6:05 pm

-Może i nie najgorszym, ale recydywa zdecydowanie nie wygląda dobrze w CV. -zauważyła, a słysząc imię psowatego, od razu zaczęła przeszukiwać sieć, korzystając z posiadanych danych.
-Film? Hm, może być ciekawie. Wiesz, obejrzeć go tak normalnie, a nie zerknąć w plik i znać już całą treść. -to zdecydowanie mogłoby być interesujące. Coś nowego. Tylko telewizor był kaput, więc prawdopodobnie będzie musiała się powstrzymać przed obejrzeniem filmu swoim sposobem. Swoją drogą żadnego jeszcze nie widziała. Znaczy, żadnego dzieła filmowego. Filmy instruktażowe i takie tam się nie liczą. -Co do części... Właściwie nie ma co omawiać. Poza tym, że te już nie dojdą pod drzwi. Będziesz musiała kawałek podjechać, żeby je odebrać. Chwile myślałam, jak je tu przetransportujesz, bo autobus to raczej słaby pomysł, ale wynajęłam mały samochód dostawczy z kierowcą. -trochę jazdy w tą i z powrotem, dla Juliet pewnie wydawało się to bezsensowne. Ale chodziło jednak o to, żeby nie było jej adresu perfidnie na wszystkich paczkach. -Okej, więc jutro skupiamy się na czaszce i układzie pokarmowym. Oczy, uszy, język i cała reszta. Zamontujemy też głowę i podłączymy to, co już jest. Będę mogła też przeprowadzi szybką diagnostykę, czy wszystko działa, jak trzeba. -chodziło tu nie tylko o tom czy dziewczyna podłączyła wszystko jak należy, ale też, czy części są sprawne. Różne rzeczy mogą się dziać w transporcie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 21, 2016 7:14 pm

-Hej, na komputerze też można oglądać filmy!- wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się uroczo, jednak po chwili posmutniała i podrapała się w tył głowy. -Ale weź może kup telewizor, bo rodzice mnie rozszarpią. I ciebie też jak już będziesz miała ciało- dodała, wstając z krzesła w piwnicy.
-Nie ma problemu z tym jeżdżeniem. Wychodzenie z domu pomaga na psychikę- prychnęła. -Wiesz, bo zaraz zacznę widzieć humanoidalne wilki i dziewczyny uwięzione w komputerze. Ale tak serio, to wybiorę się dopiero po południu, bo szklarz musi wykonać robotę... wiesz, czary czarami, roboty robotami, a złodziej może się napatoczyć w każdej chwili- zmartwiła się nieco, ale po chwili już była odwrócona w stronę schodów, całkiem wesoła.
-Dobra, trochę sobie wyjaśniliśmy, to ja zadzwonię i odkurzę, a potem odpalimy jakiś film. Lubię komedie romantyczne i fantastykę. Wybierz taki, którego już nie widziałaś- wolała się upewnić. Weszła po schodach i prędko przejechała odkurzaczem, zbierając szkło i odłamki z dywanu. Podniosła telewizor i odstawiła go na miejsce, mimo, że był całkiem zniszczony. Miała zamiar wymienić go dopiero, gdy w domu pojawi się nowy. Miała nadzieję, że stanie się to jeszcze przed przyjazdem jej mamy.
Później zgarnęła szybko ze stołu pizzę i nalała sobie troszkę coli do kubka, który parę godzin przeleżał na podłodze. Nie było to zbytnim problemem. Potem zameldowała się u Emily, gotowa na zobaczenie jakiegoś fajnego filmidła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 157
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Cze 21, 2016 8:14 pm

-Okej, już wiem, jak to rozwiążę. -można by rzec, że z jej perspektywy komputer miał jakąś przestrzeń. Był trochę jak pokój, mieszkanie. Po prostu wyświetli sobie film na ścianie. Tak dla uproszczenia, wizualizacji, jak mieszka.
-Ugh, to ten psowaty go rozwalił... -oburzyła się. Z drugiej jednak strony, była jej to winna. Pod jakimś względem. -Ale dobrze. Hm, nie wyrzucaj tego, może uda mi się z niego odzyskać parę części. Nie do ciała, ale... Może sobie pomajsterkuję. -potem zerknie, co można znaleźć w takim telewizorze i co można by z tych części zrobić. Raczej niewiele, ale... Zabawa to zabawa.
No i elegancko. Przy okazji Emily pozwiedza trochę inną okolicę, niż bagna. Bo przecież nie puści jej bez telefonu. Hm, tutaj problemem może się okazać zasięg... A, coś się wymyśli.
-Hah, dobre. -zaśmiała się. Czasami miała problem z wyłapaniem dowcipu, ale powoli się uczyła. -Nie ma problemu, czas nas jakoś specjalnie nie goni. -bardziej jej zniecierpliwienie, ale nic poza tym. Te kilka godzin chyba wytrzyma.
-Nie widziałam jeszcze żadnego filmu. Nie miałam na to czasu. -przyznała. -Właśnie, miałam Ci opowiedzieć coś o swojej historii, bo nawet nie wiesz, skąd się wzięłam. O ile chcesz... -trochę się bała, że jak Juliet się dowie, że jest uciekinierką, to obróci się przeciw niej. Zgłosi to gdzieś czy coś. Ale z drugiej strony... Czy rzeczywiście miała prawo do obaw? -Fantastyka chyba bardziej do mnie przemawia. Zaraz coś znajdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   

Powrót do góry Go down
 
Dom Państwa Birch
Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Dom Państwa Birch
» Dom państwa Everett - Walia
» Severus Snape
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów
» Dom Kangurzycy i Maleństwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Orlean-
Skocz do: