Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Państwa Birch

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Juliet Birch

avatar

Liczba postów : 87
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Dom Państwa Birch   Nie Cze 12, 2016 9:51 am

First topic message reminder :



Spory, jednorodzinny dom na przedmieściach Nowego Orleanu. Został postawiony w dosyć wygodnej pozycji, gdyż z jednej strony ma wyjście na ulice, a co za tym idzie, do miasta - z drugiej zaś na bagna, idealne miejsce do rodzinnych przechadzek.
Zbudowany w stylu klasycznych budowli tego miasta definitywnie nie wyróżnia się z tłumu. Posiada dwa piętra i piwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 454
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Lip 29, 2016 7:14 pm

Jako że Loki zajął się głownie rozmową z człowiekiem w magicznej zbroi, Fenrir wstał i zajął miejsce po jego prawicy, tak żeby obserwować smoka. Wyglądało to tak jakby wojownik stał po prawicy swojego lorda, albo nawet jak bestia zajmująca miejsce przy nodze pana. Zastygł tak bez ruchu w pozycji siedzącej. Po niegdysiejszej agresji, czy dumie nie było nawet śladu. Nie wiadomo jak Loki wywierał taki wpływ na wilka, ale zdawało się to być potężniejsze nawet od Drakońskiej magi.
Fenris zachował jednak przy tym całkowitą czujność. Jego uszy i węch starannie przeczesywały okolicę w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogłoby zagrażać jego ojcu, lub jemu. Gdy upewnił się że w okolicy nie ma nikogo, zaczął obserwować Lokiego przy pracy. Podziwiał to że prowadzi rozmowę, tak jak Fenrir prowadziłby zbrojnych. Taktycznie, do ustalonego celu, niemal bez litości. Bóg kłamstw, to bardzo powierzchowne określenie domen Lokiego. Cóż ludzie ery wikingów nie byli zbyt skomplikowani. Ciekawe jak ochrzcili by go współcześni wyznawcy. Bóg manipulacji? Bóg zaradności? Bóg osiągania swojego celu?
Fenris bardzo chciałby pójść w ślady własnego ojca, jednak jego gniew zawsze brał nad nim górę w krytycznych momentach. Jak na przykład w zoo. Zastanawiał się czy Hela pomagała mu z tym samą swoją obecnością, czy też używała jakiejś magi, a jeśli tak to czy Loki też byłby do tego zdolny? Wilk zbeształ się w myślach za takie myślenie. Loki na pewno był do tego zdolny. Pytanie było czy Fenris na to zasłużył? Miał do ojca wiele pytań, jednak zdecydował że mogą one zaczekać na potem.
Nie będąc wzywany do żadnego konkretnego celu, wilk dalej stróżował przy boku Lokiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sob Lip 30, 2016 7:46 pm

A więc trickster spotkał grupę młodzieży? Czyżby ludzkość upadła na tyle nisko, by zacząć szkolić żywą broń? Obaj - zarówno smok jak i jego ludzki host wzgardzili samą myślą, że mogłoby to okazać się prawdą. Loki przerwał na chwilę swą wypowiedź, a Drakon pozwolił sobie wyświetlić dane na temat powiązany ze słowami mężczyzny, następnie odnajdując udostępnione przez XO Marię Hill - informację o grupie młodych, uzdolnionych osób o różnym pochodzeniu, mocach oraz... celu ich istnienia, według SHIELD. Lodowy smok oplatający Drakon przyglądał się również hologramowi, który pojawił się tym razem na przedramieniu mężczyzny. Walker nie widział tutaj powodu do rzucania hologramu przed siebie, skoro Loki i tak już ich spotkał. Informacje tutaj podane i tak były dość... ograniczone. Jednak:
-Żadnych misji, mają zastąpić Avengersów. Czy my... kreujmy żywą broń?
/Zastąpienie tej grupy w roli naczelnych bohaterów planety. Niezależnie jakim sposobem. Historia zna przypadki zastąpienia jednej grupy przez inną, siłą - jeśli ta pierwsza nie chce ustąpić./
Obaj kompani wymienili się spostrzeżeniami. Na głos i telepatycznie, oczywiście. Smok po prostu przesyłał swoje słowa do całej trójki, nie ograniczając się wyłącznie do Kennetha. Uwagę człowieka zwróciło jednak "magiczne słowo" wypowiedziane przez Lokiego. Bóg kłamstw zdawał się mówić w sposób dzięki któremu nikt nie mógłby mu nic zarzucić. Złej woli czy ujawnienia na siłę informacji. Po prostu odpowiadał na zadawane pytania.
-Przekręty?
Zapytał Drakon, zaciskając swe dłonie w pięści. Zawsze tak bywało, agencje federalne tak robiły - jednak gdzieś musiała być granica. Była różnica pomiędzy służbą dla kraju czy ludzkości, a tworzeniem własnej żywej broni w postaci utalentowanych dzieciaków. Z resztą znając SHIELD, dobrali sobie grupę o bardzo wysokim potencjale. Grupę która w złym towarzystwie może stać się niebezpieczna. A nie trudno wyprać mózgi dzieciarni. Z resztą Saurian wiedział to najlepiej, a Kenneth był na to dobrym przykładem. W końcu od dzieciaka narzucił swą wolę jemu oraz jego rodzinie.
/Ze wszystkimi ich zasługami, Avengers powinni nie mieszać się do tej sprawy. Obie te organizacje będą chciały przeciągnąć młodych na swoją stronę, wykreować wedle własnego uznania./
Odezwał się smok, odpowiadając na wspomnienie Lokiego o Avengersach. W jego słowach dało się wyczuć niechęć do tej grupy, a zwłaszcza takiego postępowania. Nie wierzył w dobre intencje żadnej ze stron. Co prawda nieco było to... dziwne. W końcu smok w swej lodowatej, małej postaci owijał się dookoła osoby którą potraktował w ten sam sposób. Wykreował sobie tak jak chciał. Miał tego świadomość, jednocześnie uważając, że te dwie sytuacje znacznie się od siebie różniły. Smok ratował swój żywot. Oni chcą stworzyć posłuszną sobie broń. A gdyby im... przeszkodzić?
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3783
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Lip 31, 2016 2:12 pm

Póki smok rozmawiał ze swoim ludzkim towarzyszem, Loki ani myślał wtrącać się w ich dyskusję. Wolał pozwolić na to, aby zasięgnęli dodatkowych informacji, omówili między sobą sprawę... Sami wyciągnęli z niej własne wnioski. Nie musiał ich przecież do niczego popychać - wiedział, że byli inteligentni, potrafili dodać sobie dwa do dwóch... I właśnie to robili, jak wynikało z ich wymiany zdań.
Choć osobista opinia Trickstera na ten temat nie odbiła się na jego twarzy czy w postawie, to jednak mężczyźnie podobało się określenie "żywa broń", szczególnie w połączeniu z jej "kreowaniem", a już zwłaszcza wtedy, gdy robiło to S.H.I.E.L.D. Ktoś mógłby powiedzieć, że powinien przejmować się następnym pokoleniem ziemskich bohaterów, ale prawdę mówiąc Midgard i tak za bardzo go nie obchodził. Swoje plany wiązał z innymi światami... A ten był nawet skłonny zostawić bratu do obrony, gdy nie będzie mu już potrzebny. Podsumowując, ani trochę nie przeszkadzali mu więc młodzi - przyszli - Avengers, za to niezwykle na rękę były mu oskarżenia, które zapewne padną wkrótce względem agencji.
Z tego wszystkiego Loki odezwał się po raz kolejny dopiero po tym, jak został zagadnięty o wspomniane przez siebie przekręty - choć odczekał jeszcze do czasu, aż przemawiać telepatycznie przestał również sam smok. Prawdę mówiąc czekał na to pytanie... I chyba nic w tym dziwnego. Przecież sam stworzył okazję do tego, aby zostało mu zadane.
-Obawiam się, że o szczegóły musielibyście zapytać samych młodych. Słyszałem ich dyskusję, lecz oni nie byli tego świadomi - więc siłą rzeczy nie mogłem wyciągnąć z nich niektórych informacji. Wiem za to na pewno, że S.H.I.E.L.D. nie powiedziało im prawdy odnośnie celu powstania grupy. Doszły mnie również słuchy, że agencja podjęła dość intrygującą inicjatywę... Polegającą najwyraźniej na chwytaniu i badaniu przypadkowych osób obdarzonych nadludzkimi mocami na wypadek, gdyby akurat okazały się przestępcami. Podobno lepiej zapobiegać, niż leczyć, ale nie jestem pewien czy w tym wypadku ta metoda rzeczywiście się sprawdzi... Choć przynajmniej część Avengers wyraziła dla niej swoje poparcie- streścił.
Tak naprawdę mag posiadał więcej danych. Nastolatkowie dość ufnie dzielili się między sobą informacjami, inne zaś zdradzili mu po prostu przypadkowo... No i wielu kwestii domyślał się na podstawie ich zachowania. Chcieli współpracować z Avengers, nie z S.H.I.E.L.D. - a Saurian przeciwny był jednemu i drugiemu. Samego Lokiego natomiast ciekawiło tylko, jak to się wszystko dalej rozwinie...

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Sie 07, 2016 8:07 pm

Słowa wypowiedziane przez Lokiego były... niepokojące. Łapać przypadkowe osoby obdarzone jakimikolwiek mocami "prewencyjnie"?
/Poważne oskarżenie. Niczym więc nie różnimy się od tych, których zwalczamy. Nadszedł więc czas, by zmienić naszą ścieżkę./
Odpowiedział Saurian. Smok pozwolił sobie w końcu zniknąć. Mała lodowa forma, owinięta dookoła Drakona, rozpadła się po prostu na części - natomiast pozostały po niej lód wyparował w powietrzu. Smok znów zaszył się głęboko ukryty. Kenneth rozejrzał się ponownie po otoczeniu, ot dla pewności - a potem powrócił swym spojrzeniem do ich rozmówcy.
-Posiadasz z nimi jakiś kontakt?
Zapytał Drakon, mając tutaj po prostu nadzieję na uzyskanie pozytywnej odpowiedzi. Posiadanie już samego numeru, pozwoli ich po prostu namierzyć. Byłoby to bardzo owocne, gdyby cała historia znalazła głębsze potwierdzenie w bazach danych SHIELD. A z tego co do tej pory sprawdził - potwierdzała się. Z resztą plan byłby tu bardzo prosty. Jeśli prawdą okaże się, że SHIELD stosuje zagrania podobne lub identyczne z tymi prezentowanymi przez frakcje terrorystyczne, które zobowiązani są przecież zwalczać - będzie należało się odsunąć. Zwłaszcza, że Fury zaginął. Z wiadomości wynikało, że agencja aktualnie nie podejmowała zbyt rozważnych kroków... a agenci chyba działali na własny rachunek.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3783
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Nie Sie 07, 2016 8:50 pm

Loki nawet nie próbował ukrywać tego, że przyglądał się poczynaniom lodowej postaci smoka, gdy ta ulegała rozpadowi, a następnie wyparowaniu. Jedno i drugie zaszło na tyle szybko, że - szczególnie to ostatnie - wskazywało nie tylko na sporą moc, ale i zaawansowany poziom jej kontrolowania. Trickster nie miał jednak zamiaru tego komentować; wolał najpierw skupić się na pytaniu, które zadał mu jego rozmówca.
-Telefoniczny, owszem. Próbują uważać, zastanawiają się nad zmianą swoich... Numerów, jak mniemam, a być może w ogóle całych aparatów, jednakże mimo to pomiędzy sobą dzielili się aktualnymi numerami otwarcie i na głos- poinformował Drakona, a w tym samym czasie na jego ustach pojawił się cień uśmiechu, wyjątkowo nawet nie jakiegoś szczególnie złośliwego, wręcz przeciwnie, może... Pobłażliwego.
Gdyby chciał, mógłby sprowadzić na młodych spore kłopoty. Nawet w tej chwili w jego głowie kłębiła się masa przeróżnych planów. Uprzejme doniesienie S.H.I.E.L.D. o drobnym buncie w ich szeregach? Wspomnienie o tym czy o owym członkom Avengers? Wydanie całej sprawy prasie, telewizji - nawet opublikowanie tej historii w internecie? Wszystko to mógłby zrobić, w dodatku praktycznie anonimowo, na przykład zmuszając do tego jakąś osobę trzecią. Tyle że... Po co, skoro mógł zamiast tego wywołać jeszcze piękniejszą burzę? Ba, nie tylko piękniejszą, ale i przede wszystkim... Istotniejszą.
-Zgaduję, że zapisujesz- rzucił w formie uprzedzenia, jednocześnie przywołując do siebie z kieszonkowego wymiaru swoją własną komórkę, aby z niej móc przedyktować wszystkie numery, które zdążył zanotować podczas spotkania nad jeziorem. Może nie każdy podzielił się wówczas kontaktem do siebie, ale to i tak lepsze niż nic. Kiedy tylko skończył, mag znów odesłał telefon na jego prawowite miejsce.
-Obawiam się jednak, że poza tym nie dostarczę ci już w tym momencie żadnych innych ciekawych informacji... Nie takich, których już byś nie znał- dodał następnie, w ten subtelny sposób powoli zmierzając do końca dyskusji, lecz pozostawiając uchyloną furtkę na wypadek, gdyby Drakon chciał zmienić temat i omówić coś jeszcze... Lub może - kto wie? - zaoferować nawet jakieś działanie.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Czw Sie 11, 2016 8:47 pm

Drakon skinął głową ze zrozumieniem. Niemniej jednak zmiana numerów tutaj nie pomoże. W dzisiejszym świecie indoktrynacji, tak długo jak długo pozostaną w zasięgu kamer - będą mogli zmienić telefony jak i ich numery - bezskutecznie. Niemniej jednak mężczyzna zapisał numery dyktowane mu kolejno przez Lokiego. Posłużył się do tego samą zbroją oraz jej systemem, wyświetlając sobie na lewym przedramieniu holograficzną klawiaturę, natomiast prawą dłonią wpisując kolejno poszczególne cyfry.
-To będzie wszystko. Przekazałeś mnie już wystarczająco dużo informacji. Teraz... Saurian. Jaki będziesz nasz pierwszy cel? I co z Houston?
Odezwał się mężczyzna, znów skinąwszy głową - tym razem z podziękowaniem za podzielenie się informacjami. Następnie jego wzrok skierował się... cóż, ku jego prawej stronie, gdyż mężczyzna w zbroi wyraźnie tam kogoś widział. Można powiedzieć, zmarłego, ducha - który widoczny był dla niego. Postać Sauriana, po prostu zmniejszoną do rozmiaru by człowiek nie zadzierał głowy do góry. To czego rozmówcy nie widzieli, to lodowy smok krążący aktualnie dookoła Drakona - gdyż działo się to tylko w jego podświadomości. Owa bestia zatrzymała się, więc i Drakon nie musiał gonić go wzrokiem. Na szczęście słowa były słyszalne dla wszystkich.
/Coś nie z tego świata zostawiło swe piętno w Houston. Mogę to wyczuć z tak daleka. Nie udamy się tam jednak. Naszym zadaniem jest powrócić do SHIELD i ustalić co tam się dzieje./
Skomentował smok w odpowiedzi na słowa swego hosta. Cóż, tutaj nie trzeba było być wyjątkowo utalentowanym, by wyczuć energię która gromadziła się w jednej z amerykańskich metropolii. Cokolwiek się tam działo, sprawca się z tym nie krył. Jednak po co kryć się z gromadzeniem siły w momencie, w którym dokonywana jest inwazja - i wszyscy doskonale wiedzą, że gromadzone tam są konkretne siły? Prawda, można zataić swe działania, jednak to komplikuje sprawy. Poza tym, niektórzy są zbyt dumni by się "kryć".
-Czas opuścić to miejsce. Wiecie, jak nas złapać.
Zakończył krótko Drakon. Komunikacja mogła tutaj spokojnie działać w dwie strony, więc w razie potrzeby - Loki ich zawoła lub po prostu przekaże potrzebną informację. Jeśli nie będzie dalszej potrzeby ich obecności tutaj i zarówno bóg kłamstw oraz wilk nie sprzeciwią się - Drakon zmieni się w lodowa postać, a następnie rozpadnie na części - przenosząc swą osobę w inne miejsce. [zt?]
Powrót do góry Go down
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 454
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Pią Sie 12, 2016 8:51 am

Fenrir bacznie przysłuchiwał się całej rozmowie, warując przy swym ojcu. Czuł się mniej więcej tak samo jak Kenneth. Uczestniczył w spotkaniu tylko jako obserwator, zależny od woli swojego mistrza i pana. Przynajmniej Loki nie siedział wilkowi w głowie, a przynajmniej taką nadzieję miał Fenris. Gdy przyszedł czas na pożegnania powiedział tylko – Żegnajcie Surianie, oraz Kenneth'ie. Mam nadzieje że nasze następne spotkanie przebiegnie inaczej. - Gdy postać człowieka zamieniła się w chmurę lodowych odłamków wilk mimowolnie się zatrząsł na wspomnienie podobnej podróży przed kilkoma minutami. Zastanawiał się ile razy człowiek podróżował już w ten sposób, zanim zdążył się do nich przyzwyczaić. Gdy jednak ostatni kryształek lodu zniknął im z oczu wilk znów mentalnie się przygotował. To że Loki nie wymierzył mu kary na oczach smoka, nie znaczy że nie zrobi tego teraz. Niestety po kimś, kto jest bogiem kłamstwa nie można było się niczego spodziewać. Odwrócił się więc tylko w jego stronę i znów z pokorą opuścił głowę czekając na osąd. Nie chciał się usprawiedliwiać, ani tłumaczyć, jeśli nie zostanie o to poproszony. Tylko słabi muszą tłumaczyć swoje akcje.

Przede wszystkim ciekawiło go jednak czy Loki będzie w stanie powiedzieć mu gdzie znajduje się teraz jego rodzeństwo i czy Trickster planował zjednoczenie rodziny do swojego celu. Na te pytania przyjdzie jednak czas gdy dowie się jak wiele stracił w oczach ojca porażką w menażerii Nowego Yorku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3783
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Sie 16, 2016 2:54 pm

Tak więc wyglądało na to, że machina faktycznie ruszyła, kręgi na wodzie stopniowo rosły - i tak dalej. Rozłam w S.H.I.E.L.D. rozpoczął się na dobre i Loki zastanawiał się tylko jak daleko posuną się pod tym względem sprawy, nim problem zostanie rozwiązany. Wbrew pozorom nie wątpił bowiem w to, że ostatecznie agencja jakoś sobie poradzi - w ludzkim rozumieniu istniała już na tyle długo, że raczej nie padłaby od jednego ciosu - jednakże osłabienie jej również sprawiłoby mu sporą frajdę... I zarazem dałoby na pewien czas zajęcie wielu istotom, w tym bohaterom.
-Do następnego spotkania- rzucił tylko w ramach pożegnania, gdy Drakon wyraził chęć odejścia, a w trakcie jego - specyficznej, bo specyficznej, ale jednak - teleportacji milczał przez chwilę, po prostu przyglądając się temu procesowi. Obserwowanie innych rodzajów magii w każdym wydaniu niosło za sobą pewne korzyści - wszelkie informacje mogły się kiedyś przydać, w związku z czym Trickster lubił je gromadzić.
Skoro zaś to było już załatwione i zostali z Fenrisem sami... To mogli wrócić do kwestii zamieszania w zoo. Loki spojrzał na wilka z wyraźnym namysłem, lecz z jego twarzy oraz postawy nie dało się tak naprawdę wyczytać niczego więcej - czy planował jakąś karę, czy też zamierzał jednak potraktować Fenrisa łagodnie... Mimo to mag zdążył już postanowić parę rzeczy, zresztą w dużej mierze na podstawie słów smoka.
-To przykre, że syn Surtura poległ, lecz ważne, że oczywiście starałeś się go ochronić... Zapobiec temu nieszczęściu i konfliktowi między światami- skomentował na początek. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej Fenris daleki był od takich pobudek, ale w tej chwili powoływanie się na nie przyniosłoby im największe korzyści... A w najgorszym wypadku przynajmniej stanowiłoby niezłą linię obrony. Liczył na to, że wilk sam zrozumie, że tej wersji powinien się trzymać - do odwołania.
-Niestety Midgardczycy mogą tego nie zrozumieć... Dlatego rzeczywiście powinieneś póki co zejść im z oczu. Nałożę na ciebie zaklęcie, które sprawi, że ciężko im będzie skojarzyć cię z tymi... Nagraniami, ale i tak powinieneś trzymać się z daleka od tłumów. Twój nadmiar energii spożytkujemy zaś w inny sposób- zapowiedział, lecz jeszcze nie przystąpił ani do wyjaśniania swoich planów, ani do rzucania wspomnianego przez siebie czaru.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 454
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Wto Sie 16, 2016 5:38 pm

Już po pierwszym zdaniu wypowiedzianym przez Lokiego wilk zrozumiał o co mu chodziło. Kiwnął łbem na znak, że rozumie. Wersja nie była aż tak daleka od prawdy, jak mogłoby się wydawać. Fenrisowi na prawdę zależało wtedy na dobru Morgulusa. Nie znał jednak ogromu postępu, jaki wydarzył się na Midgardzie przez te tysiąc lat i po prostu zlekceważył potęgę ludzkiej broni. Szkoda mu było demona. Poniekąd dlatego, że naprawdę chciał zyskać pomoc jego ojca, wroga Asgardu, dla Lokiego. Poniekąd też dlatego, że przez tę niesłychanie krótką znajomość zdążył poczuć do niego nić sympatii. Na pewno to doświadczenie pozostawiło wpływ na Fenrisie. Potęga ludzi powoli zbliżała się do boskiej i samo dziedzictwo nie zapewni mu zwycięstw w nadchodzących walkach. Dobrze, że poznał się na tym na skórze Morgulusa, nie własnej.
- Nie udało mi się odzyskać jego ciała. Należałby mu się pochówek godny wojownika. - "Na ciałach swoich wrogów" miał zamiar dodać, ale wolał nie przeginać struny. Zwłaszcza że właściwie nie znał  dobrze swojego ojca i nie wiedział jak przypadnie mu do gustu kolejna propozycja rozlewu krwi z jego strony. Może nie być już tak pobłażliwy. Poza tym dobrze zapamiętał zapach człowieka, który rzucił mu do stóp ciało druha. Zemsta może poczekać. Wilk nigdy nie zapominał woni. - To mogłoby nam tym bardziej zyskać w oczach Surta. Chyba że... Chyba że moglibyśmy "podpowiedzieć" panu chaosu, gdzie ludzie zabrali zwłoki... - To był daleki strzał. Wilk chciał głównie zobaczyć jak na pomysł zareaguje jego ojciec. Do tego chciał pokazać mu że potrafi myśleć, bo zdawał sobie sprawę, że do tej pory nie za bardzo to okazywał.
-To wszystko nie miałoby miejsca, gdybym od razu przyszedł do ciebie, gdy straciłem ślad Heli. - wilk zmienił temat. - Jednak nie jestem magiem, a to ona zawsze potrafiła cię wezwać. Czy wiesz o niej coś, czego ja nie wiem? - Fenris naprawdę liczył na to, że plany Lokiego uwzględniają cały ród, a więc i jego siostrę i Jormunganda. Każdy z nich miał równe prawa do zemsty na Odynie, nie mówiąc już o tym, że przepowiednia upadku Wszechojca obejmowała ich wszystkich.
Jednak po chwili bóg kłamstw zdradził, że ma dla Fenrisa jakieś zadanie. To była jego szansa. Tym razem nie zawiedzie, choćby musiał rozerwać gołymi rękoma kolejnego smoka, którego spotka.
- Jestem na rozkazy - odpowiedział krótko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3783
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Sie 17, 2016 12:09 pm

Pomysł z podpowiedzeniem Surturowi tego czy owego brzmiał całkiem nieźle - oczywiście zakładając, że w razie czego udałoby im się utrzymać w tajemnicy ich drobny udział w tym przedsięwzięciu. Może i sam Surtur byłby na swój sposób wdzięczny, a przynajmniej miałby wobec nich dług, lecz druga strona raczej nie byłaby tym już zachwycona - wliczając w to Thora i Asgard... A póki co Loki zamierzał grać na obu frontach, by móc ostatecznie opowiedzieć się za zwycięzcą - i mieć ku temu pełne prawo... Bo przecież od początku chciał dla niego dobrze, czyż nie tak? Będą na to dowody.
-Być może- skomentował więc tylko krótko tę sugestię. Pomimo pewnych wątpliwości nie odrzucał jej jeszcze całkowicie; musiał jednak rozważyć wszystkie za i przeciw oraz ewentualnie zaplanować takie przeprowadzenie tej akcji, aby wciąż byli z każdej strony kryci. Gdyby się udało, to zapewne znacząco przyspieszyliby sprawę - a lepszego czasu już nie będzie, skoro w S.H.I.E.L.D. pojawił się rozłam.
Następna poruszona przez wilka kwestia również nie należała do najprostszych, choć z innego powodu. Jako że Trickster zdecydował się dać swoim świeżo uwolnionym - gdyż tak naprawdę państwo Heli również było więzieniem, po prostu sporym i sprawiającym iluzję władzy - sojusznikom dużą swobodę i tylko od czasu do czasu sprawdzał ich poczynania, nie był teraz do końca pewien gdzie znajdowała się pani umarłych. Co prawda miał kilka pomysłów...
-Wspominała o tym, iż chce odnaleźć Jormunganda, lecz nie jestem w stanie stwierdzić, czy rzeczywiście się tego podjęła... I jakie przyniosło to skutki. Podejrzewam jednak, że gdyby potrzebowała pomocy, to znalazłaby sposób, aby się z nami skontaktować- wyjątkowo nawet nie naginał prawdy. Już sama telepatia dawała przynajmniej kilka różnych sposobów na przekazanie wiadomości, a nie była przecież jedynym talentem Heli.
-Skupmy się na tu i teraz. Nasz smoczy przyjaciel mówił o inwazji w Houston... Sądzę, że powinniśmy lepiej zorientować się w tym, co się tam obecnie dzieje. Udaj się na miejsce i zbadaj sprawę. Broń się, gdy będzie to konieczne, ale nie atakuj jako pierwszy. Nie potrzebujemy na siłę robić sobie nowych wrogów. Przede wszystkim chcemy zdobyć informacje- zarządził. Houston znajdowało się stosunkowo blisko Nowego Orleanu, dotarcie do niego wymagało przebycia niecałych sześciuset kilometrów... A Fenris potrafił poruszać się na tyle szybko, że nie powinien to być dla niego problem. Bieg posiadał z kolei tę wyższość nad teleportacją, że nie wiązał się ze zmianami energetycznymi, które dałoby się wykryć... W związku z czym Loki po prostu umieścił w głowie wilka uproszczoną mapę tego terenu - aby ten wiedział dokąd się skierować.
Zaraz potem przystąpił już do rzucania na Fenrisa zapowiedzianego wcześniej zaklęcia - wbrew pozorom dość prostego, choć tak przydatnego. Wystarczyło skupienie się, wyobrażenie sobie pożądanego efektu, odpowiednie uformowanie energii... A do tego jeszcze jeden gest - i gotowe. Fizycznie nic się nie zmieniło; magia wpływała na sposób postrzegania i na umysły innych istot, a nie na samą postać wilka.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 454
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Sie 17, 2016 1:41 pm

Fenris uważnie wysłuchał przedstawionego przed nim zadania. Było ono na tyle tajemnicze, że nie wiedząc co właściwie dzieje się w Huston nie sposób dokładnie powiedzieć jakich informacji się oczekuje. Wilk przypomniał sobie jeden z obrazów pokazanych przez pancerz Kenetha. Wyglądało to tak jak gdyby kilka klanów nieznanych najeźdźców złączyło się aby splądrować Huston. Ale co miał ten gród, czego nie było w reszcie Midgardu. Z doświadczenia wilk wiedział że tak skoncentrowanego ataku nie przeprowadza się tylko w celu zajęcia terytorium. Istoty z innego świata, o których mówił Saurian widocznie miały w tym jakiś cel, a Fenrir miał zamiar dowiedzieć się jaki.
Gdy tajemna magia Lokiego zaczynała działać na jego ciele poczuł niewielki dreszcz. W jego umyśle zaczęła formować się mapa, jakiej wcześniej nie widział na stołach żadnego z kartografów. W przeciągu sekund poznał Midgardzkie nazwy rzek, miast i lasów. Znał też ich położenie i odległości między sobą. Była to miła odmiana od błądzenia ślepo przed siebie, co czynił do tej pory. Z drugiej strony wcześniej nie odczuwał potrzeby dostania się w konkretne miejsce, więc nie zdawał sobie sprawy ze swojego upośledzenia. Wśród darów od ojca było też coś jeszcze. Coś czego nie mógł zauważyć ani opisać, ale czuł na sobie tego efekt.
Już miał pognać w kierunku terenów Huston, ale w ostatniej chwili odwrócił jeszcze i spojrzał na Lokiego.
- Jak cię znajdę? - zapytał jeszcze krótko. Nie chciał znowu po omacku błądzić po Midgardzie, gdy już wypełni swoją misję.
Jeśli bóg kłamstw nie miał dla niego żadnych innych poleceń, to po usłyszeniu odpowiedzi skinął raz jeszcze głową i pognał przed siebie napawając się poczuciem prędkości i wiatrem we włosach. Teraz gdy znał już położenie głównych ludzkich traktów starał się je omijać, by nie przyciągać większej uwagi niż to konieczne.

[zt?]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3783
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   Sro Sie 17, 2016 4:03 pm

Loki skrzyżował już ramiona na klatce piersiowej, obserwując to, jak wilk się od niego odwraca i wyraźnie szykuje do biegu - po czym przerywa te krótkie przygotowania, aby jednak ponownie się do niego zwrócić... I to z bardzo rozsądnym zapytaniem. Na szczęście Trickster zdążył zadbać o tę kwestię - nawet jeżeli uczynił to głównie dla własnych korzyści, by móc nadzorować poczynania swoich sojuszników.
-Ustanowiłem między nami telepatyczną więź. Kiedy się na mnie skupisz i w myślach się do mnie zwrócisz, powinienem to usłyszeć... O ile nie będziemy przebywali w różnych światach czy wymiarach, gdyż wówczas nie gwarantuję, że wiadomość zostanie dostarczona- niestety Loki nie był szczególnie potężnym telepatą, a raczej wypadałoby powiedzieć, że niezbyt wszechstronnym - gdyż jego zdolności działały najskuteczniej w stosunku do osób, z którymi posiadał już jakąś więź. Co prawda silna wola oraz opanowanie przekładały się na skuteczność jego telepatycznych umiejętności, ale od zawsze wolał skupiać się na innego rodzaju czarach.
Po ustaleniu tej sprawy Fenris prędko się oddalił, Trickster zaś odprowadzał go wzrokiem tak długo, jak tylko było to możliwe. Powinien zająć się kwestią Surtura i jego syna, ale prawdę mówiąc nie był jeszcze pewien jak to ugryźć... A raczej: pomysłów miał wiele, lecz musiał wybrać spośród nich ten, który najbardziej im się opłaci. Powrót Heli również byłby miły. Właściwie mógłby sam się za nią rozejrzeć... I może wyciągnąć też coś ciekawego od Thora odnośnie ostatnich działań Avengers. Tak, to brzmiało nieźle.
Najpierw jednak Trickster mógł równie dobrze teleportować się prosto do swojego midgardzkiego lokum. Tam - chroniony oraz kryty wszelkimi czarami, jakie tylko miał do swojej dyspozycji - będzie już miał czas, aby na spokojnie zastanowić się nad swoimi następnymi krokami - i ułożyć je sobie w odpowiedniej kolejności.
Z tą myślą Loki przywołał z pamięci obraz własnego salonu, aby przenieść się bezpośrednio do niego, a w ostatniej chwili odwołał również pole siłowe, dzięki któremu do tej pory utrzymywał się w powietrzu. W mieszkaniu nie będzie mu już przecież potrzebne, a wręcz przeciwnie, mogłoby wręcz coś uszkodzić.

[z/t]

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Państwa Birch   

Powrót do góry Go down
 
Dom Państwa Birch
Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
 Similar topics
-
» Dom Państwa Birch
» Dom państwa Everett - Walia
» Severus Snape
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów
» Dom Kangurzycy i Maleństwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Orlean-
Skocz do: