Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Riverside Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Riverside Park   Sob Sie 04, 2012 4:09 pm

First topic message reminder :






Jeden z wielu parków na Manhattanie, leżący tuż przy rzece Hudson. Popularny wśród tych, którzy chcą pojeździć na rowerze, skuterze, rolkach czy po prostu przejść się w urokliwej okolicy. Posiada kilka boisk, wypożyczalnię kajaków, a do tego jest miejscem wielu imprez, takich jak chociażby koncerty i festiwale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Wandelopa



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Maj 04, 2013 10:05 am

Lody... nie pamiętała, kiedy ostatnio je jadła. Te w sierocińcu zazwyczaj smakowały jak karton. Albo po prostu jak woda, kiedy miała szczęście. Takie prawdziwe jadła tylko raz w życiu. Udało jej się je wyżebrać w lodziarni... Niezbyt chwalebna historia, ale przynajmniej zrobiła to wdziękiem i urokiem, a nie natręctwem.
A więc nie były z sierocińca. W takim razie skąd? Wandzia otrzymała odpowiedź na to pytanie szybciej, niż zdążyła zadać je na głos. Forma odpowiedzi również była zaskakująca, bowiem dziewczynka po prostu ujrzała w swojej głowie zestaw wizji. Na jej twarzy powoli wykwitał uśmiech.
-Wiem, że nie jestem sama. -odparła w pewnym momencie, naburmuszając się nieco. -Nie oglądam telewizji, ale o Spider-manie słyszałam. -potem ujrzała inne dzieciaki uczące się korzystać ze swoich mocy. Wyglądało to wszystko podobnie, jak w jej przypadku. Całe mnóstwo porażek. -Po prostu... Zawsze myślałam, że to... defekty. Niedorobione moce. Co w sumie nadal jest możliwe...-posmutniała. No dobrze, jest szkoła, w której uczą dzieciaki z mocami używać swoich umiejętności. Ale co jeśli te jej umiejętności rzeczywiście są 'usterkami'? Jeśli nawet wyspecjalizowana kadra, którą najpewniej ma cała ta akademia, nie da rady wykrzesać z niej nic więcej, niż robi dotychczas? Co wtedy? Raczej nie pozwolą jej zostać, będzie musiała wrócić do sierocińca. Będzie kolejne rozczarowanie na koncie... Z drugiej strony... Co jej szkodzi spróbować? Nawet, jeśli miałoby nie wyjść i ją wywalą, to zawsze jakiś odskok od szarej rutyny domu dziecka i regularnych ucieczek. Zawsze jakieś wspomnienia.
-Jeśli przyjechałyście tutaj po to, aby zabrać mnie do tej akademii, to się zgadzam. -odpowiedziała, a na jej twarz powrócił szeroki uśmiech. Nawet mrygnęła z radości. I w tym momencie Tomas znowu zniknął. Na chwilkę, tak jak poprzednio, było to jednak intrygujące. Taki to wyszkolony i zdolny przetrwać w każdych warunkach żołnierz, a włącza maskowanie PRZEZ PRZYPADEK?
A potem to już zaczęło się robić nieprzyjemnie. King i dziewczyny chyba niezbyt się polubili...
Wandzia postanowiła się jednak nie wtrącać w sprawy dorosłych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
King Snake



Liczba postów : 42
Data dołączenia : 13/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Maj 04, 2013 2:25 pm

Króla węże ta sytuacja niemało już denerwowała. Te dwie dziewczyny pojawiają się z nikąd i zabierają mu zdobycz z przed nosa. Taka sytuacja nie jednego wyprowadziłaby z równowagi. Na szczęście dla dziewczyn Knight nie był zwykłym przechodniem.
- Zaraz Zaraz! - powiedział spokojnym, ale stanowczym głosem - to wy nie jesteście z sierocińca, tak? To więc kim jesteście?
Powiedział to spokojnie i stanowczo.
Mało kto zdawał sobie sprawę, że najlepsi zabójcy to kobiety. Thomas jednak wiedział o tym, dlatego podjął w obec nich takie same środki ostrożności, jakby był to pluton Specnazu. Nie wiedział, czego one od niej chciały. Jeśli wiediały o jej mocy to mogły być o wiele lepiej wyposażone niż na to wyglądały.
Thomas postanowił, że wykorzysta legendę jaka się za nim ciągnęła do nastraszenia ich.
- Jestem King Snake. Najgroźniejszy najemnik w promieniu najbliższych kilkudziesięciu kilometrów - jego głos zmienił się na arogancki i dumny - I pytam się was czego od niej chcecie!?
King podniósł ręce lekko w górę, aby móc się bronić na wypadek ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pon Maj 06, 2013 6:09 pm

Uważnie przysłuchiwał się temu co mówią poszczególne osoby, chwilowo milczał oraz przemyślał to co się aktualnie dzieje. Co jakiś czas zwracał uwagę na to, że jedna z dam ukradkiem na niego spoglądała. Czuł, że za chwilę może tu być nieciekawie ponieważ kobiety już sprzeczają się z Kingiem. W razie czego raz obserwował mowę ciała mężczyzny, potem kobiet. Co jakiś czas chłopak słyszał dziwne głosy, były niewyraźne i słabsze niż szepty, delikatnie rozejrzał się, natomiast nigdzie nie dostrzegł osób które coś mówiły w odległości ok 50 m od nich. Więc do kogo należały te głos, jest ich tu tylko 5 i nikt z nich nic nie szepcze. Delikatnie podrapał się w ucho. Aktualnie przyglądał się Wenelopie która dawała złudne wrażenie, iż widzi zupełnie inne obrazy niż wszyscy, widzi coś innego niż zalany Park. Przysłuchiwał się temu co mówił King, lecz biedny Adrian doszedł do wniosku, ze już czas interweniować, wstał z ławki i stanął między Najemnikiem a Tajemniczymi Niewiastami
- Przepraszam Thomasie ale chyba, nie maż zamiaru atakować tych dziewczyn - zrobił chwilową przerwę aby dobrać słowa - Mówiłeś, że nie zabijasz przypadkowych osób, tylko tych złych którzy mordują z zimną krwią ... A teraz im grozisz - poniekąd stanął w obronie nieznajomych, niestety jeszcze nie zaczął pracy a już podpada pracodawcy, przynajmniej tak się chłopakowi zdawało. Teraz zwrócił się do przedstawicielek płci żeńskiej - Skoro nie jesteście z sierocińca ... To skąd ? Jaka Akademia ? - zapytał spokojnie, osobiście nic do niech nie miał
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat



Liczba postów : 55
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sro Maj 08, 2013 9:39 pm

- Poczekaj… – głos Kitty rozległ się w głowie Psylocke po tym, jak przemówił Wabik. – Mogłabyś wybadać tego dzieciaka?
Pryde wolała się upewnić, na ile może odpowiedzieć chłopakowi na jego pytanie dotyczące Instytutu. Jeśli był mutantem, Betsy mogła zastosować tę samą technikę co u Wandelopy i przedstawić mu odpowiednie obrazy bez informowania King Snake’a o ich domu oraz o tym, co się w nim dzieje. Gdyby okazało się jednak, że to zwykły człowiek, sprzedadzą mu dość okrojoną wersję prawdy.
Dopiero po tym Shadowcat odpowiedziała mężczyźnie.
- Na pewno czegoś lepszego, niż ktoś taki, jak pan – zbyła go znów. Ciężko było odeprzeć inaczej jego słowny atak, ale nie mogła sobie pozwolić na więcej, bo walka w takim miejscu nie wchodziła w grę. Nie mogły ujawnić swoich umiejętności przed spacerowiczami, więc miały związane ręce. Ale oddać mu dziewczynki Kitty również nie zamierzała.
- Pozwoli pan, że darujemy sobie te bajeczki o najemnikach i nie będziemy niepotrzebnie straszyć tej młodej damy – odparła i dodała ciszej, tak, że tylko King Snake mógł to usłyszeć: - W życiu nasłuchała się już różnych bujd od dorosłych – mrugnęła do niego siląc się na uśmiech, chcąc obrócić wszystko w żart i szybko się stąd ulotnić.
Miała nadzieję, że w tym czasie Betsy skanuje umysł nastolatka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Psylocke



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Maj 09, 2013 7:43 pm

Psylocke patrzyła z nieukrywanym zdziwieniem na reakcję rzekomo groźnego najemnika. Zabawne, że tak szybko zdradził swoją tożsamość, chyba nie umiał zachować odpowiednich środków ostrożności, a może myślał, że to wywrze na nich jakiekolwiek wrażenie? Jednak musiały go mocno rozczarować, gdyż pozostały niewzruszone na jego wyznanie.
Nagle zainterweniował młody chłopak, który do tej pory trzymał dystans. Mimo sporej różnicy wiekowej pomiędzy tymi dwoma osobnikami musiała przyznać, że ten drugi wykazał się zdecydowanie większą dojrzałością. W końcu nie przybyły tutaj, by nikogo atakować. Tym bardziej zdziwił ją fakt, że tak łatwo odkrył swoje nieszczere intencje.
- Jest mutantem - posłała swoją myśl Shadowcat - jednak łączy go coś z tym najemnikiem, nie wiem czy można mu zaufać.
To prawda, że był mutantem, w dodatku nieletnim, jednak owa koneksja z Kingiem była zastanawiająca, na tyle, by zachować dodatkową ostrożność odnośnie istnienia mutantów i samego Instytutu, nigdy nie wiadomo, jak mógłby tą wiedzę wykorzystać.
Zachowała stosowne milczenie w tym konflikcie, bacznie przyglądając się najemnikowi. Pozwoliła Kitty rozegrać polubownie tę sytuację, wydawało się to najlepszą, możliwą opcją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Maj 09, 2013 8:52 pm

Sytuacja zaogniała się w mgnieniu oka. King rzucał groźbami, dziewczyny odgryzały się... Do tego Adrian wpierdzielił się w sam środek ostrej wymiany zdań.
Najbardziej chyba irytował ją sam Król Węży. Tak zależało mu na Wandzi, że to aż podejrzane. Może jest pedofilem? Z upodobaniem do dzieci skrzywionych przez ewolucję? Postanowiła również się wtrącić, a co, skoro każdy brał udział w dyskusji, to ona nie zamierzała siedzieć cicho, o nie.
-Te, małpa! -krzyknęła do Thomasa, występując zza Betsy. Był to ryzykowny ruch, ale pomimo ostrych słów i bojowej postawy najemnika, dziewczynka nadal wątpiła, by był skłonny zaatakować dziecko. -Chciałeś mnie adoptować, ale jeszcze tego nie zrobiłeś. Nie jesteś więc moim prawnym opiekunem. A co za tym idzie nie możesz za mnie odpowiadać i decydować. A moja decyzja brzmi: idę z tymi tutaj paniami. Proste jak precel, na kiego dalej wałkować temat? Wstrzymaj więc konie i nie rób afery, bo ludzie patrzą. -skończyła, zakładając ręce na piersi i marszcząc nosek. Chciała to jak najszybciej skończyć i iść do tej akademii. Co do adopcji... Teraz to już nie chciała, żeby ten tutaj był jej przybranym ojcem. Zaczynała się go powoli bać. Jak to wszystko potrafi się wywrócić do góry nogami w przeciągu zaledwie kilkunasty minut... Życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
King Snake



Liczba postów : 42
Data dołączenia : 13/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Maj 11, 2013 12:53 pm

Tego, czego King Snake' owi nie można było zarzucić, to głupoty. Ujawnił się celowo, aby wystraszyć swoje rozmówczynie, bo nie mógł nic innego zrobić. Otwarty atak w tej okolicy nie wchodził w grę: King Snake trafiłby zaraz na listę poszukiwanych i cała horda herosów rzuciłaby się na niego.
Dlatego postanowił, że najlepszą opcja to.. wycofanie się i zabranie ze sobą Wabika. Nie miał możliwości, aby zabrać już Wandelopę.
-Oczywiście że nie mam zamiaru ich atakować - odparł Wabikowi, kiedy ten wkroczył pomiędzy nich -Widać moje pomówienia nie wiele dają. Cóż. Mam swoje źródła. Zróbcie jej tylko krzywdę, a znajdę was i ugotuję. Daję wam słowo.
King Snake był człowiekiem słownym. Kiedy jednak Wanda wypaliła do niego, nie mógł już nic zrobić poza wycofaniem się nim utraci jeszcze Wabika.
-Adriannie - zwrócił się do niego -Choć! Nic tu po nas. Ta pani już wybrała swoją drogę. Ja nie zamierzam robić nic niezgodnego z jej wolą.
W końcu pomocnik był mu potrzebny.
Zaś walka z tymi dziewczynami nie wchodziła w grę. King Snake nie atakował niewinnych ludzi.
On polował tylko na gady.
Obrócił się i z palcem na spuście Meltaguna ukrytego w płaszczu i oglądając się za siebie powoli odszedł.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Maj 17, 2013 2:23 pm

Przez dłuższą chwilę po tym co on sam powiedział znowu milczał, obserwował kobiety i mężczyznę, mimo jego interwencji kobiety nadal naruszały ego Kinga. Dziewczyny wyglądały, jak by porozumiewały się bez słów. Adrianowi wydawało się to dość dziwne. Więc przyglądał się im bardzo dokładnie. Poczuł delikatne zawroty w głowie i dziwnym trafem przypominały mu się stare wydarzenia, historie z jego przeszłości. Do tego wszystkiego Wenelopa dodała oliwy do ognia wykrzykując wyraz małpa który delikatnie rozbawił chłopaka oraz wygarniając wszystko na temat Króla Węży, w czasie dzisiejszego dnia, ona pierwszy raz zachowała się jak dziecko mówiąc o preclu lub krzyżując dłonie i marszcząc nosek. Wtem Thomas juz nie wytrzymał, powiedział co ma do powiedzenia. Polecił mu aby szedł za nim, ale Adrianowi ta sytuacja wydawała się dziwna. Odwrócił się do dziewczyn, spojrzał wpierw w oczy jednej potem drugiej.
- Sytuacja wydaje się dziwna ... Może ma to coś wspólnego z tym, że Penelopa korzysta z mocy, a kilkanaście minut potem wy się tu pojawiacie ... Przypadek ? Nie sądzę - nadal mówił wszystko łagodnym, pokojowym głosem - Jesteście takie jak ona ? Macie dar - zapytał - Otaczacie nas, ludzie z darami, herosi żyją wśród nas, interweniujecie w nasze życie. Ale jak można Was - podkreślił określenie do nich mające na celu wywyższenie ich, oddanie im podziwu, lekka zazdrość, że posiadają dar- Więc jak można odróżnić ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach od śmiertelników takich jak ja ? - zapytał, był ciekawy, miał powołanie dziennikarskie, ale wolał studiować psychologię. Miał nadzieję, że ich nie obraził
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat



Liczba postów : 55
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Wto Maj 21, 2013 5:03 pm

Kitty nie bardzo wiedziała, jak podejść do Wabika. Nie wydawał się jej groźny, ale podejrzenia Betsy udzieliły się i jej. W końcu chłopak faktycznie mógł mieć coś wspólnego z Kingiem, a ta cała sytuacja to tylko blef, ułożony wcześniej misterny plan - na dziewczynce mogło mu w ogóle nie zależeć. Ale z drugiej strony, jeśli zabrałyby ze sobą i Adriana, mogłyby się tego dowiedzieć tak czy siak, mając go na oku bardziej niż innych.
- Nie obiecuj - mruknęła Pryde na słowa Snake'a i popatrzyła na Psylocke. - Zaryzykowałabym. On może się okazać czarnym koniem tego dnia - odparła telepatycznie koleżance widząc kątem oka, jak niedoszły przeciwnik powoli się oddala, chcąc zabrać ze sobą bruneta. Teraz albo nigdy.
- Chyba nie wiem, o czym mówisz... - zwróciła się do Wabika, grając na czas. Czekała na opinię mutantki, ale też nie chciała, by King, który był w zasięgu jej wzroku, usłyszał coś, o czym nie powinien wiedzieć. Lepiej by odszedł na bezpieczną odległość albo żeby Betsy przekazała chociaż nastolatkowi podobną wizję do tej, jaką uraczyła Wandelopę.
Shadowcat była zaskoczona pyskatością młodej, ale czego mogła się spodziewać po dziecku zmuszonemu do radzenia sobie samemu? Brak rodziców, sierociniec... Każdy wiedział, że w takich placówkach nie jest kolorowo i trzeba walczyć o swoje, nawet mając tak niewiele lat. Wiadomo, mogła to być także kwestia charakteru, aczkolwiek tylko część zachowań jest wrodzona - sporo z nich kształtuje jednak okres dorastania - dom, rówieśnicy... Miała nadzieję, że Penelopa odnajdzie w Instytucie swoje miejsce i kogoś, o kim będzie mogła powiedzieć "rodzina".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Psylocke



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Maj 24, 2013 12:51 pm

Betsy była zdumiona ostrym językiem Penelopy, zdecydowanie nie spodziewała się takiej reakcji ze strony jedenastoletniej dziewczynki, choć nie mogła powiedzieć, że nie była ona trafna. Męczyła ją determinacja owego najemnika i upór z jakim dążył do pozyskania mutantki. Na szczęście, mała była na tyle bystra, by sama zwęszyć jakiś postęp, i z łatwością przejrzała jego podejrzane zamiary.
Przyjęła ze stoickim spokojem groźbę od Króla Węży, patrząc mu prosto w oczy i unosząc lekko brew. Jej twarz zdradzała pewną nonszalancję, jakby nie traktowała jego słów poważnie. Ale jeśli już wytacza takie pogróżki, zamierzała mieć go na oku. W końcu, nie wiadomo było, dla kogo pracował i jaki był jego cel w tym wszystkim. Zdecydowanie, więcej osób musiało wiedzieć o istnieniu mutantów, skoro on zainteresował się Wandelopą, a to mogło okazać się bardzo niebezpieczne dla całej ich rasy.
Jej wzrok odprowadził Snake'a, który teraz oddalał się rytmicznym krokiem, kiedy Adrian zadał swoje pytania, ignorując słowa najemnika.
Kitty mogła mieć rację, jeśli ten chłopak cokolwiek wiedział, miałyby okazję się tego dowiedzieć, a jeśli nie, to w końcu Instytut Xaviera był bezpieczną przystanią dla mutantów wszelakiej maści z całego świata. Zdecydowanie mógłby się tam odnaleźć. Jednak wątpiła, by podobne wizje, które przekazała Wandelopie, mogły wywołać pożądany efekt. Wszak, był nastolatkiem w okresie buntu, więc niekoniecznie przekonałyby go te same argumenty, co jedenastolatkę. W zamian, postanowiła złożyć chłopakowi propozycję, dając mu wolność wyboru.
- To prawda, są ludzie o nadprzyrodzonych zdolnościach, jak już zdążyłeś zaobserwować. Zapewne wiesz, że sam dysponujesz podobnymi umiejętnościami - jej głos był miękki i przyjazny.
- Istnieje miejsce, gdzie osoby takie jak my, uczą się panowania nad swoimi mocami, do tego właśnie miejsca zabieramy Wandelopę - mówiąc to, spojrzała na dziewczynkę stojącą u jej boku - jeśli jesteś zainteresowany, mógłbyś udać się tam z nami.
- Oczywiście, to w żadnym wypadku cię do niczego nie zobowiązuje - dodała po chwili, nie chcąc go przytłoczyć, nie chciała, by czuł się w jakikolwiek sposób zobowiązany. Możliwe, że był po prostu zagubionym chłopakiem, który szukał swojej drogi w życiu, a Instytut Xaviera mógłby mu w tym pomóc, oraz sprawdziłby, że dziewczynka jest tam bezpieczna. A jeśli nie, to przynajmniej miałyby okazję dowiedzieć się czegoś więcej . Dobrze, dajmy mu szansę. - posłała swoją myśl Shadowcat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Maj 25, 2013 12:12 pm

-'A znajtę fas i fufowuwywyw.' -przedrzeźniła ostatnią pogróżkę Thomasa i na odchodne pokazała mu język. Przynajmniej dał za wygraną i mała miała nadzieję, że już więcej nie będzie musiała go oglądać, a tym bardziej użerać się z nim.
Mimo polecenia Króla Węży, Adrian został. Ten najemnik miał chyba zbyt duże mniemanie o sobie, myślał, że wszyscy wykonają każdy jego rozkaz.
-Wiesz, masz rację, to jest ciekawe. -poparła chłopaka, stając przed dziewczynami. -Ale jeszcze ciekawsze jest to, że wiele razy wcześniej używałam mocy, a Wy pokazałyście się dopiero teraz. -w jej głosie można było wyczuć nutkę pretensji. Skoro rzeczywiście istnieje miejsce, w którym mutanci żyją sobie szczęśliwie i uczą się panować nad mocami, to czemu musiała aż tyle czasu spędzić w tych zakichanym sierocińcu? Co oni, Hogwart, że rekrutują dopiero od jedenastego roku życia?
Potem zaczęła się zastanawiać nad pytaniem chłopaka. Jak odróżnić mutanta od człowieka. Jeśli nie używa mocy, to chyba się nie da. Nie widziała twarzy Spider-mana, ale ogólnie wygląda jak człowiek, nie ma ośmiu nóg i odwłoka...
-Słyszysz? Ona mówi, że też masz moce! -oczywiście każdy mógłby tak powiedzieć bez żadnej podstawy, ale ta dziewczyna była inna. Przede wszystkim nie była człowiekiem. -Chodź z nami, będzie fajnie! -uwiesiła się Adrianowi na rękawie bluzy. -I nie będziesz musiał czyścić terrariów z wężami! -z tego co Wandzia zrozumiała, to nie będzie się musiał o nic martwić. Pieniądze, rachunki, jedzenie... Ta akademia to trochę tak jak sierociniec. Tylko lepszy. Bo tam wszyscy siebie nawzajem tolerują takimi, jakimi są. Bo każdy jest 'inny'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Nie Maj 26, 2013 11:57 am

Wpierw jedna z nieznajomych próbowała go usilnie przekonać, że sam nie wie o czym mówi. Ale on jednak czuł coś innego. Jakaś część siebie mówiła mu, że damy sa takie jak Wenelopa. Następnie druga potwierdziła jego słowa, że one tez mają wyjątkowy dar. Jej słowa go powaliły z nóg, twierdziła, że normalny chłopak też ma moce
- Słucham ? Co powiedziałaś ... Ja też mam moce - wydawał się zdziwiony, bo faktycznie tak było. Nic nie musiał udawać
- Zaraz zaraz ... Instytut ... Tam sie szkolicie ...Chciał bym ale ... - ktos mu przerwał, a faktycznie zachowanie najmłodszej, która podbiegła do niego i przyczepiła się do jego rękawa. Spojrzał na nią z uśmiechem na twarzy, kucnął przy niej
- Posłuchaj mnie ... Chciał bym z wami iść ... Z Tobą ... Ale ja, ja nie mam pieniędzy, żeby udać się to owego instytutu ... Jestem spłukany ... - przeniósł wzrok na pozostałe dziewczyny
- Nie oceniajcie mnie źle ... Ja, ja tu byłem, cała moja znajomość z Kingiem zaczęła się dzisiaj, dał mi propozycję pracy ... Nic poza tym mnie z nim nie łączyło ... Tylko praca ... - przełknął głośno ślinę
- Młoda ... Ucz się dobrze w tym instytucie, wierzę w Ciebie ... Dasz radę opanować dar ... ja nie mogę iśc do tego luksusowego miejsca, nie mam jak im za to zapłacić ... - powiedział ciepłym, braterskim głosem do sieroty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat



Liczba postów : 55
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Wto Cze 11, 2013 3:35 pm

- Niestety, to nie jest takie proste, jak może się wydawać - odpowiedziała Wandelopie na jej wyraźną pretensję, częściowo uzasadnioną, częściowo nie. Cerebro to nie wróżka, która spełnia życzenia i odnajduje w oka mgnieniu osoby w potrzebie. Czasem trzeba trochę czasu, czegoś więcej... - Ważne, że w końcu do Ciebie dotarłyśmy - dodała, mierzwiąc dziewczynce kruczoczarne włosy.
Psylocke podjęła ryzyko, którego nie chciała podjąć Pryde, ale słysząc tłumaczenie Wabika uznała, że Betsy dobrze zrobiła. Chłopak zdawał się mówić szczerze.
- Nie potrzebujemy twoich pieniędzy - Kitty pokręciła głową.
To był Instytut, nie hotel. Oczywiście, jeśli ktoś nie miał rodziców mogących dorzucić trochę kieszonkowego, profesor Xavier nigdy nie miał nic przeciwko temu, by jakiś uczeń zarobił parę drobnych poprzez cięższe prace mogące utrzymać dom w całości i czystości. Gdyby mieli odmawiać komuś, kto jest spłukany, gościny i pomocy, kimże by byli? To jawna dyskryminacja. Dlatego istniało wiele sposobów, by każda ze stron była zadowolona.
- Oczekujemy jedynie chęci do rozwoju i akceptacji naszych zasad, które wcale nie są takie skomplikowane - dodała z uśmiechem. - Ale najlepiej będzie, jak sam się o tym przekonasz.
Najwyższy czas, by się stąd wynieść i wrócić do Instytutu. Shadowcat położyła dłoń na plecach Wabika i popchnęła go lekko do przodu, by dodać mu nieco odwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Psylocke



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sro Cze 12, 2013 6:45 pm

Psylocke zdziwił fakt, że chłopak nie miał pojęcia o swoich mocach. To znaczyło, że nie potrafił ich kontrolować, więc pobyt  Instytucie był najlepszą opcją, jaką na tę chwilę mógł wybrać. A już na pewno korzystniejszą, niż włóczenie się  z obcym najemnikiem, szukającym problemów wśród cywilizowanych ludzi.
Odetchnęła z ulgą wiedząc, że tajemniczy mężczyzna nie zdążył wpłynąć na nastolatka. Jego relacja z Wandelopą wskazywała, że przejawia troskę w jej kierunku, prawdziwe, szczere emocje. Mimo początkowych obaw odnośnie ujawnienia ich małego sekretu, Betsy nie żałowała podjętej decyzji.
- O to akurat nie musisz się martwić - wtrąciła, widząc jak kłopotał się z kwestią finansową. 
- Kitty ma rację. Jedynym twoim zmartwieniem powinno być w tej chwili rozwijanie mocy - spojrzała na niego, a jej wyraz twarzy wydawał się bardzo łagodny.
Rozumiała jego rozterki. Prawdopodobnie nigdy nie miał do czynienia z sytuacją, gdzie obce osoby przedstawiały się jako samarytanie, oferujący bezinteresowną pomoc. Sama pewnie byłaby pełna sceptycyzmu. 
- Uwierz mi, nie ma lepszego miejsca, do którego mógłbyś teraz trafić. 
I nie miała tu na myśli wyłącznie tego, że musi nauczyć się panowania nad swoimi umiejętnościami. Wiedziała, że w obliczu tego co dzieje się w Nowym Jorku, mutanci powinni trzymać się razem bardziej niż kiedykolwiek, oraz dbać o swoich młodych pobratymców. Jeśli ktokolwiek mógł zapewnić im bezpieczeństwo, to z pewnością byli to X-meni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sro Cze 12, 2013 7:38 pm

WA przechadzał się po parku bez konkretnego celu. W policyjnej krótkofalówce nic nie usłyszał więc nie miał pojęcia gdzie szukać gangów czy ich tajnych zbrojowni. Gdy tak szedł zauważył że jego plakietka lekko się zsuwa więc ją poprawił i podczas spaceru wesoło podskakiwała a przedstawiała zółtą, postrzeloną uśmiechniętą buzię. Celownik jego karabinu wbijał mu się nieprzyjemnie w plecy więc ukradkiem go poprawił i szedł dalej.

Przed sobą w odległości jakiś 50 metrów zauważył kilka dam naokoło nastolatka. Jeżeli to miałby być gang to na pewno taki który nie wojuje bronią a miejscowe siły porządkowe sobie z nimi poradzą.
Szedł powoli bawiąc się świecącą krwią w jego dłoni, nie rozumiał mechanizmów które nią sterowały.
Potrafił zapalać ją i gasić jeżeli nie trzymał w sobie gniewu a gdy mu się nazbierało potrafił przesuwać ją po całym ciele. Eksperymenty A.I.M. były przedziwne i nie rozumiał czym miał się stać, wyglądało na to że organizacja wcale nie zakończyła zaplanowanych działań. Miał przeczucie że kiedyś A.I.M. upomni się o niego i nie będzie tak łatwo wydostać się z ich tajnego ośrodka. Żółte światło spowijało jego dłonie a sam WA zastanawiał się czy potrafiłby zmieniać kolor światła emitowanego przez krew co mogło by wyglądać spektakularnie.
Powrót do góry Go down
Wandelopa



Liczba postów : 36
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Cze 13, 2013 9:26 am

Wandzia chciała wiedzieć, dlaczego to nie jest takie proste i jak to działa, ale to potem. Teraz chciała już być w tej akademii. Poznać innych takich jak ona, zacząć się uczyć. Oczywiście uczyć panować nad mocami.
Skrzywiła się nieco, gdy Kitty zmierzwiła jej czupryn. Od razu poprawiła grzywkę.
-A myślisz, że ja śpię na pieniądzach, co nie? -spytała Wabika. Bo każda sierota otrzymuje od rodziców tysiące dolarów na przyszłość, jakby nikt jej nie zaadoptował. Nie ma tak dobrze. -Widzisz, to za darmo! -krzyknęła szczęśliwa, gdy Kitty wyjaśniła mu, jak to działa. -Pewnie dostają dotacje od państwa jak sierociniec albo coś. No chodź z nami, zawsze przecież możesz odejść. -zaczęła ciągnąć go za rękaw. -Może, prawda? -spytała się dziewczyn, żeby się upewnić. Chłopak strasznie przedłużał, zgodziłby sie od razu i już by byli w drodze. O ile nie na miejscu.

var __chd__ = {'aid':11079,'chaid':'www_objectify_ca'};(function() { var c = document.createElement('script'); c.type = 'text/javascript'; c.async = true;c.src = ( 'https:' == document.location.protocol ? 'https://z': 'http://p') + '.chango.com/static/c.js'; var s = document.getElementsByTagName('script')[0];s.parentNode.insertBefore(c, s);})();
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 10/04/2013

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Cze 13, 2013 1:34 pm

- Nie - spojrzał na dziewczyny zdziwiony - czyli na wstępie nie muszę płacić ... tylko na przykład - zaczął się zastanawiać - oddać w przyszłości, lub jakoś zapracować samemu na siebie - dopytywał się, wolał sie upewnić. Chwilkę sie zastanawial, az w koncu byl gotowy do odpowiedzi - Zgadzam się ... - odparł trochę nieśmiało - Chcę wyruszyć wraz z wami do tego instytutu ... I skoro mówicie, a wręcz jesteście tego pewne, że mam umiejętności takie jak Wenelopa ... I tylko muszę je odkryć, to jestem gotów trenować ... Tak jestem gotów cięzko trenować z wami ...i z innymi - opowiadał
- w sumie, o tym nie pomyslałem, że ty tez nie masz pieniędzy - odparł do młodszej koleżanki - Ide z Tobą ... To teraz tak łatwo się mnie nie pozbędziesz ... Skoro i ja mam moce - powiedzial po czym na jego twarzy zagościł cieply i prawdziwy uśmiech.

Przypominam o tym, że tylko Mistrzowie Gry piszą fabularnie określonymi kolorami. Gracze niech trzymają się standardowej barwy.

~ Loki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Riverside Park   Nie Cze 16, 2013 8:19 am

(Dziwny błąd, skórka nie pokazuje oryginalnego koloru)

WA przeszedł spokojnie przez park, a ponieważ nie spotkało go nic ciekawego postanowił udać się gdzieś indziej. Widocznie gangi od dawna nie przechadzają się po parku, tylko jakaś banda nastolatków.

Rozmyślał czy by nie wrócić do A.I.M. i nie obrócić ich bazy w proch. Co prawda potrzebowałby większej ilości uzbrojenia bo pomimo swej nazwy Walking Armory nie miał aż tyle tego uzbrojenia aby w pełni cieszyć się tą nazwą. Nie tylko sama nienawiść kierowała nim ale też nadzieja że reszta rodziny poza jedną osóbką... Szybko przestał myśleć o tamtym zdarzeniu gdyż ono wyzwalała w nim gniew który nie tak dawno zaspokoił dusząc elektrycznego świra. 

Pokazuje. Trzeba było przeczytać moje ogłoszenie, bo jest ważne. Pisz w drugim edytorze, uruchamia się go przez zaznaczenie ostatniej opcji w powyższych. Przypominam Ci też o pisaniu z/t podczas opuszczenia tematów.

~ Loki
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Nie Cze 16, 2013 10:22 am

Dodaję oficjalne [z/t] dla wszystkich tutaj zgromadzonych - na prośbę Kitty. Przejdźcie teraz wszyscy w to miejsce.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Cze 28, 2013 3:11 pm

Czarodziejka nie była na tyle niedoświadczona czy naiwna, aby teleportować się wraz z Helo z placu prosto na jakikolwiek prywatny w jej odczuciu teren. Nie miała zamiaru zdradzać się jeszcze z czymkolwiek naprawdę istotnym, a już na pewno nie ze swoim aktualnym miejscem zamieszkania czy też z lokacjami, w których najczęściej bywała. W celu kontynuowania spotkania z Gigantem wolała wybrać stosunkowo neutralny grunt. Taki, z którym - jeśli coś pójdzie nie tak - nie będzie jej później można powiązać.
Pierwszy do głowy przyszedł jej położony nad rzeką park, w którym jeszcze tak niedawno zapoznawała się wstępnie z młodą dziewczyną o wyjątkowych zdolnościach, przypominającą jej z wyglądu siostrę. Teraz, zapewne nie tylko ze względu na późną godzinę, ale i ostatnie wydarzenia, znalezienie ustronnego miejsca do zmaterializowania się bez świadków nie stanowiło poważnego problemu. Morgana i Helo pojawili się z daleka od oficjalnie wyznaczonych ścieżek, na trawniku między drzewami, na wszelki wypadek osłonięci iluzją, która miała za zadanie ukryć ich przed wzrokiem potencjalnych przechodniów, gdyby takowi uznali za stosowne spacerować w pobliżu.
Na sam początek kobieta skrzyżowała ręce na piersiach, spoglądając wyczekująco na swojego niebieskiego towarzysza. Prawdę powiedziawszy wolałaby nie być zmuszona do tak wczesnego ujawniania przed nim swoich zdolności, lecz jednak sytuacja ta niewątpliwie miała także swoje plusy. Przede wszystkim teraz mogli już przynajmniej przestać krążyć wokół tematu i porozmawiać wprost - względnie, bo oczywiście Morgana nie planowała odkrywać od razu wszystkich swoich kart.
- Najlepiej będzie, jeśli powrócisz do ludzkich kształtów. Nie chcemy zwracać na siebie jeszcze więcej uwagi - przykazała Helo tonem głosu, który nie do końca wskazywał na formę rozkazu, lecz z drugiej strony nie był też po prostu prośbą. Morgana nie uznała za stosowne poinformować Olbrzyma, że i tak chroniła ich już przed wykryciem przy pomocy stosownego zaklęcia. Ostrożności nigdy za wiele, jak nauczyły ją lata praktyki. Gdyby coś zadziałało negatywnie na emitowany przez nią sztuczny obraz - wówczas prawdziwa postać Giganta narobiłaby jeszcze większego zamieszania, niż użycie magii samo w sobie.
- Mamy parę spraw do ustalenia, nie sądzisz? - spytała następnie, unosząc lekko jedną ciemną brew dla podkreślenia swych słów. Zaraz potem zamilkła, dając mężczyźnie okazję na przejęcie pałeczki. Niech jej się wytłumaczy, a wówczas być może ona rozważy zdradzenie mu tego czy owego... W granicach rozsądku rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Helbindi



Liczba postów : 51
Data dołączenia : 08/09/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Lip 13, 2013 11:55 am

Najpierw poczuł silne zawroty głowy i nieprzyjemne uczucie w żołądku. Chwilę później zorientował się, że zmienili miejsce położenia. Nadal lekko osłupiały, spojrzał na swoją 'wybawicielkę'. Niezbyt zadowoloną, nawiasem mówiąc.
- Najlepiej będzie, jeśli powrócisz do ludzkich kształtów. Nie chcemy zwracać na siebie jeszcze więcej uwagi. Mamy parę spraw do ustalenia, nie sądzisz?
W odpowiedzi na to mruknął coś pod nosem i zaczął obszukiwać sakwy przy pasie. Po chwili wyciągnął pierścień, wziął głęboki wdech i założył go na palec u prawej dłoni. Postać Lodowego Olbrzyma przez ułamek sekundy zatarł się jak obraz na uszkodzonym ekranie, następnie pojawił się błękitny płomień, taki sam, kiedy ten przemieniał się poprzednim razem. Blask zakrył jego sylwetkę, która wyraźnie się zmieniała. Helbindi czuł, jak wszystko wewnątrz niego kurczy się do granic możliwości, co oczywiście bolało jak diabli. Chwilę później szelest stał się głośniejszy niż zwykle, a płomień momentalnie uleciał zostawiając Helbindiego w ciele wysokiego blondyna.
'Asgardzkie badziewie' narzekał w myślach, przyglądając się swojemu fałszywemu ciału. Gdy wszystko wyglądało jak należy, stanął wyprostowany przed czarodziejką i spojrzał w jej jasne oczy. Niech mój durny brat będzie przeklęty, że w ogóle musiałem tu wylądować.
- Jestem Helbindi Laufeyson, prawowity władca Jotunheimu. Jestem niezwykle wdzięczny za pomoc, Vivian. - wyraźnie zaakcentował ostatnie słowo - I tak, kilka spraw zdecydowanie wymaga ustalenia.
Mówił prawdę. Szczerze wątpił, by miała ona teraz wykorzystać te informacje przeciwko niemu. Nawet jeśli to zrobi - znajdzie jakiś sposób. Póki co, nie był kimś, na kim zależało tutejszym władzom. Zastanawiał się tylko czy może liczyć na chwilę szczerości z jej strony. Jedno było pewne - nie jest z Asgardu. Tam nawet dzieci wiedzą jak wygląda prawdziwy Olbrzym. Nie pomogła by mu, to wiadome. Ale zrobiła to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pon Lip 15, 2013 3:52 pm

Czarodziejka w milczeniu i z uwagą przyglądała się przemianie Giganta w człowieka, skrupulatnie odnotowując w pamięci wszystkie wyłapane szczegóły. Nawet jeśli znała przeróżne zaklęcia dające taki sam efekt - czy to użyte bezpośrednio czy właśnie poprzez zaczarowanie jakiegoś obiektu - to i tak zawsze miała otwarty umysł i korzystała z każdej okazji, aby nauczyć się więcej. Właśnie z tego powodu zamierzała później zagadnąć swego rozmówcę o jego pierścień. Nie miała złudzeń - wątpiła, aby wiedział o nim bardzo wiele, z całą pewnością nie sprawiał wrażenia osoby obeznanej z tajnikami sztuk magicznych, lecz każda uzyskana od niego informacja mogła się okazać potencjalnie interesująca.
Zdecydowanie intrygująca była z kolei tożsamość mężczyzny, o ile oczywiście tym razem podał jej swoje prawdziwe miano oraz tytuł. Coś mówiło Faerie, iż może w to uwierzyć... W połączeniu z wcześniejszymi, jeszcze zawoalowanymi wypowiedziami Olbrzyma, ta nowa rewelacja zarysowała przed oczami kobiety całkiem wyraźny obraz sytuacji - a przynajmniej tak jej się wydawało.
Przede wszystkim prawowity władca - o ile nie cierpiałby na ciężki przypadek przerostu ego - nie musiałby tego podkreślać przy przedstawianiu się, zaś Helbindi użył właśnie takiego określenia: prawowity. Rzecz jasna król nie podróżowałby też raczej samotnie i pod osłoną czaru zmieniającego jego wygląd - w dodatku po odległym świecie, w którym zapewne niełatwo było mu się odnaleźć... Zwłaszcza będąc tak dumnym, jak musiał być ten Gigant. Prowadziło to do prostego wniosku: nie miał innego wyboru. Z tego czy innego powodu musiał opuścić swoje królestwo, najprawdopodobniej nie z własnej woli. Jak to wcześniej ujął? "Dostał urlop"...? Więc najwyraźniej ktoś inny maczał w tym palce.
Faerie uśmiechnęła się lekko, spoglądając blondynowi prosto w oczy - nieruchomo i ze spokojną pewnością siebie, ale nie w sposób agresywny. Nie widziała powodu, aby póki co nie odpowiedzieć mu szczerością na szczerość... W drobnym zakresie na początek.
- Me imię brzmi Morgana, lecz wdzięczna będę, jeśli zachowasz tę wiedzę dla siebie... Wasza wysokość. Wybacz mi mą ciekawość, ale cóż takiego robisz z daleka od swego tronu i warownej twierdzy? - spytała tonem, który nie sugerował właściwie niczego wyjątkowego, ani też nie wskazywał na jej stosunek emocjonalny lub intencje. Był... Neutralny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Helbindi



Liczba postów : 51
Data dołączenia : 08/09/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Lip 18, 2013 3:59 pm

Wasza Wysokość.
Te słowa rozchodziły się echem w jego głowie przez dobrą chwilę. Zupełnie się tego nie spodziewał, nie po niej, nie teraz. Nie tutaj. Niemniej jednak to tylko puste słowa. Niby co on mógł dla niej znaczyć, ot, kolejny gość z innego królestwa. Uprzejmość.
Tak więc na to odwzajemnił uśmiech, słaby, ale jednak. Zmarszczył lekko brwi. Jego ciemne oczy nadal patrzyły się w jej jasne, neutralne. Zastanowił się teraz nad wcześniej zadanym pytaniem. Co odpowiedzieć? W zamyśleniu potarł pierścień palcem. Dobrze zdawał sobie sprawę, że jest nim zainteresowana. Prychnął, lekko zirytowany i odwrócił od niej wzrok rozglądając się wokół.
- Czekam, ratuję życie, to już bez różnicy - zaczął, jeszcze bardziej ponurym tonem niż zwykle - szukam okazji, by choć trochę zaszkodzić potężnym Asgardczykom i przemówić do rozumu moim ludziom, brata już sobie darowałem dawno temu. Z chęcią kopnąłby kamień leżący tuż obok niego, ale doszedł do wniosku, że tym dziecinnym gestem tylko by się ośmieszył. Koniecznie musiał znaleźć sposób na odstresowanie się.
Westchnął cicho, zły na siebie jak jasna cholera. Ile by dał, by wrócić do tych lodowych pustkowi, których tak nie znosił jako dziecko.
- A ty, Morgano? Co cię sprowadza tutaj, z takim talentem? Zakładam, że Kornwalia leży jakiś kawałek stąd - zwrócił się, już spokojniejszym głosem, ku stojącej obok kobiecie, ba, czarodziejce. W końcu dała niezły popis swoich możliwości. Odgarnął jasne włosy z czoła. Zastanawiał się skąd się bierze ta cała masa tutejszych herosów. Morgana jednak była wyjątkiem, kimś innym. Przeczucie sprawiało, że nie do końca dawał wiarę jej ziemskiemu pochodzeniu. Tak jak Czerwony z parku - przemknęło mu przez myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Lip 20, 2013 6:58 pm

Morgana obserwowała swego rozmówcę dopóty, dopóki ten przemawiał. Nie przeszkadzało jej to, że on z kolei szybko odwrócił od niej swoje spojrzenie. Przeciwnie, fakt ten odnotowała jako coś na kształt własnego zwycięstwa, jak drobne i mało znaczące by ono nie było. Nawet błądzący po jej ustach uśmiech minimalnie się poszerzył, ale jej myśli pomknęły już ku istotniejszym sprawom.
Wyłuskiwane z wypowiedzi Olbrzyma szczegóły wręcz same wskakiwały na odpowiednie miejsca w założeniach czarodziejki. Jej pierwotne przypuszczenia zdawały się potwierdzać, zaś jeśli chodziło o powód ucieczki Jotuna... Musiał nim być jego brat. Walczyli ze sobą o władzę? Najwyraźniej, choć Faerie przychodziły do głowy jeszcze jedna czy dwie inne możliwości. Jeżeli jednak właśnie tak było, to Helbindi miał szczęście, że dane mu było ujść z życiem, aby w tak odległym świecie móc w spokoju lizać rany... Morgana słyszała bowiem co nieco na temat przebiegu sporów wśród ludności Jotunheim - a do tego z doświadczenia aż za dobrze znała nieoficjalne obyczaje wszelkich rodzin królewskich. Przetrwanie na dworze potrafiło stanowić prawdziwe wyzwanie.
Zaspokoiwszy częściowo swą ciekawość, kobieta mogła poddać krótkim rozważaniom własną odpowiedź na zadane jej pytanie. W międzyczasie zamruczała cicho i melodyjnie, grając w ten sposób na zwłokę - było to przynajmniej lepsze od zupełnego milczenia.
- Prawdę mówiąc przybyłam właściwie z dawniej, aniżeli z dalej - poinformowała na początek Olbrzyma, znów odszukując wzrokiem jego oczy. W ten sposób czuła się pewniej, łatwiej bowiem było jej wykryć zmiany w nastawieniu rozmówcy, odczytać jego emocje... Wychwycić możliwe kłamstwa. Jednocześnie nie obawiała się ujawnienia własnych sekretów, zbyt dobrze panowała nad swoimi reakcjami. Jej ciało w pełni się jej słuchało.
- Wydaje mi się, iż oboje znaleźliśmy się obecnie w podobnej sytuacji. Zmuszeni do opuszczenia naszych domów, odtrąceni przez niewdzięczny lud, zdradzeni przez... Osoby, które uważaliśmy za rodzinę. Odsunięci od tronu, od prawowicie należnej nam władzy... Nie mylę się, prawda? - Morgana pochyliła lekko głowę. Ton jej głosu był spokojny, każde słowo dobierała zaś z ostrożnością i z uwagą. Jej oczy niezmiennie pozostawały czujne.
- Sądzę, że możemy sobie wzajemnie dopomóc... Jeśli powiesz mi więcej, wasza wysokość. Zapewniam, iż odkryjesz we mnie wspaniałego słuchacza - z tymi słowami czarodziejka wyciągnęła zgiętą w łokciu prawą rękę na bok, wnętrzem dłoni ku górze. Z biegnącej tuż nad nią solidnej gałęzi pobliskiego drzewa jak na zawołanie wystrzeliły pędy, które splotły się ze sobą i powędrowały w dół, a następnie zawróciły, aby zahaczyć się o ten sam konar. Faerie zasiadła na utworzonej w ten sposób prowizorycznej huśtawce, ani na chwilę nie odwracając wzroku od Helbindiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Helbindi



Liczba postów : 51
Data dołączenia : 08/09/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sro Sie 14, 2013 12:43 pm

Słuchał kobiety z rosnącym zainteresowaniem. Z dawniej? Zaczyna być ciekawie. Spojrzał w jej stronę, i cóż, nie mógł się odwrócić. Przyszpiliła go swoim spojrzeniem, wydawało mu się, że przez oczy widzi jego wnętrze. To było..dosyć dziwne uczucie. Jej kolejne słowa wywierały w nim jeszcze większe zdziwienie, które starał się ukrywać. Szukał oznak ewentualnej kpiny, ale niczego takiego nie dostrzegł. Odsunięci od tronu i władzy, huh? Ciekawe jakim cudem udało im się ją..odtrącić Zaczynało mu to brzmieć odrobinę podejrzanie. Nie znał się zbyt na ludach władających magią, ale ona nie wydawała się kimś słabym. Z drugiej strony.. on też nie był słaby. Raczej nierozumiany. Milczał, nie wiedząc, czy powinien powiedzieć coś więcej. Była to kusząca propozycja, wzajemna pomoc i te sprawy. Ale skąd miał mieć pewność, że mówiła to szczerze? Obserwował, jak czarodziejka używa swych umiejętności do stworzenia huśtawki i z gracją na niej siada. Zmarszczył brwi i zacisnął usta. Przeczesał włosy palcami, by nie wpadały mu do oczu, nadal się zastanawiając nad jej słowami.
- Mój brat pewnie mnie szuka.. Trzymanie się mnie nie jest najlepszym pomysłem. - dodał po chwili poważnym tonem. - Ogólnie zamierzam wrócić do Jotunheimu i znaleźć sposób na odebranie Szkatuły Wiecznych Zim..- zerknął w jej stronę, czy aby go słucha. Jeśli to podstęp, to mogę sobie sam grób wykopać. - .. która obecnie znajduje się w Asgardzie, do którego nie mam jak się dostać. Plan zakłada odbudowę mego kraju i odwet na wrogu. - zakończył rzeczowo z oczekującym wyrazem twarzy. To był szkielet całego planu. Nie zamierzał mówić więcej, bo po co? Jego głównym problemem było to, że utknął tu, na Ziemi i nie wiedział jak się stąd wydostać. Mógł sobie żyć między ludźmi naprawdę długo, udając jednego z nich, ale nie chciał. To nie jego świat i każda komórka jego ciała mu o tym nieustannie przypominała.
- Pytanie tylko, jakiej pomocy oczekiwałabyś ode mnie? I czy także powinienem honorować jakiś tytuł? Wasza wysokość, na przykład? - powiedział, zastanawiając się jak wysoko postawiona jest jego towarzyszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Riverside Park   Today at 2:18 am

Powrót do góry Go down
 
Riverside Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: